PS. Poza tym jest to tzw. red herring, które jednoznacznie sytuuje cię intelektualnie.
@Widzący -- Co mi wskazałeś? Metaforyczne stwierdzenie - prawdziwe, czy nie - to samo obrazujące, przerzucasz na dyskusję o faktach? To jest po prostu żałosne! Już nie mówiąc o tym, że tekst jaki przytaczasz nie dowodzi, że Antonina tych słów nie wypowiedziała, ale to ewidentnie przerasta twój poziom rozumowania.
@Cainoor -- Ty w ogóle wiesz czym jest współczesna szczepionka przeciwko grypie? Pewnie nie bardzo. Tradycyjna szczepionka to lata badań (w tym powikłań) w przypadku opracowywania szczepienia na ściśle określony patogen. Grypa jest skrajnie zmienny wirusem. Co roku inna. Uderzenie zespołu szczepów i odmian na danym obszarze szacuje się statystycznie na podstawie badań migracji w róznych stacjach rozsianych po świecie i na tej podstawie tworzy formułę szczepionki. To jest sprawa sezonowa. Nie ma czasu na żadne badania. Masowo namawia się ludzi do szczepienia niesprawdzonym specyfikiem. Nauka nawet nie jest w pobliżu możliwości przewidzenia konsekwencji.
@Cainoor -- Przecież to co piszesz to są absolutne brednie. To co jest, a co nie jest bardziej prawdopodobne, zależy od prawd. powikłań po danym szczepieniu i stosunku tego prawd. do prawd. zarażenia I poniesienia przynajmniej zbliżonych konsekencji choroby. To zależy od konrketnego schorzenia, szczepionki itd. I o tym właśnie mowa. Nie zawsze tak jest! Gra się z ludzkim życiem. Poczytaj sobie co się działo na okoliczność ostatniej histerii ptasiej grypy - ile osób poniosło drastyczne konsekwencje szczepień przy bardzo nikłych ofiarach samej choroby. Bo źle się mędrkom przewidziało coś, czego się nie da na współczesnym poziomie nauki dokładnie przewidzieć. A szczepienia się promuje prasowo na takie okoliczności jak Coca Colę.
Cainoor -- Nie, ja jestem zobrazowaniem tego, że w polskiej sieci nawet przeciętnie ogarnięta osoba jest dowodem na to, że tzw. elita obrazuje powiedzenie, iż dostatecznie zaawansowana cywilizacja jest dla motłochu nieodróznialna od magii. Motłochem jest tu tzw. elita. Zero wiedzy, zero rozeznania, zero zdolności intelektualnych - jedynym tytułem do chwały jest bezmyślne wygłaszanie tzw. elitarnych haseł. Ty nawet w wyszukiwarki nie umiesz człowieku korzystać, tyle udowadniasz.
@Sir klesk -- Już tu tłumaczyłem innym, najwidoczniej nie zrozumiałeś, że istnieje zasadnicza róznica między pogardą wobec ignoranta, ktory uważa się za elitę i świadomie ignoruje wątpliwości ludzi, a pogardą wobec tych ludzi.
Na żadnej. Piszę tu wyłącznie dlatego, że jest to jedno z ostatnich większych customowych forów w polskiej sieci, a nie kolejna wtyczka FB. Jako osoba pracująca w finansach z tłem informatycznym, mam takie, a nie inne zdanie o FB.
Słyszałeś o paradkoksie krytyka? Nie można krytykować krytykanctwa, bo jest krytykanctwem. To poziom intelektualny tego co napisałeś. Oczywiście, że można. I tym się tu zajmuję.
Niczego nie sprawdziłeś. Odczekałeś 30 minut i napisałeś pustego posta. Pewnie nawet nie znasz angielskiego, wymaganego do realnego sprawdzania danych w sieci, bo polski internet jest tak ubogi, jak sławny słupnik. W polskiej sieci praktycznie nie znajdziesz żadnych danych. Tym bardziej jak sprawa dotyczy koncernów niemieckich, amerykańskich, francuskich itd.
@Wiejski -- Każdą podaną przeze mnie informację możesz potwierdzić przemyślanym zapytaniem w Google w 5 minut i nie będzie to losowy blog, a w najgorszym wypadku artykuł NYT, bo zazwyczaj dokument prawny, badanie naukowe itp. Tylko Tobie się nie chce. I to jest wstrętne, że jeszcze coś, z całym klakierstwem, usiłujesz mi zarzucać. Jak ja zainteresuję się jakimś tematem, to często tydzień siedzę w dokumentach. Przepraszam, że nie mam ich aktualnie w zakładach, ale ja nie pracuję jako uzdrawiacz waszej ignorancji, przykro mi.
"Dalej nakręcaj spiralę agresji i dziw się niechętnym reakcjom na stop-nop. A robisz dokładnie to samo, co oni. Ten sam poziom zadufania w sobie i przekonania o swojej wyższości. :D"
Jest tu zasadnicza różnica w stosunku do gardzenia ludźmi, którzy pogubili się przez to, że w swojej pysze niczego im nie starasz się tłumaczyć, a żądasz. Gardzę megalomanami. Choćby mieli tytuły. Tym bardziej w przypadku losowego internauty, który niczego nie jest w stanie im wytłumaczyć, bo ma wiedzę znacznie mniejszą niż oni, i jest zwykłym klakierem tzw. elit, który nawet prostego zapytania w Google nie jest w stanie zadać, żeby naprostować swoją niewiedzę, ale poucza.
Cóż, Antonina jak usłuszała, że ludzie nie mają chleba (głodują), odpowiedziała, że w takim wypadku - niech jedzą ciastka. To nie był żart. To stało się przysłowiowym już przykładem oderwania elit od rzeczywistości. I dokładnie z tym samym zjawiskiem masz obecnie do czynienia - populizm to tylko efekt, który zawsze historycznie następował po takim odklejeniu. To jest po prostu reakcja na salony, które przestały wiedzieć co robią, utraciły zdolność komunikacji z szerokimi masami, a idą w zaparte.
Herr Pietrus --
1. Naucz się pisać przejrzyście, bo nie potrafisz i wydajesz tym sobie świadectwo.
2. Można by się nawet zgodzić z tym, że reakcja na szczepionkową propagandę i tego rodzaju ruchy jest nieumiejętna, problem w tym, że na pewnym poziomie zaczadzenia i fanatyzmu z ludźmi nie da się rozmawiać i nigdy ich nie przekonasz logicznymi argumentami, nigdy nie przyznają c racji, bo żyją w swoim świecie.
Nieprawda. Są tacy ludzie, ale jest to - wbrew pozorom - mniejszość. Większość ludzi da się przekonać, jak się potrafi i chce tłumaczyć.
3. Ha, wiem, powiesz, ze to już skutek, a nie przyczyna, że tak samo powodem zainicjowania ruchów stop-nop były przekręty ze szczepinkami...
I będę miał 100% rację. Śledziłem tą dyskusję i uczestniczyłem w niej na bierząco. Widziałem jak skądinąd inteligentni i rezolutni ludzie staczali się w populizm ze względu na ignorowanie ich zdania i masowe rżnięcie głupa.
4. To teraz ty nam powiedz - z iloma dokładnie? Na które dokładnie choroby? Jakich firm, w jakich krajach? Jak skończyły się te historie?
NIe powiem ci dokładnie, bo nie zajmuje się na co dzień badaniem tego zjawiska. Ale są to dziesiątki skandali i setki tysięcy ofiar. Od mało znaczących powikłań, bo dekady ofiar śmiertelnych, poronień itp. W zależności od skandalu. To nie jest moim zadaniem to opisać, stwierdzić i przyznać. To jest zadanie tych, którzy oferują szczepienia.
5. Czy rozsądnie jest nieszczepienie dzieci w ogóle? Czy każda szczepionka ma takie samo ryzyko powikłań, czy każda może być pomięta przez jakiś czas bez niebezpieczeństwa dla zdrowia i życia dziecka?
Oczywiście, że nie. Ale właśnie to należy ludziom wyjaśnić i mieć na swoje słowa poparcie twardych danych, co wymaga ogromnej poprawy przejrzystości i analizy.
6. O proszę, już wylazło szydło z worka, cóż za kulturalna, niezniechęcająca adwersarza argumentacja!
Nazwanie rzeczy po imieniu. Problem jest taki, ze przeciętny zwolennik ruchu antyszczepionkowego, którym on pogardza, ma 100 razy większą wiedzę od niego, bo on wygląda na takiego, który nie posiada żadnej. Ponadto, taki zwolennik opowiada się za stanem naturalnym, to on opowiada się za zmuszaniem ludzi do czegoś i ma mieć po temu powody.
7. A ta dotycząca szczepień to tajemna jest?
Jest uwikłana w brak kontekstu. To ktoś kto chce ludzi do czegoś namawiać i zmuszać ma ich przekonać, nie na odwrót. Nie pojmujesz tego? Nie rozumiesz starożytnej zasady onus probandi? Gadasz jak ci, co się domagają, żeby udowodnić nieistnienie Boga. To szczepienia coś zmieniają w życiu ludzi i to ty masz udowonić tym ludziom, że warto się szczepić - bez żadnej ściemy.
@Forcebreaker -- Tak w ogóle, to to co się dzieje w tym wątku, jest samo przez się dowodem na słuszność moich własnych spostrzeżeń, z którymi tak idealnie się zgodził ostatni felieton Ziemkiewicza. Ja od dawien dawna twierdzę, że obecny problem z populizmem leży w totalnej niezdolności tzw. elit (takich czy innych) do sensownego i wiarygodnego komunikowania swojego stanowiska. Doprowadziło to do tego, że owe tzw. elity wychowały sobie rzesze totalnie bezmyślnych klakierów, co tylko napędza antagonizm, bo durnie dyskutują z durniami
@Forcebreaker -- Owszem. Dlatego inteligentny człowiek nie sugeruje się postami osób w internecie, czy losowym wynikiem wyszukiwania w Google, a tekstami naukowymi, aktami spraw sądowych, wyrokami itp. które też - wyobraź sobie - możesz w Google znaleźć. To o czym piszę nie jest w ogóle dyskusyjne. Ten sam lekarz, który z pogardą będzie podchodził do antyszczepionkowców przyzna - bo to są fakty, nie ma wyjścia - że takie rzeczy miały i mają miejsce. To jest kwestia mentalności. Podejścia. Nastwienia: nie macie chleba, to jedzcie ciastka (Antonina). Innymi słowy - oderwania tych ludzi od zrozumienia w czym leży problem i że leży w ich osobistym podejściu do szerszych mas i chronieniu swoich. W dogłębnej niezdolności do przyznania się do błędów, poprawienia przejrzystości i wyjaśnienia niuansów.
Tlaocetl -- Nie kompromituj się nieuku. Nie masz pojęcia o czym piszesz, wykazujesz poziom totalnego ignoranta. Wpisz sobie w Google: niepożądany odczyn poszczepienny i się zwyczajnie nie ośmieszaj.
Tlaocetl -- Naukowych argumentów dotyczących faktów jednostkowych i historycznych? I to moje posty są żałosne? Twój poziom intelektualny jest żałosny. Argumenty naukowe dotyczą procesów, zależności, relacji. Tutaj mówimy o stanie faktycznym. Albo istniały przestępstwa koncernów farmaceutycznych, albo nie. W 5 minut możesz sobie sprawdzić, że istniały. I nie jest to żadna argumentacja naukowa nieuku, a stwierdzone sądowo fakty. Podobnie, to że działalnośc lobbystów jest zalegalizowana i że tacy działaj, to nie jest żadna argumentacja naukowa, a zwyczajny fakt - który możesz sobie sprawdzić w przepisach i dokumentacji.
To, że istnieja powikłania poszczepienne, to również jest fakt. Tym razem dowiedziony metodami statystycznymi. Bo to fakt medyczny. Bliższy nauce, niz przypadkom historycznym czy rozwiązaniom prawnym. Nikt temu nie przeczy. To ustalona wiedza naukowa.
@gro-oby -- Może dlatego, że źródła tego o czym piszę to wiedza powszechna, albo 10 sekund szukania w Google, które ewidentnie cię przerosło. Źródła podaje się dla rzeczy, ktore są w jakikolwiek sposób dyskusyjne. Te nie są. Jedynie takie załgane ignoranckie posty jak twój usiłują udawać, że jest inaczej. Nikt normalny nie będzie podawał źródeł pisząc o tym że 2+2=4, albo że (a->b)->(~b->~a).
Przestań rżnąć głupa. Powikłania poszczepienne to naukowy fakt. Nadużycia koncernów farmaceutycznych to cały zasób historycznych faktów - opisywanych w dziesiątkach książek, artykułów, aktów spraw sądowych, encyklopedii. Od uwikłania w zbrodnie nazizmu, po tajoną przez dekady wiedze o poważnych powikłaniach zdrowotnych leków czy szczepionek. Lobby oficjalnie działają przy rządach i organizacjach międzynarodowych, na zasadach określonych prawnie. Powiązania finansowe lekarzy z koncernami to też nawracający w kolejnych skandalach fakt. Reklama i promocja szczepionek (chociażby przeciwgrypowej) na zasadach reklamy proszku do prania do powszechnie widoczny i znany fakt. Z czym masz problem? Z totalną ignorancją, kiepską zdolnością do syntezy czy wprost zbierającym na torsje samozałganiem? A może ze wszystkim po trochu?
Źródło argumentów? Głupszego pytania dawno nie czytałem.
Country-hop? :P [link]
Blues i kamień filozoficzny: [link]
PS. Dla forumowiczów, którzy nie ogarniają o czym mowa. Sednem jest to, że powikłania poszczepienne są realne. W związku z tym w każdym przypadku w którym prawd. wystąpienia poważnych powikłań jest choćby zbliżone do prawd. zapadnięcia na daną chorobę i poniesienia zbliżonych konsekwencji zdrowotnych na jej skutek, nawet namawianie ludzi na szczepienia jest wątpliwe. Jeśli to prawd. jest znacząco wyższe - to jest to zwyczajna zbrodnia. Tymczasem na rynku działa typowy raczej dla produktów w rodzaju proszków do prania marketing, lobby, wikłanie środowiska lekarskiego i państw w promocję konkretnych szczepień, utajanie błędów i nadużyć, pozostawiająca mnóstwo do życzenia analiza i opracowanie statystyczne powikłań itd.
Odpowiedzią na te obserwacje jest natomiast pogarda, atak, wzruszenie ramion. Zamiast - oczywistego moralnie i psychologicznie - wyjaśniania, tłumaczenia, poprawy procedur i prawa.
Czego się spodziewałeś po serwisie, który w swojej istocie niczym nie rózni się od pośrednictwa w handlu prowadzonego na losowej tablicy komentarzy Wirtualnej Polski, czy podobnego anonimowego forum? :D
Typowe zachowanie tzw. elit. Jak Ziemkiewicz często pisze od rzeczy, tak tutaj trafia w samo sendo problemu (interia, dział opinii, najnowszy jego felieton).
Zamiast ludziom wyjaśniać sytuację, tłumaczyć, nie stronić przy tym od przyznania racji drugiej stronie w tej mierze w jakiej faktycznie ją posiada (liczne skandale koncernów farmaceutycznych, lobby, powiązania finansowe lekarzy z koncernami, błędy medyczne przy opracowywaniu szczepionek i badaniu ich skutków ubocznych, zatajanie tych faktów, realność powikłań) najlepie mówić do ludzi z poziomu głębszego wtajemniczenia, z pogardą, agresją, zbywając choćby najbardziej słuszne wątpliwości wruszeniem ramion, albo wręcz przez kłamstwo bądź atak. Potem się dziwić, że narasta reakcja. Żałosne. Głęboko żałosne. Jeszcze nie zdarzyło mi się przeczytać wyważonego, racjonalnego tekstu na ten temat.
I jeszcze pół biedy jak tak postępuje jakiś naprawdę wybitny specjalista. Gorzej jak taką samą postawę wyraża jakiś losowy lekarz który ledwie coś liznął na studiach 20 lat temu, albo - jeszcze lepiej - przypadkowy internauta. I myśli, że przez sam ten fakt dostaje +5 do IQ. Nic bardziej mylnego. Jest dokładnie na odwrót.
Avatar: The Last Airbender, animacja, młody target, ale naprawdę fajnie się ogląda
@Kayac -- Wierz lub nie - byłem przekonany, że zegarki przestawiamy dopiero dziś w nocy, a z niewyjaśnionych względów moja szefowa ma dziwną fiksację na punkcie czasu :D
Serio? Zawsze mi się wydawało, że w ostatnią niedzielę miesiąca. Ale dzięki za wyjaśnienia. Przy moim trybie życia można zaginąc w czasie. Google nie ufam. Jedynym pewnym źródłem jest dobrze chodzący analogowy zegarek zamknięty w dobrze zabiezpieczonym sejfie.
@Kayac -- Ty mi lepiej powiedz, dobry człowieku, która jest teraz godzina według nowego czasu. Pytam serio!
Idę szukać zegarka analogowego, którego nikt w chałupie nie miał prawa dotknąć :D Obawiam się, że nie znajdę.
Czyli tak jak mi się wydaje. Jakim zatem cudem telefon (stary, bez synchronizacji z siecią) nagle mi pokazuje 1-szą? Tak jakby przestawił się, ale w złym kierunku :D
Serio pytam :P Nie chce jutro godzinę wcześniej/później w robocie się pojawić (w zależności od tego co zaraz namieszam z przestawianiem czasu w oparciu o głębszą niewiedzę co do realiów).
Prawdę mówiąc, całkowicie już złupiałem. Teoretycznie zegarki powinniśmy przestawić dopiero za parę godzin. Ale różnie z tym bywa w urządzeniach. Która jest obecnie godzina licząc według nowego czasu? W telefonie miałem przed chwilą 01:00, na kompie 00:00. Tak jakby na kompie już czas został cofnięty, ale przecież jeszcze nie powinien i wydaje mi się, że według starego czasu jest 00:00.
@Kayac -- Oczywiście, że da. Np. jeden delikwent z drugim przestanie bredzić, że Polacy są najbardziej rozpitym narodem Europy. W liczbach bezwzględnych są rozpici, ale jak spora część Europy. Relatywnie, wcale nie są na pierwszym miejscu. A jeśli nadal będzie bredził swoje, to każdy, kto ma odrobinę rozumu, już będzie rozumiał co o nim sądzić.
Sprawdź sobie statystyki spożycia alkoholu na głowę mieszkańca, potem wypisuj swoje mądrości. To jest pierwsza rzecz jaką powinieneś zrobić. Natomiast czy za granicą istnieją uprzedzenia? Oczywiście, że tak. Prawdę mówiąc wolę otwarcie wrogiego Polaka, niż załganego do szpiku kości Anglika, który będzie cię co 5 minut pytał, czy wszystko w porządku (tak jest od dzieciństwa wychowywany), a w międzyczasie donosił na ciebie dla szefa i obgadywał z połową zmiany.
1. Zejście z drzew
2. Wykształcenie się języka
3. Powstanie prawa
4. Odkrycie matematyki teoretycznej
5. Powstanie nauk eksperymentalnych
@Lord -- Sam byłem świadkiem takich awantur za czasów kiedy jeszcze obracałem się w towarzystwie turbolewakow i grywałem na gitarze po skłotach. Marzenia są fajne, szkoda tylko że sprawdzają się, owszem, na takich melinach, ale już dużo rzadziej w szerzej widzianej rzeczywistości.
PS. Obecnie złożenie samodzielnie kompa w domu to pestka. Czasy, gdy mogłeś gdzieś źle wpiąć wtyczkę i wszystko spalić dawno minęły. NIe włożysz nic tam, gdzie nie masz prawa włożyć. I masz tysiące filmików na YT, które pokażą ci krok po kroku co robić.
planeswalker32 -- 1. Powinny istnieć związki partnerskie. 2. Mogą, wystarczy napisać testament. 3. I bardzo słusznie. Wspólne rozliczanie wprowadzono tylko i wyłącznie w celu ulżenia kosztom założenia pełnej rodziny (dzeci) i ich wychowania. 4. Cała reszta wyniknie wprost z instytucji związków partnerskich. Co do kredytu, to można mieć poważne wątpliwości, ze względów statystycznych. W przypadku małżeństw taka ewnetualność wynika z ich względnej statystycznej stabilności. W przypadku związków partnerskich raczej stwierdza się ich wyjątkową niestabilność. 5. Jak wiele innych osób z miliona powodów. Głównym prześladowanym u mnie w liceum był przyszły matematyk. Był po prostu inteligentny, miał niezborne ruchy, pryszcze i nosił okulary. Na osiedlu miał to samo.
Nie czekaj jednak bezmyślnie - przyszłość można przewidywać, ale nie ze 100% pewnością. Kto wie. Np. złotówka utonie i nagle ceny będą gwałtownie rosnąć? Nowa generacja NVIDI okaże się tak żałosna, że wręcz podbije, a nie obniży, ceny starych kart? Po prostu śledź co się dzieje, interesuj się tym, działaj adekwatnie. Nie musisz kupować wszystkiego na raz. Płyty głównej raczej z góry nie kupisz, bo nie będzie np. pewne jakie gniazdo będą miały przyszłe CPU. Ale jest pewne, że będziesz na tej płycie miał standardowe sloty pamięci, czy PCI Express pod kartę.
Mówię ci życzliwie - poczekaj. Inaczej wywalisz kasę w coś, co może być nie tylko znacznie tańsze w perspektywie roku, ale i stać się dość nagle przestarzałe. To jak z ludźmi, którzy kupowali procki intela jakieś półtora roku temu. Rok później za tą samą cenę miałeś wyższe taktowania, 6, a nie 4 rdzenie itp. Osobiście poczekałem, bo spodziewałem się, że Ryzen może sporo namieszać, a Intel pewnie ma gotową odpowiedź i mam 6. Wpierw się zainteresuj tym jakie są plany premierowe najważniejszych podzespołów w perspektywie roku i czego po nich spodziewa się rynek.
Poczekaj. Ceny kart wreszcie zaczęły spadać (a są totalnie rozjechane z wartością), to samo RAM, pod koniec roku, albo na począktu przyszłego wychodzi nowa generacja procków, która może stanowić przełom. Również dyski SSD mają spodziewaną nową iterację. Nie ma sensu w tym momencie kupować kompa. W międzyczasie śledź ceny planując już to, co można z góry zaplanować i ewentualnie kupuj podzespoły okazyjnie.
Nie moga być pochodną dymanka, bo pochodna dymanka to przyspieszenie posuwania. Wartością dodaną też być nie mogą jako dominujący czynnik finansowej ruiny.
Ko-o-ast-y -- No nie? W mniemaniu gimbazy (bo to jego poziom) ma już +5 do inteligencji
Tlaocetl -- Nie wiem czy wiesz, ale badania jednoznacznie wskazują, że obracanie kota ogonem jest objawem niskiego poziomu inteligencji i/lub wiedzy i/lub braku argumentów. Przyznam jednak, że wśród zwolenników PiS sekciarstwa jest wprost na pęczki. Tyle, że to samo jestem gotów powiedzieć o tzw. opozycji. "Tak zwanej", bo oni się nadają do tego samego skeczu, co druga strona. Ich opozycyjność sprowadza się do krzykactwa i szukania kogoś, komu można dać d za wpływy.
Być normalnymi, porządnymi ludźmi, nie narzucać się innym ze swoim ego. W ogarnietym towarzystwie to w zupełności wystrarczy. W nieogarniętym nie musisz być homoseksualistą, żeby się spotkać z prześladowaniem. Możesz być gruby, chudy, nosić okulary, kolczyk, mieć za długi nos, za małe cycki czy dziwny chód. Im prędzej zrozumieją, że nie są narodem wybranym, a - z drugiej strony - że nie muszą się przed nikim tłumaczyć, tym lepiej.
PS. NIe udawaj znawcy, bo albo jesteś totalnym ignorantem, który nigdy nie miał do czynienia z samorządem, albo jesteś ignorantem, który pracuje/cował w samorządzie, ale nie ma pojęcia co go ustawowo obowiązuje, bo przyjęło się to olewać. Za to drugie powinieneś iść siedzieć, albo płacić grube pieniądze - jak to jest normalne w instytucjach prywatnych. To jest wprost nie do pomyślenia, żeby jakiś podrzędny kasjer w banku płacić z własnej kieszeni jak się pomyli na niekorzyść instytucji, a po urzędach siedziało nieuctwo ustawowe, które powoduje, że ludzie lądują na bruku i nie ponosi za to żadnej odpowiedzialności.
@Herr Pietrus -- Różnica między nami jest taka, że współpracując na porządku dziennym z samorządami właśnie doskonale wiem. I mówię o danych jakie otrzymują od podmiotów trzecich. W wypadkach Warszawskich to ratusz był podmiotem decyzyjnym, ustawowo był obowiązany do prześwietleń. Ty starasz się ludziom wmówić, że kiedy zwykłe założenie konta w banku wiąże się z prześwietleniem struktury własnościowej podmiotu, nie tylko prawnej, ale i faktycznej (nie tylko udziały, ale i historia decyzyjna), ktora ma na celu ustalenie osób fizycznych będących beneficjentami, ustalenie ewnetualnych związków politycznych tych osób (jeśli takie istnieją, nawiązanie stosunków wymaga zgody zarządu!), rezydencji podatkowej, oszacowania ryzyka (m.in. kraj pochodzenia, rodzaj prowadzonej działalności, wysokość przewidywanych obrotów itd.), a potem to wszystko jest na bieżąco analizowane w ramach nazwiązanych stosunków (skąd pieniądze, czy odbiegają od profilu itd.), ty starasz się naiwnym forumowiczom wmówić, że URZĄD, wydający decyzję reprywatyzacyjną, nie wiedział, że osoby występujące jako pelnomocnicy występują jako pełnomocnicy osób, które powinny mieć 120 lat, nie wiedział i nie sprawdzał, że osoby występujące jako uprawnieni nie mają żadnego związku z ustawowymi spadkobiercami, że owi spadkobiercy od dekad zamieszkiwali za granicą, oraz że delikwenci występujący przed urzędem wykupili od nich prawa za bezcen wprowadzając ich w błąd. Jesteś śmieszny, żałosny po prostu. Ustawowo zobowiązani byli to prześwietlić. Powinni iść siedzieć i ponosić odpowiedzialność materialną za decyzje. Wyłącznie wadliwe polskie prawo pozwala na to, że chodzą wolno. I ratusz doskonale wiedział co robi i co się dzieje. Trzeba być dzieckiem, żeby sądzić inaczej.
Już natomiast zupelnie trzeba być pozbawionym IQ, żeby po tym jak o tym pisały media, po tym jak doszło do zabójstw, po tym jak całe organizacje w tej sprawie się zawiązały, twierdzić, że Hanka niczego nie wiedziała. Ot tak, jako nomen omen dyrektorka, wzruszyła ramionami i zostawiła sprawy jak są. Człowieku, ty wymagasz teriapi.
No, rzeczywiście nowość. Zaburzony emocjonalnie aktywizm społeczny, odrzucający z zasady jakiekolwiek myślenie analityczne, przejawia zachowania typowe dla sekciarstwa. Tak zawsze było. Przypomnijmy chociażby niemal mafijną nagonkę z jaką spotkali się homoseksualiści publicznie opowiadający się przeciwko adopcji dzieci przez takie pary. I niezmiennie szkodzi to realnemu rozwiązaniu rzeczywiście instiejących problemów: nierówności, uprzedzeń itp.
Daję z napisami, aczkolwiek uważam, ze tłumaczenie często woła o pomstę do nieba i jest ewidentnym nadużyciem:
[link]
Naprawdę nie macie niczego poważniejszego (albo chociaż zabawniejszego) do roboty, niż dyskuje o tęczowych piątkach czy sobotach?
Capitalism 2 (parę lat temu wyszło nawet garażowe rozszerzenie). Nie znajdziesz lepszej strategii ekonomicznej, co wprawdzie więcej mówi o ich ogólnej marnej jakości, niż o tej grze, ale gierka jest naprawdę niezła.
Drackula -- Masz jakieś problemy z czytaniem ze zrozumieniem na poziomie nauczania początkowego? Nigdze, analfabeto funkcjonalny, nie twierdzę, że posiadam jakieś informacje dotyczące konkretnie sytuacji w Warszawie. Twierdzę jedynie, że na podstawie doświadczenia zawodowego (orientuję się całkiem nieźle w tym jakie dane otrzymuje samorząd) wydaje mi się niemożliwie nawet czysto proceduralnie (zwyczajny obieg i analiza dokumentacji), ażeby ratusz nie wiedział o nadużycia reprywatyzacyjnych, już pomijając to, że sprawa była medialnie głośna i miała wątki kryminalne łącznie z zabójstwami. Wracaj do szkoły, bo czytać ze zrozumieniem nie umiesz. Ewentualnie myśleć analitycznie.
Mówiąc inaczej - nie masz bladego pojęcia jaką ilośc informacji (jak wielką) ma władza, także pozyskiwanych od instytucji finansowych (mamy obowiązek analizować i przekazywać dane w setkach przypadków ujętych prawnie, w dziesiątkach ustaw).
To już serio na dobranoc, jeden z najlepszych moim zdaniem kawałków doo-wop (miało pójśc w odpowiedzi Kayacowi, ale poszło inaczej, trudno) : [link]
Kayack - Muzyka lat 50-tych i 60-tych to bardzo często właśnie geniusz w prostocie.
[link]
Wiesz, ja od dawna uznaję przykład muzyki za mój podręcznikowy przykład: "gadasz od rzeczy", jak ktoś mi próbuje udowadniać w stylu tępego kapitalizmu, że zarobki odzwierciedlają wartość dodaną z konkretnej pracy. Idealnie tu widać jakim jest to nonsensem. Ale o tym pisano już wieki temu, szkoda się rozwodzić. Antytalent na playbacku zarabia miliony, a geniusze grają po podrzędnych barach w NYC (dlatego też linkuję również muzykę uliczną - czasem dla śmiechu, czasem, bo jest świetna).
Mam wrażenie, że wiele kawałków jakie zalinkowałem nie jest specjalnie ambitna, chodziło mi bardziej o to, że ciekawa, a być może niespecjalnie czasem w Polsce znana. Ogólnie po prostu lubię i słucham muzyki, a nie po prostu darcia w jakimś klimacie tj. zwracam uwagę na kompozycję (chociaż czasami geniusz tkwi w prostocie, to jednak przemyślana i ułożona złożoność też nim jest).
Skąd to pytanie? Bo nie mam 5 lat i mam własny rozum? Co do uwagi o skupieniu, to po prostu klasycznej muzyki nie da się docenić inaczej jak muzyki, a to jest możliwe wyłącznie jeśli jest tylko muzyka w umyśle, nic ponadto. Chwila dekoncentracji i taki kawałek jakpowyżej może się wydać tandetny, a jest w rzeczywistości genialny.
Jeśli mówimy o wznioslej muzyce, budującej nastrój, to posłuchaj tego w skupieniu (przy klasyce tylko skupienie ma sens - np. zasypiając się jej świetnie słucha).
Bach - Matthäus-Passion, BWV244
[link]
PS. Jeśli ty serio wierzysz, że urząd o niczym nie wiedział, to jesteś głupszy, niż ustawa przewiduje. Osobiście pracuję w prywatnej instytucji finansowej (zupełnie inny region, zasada ta sama) i wiem niemal wszystko co się w regionie dzieje. Mówić nie mogę, bo obowiazuje mnie tajemnica firmowa, a dostępu do wielu twardych danych nie mam - ale urząd ma, do wszystkiego.
Bardzo mądre. Machlojki na setki milionów PLN, ludzie wyrzucani na bruk, zabójstwa motywowane finansowo. Dziesiątki protestów, publikacje w prasie i telewizji, przez lata. Urząd miasta przez te lata nic nie wiedział, nie miał z tym nic wspólnego, niczego nie słyszał, mimo ewidentnie wykazanych nawet jedno-ogniwowych (bezpośrednie powiązanie rodzinne itp.) powiązań z procederm. Warszawa w to wierzy :D Ja rozumiem, że PiS to skończone zło, ale żeby głosować na tę sama grupę, to trzeba być Warszawakiem (czytaj - wiejskim głąbem z przyjazdu). Istniały inne możliwości.
Dlaczego nie gramy już w nic sensownego, to jest lepsze pytanie. Jedyna nadzieja obecnie w indie games i crowd fundingu. Dlaczego np. konsole to obecnie totalne dno? Konsola to powinien być sprzęt który możesz podłączyć do prądu w szopie, włożyć płytę i grać do upadłego z kumplem w gierki na split-screenie itp. Jak to obecnie wygląda? Zupełnie na odwrót. Kupujesz konsolę i grę, nawet nie odpalicz bez dostępu do sieci. Jak podepniesz pod sieć i odpalisz to dwie godziny ściągania paczy. Multuplayer tylko przz net. To jest żałosne. Nie mówiąc już o tym, że gierki takie same jak na PC. Arcade umarł. NIe wiem gdzie trzeba mieć rozum, żeby obecnie kupować konsole. Dla dwóch trzy trzech exclusiwów? Straciły wszystkie atuty. Ogólnie - rynek gier to obecnie żal w dupie. Portwele motłochu, a nie graczy zdecydowały o tym jak to wygląda.
Osobiście mam i5-8600k (średnia półka), ale jest totalną bzdurą, że potrzebujesz choćby takiego procka do gier. Decyduje karta graficzna. Ceny kart są kosmiczne (chociaż ostatnio spadają) przez kryptowaluty. Procek nie ma żadnego decydującego znaczenia w grach, chyba że masz naprawdę przedpotopowy sprzęt. Pierwsze słyszę, że w wymaganiach gier podaje się CPU, chyba że jacyś opłacani kretyni prowadzą stronę.
The Drifters - Under The Boardwalk (i na dobranoc dla zakochanych)
[link]
Gretchen Wilson - Redneck Woman (dla młodych, "wykształconych", z wielkich ośrodków miejskich)
[link]
Oscar Peterson - Watch What Happens (ma to ktoś tę sesję w dobrej jakości?)
[link]
Roy Clark & Buck Trent Dueling Banjos (na kabaretowo - oryginał znajdziecie sami)
[link]
Na tej samej zasadzie na której każdy kto się czegoś naczytał, niewiele z tego pojmuje, ale najwięcej ma dogadania i pouczania innych, głównie żeby się podświawomie dowartościować, to skończony i niebezpieczny wariat. Nie ważne czy wegetarianin, czy idiotka opowiadająca ci z pełną agresją, że kota można żywić tylko suchą karmą, bo inne jedzenie mu szkodzi.
Goście którzy powinni w jakiejś współpracy wydać płytę świąteczną. We współpracy, bo idą w dobrym kierunku - jazzują nie tracąc klimatu bardzo delikatnych polskich kolęd (praktycznie każda próba jaką słyszałem to dno, które tego nie potrafi) - ale brakuje im umiejętności i jaj. Jak udałoby się to wyważyć, byłby hit na dekady.
[link]
Typowe opowieści ignoranta, któremu np. za grosz nie przyjdzie do głowy, że normy emisyjne mogą narzucić znacznie wyższe koszta na proukcję diesla, niż na benzynę ze względu na różne charakterystyki chemiczne. O tym, że cen nie kształtują same koszty produkcji, ale miliony innych czynników, nawet nie warto pisać.
European Jazz Trio - White Christmas [Full Album] (jak ktoś się chce osłuchać w sensie jazzu-u na prostych przeróbkach w klimatach świątecznych - jak uważacie, że macie słuch, ale jazz nie leżał - polecam spróbować)
[link]
Scissor Sisters - I Can't Decide (dla realnie znających angielski i lubiących czarny humor)
[link]
Amy Winehouse - Fuck Me Pumps (dla tych co realnie rozumieją angielski i kpią z kultury klubowej)
[link]
Juan Luis Guerra - Bachata Rosa (jedna z najciekawszych południowoamerykańskich płyt - szczególnie ballady - nagrodzona Grammy).
[link]
Piano Blues 1 - A two hour long compilation (świetna, skoczna składanka)
[link]
Jacques Loussier Trio - Prelude No 1 in C major from Well Tempred Clavier,
[link]
La La Blues - Pokey LaFarge
[link]