Keep getting this error code when trying to upload a prescription to px account or their order number 100570015
Ten tekst nie ma absolutnie żadnego sensu. Poczynając od tego, że nikt nie wie co poeta miał na myśli przez "px account", a kończąc na dalszym wybitnym rozwinięciu. I tak co dzień.
Nic mi się nie pomyliło. Widzę jasno że w wypowiedziach popełniłem pewne błędy. Tylko człowiek z odrobiną inteligencji jest w stanie z miejsca ocenić że to jest wynik pisania czegoś na szybko i zupełnie od tego abstrahować. Natomiast ludzie którzy albo mają za niską inteligencję, albo nic sensownego do odpowiedzenia, oczywiście że będą się czepiać. Jak nie masz nic do powiedzenia - czep się gramatyki czy ortografii. Znane na całym świecie. Chciałbym cię kiedyś zobaczyć rozmawiającego z Anglikiem. Bo oni - w kontaktach firmowych - potrafią ci napisac coś co można by prześmiewczo porównać do: Kali był krowa jeść. I się domyślaj! Masz takie zlecenie do wykonania! Przyznam, że akurat w przypadku Angoli, nie moich tekstów, to jest już w istocie totalny absurd wymagający jakiejś specjalnej interwencji rządowej w celu poprawy poziomu ogólnej edukacji w UK.
Przecież Nintendo już od czasów PS4 to jedyna konsola warta uwagi, bo to jedyna konsola - trzymająca się jakicholwiek tradycji i gatunków typowych dla konsol, własnego stylu, postaci, marek. Wszystko inne możesz równie dobrze wywalić do kosza i zagrać na PC. NIestety też uległa współczesnej modzie, że nawet gierki nie odpalisz, choćbyś ją w pudełku kupił, bez dostępu do sieci (parodia!). I stali się totalnymi pazerami.
Mnie to naprawdę fascynuje, że ktoś jeszcze współcześnie uważa że ma to jakiś większy sens - posiadanie współczesnej konsoli do gier. To mikro-pc z ułamkiem możliwości udający, że jest czymś innym. Skrajna większośc gier albo jest z natury pc-towa, albo jak nie jest, to i tak masz je wydane na pc! Tutaj wyjątkiem jest właśnie Nintendo (szkoda że chyba nie do końca tę swoją sytuację rozumie i zamiast być pionierem nowych generacji tej kultury, stało się pazerą ścigającą własnych fanów za stronie fanpage'owe).
BTW. Ty nie wykładasz przypadkiem języka polskiego? Bo jeśli tak, to ja naprawdę nie mam pojęcia jakim cudem ty zaliczyłeś filologię polską na jakiejkolwiek uczelni. Ty przecież byś nie był w stanie zrozumieć pół strony co bardziej intelektualnie chytrej książki. Już nie mówiąc o takich dziełach jak np. Nienasycenie Witkacego, czy opowiadania Gombrowicza, czy - to już absolutnie nie do pomyślenia - Norwida
Jak ci napiszę, że ja, moja koleżanka i znajomi poszliśmy do kina, oni na film. To też cię to przerośnie?
Napisz to pytanie po polsku, a chętnie odpowiem, bo na razie nie wiem, czego w ogóle chciałeś się dowiedzieć.
Ależ ty masz niski poziom iq. Nie rozumieć dowcipu "na twoim nauczaniu początkowym" vs. "w szkole w jakiej pracujesz, na nauczaniu początkowym" to trzeba mieć naprawdę wybitną antyzdolność rozumienia nieco tylko bardziej przekornych tekstów.
BTW. Bo nie mam jasności. Ten twój matematyk w szkole co nie zadaje prac domowych, to na twoim nauczaniu początkowym, czy w szkole w jakiej pracujesz na nauczaniu początkowym?
ten gość, który ci powie, że liczy się rozumienie, ma na myśli np. tak sprzeczne rzeczy:
a) nie warto się uczyć niczego na pamięć, nie warto wdrażać się w coś co jest tylko ćwiczeniem się w algorytmach (rozwiązywaniem na większą skalę masowych prostych ćwiczeń), bo liczy się rozumienie (i tak samo, nie potrzebne są ci działania pisemne, masz kalkulator) ----------- totalny brak pojęcia o tym, że rozumienie może się brac i często bierze z pamięci, drylu, i związanego z tym doświadczenia, przeprogramowania mózgu, po którym nagle następuje tzw. "eureka"
b) ale też że nie warto czytać podręczników (które są głębsze i mają mnóstwo teorii), lepiej oglądać filmiki video, które żadnego rozumienia poza poglądowym nie są w stanie dostarczyć --------------- całkowity brak zrozumienia tego jakie zrozumienie dostarcza teoria (bo rozumienie według lewaków, to głębsze wygodne widzimisię że coś jakoś tam mniej więcej jest)
c) ale też "nie wyważaj otwartych drzwi", co ma jak najbardziej sens jako ostrzeżenie jeśli ktoś chciałby odkryć wszystko na nowo (sam o tym pisałem - po to jest dryl), ale jest kompletnym pomyleniem jak ktoś świadomie chce zbadać pewne zagadnienie od strony teoretycznej, głębszej, motywacyjnej, bo intelektualnie potrzebuje je czuć, i samemu je odkryć ------------- całkowity brak zrozumienia jakie zrozumienia dostarcza praktyka samodzielnego odkrywania czegoś intelektualnie (tym bardziej w połączeniu z teoria) w całkowitej sprzeczności z tym, że ważne jest jakoby rozumienie, a nie dryl. No tak, ale przecież podręczniki są ciężkie, meeeee, meeeeeee
d) ale też - coraz częściej - tak naprawdę wszystko jest umowne, równie dobrze 2+2 = 5
e) ale też - coraz częściej - mimo że wszystko jest umowne, to moje sekciarskie podejście jest jedynie słuszne
--------------------------
I tak można wymieniać i wymieniać, efekty są takie że wychowują się całe pokolenia skończonych głupców bez żadnych głębszych umiejętności za to społecznie - z sianem zamiast mózgu. I za to, wybacz, odpowiada lewica.
POPRAWKA: Nie IPSOSY oczywiście, a PISA. To miałem na myśli. Za dużo skrótów używam na co dzień.
To zresztą nawet nie trzeba patrzeć na szkoły czy uczelnie. Wystarczy popatrzeć na profesjonalne czy półprofesjonalne serwisy internetowe. Z roku na rok poziom wiedzy, umiejętności, zdolności przekazania czegoś przeciętnego użytkownika spada na łeb i szyję.
Dochodzi już do tego, że pytasz o jakieś konkretne zagadnienie z IT, a zamiast tego otrzymujesz sekciarską przemowę o tym dlaczego nie powinieneś tego robić, bo nie wyważa się otwartych drzwi (typowe twierdzenie człowieka który w ogóle nie umie się uczyć). Albo pytasz o jakieś podręczniki, a 99% postów to udowadnianie tobie, że podręczniki to bzdury, liczy się rozumienie, stąd polecenie takich czy owakich onlinowych kursów (typowe nastawienia ludzi, którzy nigdy nie osiągną w niczym naprawdę profesjonalnego poziomu - kursy video to się nadają co najwyżej do wstępnego rozeznania).
To jest tak masowe w skali świata zachodniego, że trzeba być ślepym, sparaliżowanym i w dodatku mocno przygłupawym, żeby nie widzieć problemu. Tak, ty nie widzisz. Nie widzisz do czego prowadzą twoje "filozofie" internetowego mędrka z jakieś losowej podrzędnej szkółki.
Ale co ja będę dyskutował z człowiekiem który rozmawia tylko sam z sobą. Tak samo jak już 20 lat temu zapowiadałem całkowity upadek amerykańskiego kina rozrywkowego, a nagle wszyscy się kapnęli w ostatnich 2 latach, że coś jest na rzeczy, bo to co Hollywood zaczął odstawiać przekroczyło ich i tak skrajnie wysoką tolerancję na głupotę, tak samo i tutaj mam rację.
Problem jest taki, że większośc osób, nie ważne z jakimi papierami, w ogóle nie umie się od dawna niczego uczyć, albo nigdy nie umiała. Póki nie ugotują jak żaba na wolnym ogniu i nie będą na granicy śmierci, to się nawet nie spostrzegą. Ty się do nich ewidentnie zaliczasz, a nawet jesteś specjalnym przypadkiem, bo o takich rzeczach jak zapaść zachodnich systemów edukacji powszechnie się debatuję w poważnych środowickach.
Oczywiście, że dobra decyzja. Ale nie będzie raczej odgórnego przepisu, tylko zalecenie.
Podpisano: praktykujący nauczyciel, który zadań domowych od kilku lat nie zadaje.
Ty w ogóle siebie czasem czytasz? Ty sam sobie intelektualnie non stop przeczysz, tylko albo po prostu tego nie umiesz zwyczajnie pojąc, albo jesteś świadomie załgany. A jak ktoś ci wykazuje dlaczego jesteś w sprzeczności, to obracasz kota ogonem i nigdy sie nie odnosisz do sedna. Jak jakaś ameba intelektualna! Albo - za kogo cię mam - zwykły sekciarz!
Nie zadajesz prac domowych, powiadasz, dobra decyzja! A ja ci nietomny człowieku tłumaczę jak dla pierwotniaka, a nadal nie pojmujesz, że nie da się do pewnych rzeczy większości młodych ludzi zmusić bez przymusu. I to precyzyjnie przede wszystkim w zagadnieniach ścisłych, które wymagają czasami naprawdę upierdliwej pamięciówy i powtarzalności.
Po prostu np. powtrzalne, dobrze przemyślane liczbowo zadania (a dobrzy edykatorzy matematyczni starej szkoły umieli robić takie genialne), same ci zazębią pewne wnioski. Programowanie mózgu! Coś czego współczesna pseudo-intelektualna szkoła pedagogiczna, złożona głównie z lewaków, absolutnie nie rozumie!
Banalny przykład. Ktoś już się poduczył trochę tego jak to działa i stawia sobie pytanie: ze zbioru X o liczności N pewnych wartości (x1, n2... xN) znajdźmy liczbę S, dla której suma różnic poszczególnych wartości od S wyniesie 0.
Bierzemy:
1. (x1 - S)+(x2 - S)+....(xN - S) = 0
2. SN = x1+x2+....xN
3. S = (x1+x2+....xN)/N
Średnia arymetyczna! I nawet sobie nie wyobrażasz jak ta banalna obserwacja, nierozpoznawana nawet - według badań - przez wielu ludzi, którzy niby zajmują się tematami ścisłymi, jest istotna dla rozumienia świata.
Weź chociażby średnią krajową i się nad nią od tej strony zastanów! Albo średnią temperatur na ziemi.
Jak ktoś nie rozumie średniej arytmatycznej pod tym względem, to naprawdę wielu rzeczy nie rozumie
-------------------------
A to jest poziom podstawówki, tylko trzeba odpowiednio to ludziom ująć. Ale sami miliony takich rzeczy odkryją, jak ich nauczysz matmy jako języka zadawania pytań! Potem stale tworzą samodzielnie wnioski!
Piszesz o nauce zdolności uczenia się, werifikacji wiedzy. Czy ty masz jakąkolwiek świadomość tego, że nic tak nie uczy zdolności samodzielnego uczenia się jak matma, ani że niczym się współcześnie nie kłamie więcej niż matmą (statystyką)? I że nic nie osiągniesz ze swoich celów bez nauki logiki formalnej i matmy na wysokim poziomie?
To nie oznacza, że każdy ma być matematykiem. Ale dobrze by było żeby każdy przynajmniej wynosił ze szkoły zrozumienie czegoś takiego, jak chociażby średnia arytmetyczna i jej sens. Ponieważ obecnie nawet czegoś takiego nie wynosi. Umie to policzyć - i bardzo dobrze, jak umie to policzyć szybko - tym lepiej, ale jeszcze warto rozumieć poglądowy sens.
Zwrócę honor jak się okaże że te linki się pojawią jak uzyskam odpowiednią ściemę na tym forum (zważywszy jakie zera mają tutaj od ponad dekady "legend" albo coś na co to sobie zmienili), aczkolwiek jeśli tak jest to i tak powinno być o tym info.
Fajnie się w... pod siebie nie mając nic sensownego w odpowiedzi? Kółeczko żałosnej wzajemnej adoracji? I tak od ponad dekady! A przypomnę, że to całe tałatajstwo w rodzaju
Nikt nie uznał tu neurodydaktyki za postmodernistyczną fanaberię. Ty chyba nie doczytałes o replication crisis. Wcale się nie dziwię, bo to dla ciebie zbyt skomplikowane.
Nie, nie ja dzwonię. Dzwoni system napisany w tragiczny sposób, który nawet cię nie poinformuje przed publikacją, że nie masz prawa zamieszczania linków na danym etapie, tylko ci je wyczyści. Śmiech na sali! Spędziłem akurat pół wieczoru na formie, który nie ma prawa czegoś takiego zrobić. Bo trzeba mieć jakiś szacunek dla użytkownika jak coś się pisze. A w moim przypadku wymaga to uwzględniania z 50 rzeczy, a nie po prostu np. na chama rzucenia alertu i zblokowania submitu (jak to wygląda tutaj, ale i to geniuszy przerosło) zamiast wyczyszczenia komuś linków, które mógł kopiować np. 20 minut. Ręce opadają!
Taj czy owak, nie odzyskasz tego. Chyba że chcesz czekać parę miesięcy licząc na cud - mi jakimś cudem to odblokowali (zaprzysiągłem że więcej nie użyję tego syfum, ale sprawdzałem z ciekawości). Musisz zaciąc zęby, odratowac co się da (to jest kpina co oni w Google robią - płatności nie mogłem zwykłych w domu robić po utracie konta, bo PGE, mimo że ma mój nr. telefonu, nie umożliwiało przynajmniej wówczas podmiany maila na eboku, i były dziesiątki innych takich przypadków, część nie do odzyskania), i założyć konto na czymś normalnym, nie google. Jak nie znoszę ogólnie wielkich korpo, w tym Microsoftu, imho outlook jest poziomy wyżej od błaznów z google'a i nie odstawia takich cyrków! A konto np. na yt możesz mieć spod maila na outlooku.
Głupszego forum w życiu nie widziałem, ale ok.
Nic z tym nie zrobisz. Mi tak Google zblokowało kilka niepowiązanych z sobą w żaden sposób (poza możliwym trackingiem google'a) kont po tym jak na jednym z nich starłem się w komentarzach z aktywistami trans (którzy rozmowę rozpoczęli od tego, że jako biały, 40-letni męczyzna powinienem się zamknąć). Wcześniej, co bez trudu można sprawdzić (wejście z innej, czyczyszczonej z pamięci przeglądarki, jak chce się być 100% pewnym - VPN), shadowbanowali niemal każdą wypowiedź która zamieściłem pod czyimś wątkiem. Niezależnie jaka by była. Natomiast przepuszczali wypowiedzi na głównej tablicy.
Hasła przestają być rozpoznawane, a o ile nie masz płatnego konta (albo 2-factor authorization - co w pewnych przypadkach pozwoliłoby ci odzyskać hasło) nie masz absolutnie żadnego prawa do supportu. Wszelkie ogólnodostępne drogi wymagają hasła, ktorego nie masz.
Co ciekawe, wszystkie konta zaczęły działać mniej więcej po pół roku, tylko wcześniej dawno przesiadłem się na outlooka (i nie mam z nim żadnych problemów), a ile ja czasu straciłem na odkręcanie utraty maila w różnych usługach czy firmach to głowa boli.
Myślę że jesteś jakieś 50 poziomów głupszy niż byłeś 20 lat temu kiedy tu cię czytałem.
Ale to oczywiście przerasta "humanistów" takich jak ty. Którzy nic nie muszą wiedzieć, tylko filozować. I przerasta to lewackich edukatorów na których lubisz się powoływać, bo to są tak samo kumaci ludzie jak ty sam. W ogole nie rozumiejący nic z tego jak działa postęp intelektualny i rozwój intelektualny jednostki w tym kontekście.
Jakie inne brednie chcesz naopowiadać dzieciom? Że najlepiej pewnie tabliczki mnożenia czy działań pisemnych się nie uczyć, bo przecież są kalkulatory? I że można się tego nauczyć bez drylu, przymusu, powtarzania? --------- Jeśli tak, to jest głupszy niz ustawa przewiduje.
Znajdź mi informatyka, który rozumie dobrze system dwójkowy, szestnastkowy czy inny i przekształcenia tego na dziesiętny, a który w dzieciństwie nie miał działań pisemnych i pamięciówy. To musi ci wejśc w mózg w odpowiednio młodym wieku. Żebyś to potem odruchowo czuł. A to się robi tresurą!
To nie działa jak już jesteś dorosły i czytasz w podręczniczku: a) zrób a b) zrób b. Jesteś idiotą jak tak ci to idzie. Niczego już nie osiągniesz.
Ty masz zerową wiedze o tym jak realnie działa rozwój poznawczy i edukacja. I jako ktoś taki, pseudo "humanista" z niewyparzoną gębą mającą wiele do pitolenia na te tematy, jesteś szkodnikiem społecznym!
Ty się umiesz tylko puszyć, jak nadymka, i jak to z nadymkami jest, o ile nie przygotuje cię odpowiednio przećwiczony kucharz w Japonii (który by ci z d zrobił jesień średniowiecza która może by czegoś cię nauczyła), dla społeczeństwa jestes ogólnie czystą trucizną.
Pocieszny matołku, znowu tworzysz chochoła, bo nigdzie czegoś takiego nie napisałem.
Nie śmieszny ludku, tylko robisz wszystko w tym wątku, żeby nasza "ministra" która właśnie coś takie promuje uchodziła za wcielenie głebszego zrozumienia i inteligencji. Dodając przy okazji jak zwalony jest nasz system. Plus razem sobie robicie dobrze z niejakim
Nie muszisz czegoś pisac wprost. Wystarczy patrzeć z czym się lepisz. I na jakich intelektualnych podstawach. Ponieważ na żadnych twardych, a chcesz zmieniać coś co działało skutecznie od setek lat, to jedyny wniosek jaki można wyciągnąc jest taki, że jesteś zwykłym błaznem!
W szczególności tym jakie wasza sekciarska mentalność otrzymywało tu kiedyś wsprarcie od moderacji, i dlaczego to forum wygląda jak wygląda - mając za prominentnych użytkowników takie komedie jak wy. A kiedyś tu pisały dziesiątki ludzi na naprawdę wysokim poziomie. Fajnie jest uchodzić za kogoś jak się pozbyło dziesiątek innych? Błazny!
Pewnie dlatego jako jedni z nielicznych tu nadal, stale piszecie. Nikt przytomny nie chciał mieć już z wami do czynienia i nie ma tu dziesiątek dawnych ludzi na poziomie. Brzydzą się wami!
I nie stoi ci na przeszkodzie prosty empiryzm - że Chiny i Korea Płd. zjadają świat sukcesami, mają totalnie przeciwny do twoich wydumek system edykacji. Jak fakty przeczą teorii, tym gorzej dla faktów.
Opowiedz mi np. geniuszu jak można dziecko nauczyc tabliczki mnożenia na pamięć, bez stosowania przymusu. Pewnie samo z siebie poświęci bieganie po lasach, czy - współcześnie - siedzenie na smartfonie, na tę czynność. Ty jesteś po prostu tak niekumaty, że aż zęby bolą! Tak nieogarnięty że włosy dęba stają. Ty jesteś wcieleniem antyedukacji, która jakimś cudem - jako jednostka - znalazła się w systemie edukacji. W dodatku człowiekiem który nie żyjąc w tym systemie, pewnie by skończył pod mostem, bo taki poziom ogarnięcia sobą reprezentujesz. Ty nic nie umiesz poza bredzeniem!
Jednocześnie taki straszony non stop dzieciak któremu wmawia się jednocześnie prawa (i jak to dorośli są winni), i straszeni rodzice, powodują to że dzieci nie doznają żadnych ryzyk koniecznych w rozwoju (bo jeszcze coś sobie biedak zrobi), nie mają swobody, winią wszystkich tylko nie siebie, wytwarzają mentalnośc znerwicowana, lękliwą, mściwą, mają tendencje do donosów. A poprzez to że niewiele się uczą, bo samodzielnie nie umieją, to są ciągane non stop na dodatkowe zajęcia.
A potem przychodzi taki intelektualny pajac jak
To tak w skrócie. Możesz dodać do tego internet (i to że się dzieciarni pozwala od małego w tym syfie siedzieć).
Bo Cb. jak wszystkich bezmyślnych lewaków (nie mylić z rozsądną lewicą, która już niemal wymarła), przerasta to że świat jest bardziej skomplikowany niż robienie wszystkiego na odwrót niż robiono to z sukcesem od setek lat, bądź tysięcy lat. Ty wiesz lepiej, a fakty są takie, że nie wiesz nic! Ty myślisz emocjami i odruchami, czyli w ogóle nie myślisz.
Gdybyś poczytał poważne teksty naukowe, a nie to czym karmią cię lewackie think tanki i inne fundacje, to byś doskonale wiedział, że dzieci a) potrzebują ryzyka b) potrzebują przymusu c) potrzebują ścisłych, konsekwentnych i jasnych zasad w celu wyjścia na ludzi. Także psychologicznie, nie mówiąc już o radzeniu sobie intelektualnie. To zresztą wie każdy kto wychowywał kiedyś psa czy kota. Ale Ty - "nauczyciel" - tego ewidentnie nie wiesz!
"pewnie odrobiłeś mnóstwo zadań domowych, a mimo to masz problemy z wykazaniem się umiejętnością sensownej polemiki. ;)"
Na wstępiku ustawiasz dyskusję, tani chwyt erystyczny na który nabierają się góra 5-cioletnie dzieci.
Przede wszystkim całe swoje rozważania opierasz na założeniu, które jest błędne. Nigdzie nie napisałem, że inteligencja nie ma znaczenia, gdy idzie o sukces zawodowy, osobisty itp. Nie wiem, skąd taka presupozycja. Stworzyłeś więc chochoła, a do tego próbujesz mnie nieudolnie obrażać.
Nie dziubku, podałem całkiem ścisła analogię twojego rozumowania, tylko w odniesieniu do inteligencji, żeby jaśniej naświetlić jakie głupoty wypisujesz.
Miałem nawet coś więcej napisać, ale zerknąłem na twoje wypowiedzi w wątku o WOŚP i uznałem, że nie warto (zwłaszcza że jestem w pracy i piszę na przerwie). Będzie więc krótko (w relacji do złożoności problemu).
Czyli przyznajesz że nie masz nic do powiedzenia.
1) Bo uczniowie nie wykonują zadań w domu samodzielnie, jeśli są do tego zmuszeni i nie czują odpowiedniej motywacji. Ocena zadań domowych mija się zatem z celem. Nauczyciele tracą czas na sprawdzanie zadań, które wykonał korepetytor, rodzic, chat GPT albo wyrobnik w serwisie internetowym. Uczniowie tracą czas na oszukiwanie systemu i uczą się jedynie cwaniactwa. (Ocenianie "cudzych" rozwiązań i odpowiedzi, które uczniowie przedstawiają jako własne, demoralizuje i demotywuje również tych, którzy zadania robią samodzielnie). Zresztą odpowiedzi do wszystkich zadań (z każdego przedmiotu) z wszystkich podręczników i zbiorów zadań znajdują się w Sieci.
Jakoś w innych krajach wykonują je samodzielnie, mimo że są do tego przymuszeni. ZONK, bredzisz! Może dlatego je tam wykonują, bo takie błazny jak ty nie są w tych krajach dopuszczane do publicznego głosu! I dzieciaki nie mają wsparcia w swoich naturalnych odruchach do lenistwa i spędzania całego czasu na zabawie, w upośledzonych intelektualnie dorosłych!
2) Wbrew obiegowym opiniom uczniowie (przeciętnie) spędzają teraz znacznie więcej czasu w szkole i nad zajęciami okołoszkolnymi (popołudniami) niż ich rodzice (czy starsze pokolenia). (Jak wrócę do domu i znajdę czas, to wkleję odnośnik do źródła). ....................
Chodzą na korepetycje i inne dodatkowe prace, bo nie zostali nauczeni samodzielnie się uczyć, mają problemy wychowawcze i psychiczne, nie radzą sobie w życiu, PRECYZYJNIE PRZEZ TAKIE LEWACKIE BREDNIE JAKIE PROMUJESZ. Jakoś póki takie brednie nie były promowane, nie było takich problemów, co sam zauważyłeś. ZONK - bredzisz. W dodatku patologicznie bredzisz. Rozwiązujesz problemy nastawieniami które w pierwszym rzędzie je stworzyły!
3) Przymusowe i oceniane zadania domowe, które mają być istotnym elementem procesu nauczania, przyczyniają się w obecnej sytuacji do pogłębiania nierówności społecznych. Dzieciaki dobrze sytuowanych rodziców znajdą korepetytora (lub rodzice wygospodarują dla nich swój czas), żeby zrobić w odpowiednim terminie to, co trzeba, a uczniowie z rodzin "patologicznych" lub biedniejszych będą mieć coraz gorsze wyniki w nauce (bo np. muszą całe popołudnie spędzać na pomaganiu rodzicom lub zapewnianiu sobie przetrwania)...............
Acha, czyli wszyscy bądźmy debilami, ponieważ niektórzy nie mają szans nimi nie być z takich czy innych przyczyn. ZONK - bredzisz.
Czy ty czasami sam siebie czytasz?
-----------------------
A to że program nauczania w Polsce jest zły i należy go naprawić, z tym w 100% się zgadzam, tylko naprawda tego programu i całego systemu kształcenia powinna polegać na zupełnie czym innym niż lewackie brednie tak twoje jak i naszej odpalonej mentalnie od urodzenia ministry.
Profesjonalnie tuczę i wykańczam zdrowotnie ludzi. ------------- Ewentualnie jak mój kumpel, ktory nawet po polsku nie do końca poprawnie mówił, i nie znał żadnych języków obcych, wpisz że znasz biegle francuski ;)
Herr Pietrus ----------- PS. Czy Owsiakowi przeszkadzały przeloty F16 na jednym z finałów Orkiestry? Czy wliczył to może w swoje koszta? I odliczył od tego co ogłaszał jako zbiórkę (co ludzie rozumieją jako wartość dodaną dla służby zdrowia)? Chyba nie bardzo, nie? Prawnie jest czysty, bo to przecież nie jego fundacja zomówiła ten przelot. Tylko że przelot się odbył, odbył się pod jego finał, podatnicy za to zapłacili.
Naprawdę nie wiem czego jeszcze trzeba - jak bardziej rzuconego wam w twarz pokazu patologii jaki się wokół WOŚP wytworzyła - żebyście użyli choćby jednej komórki mózgu w analizie tego co się dzieje.
A to jest efekt złego prawa, wokół WOŚP się to dzieje w takim stopniu, bo to jest największa, najbardziej medialna, a z tego względu najgłębiej uwikłana politycznie taka akcja w Polsce. W mniejszym zakresie to się dzieje na każdym kroku.
Herr Pietrus ---- Owszem, odnosi się, bo on doskonale wie jak to działa, ale sam nic z tym nie zrobi, chociaż mając takie poparcie społeczne, mógłby. W to mu graj zwyczajnie. Świadomie medialnie, finansowo i wizerunkowo korzysta z patologii o której doskonale wie że istnieje. Pogadaj z prawnikami, to opowiedzą ci jakie cuda się w Polsce tu wyczynia. Tylko z prawnikami jest też taka kwestia, że im też w to graj. Śmieją się do rozpuku, załamują ręce, no ale skoro tak i nic z tym nikt nie robi, no to sami korzystajmy! Pitolą na władzę od rana do nocy, ale potem myślisz że z kim spotykają się na wódeczce?
Ponadto całkowicie ci umyka jaką rolę może pełnić taka nawet bezmyślna pamięciówka - np. wkuwanie tabliczki mnożenia. Przecież są kalkulatory itp. Otóż taką misiu puchatku, że nie jesteś w stanie kojarzyć czymś co dopiero musisz wpisac w kalkulator. I tak samo dotyczy to wszystkich tego typu całkowicie bezmyślnych argumentów, że nie ma sensu czegoś znać na pamięć, bo mamy np. w Wikipedii.
I nie, nikt przytomny na świecie nie będzie twierdził, że sukcesy grup narodowościowych o jakich pisałem to kwestia genów, bo takie przypuszczenie zwyczajnie nie ma najmniejszego sensu. Tak można by od biedy tłumaczyć sukcesy w top of the top, ale one są w całym spektrum działalności.
I wygadując takie niestworzone absurdy jeszcze innym próbujesz udowadniać, że czegoś nie zrozumieli - śmieszne. Jeśli ktoś jest tutaj ofiarą zakuwania wszystkiego na pamięć bez zrozumienia, to samych wypowiedziach widać kto z nas dwojga.
I tak to się w skrócie robi, dziubku!
To jak to obecnie wygląda mętli całą księgowośc służby zdrowia w Polsce. Można sobie ustalać niższe budżety na jakieś aspekty, bo mamy Owsiaka, czy inną fundacyjkę. A ćwierćinteligentny podatnik się na to nabiera, że coś sam z siebie osobiście dał (bo to że daje z podatków, to przerasta większośc ludzi), władza umywa ręce.
I o tym właśnie piszę. A co do tego, że samorządy ogólnie dofinansowują rózne imprezy masowe w jakiś sposób. Owszem. Tylko przez to, że to jest zbiórka charytatywna i się rozpromowała na skalę niespotykaną w Polsce, a w dodatku zbiórka "na państwo", każdy taki budżet już ją wlicza. I może byłby mniejszy (pieniądze poszłyby na co innego np. samorządowe dopłaty dla placówek medycznych), gdyby nie ta zbiórka. Trzeba być nieprzytomnym żeby takich problemów nie widzieć.
Tych problemów by nie było, gdyby rozwiązane to było tak jak pisałem wyżej - wszelkie koszta imprezy masowej, łącznie z jej obsługą przez służby publiczne (policja, straż miejska, służby sprzątające, straż pożarna itd), ponosi organizator imprezy charytatywnej.
I kolejna brutalna prawda do przemyślenia. W Polsce pracuje (oficjalnie) ok 15.2 miliona ludzi. Policzmy: 175.426813*10^6/(12*15.2*10^6), co daje: 0.96176980811. Oznacza to, że niespełna dodatkowa przysłowiowa jedna złotówka miesięcznie podatku od każdej osoby pracującej, pokryłaby w ciągu roku zbiórkę WOŚP.
PS. Rozumiem aspekt edukacyjny takich zbiórek (dla dzieci czy młodzieży), ale to nie powinno zasłaniać nam wyżej wpomnianych aspektów sprawy.
Dodam też coś brutalnego. Według oficjalnych komunikatów WOŚP zebrał w tym roku: 175 426 813 PLN. Wydają się ogromne pieniądze. No właśnie wydają się, jak ktoś nie rozumie w jakiej skali operuje państwo. Planowane nakłady na publiczną służbę zdrowia w tym roku wyniosą ok. 195 miliardów PLN. (175.426813*10^6)/(195*10^9) daje : 0.00089962468
Oznacza to, że zbiórka WOŚP (pomijając wpomniane w powyższym poście zagadnienia i zakładając że w całości spadła z Księżyca i jest na czysto) byłaby w stanie utrzymać naszą służbę zdrowia przez 0.00089962468*366*24, czyli niespełna 8 godzin (366 bo mamy rok przestepny).
Nie będę się szerzej wypowiadał, bo to taki temat, że cała banda ćwierćinteligentów którzy chcą się poczuć czasami dobrze, zaraz na mnie napadnie, ale zwrócę uwagę na parę zagadnień.
1. W USA, gdzie też całe zastępy ćwierćinteligentów chcących się poczuć dobrze, przez dekady uniemożliwiały jakąkolwiek rozsądną dyskusję na ten temat, ostatecznie wykryto że rozmaite fundacje trwonią pieniądze idące łącznie rocznie w dziesiątki miliardów dolarów. Dopiero wówczas zmieniono prawo.
2. W USA fundacje dotujące na rzecz państwa mogą zbierać pieniądze wyłącznie na fundusze powiernicze, z których państwowe instytucje mogą skorzystać wyłącznie po wcześniejszych przesłuchaniach w Kongresie uzasadniających sięgnięcie po takie środki ponad budżet zebrany z normalnych podatków (zastanówcie się dlaczego! może np. po to, żeby instytucje państwowe np. nie zakładały sobie ustalając budżet przewidywanych datków z fundacji, co jest skrajnie korupcjogenne i zaciemnia całą księgowość w państwie).
3. Jakie ukryte koszta organizacji koncertów WOŚP ponosi stale państwo i samorządy. Czy to nie jest przypadkiem całkowicie mętne wyjmowanie pieniędzy z jednej kieszeni, wkładanie je w drugą, a zasługi przypisuje sobie całkowicie pewna prywatna fundacja. Z której, nie oszukujmy się, liczne osoby żyją.
4. Czy jest normalne sponsorowanie finansowanej z podatków służby zdrowia przez prywatną fundację, która zbiera pieniądze od podatników.
---------------------
Niech Owsiak zbiera, owszem, ale a) bez żadnych dopłat z budżetu centralnego czy samorządowego na organizację czegokolwiek, sam pokrywa koszta służb (policja, straż pożarna) i organizacji koncertów, żadnych dofinansowań b) na prywatne placówki c) jak na państwowe to na fundusze powiernicze
Wówczas zobaczymy jasno ile tak naprawdę wartośc dodanej zebrał.
Ponieważ świadomość konsumencka, chociaż w Polsce rośnie, nadal jest bliska zera, a władze ogólnie nic nie robią (poza wyprowadzaniem pieniędzy publicznych), póki nie ma na nie nacisku społecznego. Przymrużenie oka jest delikatne.
A jak nie chcesz o Chińczykach czy Koreańczykach, to możesz się wypowiedzieć od żydach (z małej, bo nie mówimy o narodowości, tylko powiązaniach religijno-kulturowych). Przypomnij mi jakie oni mają podejście do edukacji. I czy przypadkiem własnie nie ono przekłada się na ich późniejsze sukcesy w rozmaitych dziedzinach wiedzy i umiejętności, co jest zresztą jedną z przyczyn - zważywszy jak nieliczną ogólnie stanowią grupę i jak są nadreprezentowani na prominentnych stanowiskach - rozmaitych teorii spiskowych podbudowujących antysemityzm.
Parodiując twoje rozumowanie, poziom inteligencji jest skorelowany z sukcesem zawodowym i finansowym, ale wcale nie silnie, oraz z ogromną wariancją (wśród najbogatszych - którzy dorobili się w pierwszym pokoleniu - zdarzają się wcale nierzadko ludzie z inteligencją znacząco poniżej przeciętnej, a wśród najbiedniejszych ludzie z ilorazem który mógłby ich kwalifikować do osiągnięc na miarę Noblistów). Ergo: poziom inteligencji nie ma znaczenia.
Bzdura na kołach! Ma znaczenie. Nie sam przez się, bo to tylko szansa, która możesz wykorzystac lub nie. I to samo jest z pracami domowymi i jakąkolwiek praktyką. Rozwijasz w ten sposób inteligencję skrystalizowaną (zdolności w danych typach rozumowań), ale również, w szczególności w młodym wieku, prawdopodobnie inteligencję płynną (ogólną), ponieważ ta, chociaż silnie uwikłana genetycznie, jest uwikłana genetycznie tylko do pewnego stopnia.
Najlepszym przykładem jest tutaj matematyka. Jak się w niej nie przetresujesz za młodu odpowiednio, to potem powodzenia jakbyś chciał w późniejszym wieku. To co za małolata weszłoby ci w głowę w 2 miesiące, zajmie ci lata.
Powiem krótko, bez samodzielnej pracy, rozwiązywania zadań i problemów, wieloaspektowej i systematycznej praktyki - z kontaktu z jakąkolwiek dziedziną wiedzy czy umiejętności nie wyniesiesz absolutnie nic, a stroniąc od tego całkowicie w życiu, wyrośniesz na amebę intelektualną i niedorajdę życiową.
Zważywszy że większość osób niestety trzeba do tego zmuszać, bo samodzielnie nie potrafią się intelektualnie uporządkować (ludzie są z natury wygodni i leniwi), przemyśl sobie jaką rolę pełnią w szkolnictwie prace domowe.
Kwestia tego, że sam program pozostawia wiele do życzenia, to osobny temat.
Witam, potrzebuję na teraz konsultacji w sprawie przekroczenia granicy z Ukrainą. Co można tam bezproblemowo wwieźć, w jakich ilościach, jakie są zakazy i obostrzenia, jak to ugólnie wygląda.
Z góry dzięki za pomoc