Dla mnie trójka była zdecydowanie najlepszą częścią odsłony - otwarty świat, ogrom zawartości (oczywiście z dodatkami) i możliwości, zarówno w trybie tworzenia postaci, budowania, jak i w rozgrywce. Jedynym problem, ale za to dużym, który uniemożliwia dłuższe granie są irytujące ścinki (stuttering?). Mimo wszystko, w The Sims 3 mam najwięcej godzin, potrafiłam jedną rodziną grać przez kilka pokoleń, bardzo dobrze ją wspominam i może niedługo znowu wrócę i spróbuję zainstalować mody przedstawione w artykule. Niestety, ale widać że The Sims 4 zostało stworzone dla młodszych użytkowników i jest dużo bardziej ograniczone. Przed premierą czwórki wyobrażałam sobie, że otwarty świat zostanie jeszcze bardziej rozbudowany, że np. będziemy mogli wchodzić z Simami do sklepów, szkół itd. Pamiętam moje rozczarowanie, gdy zobaczyłam w jakim kierunku poszli twórcy.
Nie mogę przeboleć faktu, że Subnautica jest grą singlową. Znaczy z jednej strony rozumiem i ma to podstawy fabularne, ale bardzo chętnie pograłabym w nią w co-opie. I byłoby ciekawej, i może mniej strasznie na późniejszych etapach gry :D Głównie dlatego odpuściłam granie, nie lubię horrorów, a jednak momentami robi się nieprzyjemnie. Ale gra sama w sobie bardzo dobra.
Podczas grania w Cyberpunka, największą konsternację miałam w przypadku zadania Bunraku z Peralezami. Krótki opis i moje odczucia wrzucam w Spoiler, ale bardzo ciekawa jestem odczuć innych osób.
spoiler start
Według mnie wątek był naprawdę bardzo ciekawy, szczególnie jego druga część, kiedy najpierw dowiadujemy się, że małżeństwo jest sterowane przez "coś", następnie dowiadujemy się, że Elizabeth Peralez miała swoje podejrzenia ale nie chciała, abyśmy przekazali prawdę jej mężowi. I potem do nas należała decyzja, czy wyjawimy prawdę czy nie... i co, na tym koniec? Byłam bardzo zdziwiona jak się dowiedziałam, że ten wybór tak w sumie nie ma żadnego znaczenia. Przecież Peralez był kandydatem na burmistrza Night City! Według mnie to jest mega potencjał na bardzo duży wpływ tej decyzji na wyniki wyborów, na miasto itd. A tak naprawdę to jedynie podczas napisów końcowych otrzymujemy telefon od wystraszonego Jeffersona i na tym się kończy. Miałam wrażenie, że wątek miał być dłuższy i bardziej rozwinięty, ale został tak drastycznie ucięty przez brak czasu na zrobienie go od A do Z. Wątek trochę mi przypomina historię Krwawego Barona, która miała widoczne skutki podjętych decyzji, a tutaj?
spoiler stop
Może ktoś inaczej postrzega tą misję i jej zakończenie? Może zostało to zrobione specjalnie? A może historia będzie kontynuowana w DLC? Ciekawa jestem co myślicie.
Mam bardzo mieszane uczucia co do tej gry. Przegrałam w nią 25h, w pewnym momencie się nawet wkręciłam budując swoją osadę, ogólnie jest całkiem przyjemna, ale po zrobieniu sobie przerwy zupełnie nie mam ochoty do niej wracać. Jeżeli chodzi o survivale, dużo bardziej mnie ciągnie do Rusta (dużo ciekawszy) czy Rafta (dużo przyjemniejszy i relaksujący). No ale trzymam kciuki, żeby twórcy nie zapomnieli o niej zbyt szybko :)
Z jednej strony wiadomo, że duża ilość osób ma ambicje i chce zdobyć jak najlepszą rangę i wbić jak najwięcej wygranych, ale z drugiej strony, często oglądam prosów, którzy grają FUT Champions i zdarzają się mecze, w których np. do 10 minuty meczu wygrywają 2-0 czy 3-0 i od razu widać, że przeciwnik nie ma szans i potem przez kolejne 80 minut w grze czyli jakieś 10 minut, dwóch graczy musi się męczyć czekając na koniec meczu, a trzeba wziąć pod uwagę, że trzeba zagrać przez weekend 30 spotkań, co bywa nużące.
Niektórzy twórcy gier mogliby wziąć przykład od Facepunch'a, bo trzeba przyznać, że jest niewiele firm, które tak dbają o swoją grę. Wystarczy spojrzeć na devblogi i listę aktualizacji. Bardzo dużo poprawek, sporo nowego contentu.
Rust bardzo fajna gra, jak ktoś nie lubi PvP to polecam serwery PvE, sama na nich gram i się dobrze bawię :)
Postacie same z siebie nie mówią, zawsze ktoś podkłada pod nich głos, więc jak na moje, w każdym przypadku można to nazwać dubbingiem. A dodatkowo, z tego co pamiętam, "oryginalnym" językiem jest polski, nie angielski - przynajmniej tak było przy Wiedźminie.
Owszem, od The Sims 1 są dodatki do tej gry, ale postanowiłam to podsumować:
The Sims 1: 7 dodatków, 0 akcesoriów (Łącznie płatnych dodatków: 7)
The Sims 2: 8 dodatków, 10 akcesoriów (Łącznie płatnych dodatków: 18)
The Sims 3: 11 dodatków, 9 akcesoriów (Łącznie płatnych dodatków: 20)
The Sims 4: 9 dodatków, 9 pakietów rozgrywki, 17 akcesoriów (Łącznie płatnych dodatków: 35... i to nie koniec)
Gołym okiem widać, że EA z roku na rok robi po prostu co raz większy skok na kasę, szczególnie jak się przeczyta nazwy dodatków, pakietów i akcesoriów (np. "Pokój dzieciaków", "Mój pierwszy zwierzak", "Włóczkowe historie"). I trzeba pamiętać, że ta gra jest głównie skierowana do młodych osób, które nie kupują żadnej innej gry, więc co 2 miesiące idą do rodzica i mówią "A kupisz mi nowy dodatek do Simsów?". Ja ogólnie bardzo lubię serię The Sims, grałam w każdą odsłonę, ale poczynania EA mi się totalnie nie podobają. Dodatki rozumiem, chociaż Cztery pory roku czy Zwierzaki (przepraszam, Psy i Koty) powinny być w podstawce gry, ale akcesoria to jest totalna bzdura. Podejrzewam, że jak wyjdzie The Sims 5 to domyślnie będzie tylko dzień i dopiero POTĘŻNY dodatek doda do gry noc :)
Z tego co pamiętam to chłopaki mówili, że nie chcą się bawić z fanowski dubbing, bo to dołożyłoby im dużo więcej pracy, a i tak ludzie by marudzili + jeżeli dobrze pamiętam to mod będzie przełożony na kilka języków, więc zrobienie jednego dubbingu mogłoby się spotkać z krytyką. Niestety, ludzie są dziwni i nie potrafią zrozumieć, że chłopaki robili to przez kilka lat, w wolnym czasie, całkowicie za darmo.
Co do samego moda - ostatnio się zastanawiałam kiedy się pojawi, a tu proszę :) Bardzo chętnie zagram, tym bardziej, że #teamYen :D No i chapeau bas dla ekipy, odwalili kawał super roboty. Setki, a pewnie i tysiące godzin prac, wytrwałość, dążenie do uzyskania jak najlepszego efektu - to się ceni.
Widzę, że dla niektórych temat bzdury i śmieszny, ale z perspektywy programistycznej temat bardzo ciekawy. Niełatwe zadanie i bardzo dobry sposób na nauczenie się wielu zagadnień, możliwość pracy nad sztuczną inteligencją i tworzenie sieci komputerów, które przekazują sobie moc obliczeniową, aby program nie musiał szukać seeda przez bardzo długi czas. No i warto pamiętać o nauce pracy w zespole, bo nad znalezieniem odpowiedniego seeda, zarówno dla ekranu startowego, jak i pack.png, pracowało przynajmniej kilkanaście osób. Także warto się zastanowić, zanim określi się takich ludzi nieudacznikami, którzy nie mają co robić w życiu.
"Gdyby było to przynajmniej w jakikolwiek sposób komunikowane przez twórców, chociażby poprzez jakiś mały napis w rogu ekranu. A tu nic, orientuj się, widzu, sam albo szybko nadrób zaległości w lekturze"
Przy tych przeskokach w czasie widzowie są informowani o czasach, w których się to dzieje, ale poprzez wplatanie krótkich scen w wątek.
spoiler start
Przykładem jest odcinek nr 3 - Geralt walczy ze Strzygą, która jest córką Foltesta (który jest już dorosłym królem), a w historii Yennefer trwa właśnie jej przemiana i bal. W pewnym momencie jest scena, w której na sali balowej jest zbliżenie na dwójkę dzieciaków z matką i padają mniej więcej takie słowa "Foltest, nie dokuczaj siostrze". Ta jedna scena ma pokazać widzowi, że między tymi wydarzeniami jest ok. 30-40 lat różnicy.
spoiler stop
Ale fakt, sama czasami miałam lekki zawrót głowy, mimo że czytałam książki i to niedługo przed wypuszczeniem 1 sezonu :)