Mechanika czy tam fizyka:
- niewidzialne ściany
- raz możemy skakać raz nie, nawet jeśli możemy, czasami blokują nas milimetrowe przedmioty
- brak możliwości pływania ratowany cutscenką
bugi:
- na strzelnicy możemy wystrzelać całą amunicję co uniemożliwia dalszą rozgrywkę na poziomie trudnym
menu:
- brak wyboru loadu na który checkpoint chcemy wejść, pozwala to nam zepsuć grę gdy nie spodziewając się checkpointu będziemy chcieli umrzeć bo zacznie kończyć nam się tlen, tak po przejściu połowy gry musiałem zaczynać od nowa bo autosave zapisał mnie na 3 sekundach tlenu (zaznaczam, że rozgrywka była na poziomie Trudny Stalker)
grafika:
+ piękne cienie, dobre wygładzanie, ciekawe efekty
- niektóre lokacje przypominały Tanaris (48-53lvl) z World of Warcraft, były to nijakie dziury po robakach, które bardzo odstawały poziomem tekstury od dobrze zrobionych zgliszczy
inne zasady:
- nie zawsze mamy wpływ na to czy wyciągniemy broń czy nie
fabuła:
+ ciekawa i spójna wizja, bardzo wciąga i to chyba ona zatrzymała mnie przy tej grze mimo rozterek na jakie trafiałem
- czasami stoimi wbici w ziemię i musimy słuchać dialogu co może irytować jak przechodzimy grę 10 raz
Podsumowanie:
System checkpointów był lepiej zrobiony w choćby Alien vs Predator. Pierwsze wrażenie jest bardzo mieszane, z jednej strony trafiamy na genialny świat, z drugiej strony skakanie po meblach na początku gry nie tylko nie jest możliwe, ale skok wręcz odblokowuje się tylko w niektórych momentach gry. Można się nieźle wkurzyć dostając do ręki mapę/kompas też. Z jednej strony jest to banalne ułatwienie gry, z drugiej zaś kiedy akurat potrzebujemy tego badziewia, to najczęściej nie możemy z niego skorzystać. Choćby na bagnach gdzie szukanie karnistrów w tak niebezpiecznym terenie z tak małą ilością czasu zakrawa o nerwicę natręctw. Daję tej grze 7/10 bo i tak mi się podobała stripti... tzn gra. Ma swoje uroki i na chwilę obecną jest to mój ulubiony tytuł.
Świetna ścieżka dźwiękowa w menu dostępna w grze bez kombinowania w mp3.
HEAVY METAL FIRE!!!