Listopadowa premiera, której nie jestem w stanie się doczekać to Dishonored II. Po pierwszej części odczułam pewnego rodzaju niedosyt, który jeszcze przy żadnym innym tytule nie pojawił się w tak intensywnej formie. Coś jak głód poetycki, który nakazuje pisać, pisać, pisać i jeszcze raz pisać bez wytchnienia. W tym przypadku, nakazywał grać, grać, grać i grać bez przerwy po kilka razy, wciąż od początku (w ówczesnym czasie na komputerze mojego starszego brata <3). Niedawno sprawiłam sobie steam-ową kopię i znowu powróciłam do tego brudnego i szarego świata, który w ułamku sekundy oderwał mnie od naszej rzeczywistości. Nie ważne ile razy w to gram, wciąż odczuwam ten niedosyt. Właśnie dlatego żyję nadzieją, że to właśnie Dishonored II zaspokoi mój 'głód'. Podchodząc z wielką krytyką, ale i również pewnymi oczekiwaniami, do tego tytułu, nie prześpię, prawdopodobnie, spokojnie żadnej z zimnych nocy listopadowych.