Znalazłem kolejny, bardzo treściwy filmik związany z tematem: No Man's Sky Marketing Is Probably Illegal
https://www.youtube.com/watch?v=Jz1oFNUZ-P0
@wickywoo
Wysiak potrafi do zupełnie obcej osoby zwrócić się słowem "misiaczku". Nie ma sensu z kimś takim rozmawiać - podstawy szacunku są czymś, czego nie tylko można, ale i należy oczekiwać.
Przypominają mi się czasy, gdy pogrywałem sobie na Pegasusie w gierki posiadające systemy kodów do poziomów (substytut dla zapisywania gry). Dzięki nim można było po kilka razy podchodzić do ulubionego etapu gry, nie przejmując się marudami, które zaczną nazywać grę komputerową Nienaruszalnym Dziełem Sztuki. Dobre czasy. : ) To dziwne, że wbrew innym nurtom kultury, cRPG są coraz bardziej linearne, nie odwrotnie.
Sam już mam w osobnym katalogu zapisy do czwartego aktu Wiedźmina. Nigdy już w niego nie zagram w całości, ale jeszcze raz polować na południce i ganiać za gnomami? Super sprawa i dobrze, że mam opcję powrotu.
@HUtH
Może Ciebie zainteresuje notka druga: http://gameplay.pl/news.asp?ID=74279 wraz z komentarzami.
Banracy,
spoko, tak działa logika Internetu. Z kilkuset znaków wyłapać kilkadziesiąt i tylko do nich ograniczyć swoje rozumienie tekstu. Nie ma, z czym dyskutować. ; )
"Może Arcanum, pod warunkiem gdy się jakimś cudem wydostaniemy z Zamglonych Wzgórz."
Arcanum przeszedłem dwa razy, a początek widziałem koło czterech, pięciu. ; )
"Tylko idąc tym tropem - po co w ogóle grać?"
Grać należy po to i tylko po to, by mieć frajdę. Jeżeli coś nie sprawia frajdy - nie ma sensu w to grać. Od tego mamy obowiązki, pracę, edukację. Gry mają wynikać w pełni z naszej woli.
Jeżeli więc gra ma fragmenty, które nie bawią - nie winię nikogo, zwłaszcza siebie, za to, że woliłby skupić się na fragmentach dla niego przjemnych.
Dzięki wielkie za konstruktywne komentarze, nie dotyczące zapisu tytułów. ; )
Nie gram i nie zamierzam grać w tytuły serii The Elder Scrolls. Załamywanie się nad tym niczego nie zmieni. Nie lubię i tyle.
@GameSkate
To, czego szukasz, zapewniają gry oldschoolowe. Sprawdź Legends of Grimdark albo Final Fantasy VI.
Definiowanie cRPG od lat budzi niezliczone kłótnie. Na tym blogu też będzie na to miejsce... za jakiś czas. ; )
Witam i dziękuję za zainteresowanie wyrażane w komentarzach.
Dolarebs Master - zarzut wydaje mi się niezwiązany z żadną partią tekstu. A jeżeli Ci się wydaje, że gracz ma zawsze prawo udać się do każdej lokacji świadczy o tym, że powinieneś sobie tę grę odświeżyć. Sam w BG1 grałem wystarczająco wiele razy (pierwszy raz zaraz po polskiej premierze w '99), by to kojarzyć.
---
Jako, że zapis tytułów jest dla niektórych tu kwestią życia i śmierci: piszę do osób na tyle ogarniętych, by potrafiły samodzielnie wygooglać te tytuły, których nie kojarzą. Jeżeli zaś kojarzą, przyspiesza to proces komunikacji, co jest dla mnie istotnie zarówno jako autora, jak i czytelnika. Nie widzę w związku z tym żadnego problemu, zwłaszcza, że nikt mi nie płaci tu wierszówki. Upewnijcie się, że jesteście kompetentni do udzielania porad, skoro na przykład ZŁ pisze o skrótach, gdy myśli o skrótowcach.
---
XP a RPG-i. W latach siedemdziesiątych postacie mające okolice szóstego-dziewiątego poziomu (zależnie od klasy) były już u szczytu swych możliwości. Levelowało się raz na kilka-kilkanaście sesji, zakładając, że postać zostaje rozwinięta do granic po jakimś roku regularnego grania. Zresztą były to czasy, gdy bronie niemal nie miały statystyk, jedyne modyfikatory z cech to były +1, +0, -1, nie było umiejętności, a klasami były wojownik / duchowny / mag / niziołek / krasnolud / elf (tak, dostawało się poziomy bycia elfem). Wtedy to nie było problemem.
A że i teraz można tak grać: zapraszam do zapoznania się z pojęciem gier indie. Są ich setki, niektóre nawet są wydawane w Polsce: http://www.wydawnictwoportal.pl/produkty/rpg/indie/ .
Sam na przykład widzę więcej wczuwania się w postać i tworzenia historii w GTA 4, niż takim Evil Islands. XP nie ma tu nic do powiedzenia. ; )
---
Moja wojna z Evil Islands poczeka na osobny wpis. Boję się, że żeby był kompetentny, musiałbym w ten tytuł zagrać jeszcze raz... czego wolałbym za wszelką cenę uniknąć. Raczej więc wczytam zapisane gry z samego końca i machnę tekst o Najgorszym Finale Gry cRPG ever.
---
Oskarze,
szkoda, że wpis Ci się nie podoba. Wolałbym jednak nie ograniczać się tylko do rage'u i pisania humorystycznego, podobnie jak nie chcę pisać tylko w 100% poważnie. Postaram się znaleźć złoty środek. : )
Dzięki za wypowiedzi.
Po pierwsze: nie traktujcie wszystkiego ze śmiertelną powagą. Jeżeli nie dostrzegacie ironicznego wydźwięku tekstu, bardzo mnie to dziwi.
Po drugie: da się zrobić gry jednocześnie ciekawe / przyjemne i nie traktujące odbiorców jak kretynów. Czy na pewno warto stawać w obronie i ku pochwale głupoty / prostoty?
Po trzecie: to, że zagrałem w dziesiątki cRPG-ów (przypuszczam, że więcej, niż w pozostałe gatunki razem wzięte) świadczy o tym, że mam z tego frajdę. I wiem, co lubię. Jeżeli w Was zwykła wyliczanka budzi tyle emocji - może to ze strachu przed prawdziwym obliczem Waszej ulubionej gry?
Do zobaczenia pod kolejnym wpisem.