W pełni się zgadzam, jeden z najbardziej przehajpowanych przypadków "cinematic experience" w historii gier. Gameplay ssie i jest go mało, a fabuła jest chwalona tylko dlatego że standardy w grach są dużo niższe. Ledwo przemęczyłem.
Dobrze że "blizzard" umiera, szkoda tylko że przez takie pierdoły a nie przez to że gówniane gry robią.
Mnie najbardziej denerwuje to, że gry skutecznie wytresowały mnie do oczekiwania że złe wybory są w 99% mniej opłacalne. Na palcach jednej ręki byłbym w stanie wymienić gry w których opłaca się być złym.
Inna sprawa że znaczna większość wyborów moralnych opiera się na wyborach typu
>pogłaszcz szczeniaczka
>zabij szczeniaczka, zbeszcześć jego zwłoki, śmiejąc się jak idiota (i spraw że wszyscy w wiosce są hostile)
Nieznajomość angielskiego to analfabetyzm XXI wieku. Tak, nawet jeśli miałeś w podstawówce suahili i szwedzki.
Prove me wrong.
Pro tip
spoiler start
you cant
spoiler stop

Przy czym należy rozdzielić "lore TES" a lore zawarte w grach z serii TES. Lore w grach jest dość standardowe, zwłaszcza po Morrowindzie.
Lore po odkryciu Michaela Kirkbride to już metafizyczna jazda bez trzymanki xd.
Oczywiście że każdy ma prawo do grania na Easy. Tak samo jak ja mam prawo do wyśmiewania grających na Easy.
https://www.youtube.com/watch?v=0v5TM70Zr0g
Nie wypowiem się jeszcze o zawiasach i portach bo za krótko go mam, ale na ten moment brak problemów. Matrycę mam 144hz i jest świetna, to 120 trzeba unikać, głównie przez kiepskie kolory.
Nic też się podczas normalnego użytkowania nie wygina, powiedziałbym wręcz że budowa wydaje się bardzo solidna.
Sprawiłem sobie niedawno Legiona 5 15' 4800h/2060/16gb za 4000 pln co by przedziadować do czasu aż się sytuacja na rynku uspokoi i szczerze mówiąc mogę się zgodzić tylko z hałasem.
Nie mam co prawda rdr2 czy warzone do przetestowania, battlefront2 czy KC:D na najwyższych ustawieniach spokojnie trzyma >100fps. Temperatury nie przekraczają 90 stopni na procku i karcie. Polecam w jakąś podkładkę zainwestować, ja mam jakąś najtańszą z euro, głównie dlatego że wolę jak laptop jest ustawiony pod lekkim kątem, ale nawet bez włączonych wentylatorków temperatura spada o kilka stopni.
negatywne to za duże słowo, użyłbym raczej "sceptyczne". Ale fakt, dyskusja nie ma sensu jeśli nie chcesz przedstawić żadnych argumentów za tym że TLJ jest czymś więcej niż bezsensowną kupą śmierdzącego łajna, czy choćby nawet odbić moich powierzchownych argumentów za tą tezą.
spoiler start
I nie myśl że nie wiem o tym uśmieszku (smug smile, brakuje na to ładnego odpowiednika w polskim) z którym piszesz odpowiedzi na moje posty
spoiler stop
No cóż, powodzenia w pisaniu dalszych recenzji i przekonywaniu ludzi do swoich racji, patrząc na naszą "dyskusję", możesz go potrzebować.
Skoro taki pełny szacunku jesteś, to rozumiem że z racji że ja zapoznałem się z recenzją (nie na temat btw) którą ty wkleiłeś, to ty zapoznałeś się z tą z mojego linku? Ustosunkujesz się jakoś do niej jako, jak już ustaliliśmy, recenzent amator z wieloletnim stażem?
>Zajmuję się recenzowaniem filmów od 12 lat
Dosłownie pierwsze zdanie twojego pierwszego postu.
I proszę mi nie zarzucać że jestem dobrym człowiekiem, nawet ironicznie.
Bardziej chodzi o ilość płaczków o rzekomym rasizmie Carano, a ilość ludzi których jej wyrzucenie wkurzyło. Jak widać miała więcej fanów niż antyfanów.
Poza tym D+ dalej nie osiągnął zakładanych na ten kwartał 2,5m subskrypcji, a takie akcje na pewno temu celowi nie pomogą.

Tak tylko wrzucam.
BTW. Disney miał wczoraj czy tam przedwczoraj spotkanie inwestorów w sprawie zarobków w 1 kwartale (czy jak tam przetłumaczyć "Q1 earning call").
Czyli nie masz argumentów. Pozwól w takim razie że odwołam to nieszczęsne "zmień zawód kolego", ponieważ ewidentnie nie jesteś krytykiem filmowym, tylko larpującym trollem. Całkiem skutecznym przyznaję. 2/10.
Nie pozdrawiam bardzo serdecznie :)
Przepraszam że tak późno, byłem bez dostępu do internetu.
Poszedłeś na łatwiznę, bo nie tylko podpierasz się recenzją kogoś innego, to jeszcze użyłeś recenzji nie dotyczącej naszego "pacjenta", tylko jak już wspomniałem, "najmniej najgorszego" TFA. Jeśli tak próbujesz przekonywać innych do swoich racji, to bez obrazy, ale nie dziwię się że nie masz wielu sukcesów na tym polu. Nadal nie wymieniłeś nawet jednego argumentu "za" TLJ.
No i skoro podpieranie się cudzymi recenzjami jest w porządku, mam nadzieję że odpłacisz mi się tym samym i zapoznasz się z recenzją z którą ja się (głównie) zgadzam.
https://www.youtube.com/watch?v=5ECwhB21Pnk&t
Eh, widzę że na łatwiznę poszedłeś, nie tylko wybrałeś najmniej kontrowersyjną część disneyowskiej trylogii, ale jeszcze używasz recenzji kogoś innego. Moje dwa największe zarzuty w temacie TFA to jak już wspominałem zniszczenie jakiegokolwiek napięcia i stawek poprzez Rey kopiącą dupę Adamowi Driverowi, przez co cała trylogia jest pozbawiona dobrego złoczyńcy, co z kolei sprawia że Rey nie ma szansy na jakikolwiek rozwój, no bo po co się rozwijać jeśli od razu jesteś najpotężniejszą postacią w uniwersum. Karygodny błąd który przekreśla całą trylogię na starcie i sprawia że jest ona nie do odratowania.
Drugi problem to aktorstwo. Nie wiem co biorą ludzie którzy chwalą grę aktorską w nowej trylogii, ale tego nie chce bo ewidentnie zabija szare komórki. Daisy Riley to, z angielskiego, "charisma vacuum" z warsztatem aktorskim nadającym się co najwyżej do produkcji telewizyjnych. O Boyedze się nie wypowiadam, bo mam personalną vendettę przeciwko niemu, ale powiem tylko że w jego przypadku scenariusz też nie pomagał. Ten gość pilot, no cóż, nawet nie pamiętam kim on był. Ford grający na autopilocie to już od kilku ładnych lat nic nowego. Carrie Fisher też nie miała za bardzo z czym pracować, plus lata koksu swoje na niej odcisnęły. Adam Driver coś się starał, ale znowu, scenariusz.
Reszta postaci była tak niezapadająca w pamięć że nie jestem w stanie nic o nich napisać, co też o nich dobrze nie świadczy.
Teraz jak tak myślę, to nawet 5/10 wydaje się zbyt hojne. TFA jako tako jeszcze stało na własnych nogach, ale ewidentnie widać było że kolana ledwo trzymają i za moment seria pięknie poleci na buźkę.
No i kolejne części to potwierdziły, TLJ tak pięknie "zasłało łóżko" że film o pieprzonym HANIE SOLO zaliczył flopa w box office. Karma.
Osobiście stawiam pierwszą część Ojca Chrzestnego minimalnie ponad drugą, ale to kwestia 10 do 9.9. Wiecznego Studenta 3 nie widziałem więc się nie wypowiadam.
Skoro jesteś profesjonalnym krytykiem filmowym, proszę, powiedz mi, marnemu dyletantowi, co takiego dobrego było w disneyowskiej trylogii, a zwłaszcza w TLJ, bo jako profan ewidentnie tego nie widzę.
Zgodzę się z przedmówcą, zmień kolego zawód, bo TLJ (i cała trylogia disneya) to nie tylko tragiczny epizod SW, ale tragiczny film w ogóle. Beznadziejni aktorzy i scenariusz, beznadziejny pacing, brak respektu dla materiału źródłowego, gwałt na Luku Skywalkerze...
Już TFA "zasłało" łóżko przez jeden prosty zabieg, Rey pokonała głównego antagonistę w pierwszym epizodzie. W tym momencie jakiekolwiek napięcie poszło się kochać samo ze sobą. Co prawda jeśli wyciek scenariusza Abramsa jest legitny byłoby na to uzasadnienie (Luke "pilotował" Rey przez cały czas), ale potem przyszedł megaloman grafoman Johnson (którego fenomenu nie rozumiem absolutnie) i no cóż, reszta jest historią.
Jak dla mnie TFA to takie 4-5/10, TLJ nieironicznie 1/10, RoS również nieironicznie 1/10. Szczerze nie mogę sobie przypomnieć kiedy ostatnio widziałem tak zły film, może Sucker Punch.
Nie radzę sobie robić dużych nadziei, większość nazwisk z tej listy to typowy poziom sługusów Kennedy, zwłaszcza Ireland i Scott.
Zresztą jeśli plotki o wojnie domowej w LucasFilm są prawdziwe, to spodziewałbym się że za jakiś czas zamiotą te całe High Republic pod dywan.
Przeczytaj swój pierwszy komentarz i zastanów się jeszcze raz dlaczego sądziłem że trolujesz. Ludzie chcą dobrych historii z dobrymi bohaterami. I nie ma w tym absolutnie nic złego. Nie wszystko musi być brudne, ponure i "realistyczne". A na pewno nie mity.
A Johnson mógł sobie próbować wiele rzeczy, tyle że niestety jego talent na ma nawet podejścia do jego ego. To bardzo, optymistycznie mówiąc, przeciętny scenarzysta/reżyser którego fenomenu nigdy nie byłem w stanie pojąć. No i wyszło jak wyszło. I fakt, on nie robi fanserwisu, za to perwersyjnie lubuje się w antyfanserwisie. Pytanie czy to na pewno lepiej.
Abrams jest niewiele lepszy, TFA było znowu, optymistycznie, poprawne (choć dla mnie bardzo rozczarowujące i pełne karygodnych błędów), ale ewidentnie miało służyć jedynie za prolog do następnych części. Jeśli wyciek oryginalnego scenariusza VII epizodu Abramsa jest prawdziwy to może nawet coś by z tego wyszło, ale niestety, Rian przejął stery i dostaliśmy co dostaliśmy. Kompletny burdel jak w Archeo. Próba naprawienia ostatniego epizodu przez człowieka niezdolnego do skonstruowania zakończenia historii zakrawa na żart losu.
Kaniehto, strzelam że trolujesz, ale łyknę...
Luke popełnia błędy i jest ratowany przez całą oryginalną trylogie, przy czym, co ważne, uczy się na tych porażkach i tak naprawdę dopiero w Powrocie Jedi przeistacza się w pełnokrwistego bohatera. Cały proces idealnie wpisuje się w podróż bohatera, dokładnie jak w klasycznych mitach. Osobiście jestem zdania że Luke Skywalker to archetypowy bohater XX wieku i sądzę że wielu ludzi podziela moje zdanie. On ma być "zbyt idealny". Tego chcą fani. Luke ma być kimś kim każdy chciałby zostać, odważny, silny, mądry, zdolny do poświęceń, zawsze wiedzący jak należy postąpić etc.
Nikt nie chce być starym pustelnikiem użalającym się nad sobą i popijającym niebieskie mleko.
Sequele cierpią (głównie) na to że powstały w czasach postmodernistycznego kultu zepsucia, degeneracji i nieokiełznanej pychy "artystów" która nijak nie ma się do ich rzeczywistego talentu. Niestety, żeby bawić się w "dekonstrukcje", najpierw trzeba zrozumieć co, i zwłaszcza dlaczego, chce się dekonstruować. Niestety zarówno Abrams jak i Johnson są stanowczo zbyt ograniczonymi reżyserami/scenarzystami żeby temu podołać.
Netflix i wszystko jasne. Od dość dawna jedyne co tam trzyma jakiś poziom to dokumenty.
Miałem właśnie pisać, zarówno Picard jak i STD (heh, adekwatny skrótowiec) to nieśmieszny żart, nie mający nic wspólnego ze Star Trekiem.
Widzę sporo się w Sony zmieniło od czasu Mortal Kombat xd
>Kratos has different reactions to some Fatalities, which, according to Ed Boon, was done at the request of Sony Computer Entertainment as it went against his character and nature, as he is known from his games as a fearless warrior.
mortalkombat fandom com/wiki/Kratos#Mortal_Kombat_.282011.29