Cichociemna

Cichociemna ostatnie wypowiedzi na forum i w komentarzach

17.06.2020 11:54
odpowiedz
Cichociemna
1

Kocie oczy zalśniły w słabym blasku pochodni. Oczom Grimesa ukazała się niewielka, chuderlawa postać pokryta futrem, odziana w odarte łachmany. Dziecko, pomyślał Grimes. Nieszczególnie zaskoczył go jego widok - khajici, postrzegani przez rodowitych mieszkańców Skyrim jako złodzieje i handlarze narkotyków, byli stałymi bywalcami lochów - nierzadko niesłusznie. Jednak skąd się wzięła dwunastoletnia kocia dziewczynka w celi pełnej starych oprychów? Grimes spojrzał na nią nieprzychylnie. W odpowiedzi na jego wzrok dziecko tylko położyło uszy po sobie i wysunęło buńczucznie brodę.
- Gówniarzy nie biorę - warknął. - A zwłaszcza gówniar.
Porucznik był pewny, że gdyby nie respekt, jaki wzbudzała jego postać, po lochu potoczyłyby się gromkie śmiechy. Dziewczynka nawet nie drgnęła, mimo to wydawało się, że skurczyła się przzed obliczem potężnego mężczyzny.
- Wi... widzisz tu innych chętnych? - wydusiła z siebie piskliwym głosikiem. Po czym dodała już pewniej: - Najwyraźniej jestem tu najodważniejsza!
Po celi przebiegły pomruki niezadowolenia, jednak ku zdziwieni Grimesa, nikt nie wystąpił. Najwyraźniej nic nie rani dumy mężczyzny bardziej, niż gnicie latami w lochu - nawet jakaś zarozumiała smarkula. Albo ci ludzie po prostu mieli to gdzieś. Porucznik podszedł do khajitki, tak blisko, że musiał patrzeć niemal pionowo w dół, aby utrzymać kontakt wzrokowy. Dziewczynka zaś musiała zadrzeć głowę do góry. Zacisnęła niewielkie piąstki. Stali tak dłuższą chwilę, przedstawiając sobą iście groteskowy widok, aż w końcu Angra wycedził:
- Posłuchaj mnie teraz uważnie, dziewczynko. Nie wiem, co zrobiłaś w swoim marnym, pchlarskim życiu, że się tu znalazłaś, ani gdzie się podziewa reszta twojego, pożal się Kynareth, klanu...
Część więźniów poczuła się dość swobodnie, by pozwolić sobie na rechot. Grimes rzucił gdzieś w tłum piorunujące spojrzenie i mówił dalej:
-... ale dam ci jedną radę: jeśli chcesz umrzeć mając więcej, niż dwanaście lat, to zejdź mi z drogi.
Ostatnie cztery słowa wypowiedział z takim naciskiem, że gdyby były kamieniem, a dziewczynka kołkiem, to wbiłyby ją w ziemię na głębokość czterech stóp. W celi zrobiło się cicho. Teraz już nikt się nie śmiał. Khajitka zauważalnie straciła na animuszu, ale nie dała za wygraną. Mimo świdrującego spojrzenia porucznika nie cofnęła się nawet o krok. Gwałtownie wciągnęła powietrze i wyrzuciła jednym tchem:
- Umrę tutaj lub z tobą na misji, sir!
Grimes wywrócił oczami. Ta mała zaczynała go już irytować. Machnął ręką, jakby odganiał od siebie natrętną muchę.
- Nie będę tracił czasu na dyskusję z takim chłystkiem. Szepnę za tobą słówko, to może cię wypuszczą zanim podrośniesz na tyle, żeby przestać się o ciebie potykać.
Dziewczynka upokorzona opuściła wzrok, a następnie odsunęła się na bok. Grimes odchrząknął.
- Ktoś zgłasza się na ochotnika? Ktokolwiek? - spoglądał po kolei po więźniach, ale ci odwracali wzrok. Myślałem, że to będzie prostsze, westchnął w myślach porucznik. Zatrzymał wzrok na krępym, niskim człowieczku z rudą brodą i tatuażami na twarzy. - No to może ty.
Człowieczek z ociąganiem zrobił krok do przodu i rzucił Grimesowi niechętne spojrzenie. Porucznik bezceremonialnie odciągnął go pod drzwi lochu i czując, że nie ma innego wyjścia, kontynuował werbunek w podobny sposób.
***
Finalnie w szeregach jego drużyny znalazło się czterech ludzi - wyżej wspomniany rudy bandzior, chudy, szczurkowaty łotrzyk o paskudnym spojrzeniu, samozwańczy mag, który wyglądał na ponad sto lat i dezerter z garnizonu, którego nazwy ani chorągwi nie pamiętał nawet on sam. Grimes bynajmniej nie był zadowolony ze swojej bandy, ale pośród największych zakał Skyrim i tak nie miał lepszego wyboru. I tak wszyscy zgniemy, pomyślał gorzko, szkoda tylko, że właśnie taka śmierć mnie czeka. Miał nadzieję na coś lepszego.
Wychodząc z lochu, zaczepił strażnika.
- Nie wiem co zrobił ten koci dzieciak siedzący na dole, ale jestem prawie pewien, że już jej wystarczy więziennego żarcia. Na twoim miejscu wypuściłbym ją, zanim zostanie zatłuczona przez swoich współwięźniów.
Strażnik spojrzał na niego podejrzliwie. Grimes rzucił mu srebrną monetę, żeby mężczyzna przypadkiem nie zapomniał jego słów i ruszył ze zgrają łotrów do koszar.
- Dobra panowie. Wyruszamy jutro o świcie. Pamiętajcie, że to wasza szansa od losu, więc na waszym miejscu bym jej nie marnował. Próba ucieczki karana będzie śmiercią, a wyrok wykonywany będzie natychmiastowo i własnoręcznie przeze mnie. - Angra uśmiechnął się pod nosem - Jeśli wrócimy z misji żywi, osobiście dopilnuję, żeby w więziennej celi zabrakło dla was miejsca.
Słowa te jednak nie pokrzepiły wcale jego towarzyszy. Gdy dotarli do koszar, Grimes kazał dopilnować ich jednemu z sierżantów, a sam udał się do swojej kwatery. Ku jego szczeremu zdumieniu, czekał tam na niego gość - mała, chuda khajicka dziewczynka, spoglądająca na niego błyszczącymi oczami.

cdn.

post wyedytowany przez Cichociemna 2020-06-17 11:56:54

GRYOnline.pl:

Facebook GRYOnline.pl Instagram GRYOnline.pl X GRYOnline.pl Discord GRYOnline.pl TikTok GRYOnline.pl Podcast GRYOnline.pl WhatsApp GRYOnline.pl LinkedIn GRYOnline.pl Forum GRYOnline.pl

tvgry.pl:

YouTube tvgry.pl TikTok tvgry.pl Instagram tvgry.pl Discord tvgry.pl Facebook tvgry.pl