Wypowiedzi osób na takim szczeblu zawsze będą marketingową papką.
Po zakupie takiej liczby studiów jak zrobił to Microsoft, gdyby grali agresywnie i trzymali się ekskluzywności to z czasem wychodziłaby pewnie mocniejsza pozycja Xbox.
Problemem dla wszystkich są rosnące koszty gier i długi czas produkcji. Rynek jednej konsoli może przestawać wystarczać. Widać to zresztą w polityce Playstation, które w sporej mierze porzuciło absolutną ekskluzywność.
Na XBOXie prowadzą sprzedaż w swoim sklepie, zachowując dla siebie więcej tortu. Jeżeli to możliwe, żeby Game Pass na siebie zarabiał, to także Game Passa.
Raczej akcje firm gamedevowych spadają w okolicy premiery niezależnie od jakości gry. Osoby które zakupiły akcje realizują zysk w okolicach premiery - wyprzedają wtedy akcje - cena spada. Skoro spada to nakręca dalszą sprzedaż, bo nikt nie chce być stratny.
Cena to jedno. Najgorsze jest, że trzeba brać na cały rok z góry. Po skończeniu aktualnej subskrypcji prawdopodobnie już jej nie przedłużę.
"7 września Bethesda pochwaliła się bowiem, że w Starfielda bawiło się milion graczy równocześnie na wszystkich platformach sprzętowych. Dużą część tych osób grała na konsolach Xbox, podczas gdy BG3 tylko na pecetach osiągnęło 870 tys. "
Przecież w czasie, gdy Baldur notował swój rekord na Steamie, był dostępny jedynie na PC. Więc doliczyć należałoby tylko inne niż Steam platformy PC.
"które de facto nie wręczają Tobie gier tylko je udostępniają, musisz być świadomym konsumentem"
No shit Sherlock. Naprawdę?
A my cały czas myśleliśmy, że gry są na własność, a Microsoft nam jeszcze dośle płyty i pudełka do tych gier.
Jak najbardziej rozbudowana inteligencja przeciwników jest pożądana tylko w jakimś niewielkim procencie gier. Zwykle rozgrywka powinna toczyć się w pewnej konwencji w której gracz jest w stanie przewidzieć zachowanie przeciwników. Często jest nawet pożądane, żeby zachowywali się głupio, a gracz wchodził na scenę jako jedyny ogarniający.
Podobnie autorzy scenariuszy filmowych nie starają się w każdym filmie na siłę łatać luk i nieścisłości fabularnych. W wielu filmach liczy się feeling przy jego oglądaniu, a nie 100% spójność.
Żeby zrezygnować z NBA League Pass trzeba napisać wiadomość do supportu za pomocą formularza :)
Wszyscy skupili się na szukaniu przyczyn jakby tu chodziło o to, że Microsoft żali się na sytuację. To nie jest istotą sprawy.
Tu chodzi o to, że prowadzi się postępowanie antymonopolowe wobec firmy dalekiej od monopolu. Microsoft argumentuje, że powstrzymując przejęcie Activision Blizzard umacnia się istniejący monopol, a nie powstrzymuje przed monopolizacją rynku - przynosi odwrotny skutek od tego jaki powinny mieć działania urzędów antymonopolowych.
Prościej: urzędy antymonopolowe nie powinny zajmować się tą sprawą, bo nie grozi ona monopolem.
Dziwne, gdyby nad nim nie pracowali zważywszy na długi proces produkcji.
Gran Turismo w ostatniej odsłonie nie wykorzystało okazji, żeby zrobić coś wielkiego i wystawiło się konkurencji na strzał. Przebicie go przez Forzę nie powinno być niemożliwe.
Mam wrażenie, że ktoś tu ignoruje to, że na polu konsol i gier wideo to Microsoft jest tym słabszym graczem, a w zasadzie najsłabszym z trójki. Wzmocnienie się przez niego oddalałoby sytuację od monopolistycznej.
Rozwala mnie ten wielki problem z pościgami. Przecież ta gra nie jest o konfrontacjach w policją, ta mechanika jest naprawdę mało potrzebna do czegokolwiek. To niektórzy gracze sobie wymyślili, że mogłaby być GTA.
Gra nie ma wielu innych systemów, polowania na zwierzęta jak w RDR2, zarządzania biznesem i innych, bo to nie jest gra o tym.
Tradycyjnie gracze nie wiedzą co jest potrzebne grze.
Z dubbingowaniem przez Microsoft to niestety prawda.
Z drugiej strony Microsoft prowadzi lepszą politykę odnośnie wersji gry. Taki problem nie zaistniałby, bo nie byłoby różnych wersji.
Podobnie mógłbyś kupić wersję na XONE, a grać na XSX. Nie martwić się przenoszeniem save'ów etc.
Ponadto jeżeli chcesz porównywać, to powinieneś porównywać do FM7, która mierzy w dostarczanie podobnego rodzaju rozgrywki, a nie w FH5, która z założenia jest casualowe, zręcznościowe, nie aspiruje do symulacji - dostarcza kilometrowych skoków samochodem i innych szaleństw.
Przecież Factorio jest lekkim komentarzem. Rozwijając megafabrykę niszczysz klimat i wybijasz tubylczą ludność.
Kupiłem niedawno PS Plus na rok.
Ta oferta jest zrobiona tak, że zniechęca do przejścia na PS Plus Extra.
PS Plus Extra chciałbym na 2-3 miesiące, a tak musiałbym na pełen rok. Czyli pewnie odpuszczę temat na kilka miesięcy.
Nie będziesz mógł jej uruchomić, ale jeżeli ją kupisz to będziesz mógł kontynuować jak gdyby nigdy nic.
Za 3k obecnie masz PS5 + dwie gry (najpopularniejszy: Horizon: Forbidden West i Gran Turismo V na PS4 (aktualizacja do PS5 40 zł)) bez pada i czegokolwiek więcej.
Jeżeli liczyć cenę konsoli jak nominalną premierową, albo podobną do dzisiejszego gołego XBOXa, to jednak przeciętnie atrakcyjne. Ewidentnie kupujesz drożej niż gdybyś miał kupić gołą konsolę i dwie wybrane przez siebie gry.
Mam nadzieję, że te same dema trafią do Microsoft Store bezpłatnie.
Gdyby miały pojawić się dema to fajnie, ale zastrzeganie tego dla najwyższego tiera abonamentu jest śmieszne.
Jak już mają powstawać dema, to dla jak największej liczby graczy. Demo to nie jest żaden ekskluzywny materiał.
Jest tysiąc innych rzeczy, które wolałbym, żeby były priorytetem dla twórców przed tym metrem. O co ludziom chodzi?
Czego by nie zrobili, będzie rozczarowanie.
Gracze oczekiwaliby teraz nextgenowej wersji na wysokim poziomie + braku błędów + obiecanych DLC + 5% karnych odsetek, czegoś extra.
Na przykład Microsoft - producent systemów operacyjnych i oprogramowania biurowego, Sony - producent sprzętu elektronicznego i Nintendo - producent kart do gier. Trudno wyobrazić sobie, by mogli odnieść sukcesy w produkcji gier wideo.
Myślę, że takie jest założenie Forzy Horizon. To ma być gra dla każdego. Niezależnie od umiejętności i nastawienia. Niezależnie czy chcesz w niej zebrać wszystkie auta, osiągnięcia, znaczniki i co tam jeszcze, czy tylko wpaść raz na jakiś czas pojeździć sobie czymś szybkim.
Niektórym ta casualowość, otwartość i brak dookreślenia przeszkadza. Ale to jest jej największa siła.
Zabawne o tyle, że nikt tego nie oczekiwał. Ogłosili remastery niedawno. Można było zaczekać i nikt by się nawet nie dowiedział, że są jakieś problemy w produkcji.
Polityka Microsoftu jest prosta i klarowna. Gra nie zniknie.
Gry ze stajni Microsoftu trafiają do Game Passa na premierę i z niego nie wypadają.
Brak problemów z dostępnością konsol to będzie wtedy, gdy w ciemno będziesz mógł pójść z dzieciakiem do sklepu, wziąć pudełko i je na miejscu kupić.
Problem z dostępnością konsol nie polega na tym, że są absolutnie nieosiągalne. Problem w tym, że jak jest rodzic z dzieckiem, to jak pójdzie do sklepu, to nie kupi tego PS5. Żeby je kupić trzeba trochę zabiegać i orientować się. Póki co kupują raczej osoby, które trochę w tym siedzą, wiedzą jak szukać i mają determinację. Oraz/Albo są gotowe więcej zapłacić.
Gra zajmuje 42,4 GB + 16 GB zarezerwowanej przestrzeni. Wystarczy nie instalować mapy offline.
Jest dokładnie odwrotnie. Gdyby nie GamePass miałbym kilka-kilkanaście gier i grałbym w to co jest. Nie mógłbym bardzo wybrzydzać, bo nowa gra to dodatkowy koszt. Czasem sobie na niego pozwolę, ale nie za każdym razem, gdy mi się zachce czegoś nowego.
Posiadanie 100-200 gier w GamePassie sprawia, że przeglądam katalog nie wybrawszy gry.
No i miło by było, gdyby autor rozumiał czym są waty, czym kilowaty, czym kilowatogodziny etc. Bo nie rozumie.
Tak licząc, to każde zużycie energii szkodzi środowisku. Granie, korzystanie z komputera, mikrofalówki, oświetlanie choinki.
Gra jest dość krótka i nie ma mechanik istotnie zachęcających do długiego spędzania w niej czasu. Gracze po prostu przeszli grę.
Obawiam się, że przez to może być ona mniejszym hitem od Wiedźmina. Łatwiej zostanie odhaczona i zapomniana.