Według mnie nie jest. Jedynka jest dla mnie świetnie zrobiona od początku do końca. Fabuła jest prosta, ale była ona tylko tłem do budowania relacji i historii między głównymi bohaterami. Joel i Ellie to postacie, z którymi można się było utożsamiać, polubić, wspierać emocjonalnie, zrozumieć ich błędy i motywacje. Ich historia została doskonale opowiedziana, w logiczny i spójny sposób.
Tlou2 jest lepszą grą pod względem technicznym. Nic w tym dziwnego, jest w końcu dużo nowszą grą. Klimat, muzyka, lokacje, to wszystko jest super. Ale fabuła, całe poprowadzenie historii, działania postaci, ich decyzje, ogólnie bohaterowie tej części, to wszystko według mnie nie działa. Gra opiera się w dużej mierze na emocjach. W pewnych momentach czułem te emocje, których oczekiwali twórcy, ale częściej moje odczucia były odwrotne do zamierzonych. To wynika ze źle poprowadzonej fabuły, złego pace'ingu, który swoją drogą w jedynce był idealny, a także braku logiki, czy też wygodnych zabiegów fabularnych, które miały doprowadzić do tego co twórcy założyli na początku, ale w prosty i głupi sposób zostały one poprowadzone, przez co historia traci na wiarygodności. Bohaterowie zostali słabo napisani. Z żadnym nie można się zżyć. Bohaterowie z jedynki, ehh wiadomo, nie są tymi samymi. Nowi zaś kompletnie mnie nie obchodziły. Może dlatego, że najpierw zostali przedstawieni w najgorszym możliwym świetle, może. Ale w sumie w całej historii byli oni w większości pionkami.
Rozumiem ludzi, którym gra się podoba. Jest w niej pełno emocji, ciężki klimat, nieoczywiste i szokujące plot twisty. Mnie jednak ona mocno zawiodła. Gdyby pozmieniać lub poprzestawiać kilka elementów, to mój odbiór tej gry byłby pewnie bardziej pozytywny. A tak no cóż. Szkoda.
PS: Ja wiem, że ten temat się klika, ale jest to serio słabe. Dajcie już spokój Tlou2.
To po prostu wymysł reżyserki. Wzorowała się na jakimś starym filmie, który miał taki motyw przejęcia ciała przez osobę, która już umarła i została przywrócona do życia. Według mnie sensu to nie miało i głupio to wszystko wyszło, bo powstało wiele dziur logicznych. Strasznie zmarnowali potencjał na kontynuację jedynki, pogubili się w tym filmie strasznie. Mam nadzieję, że trójka się uda tak samo jak jedynka, bo bardzo polubiłem tych bohaterów ;)
Tak jak wspomniałem mogli go przywrócić tak po prostu bez żadnych udziwnień, a najlepiej jakby odłożyli jego powrót na późniejsze części ww albo jl.
Jeśli chcą zrobić film o innej postaci, np. o Val' Zodzie, to ok, niech robią. Ale nie widzę większego sensu robienia innego filmu, w innym świecie o Clarku. A zwłaszcza nie widzę sensu zastąpienia Henrego.
Jeśli chodzi o dodawanie czarnoskórych aktorów, to już się pogodziłem z tym, że nie dostaniemy wizji świata ala ze średniowiecznej Europy itd, więc nie mam jakiegoś bólu tyłka, o ile będą grali na dobrym poziomie, a nie jak aktorka grająca Fringille, bo ona ani aktorsko, ani wizualnie w ogóle nie pasowała. Na przykład aktorka grająca Neneke mi pasuje jeśli chodzi o rysy twarzy. Najlepiej jakby aktorzy byli dobierani, aby zgadzali się z opisem postaci w książce. A jeśli chcieliby urozmaicić rasowo i kulturowo serial, to mogliby dodać nowe postacie, takie jak ten żołnierz/sługa królowej Calante, albo ten czarodziej, który był w Aretuzie. Z tego co wiem, to u AS ich nie było.
Ale kompletnie nie rozumiem zmieniania płci danej postaci. Po co? Przecież mamy wystarczająco dużo aktorek pierwszo i drugoplanowych.
Postać doktora jest zbudowana tak a nie inaczej, w sposób wyidealizowany, żeby jeszcze bardziej podkreślić "zły" czyn Joel oraz tragedię Abby. Nie jest on ani bohaterem, ani gwarancją lepszej przyszłości świata.
Dokładnie, w tym świecie stworzenie szczepionki nie przyniosłoby nic dobrego.
W tym drugim nie chodziło mi o fabułę, tylko o sposób skonfrontowania się z drugą stroną, graczy niezadowolonych. Żeby wyjaśnić dlaczego obrali taki kierunek, powiedzieć, dlaczego taka wizja im przyświecała i że rozumieją jeśli część będzie niezadowolona bo jest to trudna historia czy coś, a nie wyzywać wszystkich od idiotów, homofobów itd. To mi się nie podobało ze strony twórców, odbiegając od samej gry.
Jasne, że mogli obrać inny kierunek, z dwójką głównych bohaterów w centrum fabuły jak w jedynce. I może wyszło by lepiej, ciekawiej, ale to tylko gdybanie, zostawmy to. Ja szanuję ich odwagę, ale nie uważam żeby to im do końca wyszło i popełnili kilka błędów, kilka rzeczy mogli zrobić lepiej, inaczej, tak żeby finał wybrzmiał dla wszystkich, a przynajmniej dla większości, a nie dla połowy.
Tak samo mogę powiedzieć, że gra była wychwalana przez pewne osoby, nie oznacza to, że każdy tak uważa. Podważany to był Wiedźmin, czy jakiś RDR2 przez jakiś procent czy promil graczy albo dziennikarzy. Jednak znakomita większość dziennikarzy oraz graczy była zgodna co do oceny. Natomiast w przypadku Tlou2 mówimy o milionach, zarówno zwolenników, jak i przeciwników. Dziwne jest przyjęcie narracji w stylu "walić drugą stronę, posłuchamy tej która nam pasuje". Można było przyjąć lepszą narrację i wyjść z twarzą w oczach wielu graczy.
Odpowiedź na pytanie dlaczego dostała tyle nagród jest umieszczona na końcu artykułu. Coraz więcej nowych, jeszcze niezbyt znanych forów, czy tam dzienników przyznaje takie nagrody. W 2015 pewnie połowy tych nagród nie było, więc wynik wiedźmina czy nawet tlou1 może imponować. Trochę to dziwne, że gra, która miała tyle samo zwolenników co przeciwników jest tak nagradzana przez media. Z drugiej strony te nagrody i tak nie obrazują sukcesu, albo jego braku danej produkcji. Bo rozumiem nagrody za grafikę, udźwiękowienie, czy nawet przekaz, który gra stara się nam dostarczyć, mimo że u wielu w ogóle nie wybrzmiewa. Ale za fabułę? Czy postacie? Czyli to co jest najbardziej podważane, to nie wydaje mi się żeby to było zasłużone.
Gra otrzymała 261 nagród, tylko o jedną więcej. Przypadek?