Inkwizycja była pod względem fabuły kapitalna. Rozgrywka była trochę zwalona przez system władzy i ogólną płytkość zadań pobocznych. Ale wątki postaci i wątek główny był naprawdę dobry. W końcu od Zera budowaliśmy organizacje, która stała potężną prywatną armią na usługach Inwkizytora, z którą każdy musiał się liczyć.
Chciałbym w tej odpowiedzi zwrócić na uwagę na to, że Juut to z pewnością charyzmatyczny złodziej, którego każde działanie ma coś na celu. Powinno zwrócić się na to uwagę interpretując ten fragment. Pozdrawiam!
Do więziennych krat powoli pewnym krokiem zbliżył się, argonianin o karmazynowym umaszczeniu.
-Ja, jestem chętny.
Grimes, polecił strażnikom otworzyć celę i zakuć jaszczurkę w kajdany. Strażnicy odeskortowali ich do obskórnej Sali przesłuchań. Gruby dębowy stół rozdzielał rozmówców, przytłumione słońce ledwo przeciskało się między kratami pod sufitem. Z dachu ciekło, podłoga była pokryta nieznaczną ilością słomy. Angra, mógłby przysiąc, że w cieniu widział szczura, który wpatrywał się małymi ciemnymi oczkami wprost w niego.
-Więc? Jak ci na imię? Czym się zajmujesz? Jak tu trafiłeś?
Argonian wyglądał interesująco, był dość szczupłej postury, odziany w łachmany wciąż zachowywał pewien majestat. Z pewnością miał także duże rogi, jednak teraz były starannie spiłowane, aż do podstaw. Trzymał ręce zakute w ciężkie, żelazne kajdany na ławie, tak jak przykazał strażnik. Wpatrywał się w Grimesa z jakby zaciekawieniem.
-Jestem, Othaca Juut. Zapewne, najlepszy złodziej w Skyrim. Do niedawna, także nieuchwytny.
Grimes, skrzyżował ramiona i spojrzał z pogardą na złodzieja.
-Więc jak ten najlepszy złodziej w Skyrim, gnije teraz w więzieniu Greymoor.
Argonianin lekko rozdziawił paszczę i oblizał powoli zęby swoim żmijowym językiem.
-Skontaktował się ze mną raz dziwny, zleceniodawca. Chciał abym dostał się w szeregi, Akademii Magicznej w Zimowej Twierdzy i zorientował czy w jej wnętrzu nie znajduję się pewien magiczny artefakt. Za samą tą informację oferował pokaźną sumkę, która zyskiwała sporo na wadze gdybym pomógł ten artefakt jeszcze wydostać.
-Dlaczego skontaktował się akurat z tobą.
Othaca zaczął przyglądać się swoim paznokciom, były ostre, wyraźnie zadbane jak na więzienne warunki.
-Cóż, doskonale wiedział do się kogo zgłosić. Jestem złodziejem, który ma się czym chwalić. Do tego z pewnymi sukcesami władam magią. Jestem także młody. Idealny materiał na agenta w Akademii.
-Jaki artefakt miałeś ukraść?
-Jestem złodziejem, nie artefaktorem. Nie mam pojęcia jak to działało. Ale wiem za to jak wyglądało, było duże i okrągłe. Składało się z rdzenia i wielu złotych pierścieni wokół, taki opis dostałem. Nigdy nie udało mi się zlokalizować tej rzeczy, zapewne nigdy nie było jej nawet w twierdzy.
-Więc co tu robisz? Powinieneś bezpiecznie siedzieć za murami twierdzy kształcąc się na maga.
-Już zapomniałeś? Jestem złodziejem. W między czasie kradłem księgi z zakazanych zbiorów. Pech chciał, że w Akademii był bardzo, bardzo obowiązkowy bibliotekarz. Gdy tylko zorientował się, że książek ubywa, rozpoczął śledztwo na własną rękę. Powoli wykreślał z listy wszystkich uczniów odwiedzających bibliotekę. W końcu na liście zostałem tylko ja, poczekał razem z nauczycielami, aż będę musiał załatwić pewne... sprawy. I mnie pochwycili.
Argonianin głęboko westchnął.
-To, to... największa porażka w mojej karierze.
-Narazie wyglądasz mi na kompletnego nieudacznika a nie na kompetentnego złodzieja.
Grimes już odsuwał, krzesło od stołu aby wstać. W tym momencie Othaca jednym zręcznym ruchem ogona położył sakiewkę Angry na stole. Z pewnością ukradł ją w trakcie historii o Akademii. Argonian schował ręce z kajdanami pod stołem i nachylił się nad nim.
-Jeśli mnie ze sobą zabierzesz, nie pożałujesz.
-Interesujące... możecie go rozkuć.
Othaca wyciągnął ręce spod stołu i wyciągnął je w stronę strażnika, gdy ten nachylał się z kluczem aby je rozkuć. Same się rozpadły i z zgrzytem spadły na podłogę pod nimi. Argonian nawet na moment nie odwrócił wzroku od strażnika, jedynie wzruszył ramionami.
spoiler start
KONIEC<3
spoiler stop