Wiadomo, że krasnoludy by się sprawdziły najlepiej, każdy by dostał browara pod choinkę, a dzieci kilof lub minecrafta, cała rodzina uradowana, dzieciuki zajęte w swoim świecie, można pić dalej; nie ma to jak przypadkowo zabłądzony Zoltan Chivay pojawiający się na Wigilii przy pustym talerzu i słuchanie historii o tym jak nietolerancyjna i dyskryminacyjna jest praca u tego starego zgreda na lodowym pustkowiu gorszym niż Frostland. Zimno wszędzie, nikt nie dosięga do linii montażowych, nie ma biedronki więc pozostaje kupować te drogie piwsko na skrzynki z żabki którą akurat przypadkiem otworzyli na rogu lodowca w stronę Władywostoku.