Bardzo lubię RDR2, ale jednak fabularnie to stoi poziom niżej, niż The Last os Us II. Główna siła RDR2 to realizm, bogactwo i dynamika świata: czegoś porównywalnego wcześniej nie było w grach. W TLoU2 historia naprawdę zbliża się do niezłego serialu, nawet jeśli są tam niedociągnięcia, momentami brakuje realizmu psychologicznego i ten eksperyment z solipsyzmem też nie jest do końca udany. Beka z tych, którzy krytykują fabułę w TLoU2, mając w profilach focie z badziewnym wiedźminem. Pamiętam, jak włączyłem tę grę, i już od początku to było marne, ale po tej misji z Krwawym Baronem (czy jak mu tam), to już nie dałem rady: to było przekroczenie akceptowalnych dla mnie granic groteski.
Najlepsza gra, z jaką miałem styczność. Fabularnie to miejscami szwankuje, ale głównie przez to, że twórcy chcieli zrobić bardziej ambitną historię, niż byli w stanie. Chyba jedyna gra, która posiada narrację na poziomie w miarę ambitnego serialu. Na standardy kina lub literatury to byłoby 6 na 10, ale na standardy fabuł w grach: prawie 10. Najpewniej jeszcze przez dłuższy czas nie powstanie nic porównywalnego.