@
Mają własne określenie? To znaczy, że można być biologicznie ani kobietą, ani mężczyzną? Czy to nie rozsadza argumentu o binarności?
Widzę, że również stosowane są argumenty typu ad personam. Okej, to nadal jest mówienie co ktoś tam reprezentuje, nie jest mowa o większości, tylko o aktywistach. Oczywiście też to nie jest poparte żadną rzeczową argumentacją. Można w koło macieju sobie tak krążyć i mówić, że ktoś nie ma racji, bo jego hobby nie jest śledzenie osób, które mają radykalne poglądy. W czym masz rację? - w tym, że bronię ich dla "durnej" według Ciebie zasady.
Czy ty w sumie nie kategoryzujesz, a później mówisz, że no wprost nigdzie nie napisałem kto ma rację? Przy czym próbujesz wykazać, że ci o których mówisz nie mają racji i ich argumenty są absurdalne (albo skutki ich działań). Później mówisz, że pretendują oni do reprezentowania środowiska, ale no mówisz w końcu, że nie jest to takie proste, bo są dwie panie, które coś tam na twitterze. Wcześniej mówiłeś też o ruchu LGB, którzy reprezentowali skrajne poglądy, czyli jednak nie wszyscy. Przynajmniej zauważasz, że sam sobie przeczysz w jednej wypowiedzi. To na plus.
Warto w wypowiedziach uważać na zdania typu: każdy, wszyscy, tutaj wchodzi coś takiego jak "problem indukcji".
Posłużę się zabiegiem podobnym do Twojego, skoro ja ci coś zarzucam, czego nie powiedziałeś. W żadnej ze swoich wypowiedzi nie użyłem słowa aktywista, ani nie broniłem aktywistów, tylko pewnej idei. Radykalne metody nie biorą się jednak znikąd. Warto spojrzeć na historię i zobaczyć jak mniejszość była traktowana przez większość. I to niezależnie od tego czy to była mniejszość rasowa, wyznaniowa czy o określonej orientacji lub poczuciu tożsamości.
Rozumiem, że używanie logiki oznacza przede wszystkim coś w stylu opierania się na "chłopskim rozumie", co jest obarczone pewnymi błędami poznawczymi.
>"Brak logiki według mnie"
Logika nie zależy od ciebie. Chyba, że uważasz, że coś co ty czujesz i uważasz za prawdę, określa czy zdanie jest prawdziwe, czy nie.
Czemu nie odnoszę się do treści twojej wypowiedz, bo uważam, że nie ma to sensu i nie ma tutaj jakichś mocnych argumentów, z którymi powinienem wchodzić w dyskusję. Osób, które decydują się na takie zabiegi jest mało i to jest ich ciało, jeżeli im to pomoże w czuciu się lepiej ze sobą, nie rozumiem dlaczego w tym nie ma logiki. To jest też drugi powód, nie odnoszenia się mojego do treści wypowiedzi - uważam, że mało co wiesz o logice. Jednak można to zmienić, powodzenia.
A co z osobami, które wykazują biologicznie cechy jednej i drugiej płci? Co wtedy jest wyznacznikiem płci? Ciekawe jest to, że mówisz o płakaniu, że ktoś ich nie uznaje za "biologiczne kobiety". Czy jest tak w wielu przypadkach? Czy po prostu sobie tak mówisz o tym, bo to wydaje się bardziej "naukowe", oparte na "faktach". Co jednak chyba nie jest aż takie proste, nawet w przypadku biologicznych płci.
Mówisz też o głośno krzyczącej mniejszość, okej. dobrze. Czemu w takim razie to większość, która też jest głośna, ma rację. Wykazujesz i w sumie większość społeczeństwa wykazuje tendencje konserwatywne, a czasem nawet tradycjonalistyczne. Podziały w jakimś środowisku istnieją, oczywiście, czy to jednak dyskredytuje całe środowisko? Chyba nie. Jeśli jesteś jednak konsekwentny i uważasz, że tak, to trochę błędne koło.
Rozumiem, że redakcja gola musi dostosowywać swoje treści do odbiorców, którzy - jak widać po komentarzach - są transfobami i dodatkowo piewcami "normalności". Wiadomo, że niektóre tematy część osób przerastają, ale no kurde - określanie kultury unieważniania jako coś w sumie neutralnego, bo przestaje się rozmawiać z osobami o innych poglądach? Okej, użyjmy tej definicji i co? 3/4 czytelników zwyzywałoby kogoś o odmiennych poglądach, osoby trans z kolei nazwali by "zboczeńcami". W związku z czym tutaj też mamy do czynienia z "kulturą unieważniania", odrzucamy część dyskursu, bo tak nam się nie podoba.
Bycie osobą trans łączy się z tożsamością, a nie "odcinaniem" sobie fujarki. Tożsamość z czym się wiąże - z tym, że ktoś się czuję, np. kobietą. Nie rozumiem dlaczego komuś czegoś nie pozwalamy i wulgaryzujemy całą sprawę, pisząc jakieś idiotyzmy.
Uważanie siebie za mądrzejszego, bo "nie podporządkowuje się dominującym trendom" o niczym nie świadczy, jest to często usprawiedliwianie swojej głupoty, dyletanctwa. Rzeczywistość się zmienia, ludzie się zmieniają, dążymy do coraz większej tolerancji, a niektóre osoby kwiczą, bo nie umieją się dostosować do zmian.
Seven to gra trafiająca w moje gusta, wybuchowa mieszanka dziwnej mechaniki i rzutu izometrycznego będzie pieścić mój delikatny i wyrafinowany sposób patrzenia na świat. A niska ocena przed premierą jest wręcz okładem na me serce, które wciąż krwawi przez nadmiar gier nie ogranych, a mających świetne oceny, bo ileż można grać w gry wybitne, przeciętność to coś do czego me serce wzdycha, tak jak Mickiewicz do Litwy.