Niestety potwierdzam wszystko, co zostało tu napisane. Moja mama zakupiła zestaw garnków za 2500 zł (później rzeczoznawca mojej mamy określił ich wartość na 300 zł...), a szybkowar dostała w prezencie. W przeciwieństwie do sytuacji, która była tu opisana - mojej mamy nikt nie poinformował, że za prezent się płaci; kazano jej dopisać szybkowar do listy garnków, aby im się "zgadzał stan magazynowy" (jako pokwitowanie odbioru). Później się okazało, że ten spis jest podstawą kredytu, więc już kwota urosła do 4000zł. Ale to nie koniec oszustw, ponieważ w umowie zostało dopisane szalenie małym druczkiem (ja ledwo mogę przeczytać tekst, a osoba starsza może nie zauważyć, że w ogóle tam jest coś napisane), że należy się jeszcze 1000 zł prowizji. I w ten sposób mama kupując garnki za 2500 zł (warte 300) spłaca kredyt na 5000 zł. AMEN