Przyznaję, że do serwisów z tanimi kluczami podchodziłem jak do pchlego targu, gdzie za pół darmo mogę dostać ładny bibelot z drugiej ręki. Teraz czytam o tym, jaki opór wśród deweloperów budzi obrót tanimi kluczykami. Twórcy Darkwood sami wrzucili swoją grę na zatokę, bo wolą by ich grę piracić, niż kupować na tych serwisach. Wiem też, że miało to związek z aferą o hurtowe kupowanie kluczy kradzionymi kartami, na jednym z nich. Tylko, że gdy ten portal próbował z sytuacji wybrnąć, zwracając twórcom poniesione straty, po rekompensatę zgłosiło się tylko jedno studio.
Stąd moje wątpliwości. O co chodzi z bazarkami? Czym różnią się od antykwariatu, pchlego targu, second handu, czy chociażby OLX? Czy mali twórcy rzeczywiście ponoszą z tytułu obrotu z drugiej ręki wielkie koszty?