Kiedy pierwszy raz zagrałem, prawdopodobnie jakieś 10 lat temu - gra była dla mnie genialna. Potem przewinęło się jeszcze kilka wybitnych gier, a powrót po latach jednak odrobinę obniżył nostalgiczne wspomnienia. Gra jest nadal godna polecenia, ale fabularnie jest jedynie w porządku, i nie robi na mnie już takiego wrażenia w ogólnym ujęciu - choćby w porównaniu do legendarnego Starcraft, który nadal po latach porywa niesamowitym klimatem. Po prostu dobra strategia czasu rzeczywistego - nic więcej i nic mniej.
To może stwórzmy oddzielny internet dla dorosłych? Albo... po prostu niech się rodzicie interesują swoimi dziećmi?
Na temat samego sensu cenzury mam swoje zdanie, związane z hipokryzją społeczeństwa, szczególnie zachodniego, ale już nie będę wchodził w szczegóły. IMO nie powinno się robić z ciała ludzkiego żadnego tabu, tylko wręcz wyjaśniać dzieciom szczegóły jego budowy, zanim zaczną sami się interesować tym tematem. A że statystyczny rodzić nie potrafi o tym rozmawiać (bo sam został nauczony, że to tabu i należy się tego wstydzić), to dziecko zaczyna się tym interesować właśnie poprzez różne, wypaczające obraz tego tematu media. Dzieci są naturalnie ciekawe świata, i to tylko od dorosłych zależy czy ten świat im odpowiednio przedstawią, czy pozostawią ich samych sobie w odkrywaniu go po "omacku".
Cenzura to jest takie typowe spychactwo odpowiedzialności.
Rynek gier to już dawno nie jest jedynie rozrywka dla dzieci. To tak jakby zakazać sprzedaży Playboya, bo jest "kolorową gazetką". Od interesowania się co robią dzieci są ich rodzice. Zakazy "odgórne" są bez sensu.
( ELEMENTY STRATEGICZNIE )-[ 9/10 ]
Wiele opcji konfiguracji armii, rozmieszczenie jednostek czy sposób zaplanowania ruchów podczas walki często decyduje o wyniku. Czasem zmiana pozycji jednostki przesądza o zwycięstwie lub przegranej.
( OPRAWA DŹWIĘKOWA )-[ 5/10 ]
Nic szczególnego, dość przeciętny, nie zapadający w pamięć zlepek prostych melodii w stylu "classical/orchestrated medieval music". Pasuje tematycznie do gry, ale nic z tego mi raczej nie pozostanie na dłużej w pamięci.
( FABUŁA )-[ 2/10 ]
Fabuły w zasadzie nie ma. Sprowadza się do 8 misji, gdzie albo mamy wykopać jakiś artefakt, albo zdobyć jakąś neutralną lokację, albo zniszczyć przeciwną frakcję sterowaną przez komputer. Wszystko sprowadza się do walki między 4 lordami, chcącymi objąć władze nad tą magiczną krainą. I to w zasadzie tyle. Najprostsza "wymówka" dla fabuły jaką można wymyślić.
Nie ma tutaj zawiłych intryg, niespodziewanych fabularnych zwrotów akcji, nie dowiadujemy się niczego bardziej szczegółowego o samych lordach, ich rysach psychologicznych czy osobowości, poza tym, że są władcami i chcą przejąć władzę nad otaczającymi ich ziemiami.
Z dokumentacji dołączonej do gry dowiadujemy się już trochę więcej - to historia lorda Ironfista (w formie listów wysyłanych do króla), która opowiada o tym, jak znalazł się w tej obcej, magicznej krainie i w jaki sposób przebiegał jego podbój. Podczas grania nic jednak się na ten temat nie dowiemy - brak takich informacji w samej grze.
( GRYWALNOŚĆ / REPLAY VALUE )-[ 8/10 ]
Grywalność single dość duża, można próbować ustanawiać nowe rekordy dni potrzebnych do ukończenia kampanii, lub próbować - obok misji głównych - np. pokonać przy okazji wszystkie frakcje, co nie jest takie łatwe, szczególnie w ostatniej misji. Gra w swoich czasach musiała dawać sporo radości z rozgrywki multiplayer.
( MECHANIKA / INTERFEJS )-[ 4/10 ]
Już trochę przestarzała i część rzeczy może irytować, choćby brak możliwości natychmiastowego rozstrzygania walk, czy dziwny sposób ładowania zapisanych stanów gry. Brak też choćby skrótu quick-save. Na mapie brak oznaczania pozycji wrogich jednostek.
( GRAFIKA )-[ 3/10 ]
Ciężko to ocenić, bo gra jest z 1995r., więc na swoje czasy pewnie była całkiem spoko. Na dzisiejsze czasy - mało wyraźna mapa, przyciski opcji dość duże i upchane maksymalnie na ekranie. Trzeba dość dobrze wpatrywać się w mapkę, bo grafika ma tendencję do zlewania się w papkę.
( OGÓLNA OCENA )-[ 7.5/10 ]
Gra jest klasykiem w swoim rodzaju i nie ma z czym tutaj dyskutować. Z historycznego punktu widzenia wywarła nieoceniony wpływ na swój gatunek.
Z niektórymi elementami jednak czas nie obszedł się łagodnie. Ciężko zignorować przestarzałe, nieintuicyjne elementy mechaniki gry, czy szczątkową fabułę. Mam świadomość, że to strategia, ale nadal można tutaj postarać się o ciekawą oprawę fabularną.
Bardzo dobra gra jak na swoje czasy. Elementy strategicznie dobrze zaimplementowane, parę niedociągnięć od strony technicznej i mechaniki gry, ale ogólnie ten aspekt na plus.
Braki od strony fabularnej. Wiem, że to strategia i tutaj fabuła nie jest tak istotna, ale jednak jest to element każdej gry. Nie mogę zbytnio dać wyżej niż 7.5 jeśli nie wszystkie aspekty są... "dopieszczone".
Domyślam się, że w swoich czasach grywalność multi stała na wysokim poziomie. Gra ma ten potencjał.
Jeśli oceniać z samej perspektywy historycznej, impaktu jaki wywarła na rozwój gier to oczywiście klasyka.
PO - kiła.
PiS - rzeżączka.
Po co patrzeć na dwie anty-wolnościowe partie różniące się jedynie poglądami kulturowymi? A może by tak spojrzeć na jakieś ugrupowania szerzące prawdziwą wolność gospodarczo-obywatelską? I nawet nie chodzi mi o kontrowersyjnego dziadka Korwina, ale sporo młodych, ciekawych partii liberalnych powstaje w ostatnich latach, a wy dalej trzymacie się tego najpopularniejszego dziadostwa. Ponoć nie wchodzi się 2 razy do tej samej rzeki. Ile razy będziecie w kółko wybierać wcielenia tych samych partii pod innymi nazwami, zanim zrozumiecie, że jeśli przez +20 lat nie mieli dobrej woli zmieniać nic na lepsze, to nie zmienią w kolejnych latach?
Obecna biurwokracja (nie, to nie jest demokracja) odbiera coraz więcej władzy obywatelowi do decydowania o sobie i jego własności. Ktoś mi wytłumaczy, dlaczego mój grunt nie jest moją własnością? Dlaczego należy pytać o zgodę urzędnika o wycięcie drzewa, które posadził na mojej ziemi, mój dziadek? Dlaczego urzędnik ma decydować komu mogę sprzedać moją ziemię? I wy mówicie o "wolności"?
Kwestia tego jak zmienia się rynek. Twórcy się dostosowują. Kiedyś gry były robione "przez graczy dla graczy". Było w tym dużo pasji, co widać po starych klasykach. Obecnie - powstają nieliczne dobre gry, ale... rynek gier zmienił się z pasjonatów na "sprzedaż produktu". Obecnie gra jest takim samym produktem jak każdy inny - to znaczy ma za zadanie trafić do jak największej liczby odbiorców. A stało się to za sprawą - można powiedzieć z jednej strony pozytywnego zjawiska - dostępności samej technologii komputerowej dla każdego. Kiedyś komputer to było urządzenie dla zapaleńców, to i dla wąskiej grupy ludzi tworzyło się gry. Od momentu kiedy na komputery zaczęło być stać w zasadzie każdego nastąpiło pewne "spospólstwienie" rynku gier.
Jeśli gra ma odnieść sukces w trafieniu do jak największej liczby odbiorców to na co sądzisz postawi producent? Na inteligentny thriller polityczny, czy ładną graficznie, dynamiczną akcję nie będącą wyzwaniem dla jakiegoś kretyna, który mógłby się zagubić "zbyt dużą ilością opcji" lub też zirytować realnym wyzwaniom rozgrywki.
PS. Warto też zwrócić uwagę, na coraz krótszy czas umiejętności koncentracji odbiorców na wybranych rzeczach, określany potocznie "5 seconds attention span". Obserwowałem to w przypadku moich o połowę młodszych kuzynów, przerzucających się co kilka minut na inne gry, "filmiki", muzykę. Duży udział mają w tym media społecznościowe jak facebook, twitter, youtube.
Oczywiście, grafika jak na swoje czasy bardzo fajna, nawet dzisiaj jednostki na ekranie bitwy "dają radę", choć już mapa świata trochę mało wyraźna, można przeoczyć jednostki jeśli się nie wpatrzy szczegółowo. No ale nie ma co narzekać, bo jak pisałem - ograniczenia technologiczne mocy obliczeniowej i grafiki. Gra ma świetną grywalność, do dzisiaj jest wciągająca, choć dość prosta ( ponownie, w czasach jej premiery trzeba mieć wzgląd na ograniczenia jakiej oferowała tamta technologia ). Mnie się podoba, sporo bardziej niż Disciples: Sacred Land, którą grałem zaraz przed nią. Zdecydowanie na pochwałę zasługuje rozbudowana opcja teoretycznych wariantów budowania armii, strategicznego rozstawienia jednostek czy istotnego wpływ każdej akcji podczas bitew. Często przy wyrównanych siłach armii kluczową rolę odgrywa odpowiednie rozstawienie jednostek i strategiczne zaplanowanie ruchów oraz ataków. Bardzo fajna strategia. I o to chodzi.
Na ten moment spokojnie mógłby jej dać 7/10 lub nawet 8/10 przez pryzmat dzisiejszych czasów. Fabuła mało rozbudowana, choć w dokumentacji mamy bardziej rozbudowaną historię Ironfista - w postaci listów do króla i wyjaśnienia tak naprawdę skąd się wziął w tej magicznej krainie. Gdyby grę ocenić z perspektywy roku jej wydania, to w kategorii strategii 9/10 do 10/10.
Trolling czy Ty tak na serio? Grałeś w ogóle w obydwa tytuły, czy domyślnie wszystko co jest strategią turową to dla Ciebie klony hirołsów? To dwie zupełnie odrębne gry, które łączy turowość. Disciples to w zasadzie nawet nie rasowa strategia, tylko RPG stylizowany na strategię turową. Stawia na szkolenie jednostek, zdobywanie doświadczenia i artefaktów. Stolica jest domyślnie nie do zdobycia. Heroes to rasowa strategia turowa, gdzie postawiono nacisk na rozbudowane opcje doboru i rozmieszczenia jednostek - co obok ilości samych jednostek danego typu ma kluczowe znaczenie dla wyniku prowadzonych bitew ( w Disciples zwykle są 2-3 możliwości konfiguracji armii, i w zasadzie nie ma to dużego znaczenia na przebieg rozgrywki - melee idą do przodu, jednostki czarujące do tyłu, cała filozofia ). Bardzo istotną rolę odgrywa też zaplanowanie ruchów podczas bitew. Kompletnie różne koncepty strategii turowej. Nie wiem jak w ogóle jest możliwe, by ktoś grając w obydwa tytuły pomylił jeden z drugim.
To tak jakbyś miał pretensje do wozu parowego, że jakieś słabe prędkości rozwija. Podstawowa kwestia: ograniczenia technologiczne. Spójrz na datę wydania - ta gra ma prawie 25 lat! Nikt normalny nie spodziewa się po tak starej produkcji, że grafika będzie wyrywać z kapci.
No i koniec - nareszcie. Gra się strasznie ciągnęła. 4 misje, ale mechanika sztucznie przedłuża rozgrywkę. Oceny nie mogę już edytować, ale widzę ją jako 4/10. Szkoda, że fabuła jest jedynie pretekstem dla rozgrywki i nikt nie wysilił się dla zarysowania jakichś ciekawych postaci, czy zwrotów akcji.
Po odkryciu możliwości złodziei, gra staje się łatwa nawet na najtrudniejszym poziomie. Wystarczy 2-3 złodziei, podchodzimy do jakiejkolwiek armii/zamku i wybieramy poison army, jeśli się nie uda to wczytujemy quicksave do skutku. Podobnie ze "sklepikami". Można nawet kraść czary ( sic! ). Gra momentami może sprawiać umiarkowane wyzwanie, ale zawsze istnieje jakiś mechanizm/sposób, który można wykorzystać by stała się dość łatwa.
LOL, zniszczenie wrogiej stolicy w 4 misji Płonącego Legionu powoduje zakończenie misji powodzeniem. Widać autorzy gry nie przewidzieli możliwości zniszczenia wrogiej stolicy, a wystarczy Incubus + trochę zwoi i potionów zwiększających pancerz, a można spokojnie pokonać strażnika stolicy. Nie jest to takie proste, bo gdzieś przy pozostałych 300 HP ( strażnika ) następuje automatyczne wycofanie się z walki ( jest ograniczona ilość tur na walkę... ), ale wystarczy użyć zwoju lub różdżki z haste czy innym przywracaniem punktów ruchu i można kontynuować walkę...
Kontynuując mój mini-review gry, którego nikt i tak nie czyta ( ale, że edycja komentarzy tylko dla abo, to nie da się aktualizować posta wraz z postępem w grze... ).
Gra staje się super łatwa, kiedy zaczynamy korzystać ze złodziei. Handlarz w pobliżu miasta i łupimy. Quicksave przed akcją - w razie niepowodzenia szybkie załadowanie zapisu... wiem, że "nieuczciwe", ale bardziej to postrzegam jako wykorzystywanie dostępnych mechanizmów gry - bo nie ma tutaj żadnych kodów. Najlepiej kilku złodziei - łupimy tak do momentu ogołocenia wszystkich "sklepów" :D Mamy pod koniec kilkadziesiąt różnych potionów i w zasadzie ciężko by coś dalej poszło źle...
Jeśli chodzi o kampanie, od najprostszych do najtrudniejszych ( poziom very hard ):
1. Imperium ( jednostki leczące... plus banners dodające armora - możemy takie zdobyć dość wcześnie w ich kampanii )
2. Płonący Legion ( w zasadzie to jestem w drugiej misji, ale na razie nie sprawia żadnych problemów )
3. Górskie Klany
4. Hordy Nieumarłych ( misja nr 3 najtrudniejsza, nr 4 dość upierdliwa ze względu na spamowanie przywołańcami z 5 poziomu ).
Mechanika gry wkurza jak już pisałem - brak opcji szybkiego rozstrzygnięcia walki - często by się przydała.
W teorii, mycie moczem może mieć pewne właściwości antyseptyczne. W praktyce - mamy dość łatwy dostęp do mydła, spirytusu salicylowego ( można przemywać skórę ), różnych odżywek czy żelów.
Mycie mąką jest kapkę bez sensu - nie wiem jaki to ma wpływ wywierać? Takie domowe sposoby jak choćby mycie żółtkiem czy tam octem - może w teorii jakiś efekt wywierać. Można też używać różnych tłuszczów np. kokosowego, ale to bardziej w formie "odżywki" niż do mycia.
Zapamiętaj, pierwsza i najważniejsza rzecz w sprawnym funkcjonowaniu każdego państwa to propaganda. To ona trzyma ludzi w postawie dobrowolnych niewolników. Zauważ też ciekawy zapis prawny przestępstwa:
"znieważenia Narodu lub Państwa Polskiego"
Chciałbym wiedzieć, w jaki sposób prawodawca definiuje Naród i Państwo Polskie. Ale jak widać, chyba są to dwa odrębne terminy. Bądźcie uważni i czytajcie między wierszami, a zauważycie, że to państwo nie należy do Polaków. Jest system państwowy i Polacy - niewolnicy instytucji urzędowych, gdzie muszą prosić o zgodę na wycięcie własnego drzewa, na własnej ziemi, posadzonej przez własnego dziadka.
Ludzie, którzy żądają "zamykania takich ludzi na dożywocie" propagują w istocie taki sam totalitaryzm przeciwko propagowaniu którego miały w założeniu istnieć te zapisy prawne. Same w sobie natomiast stały się formą cenzury - a jak wiadomo z badań psychologicznych, najlepszą formą budowania zdrowej niechęci do wybranych ideologii jest ich omawianie, konfrontacja z argumentami i ich obalanie przez wyjaśnianie niewłaściwości moralnej. Niestety, ten sposób mógłby być dla obecnego systemu państwowego mieczem obosiecznym, ponieważ mógłby również obudzić świadomość narodu na formy totalitaryzmu w obecnym funkcjonowaniu systemu państwowego. Także lepiej zamykać usta i udawać, że wszystko jest ok, a my kolejny raz obroniliśmy prawdę i słuszność.
Aha, warto również posiadać taką podstawową świadomość społeczną:
Naród, Kraj, Ojczyzna, Polak =/= System Państwowy ( Instytucje, Organy, Infrastruktura Urzędowo-Socjalna ). Propaganda systemu stara się utożsamiać te terminy, tak by obywatel czuł się zobligowany do wypełniania każdego niewolniczego nakazu. Istnieje jednak coś takiego jak "obywatelskie nieposłuszeństwo", którego najsłynniejszym przykładem była kampania Ghandiego. Jest to postawa warta rozważenia, kiedy system państwowy nie działa w interesie / działa wbrew interesowi tych pierwszych podmiotów ( Narodu, Kraju, Ojczyzny, Polaka ).
Ciekawe czemu nie chce pokazać twarzy? A Ty chciałbyś pokazać twarz obrażając uczucia sporej grupy ludności, w obrębie której zapewne nie brakuje fanatyków, którzy zdolni są za to zabić?
Wszystko zależy od przyczyny problemu. Jeśli jest natury, że tak to ujmę, "higienicznej", to tak - czyli infekcje grzybiczne skóry, przetłuszczanie się skóry, suchość skóry, generalnie wszystkie czynniki, które sprzyjają rozwojowi patogenów.
Jeśli problem jest natury genetycznej/hormonalnej to takie szampony kija dadzą.
Efekt wyraźnie widoczny po 4, 5 umyciach włosów.
the placebo is strong in you Ace!
Nie wspominają jaki efekt :D To tak jak te reklamy z margarynami ( tłuszczami roślinnymi trans ) reklamowanymi jako świetna profilaktyka zdrowia układu sercowo-naczyniowego. Cała reklama opiera się na wychwalaniu działania steroli, których jest ułamek procenta w produkcie :) A resztę masy produktu stanowią utwardzone tłuszcze, zbanowane w większości krajów zachodnich. No ale gdzieś to trzeba sprzedać :) Gdzie jest tylu naiwniaków, co w rozwijających się krajach wschodnich? :P
Dokładnie, jeśli podłoże wypadania jest genetyczne / hormonalne, to szampony i tabletki możesz sobie wsadzić w d... Są różne wyciągi, które mają wpływać na hamowanie aktywności poszczególnych hormonów, ale... no wiecie, testosteron też nam jest potrzebny. Najbardziej wrażliwe włosy na działanie tych hormonów znajdują się na przedniej części i szczycie głowy... Najbardziej odporne są zwykle na karku i z tych okolic robi się przeszczepy.
Dieta może zredukować tempo wypadania, ale jak wspomniałem - jeśli jest genetyczne/hormonalne to efekt będzie podobny jak zabranie na wycieczkę do lasu klapki na muchy w celu ochrony przed owadami.
Dla wzmocnienia włosów przede wszystkim witaminy z grupy B... Tak się składa, że reklamowana biotyna ( suplementy ) jest syntetyzowana naturalnie przez florę bakteryjną jelit, więc może lepiej zacząć od wprowadzenia do diety właściwych typów błonnika? Również cynk, czy kwas omega 6 GLA ( np. olej z ogórecznika zimnotłoczony ). Tutaj dobrym pomysłem mogą być płatki drożdżowe nieaktywne, bo zawierają sporo witamin z grupy B oraz cynk.
Jeśli chodzi o skuteczne środki, to jedynie Minoxidil ( Minoksydyl ) na receptę ma udowodnioną skuteczność, jednak nie wyleczy - dopóki stosujesz efekty będą zauważalne, może nastąpić odrost włosów, ale po odstawieniu problem powraca. I znów jesteśmy w punkcie wyjścia - przeszczep.
Każdy organizm ze świata zwierząt emituje promieniowanie podczerwone ( widoczne poprzez urządzenia rejestrujące podczerwień i przekształcające je na kolory z naszego spektrum widzialnego ). Jak spojrzysz w ciemności ( w odpowiedniej odległości, bo nigdy w zasadzie naturalnie nie mamy sytuacji 100% braku światła ) na jakieś zwierzę to oko go nie dostrzega = nie reaguje na emitowane przez niego promieniowanie podczerwone.
Widzisz fale radiowe, mikrofale? Widzisz jak komórka czy router wysyła fale elektromagnetyczne? No nie widzisz... Oko nie reaguje, co najwyżej odczujesz, ale inne skutki np. fale mikrofalowe mogą Ci uszkodzić wzrok, jeśli dojdzie do bliskiej i bezpośredniej ekspozycji, ponieważ wykazują m.in. efekt termiczny na tkanki organizmów żywych.
Z dźwiękami poza granicami słyszalności jest podobnie - nie ogłuchniesz, ponieważ ucho ( bębenek, młoteczek itd. ) nie rejestruje tego dźwięku, czyli "nie pracują" - nie przekształcają tych drgań w doznania słuchowe, jednak podobnie jak z przykładem fal elektromagnetycznych - fale takie nadal mogą wywierać inny wpływ na organizmy żywe, bo to nadal forma energii drgań wchodząca w interakcje z obiektami, szczególnie jeśli te fale będą na tej samej częstotliwości rezonansowej co obiekt... wtedy może być nieciekawie, bo następuje wzbudzenie wewnętrznej struktury, czyli dla przykładu naszych organów wewnętrznych.
Jestem w 3 misji Hord Nieumarłych. Na plus trzeba przyznać, że gra ma o wiele bardziej wymagający AI niż dwójka. Liczą się też bardziej elementy strategiczne - nawet jak masz wysokopoziomową armię to przeciwnik może ją ściągnąć 2 czarami. Szczególnie tyczy się to formacji zbudowanej z czarodziejów ( u mnie Wraith - nie wiem jak po polsku nazywa się ta jednostka, ale to ścieżka czarodzieja, gdzie dostaje się bonus odporności na obrażenia fizyczne ).
Stąd bardzo liczą się tutaj czary zakrywające wybrane obszary na mapie lub dające niewidzialność, by chronić własną armię. Jest to wręcz jeden z niezbędnych elementów taktyki, czary w pierwszej części mają bardzo wysokie znaczenie na przebieg rozgrywki.
Krasnoludy mają tendencję spamowania czarem Wrath of Ymir ( czy jak to się tam nazywało ) - i tutaj warto mieć dwie armie, jedną z czarodziejem i Wraith, drugą z templariuszami odpornymi na czary. Każda z nich ma swoje zalety i wady. Wraith mimo odporności na broń mają tylko 75 HP, także 1 mocniejszy czar i armia zbudowana ze Specter + Wraith pada. Brak możliwości awansowania na wyższe poziomy sprawia, że ich HP jest ustawione sztywno na 75.
Ponoć 3 misja Hord Nieumarłych jest najtrudniejsza w grze... zobaczymy. Na razie moim głównych bohaterem jest Nosferat ( Królowa Lisz pewnie byłaby lepsza, bo nie trzeba się martwić o odporne na śmierć jednostki, ale że skończyłem nią całe D2 to chciałem odmiany ). Nosferat ma pewien potencjał, ale wymaga sporej pomocy z przedmiotów i eliksirów podnoszących statystyki. Może być dobrą alternatywą wobec braku healerów u nieumarłych, a wraz z jednostkami wampirów dość skutecznie się nim grać, ale minus jest taki, że jednostki wampirów są dostępne dopiero w ostatniej misji... Jak na razie Specter + Wraith + Wilkołak ( na jednostki odporne wobec ataków śmierci ) dość dobrze się spisuje, choć jak pisałem - jest to armia bardzo wrażliwa na czary ( te na mapie jak i podczas walki ). Podczas walki Specter częściowo załatwia sprawę silnych jednostek czarujących, choć nie zawsze sprawdza się to w 100% ( wysokopoziomowe jednostki Krasnoludów mogą dać w kość ).
IMO klasyka pozostaje klasyką. Sam gram głównie w starsze produkcje i właśnie to czas pokazuje ile jest gra warta. Final Fantasy VI czy VII to dalej gry porywające mimo przestarzałej grafiki. Diablo dalej ma świetny klimat, choć brak możliwości biegania trochę irytował. Starcarft? Geniusz RTS.
Niestety, Disciples: Sacred Lands nie należy do tej grupy. To gra ok, szczególnie jak pewnie spojrzymy na nią z perspektywy jej czasów. Ale nie posiada w sobie nic ponadczasowego, co mogłoby zrobić jakiekolwiek wrażenie w dzisiejszych czasach. Część topornych, irytujących mechanizmów gry jak np. brak możliwości natychmiastowego rozstrzygnięcia walki, brakuje skrótów klawiszowych np. do zmiany tury czy szybkiego wczytania quicksave, niektóre elementy na ekranie są w ogóle nieprzemyślane jak wspomniana mapa i surowce, jednostki nie mogą dalej awansować po osiągnięciu najwyższej formy rozwoju, co mocno ogranicza taktykę i nudzi po pewnym czasie - szczególnie że mamy takie paradoksy jak czary po 100dmg, które potrafią ściągnąć natychmiast wszystkich czarodziejów i healerów z armii...
Skończyłem kampanię Imperium, raczej nie była szczególnym wyzwaniem oprócz ostatniej misji ( poziom very hard - każdą grę ustawiam na najwyższy ), gdzie wymagała *odrobiny* myślenia w pewnym etapie, bo łatwo było przegrać poprzez zajęcie zbyt dużej ilości terenu przez kompa, ale... była możliwość kupienia najemników, którzy w zasadzie załatwiali całą misję ( nie będę spojlerował szczegółów ).
Racja, ta gra powinna się nazywać "Disciples: Zapowiedź". Widać zalążki drugiej części w pomysłach, ale wygląda to jak wczesny projekt koncepcyjny - taki "surowy", odarty ze szczegółów i otoczki fabularnej. Kończę pierwszą sagę ( Imperium ) i naprawdę nie widzę tam niczego wyjątkowego. Nie ma zarysowanej jakiejś konkretnej fabuły, barwnych postaci jak w D2, różnych frakcji i interesów wewnątrz samych ras, ot po prostu anonimowe armie bez jakiegoś szczątkowego backstory. Nie nawiązujemy żadnego emocjonalnego stosunku do frakcji, którą prowadzimy - po prostu jest nam wszystko jedno :D
Mechanika gry też bardzo ograniczająca - jednostki po awansowaniu do ostatniego poziomu rozwoju po prostu dalej już nie zyskują doświadczenia i poziomów. Bardzo mocno ogranicza to strategię, nie ma co raczej liczyć na zdobywanie stolicy... Kiepsko zaplanowane okienko surowców i mapy - można spoglądać albo na jedno albo drugie... Brak wielu przydatnych skrótów klawiszowych, oraz opcji takich jak wyłączenie animacji ruchów komputera ( w późniejszych misjach komputer potrafi wykonywać ruchy nawet ponad minutę, jeśli jest kilka raz na mapie ).
PS. Mam wrażenie, że komentują tutaj osoby wyłącznie pod wpływem sentymentu.
Zaczynam grę i na ten moment nie ma sobą niczego specjalnego do zaprezentowania. Grafika nie wytrzymała próby czasu - o ile Disciples 2 mógłbym polecić nawet dzisiaj każdemu fanowi strategii turowych, to pierwsza część pod względem oprawy graficznej jest bardzo przestarzała. Malutkie, niewyraźne postacie, pełne kwadracików, wszystko wygląda jak rysowane w Paint... I nie chodzi tutaj o samą grafikę, po prostu nie ma "tego czegoś". Pierwsza odsłona Diablo też nie miała świetnej grafiki, ale jednak klimatem czarowała. Disciples 2 to pod względem grafiki postęp o lata świetlne. Fabuła - też nie wygląda na jakąś zbytnio wciągającą. No ale to dopiero pierwsza misja. Jeśli dotrwam do końca to ocenię ja z kompletniejszego punktu widzenia.
Fabuła niestety jest zrobiona kiepsko. Porozrzucane, niedokończone wątki. "Coś" mówiło do wyroczni, niby Gallean, ale nigdy nie otrzymaliśmy ( my, jako widzowie/gracze ) jednoznacznej odpowiedzi czy to był naprawdę on, co dokładnie się z nim stało, że zmusił elfy do takiej rzezi - prawdopodobnie wydarzenia z dodatku Słudzy Ciemności ( kampania Hord Nieumarłych ) doprowadziła go w pewnym stopniu do obłędu, ale jeśli mamy sobie nad wszystkimi kluczowymi kwestiami gdybać, to nie można tego nazwać "dobrą fabułą". Stosowanie niedopowiedzeń w fabule może przynieść dla niej korzyści, ale jedynie kiedy jest odpowiednio zastosowane i nadaje jej jakiejś większej głębi, wielowarstwowości. Tutaj po prostu mamy do czynienia z niechlujstwem, robotą trochę na odczep się. Wiele rozpoczętych wątków i żaden nie pociągnięty do jakiejś sensownej puenty, konkluzji, po prostu porzucone. Nie widzę sensu wprowadzać tego typu wątków, jeśli "są i nic więcej", nie wnoszą niczego istotnego ani nie prowadzą do jakiejś spójnej, logicznej całości z przewodnim tematem fabuły.
Chodziło mi o to, że odbieramy go, ale nie w naszym konwencjonalnym tego rozumieniu, czyli jako wrażenia słuchowe :) Ciałem odbieramy dźwięk w formie rozchodzących się w nim drgań ośrodka ( zwykle powietrza lub wody ). Bo dźwięk to po prostu forma energii rozchodząca się w ośrodku pod postacią drgań, czyli głównie drgania powietrza.
Tja, tego typu pseudo-naukowego crapu ( filmów ) jest od groma :) Szczególnie upodobali sobie taką formę "alt-naukowej" propagandy środowiska wegańskie. Wiem coś o tym, z tematyką zdrowia i diety mam sporo do czynienia.
Nie polecam eksperymentować w infra lub ultradźwiękami ( pasmem poza naszymi możliwościami słuchowymi ). Dźwięki takie mogą np. wejść w naturalną częstotliwość rezonansową naszych organów, co w niekorzystnych warunkach... widzieliście na filmach co może zrobić głos śpiewaczki operowej ze szklaną lampką do wina?
Warto też zauważyć, że nie tylko narząd słuchu jest w stanie odbierać dźwięk. Istnieje też coś takiego jak przewodzenie dźwięku ciałem np. przewodzenie kostne. Zresztą, już od pewnego czasu eksperymentuje się ze słuchawkami, które wykorzystują tego typu sposób odbierania dźwięku.
Dźwięk to fala akustyczna, czyli upraszczając energia drgań przenoszonych przez ośrodek ( zwykle drgające cząsteczki powietrza ). Teoretycznie, dźwięk odbieramy całym ciałem. I teoretycznie dźwięki poza naszym zakresem słuchu możemy "poczuć" ciałem np. bardzo niski bas ( poniżej 20Hz ).
Co więcej, mózg robi sobie "backup" miejsc, w których często przebywamy i większość obrazu jest "ładowana" z zapamiętanych danych na temat otoczenia. Dopiero kiedy zmusimy go do ponownego "przeskanowania" robi "update" otoczenia. Stąd np. często możemy w takich miejscach przeoczyć pewne drobne zmiany - mimo, że w teorii spoglądaliśmy w daną stronę.
Sama tematyka pracy mózgu jest jednak bardzo obszerna, i tak naprawdę mało tego mózgu jest jeszcze zbadane.
Ciekawą kwestią jest sytuacja osób odzyskujących wzrok, kiedy od urodzenia były ślepe. Oczy teoretycznie są sprawne, ale mózg nie jest "nauczony" interpretować docierających danych. Takie osoby przez pierwsze dni postrzegają świat w bardzo zamazanych obrazach, nie potrafią np. postrzegać głębi, czy szacować poprawnie odległości, co może być problemem choćby przy wchodzeniu po schodach lub na różne krzywizny/uniesienia typu chodniki.
Nie widzę sensu rozwijać tematu do szczegółów, by spróbować w bardzo uproszczony sposób wyjaśnić komuś "jak naukowcy badają właściwości wzroku zwierząt" :)
Nie jestem ekspertem w dziedzinie fizyki, wiem że w temacie nie posiadam kompleksowej wiedzy, ale te podstawy wystarczą, żeby nie próbować dorabiać do tego opowieści z doliny muminków :D
Jak ktoś się interesuje od strony komputerów głębiej tematem grafiki - od strony sprzętowej i teoretycznej - to ogarnia podstawowe zagadnienia związane z teorią kolorów i optyką.
BTW filmiki na youtube nie zawsze są dobrym źródłem wiedzy... na temat czegokolwiek.
Jestem za połową misji i jednak dodatek niezbyt im wyszedł. Sama frakcja elfów mocno ssie, bardziej od płonącego legionu. Nieprzemyślane jednostki, ciężko ułożyć jakąś ciekawą strategię składu armii. Wyróżniają się łucznikami - i w zasadzie nimi obstawiam praktycznie całą armię, bo mają dobrą inicjatywę - ale... problemem tych jednostek jest dramatycznie niska ilość HP. Nawet mimo posiadania tzw. "after effect attack" nie można tego w żaden sensowny sposób wykorzystać do zdobycia miasta.
Górskie klany miały tanka zwanego Son of Ymir, imperium bardzo dobre jednostki leczące + imperialnego zabójce, hordy nieumarłych - to już w ogóle OP frakcja: paralizatory, jednostki odporne na oręż, rozbudowane drzewko wojowników. U elfów meele jest ubogie, to centaury, których rozwój kończy się na 3 poziomie ( maksymalnie, druga opcja kończy się na 2 poziomie ). Dodatkowo, mają tragiczną inicjatywę. Mają swoje jednostki leczące, jednak sporo słabsze od imperium, niby w bonusie dostają nakładanie odporności na wybrane żywioły, ale... to się rzadko przydaje w praktyce - lepiej mieć więcej leczenia.
Bardzo irytujący bug z obliczaniem szansy na trafienie. Jak mam w sumie 100% szansy to rozumiem, że zawsze powinno trafiać. No, tak mnie matematyki uczono... a tutaj jest to kluczowe jeśli buduje się armię o szybkiej inicjatywie, gdzie bohater czarodziej ma zdejmować masowo ekipę osłabioną przez łuczników... jak chybia, to cała taktyka się sypie, bo łucznicy mają mało HP i szybko giną.
Strasznie się gra ciągnie przez te nieprzemyślane, słabe jednostki. Trwa 2-3 razy więcej tur niż innymi frakcjami.
Woah, zamiast snuć teorie z pupy, może lepiej zaznajomić się z tym czym właściwie jest kolor? Kolor to w uproszczeniu wycinek promieniowania elektromagnetycznego - a raczej interpretacja informacji jakie ze sobą niesie. Zwykle jest to mieszanina różnych fal. Barwę można zmierzyć, są do tego urządzenia takie jak spektrofometr.
Także informacja przekazywana przez dany wycinek promieniowania elektromagnetycznego jest zawsze taka sama, interpretacja - nawet przez osobników tego samego gatunku może i jest zwykle odrobinę inna, w zależności od wielu czynników: zdrowia wzroku, różnic w budowie oka, a nawet samopoczucia czy zmęczenia.
Nie jestem w tej dziedzinie ekspertem, więc nie będę drążył tematu, ale warto znać podstawy, by nie produkować wesołej twórczości w internecie na zasadzie: "nie wiem, to się wypowiem".
U zwierząt zwykle szacuje się to na podstawie - jak już ktoś wyżej wspomniał - budowy oka. Czyli jaki zakres częstotliwości fal elektromagnetycznych jest w stanie wyłapać oko o takiej konkretnej budowie - to nie jest żadna magia, tylko czysta fizyka. Kwestia interpretacji to już inna sprawa, ale jeśli zakres odbierania informacji barwowej niesionej przez fale elektromagnetyczne jest tak wąski, że pokrywa jedynie odcienie szarości to mózg sobie magicznie nie wyprodukuje innej barwy, bo niby na jakiej podstawie? Oko takie - jak np. u psa - nie jest w stanie postrzegać szerszego zakresu światła ( światło słoneczne = fale elektromagnetyczne ). My - jako ludzie - widzimy w teorie jedynie różne warianty 3 kolorów podstawowych światła widzialnego dla nas zakresu: czerwonego, niebieskiego i zielonego. Wszystkie inne to mieszanina różnych ilości ( a raczej można powiedzieć natężenia ) tych poszczególnych kolorów podstawowych. Nie jest wcale powiedziane, że istnieją tylko te 3 barwy podstawowe, a prawdopodobnie istnieją organizmy, które widzą więcej barw podstawowych...
Generalnie, temat jest bardzo obszerny, bo na odbiór koloru wpływa też natężenie samego strumienia światła ( gęstość strumienia ) oraz kąt odbicia, a także właściwości powierzchni od której się odbija.
Zajmuje się tym cały oddzielny dział fizyki zwany optyką.
Próba wyjaśniania całej gałęzi fizyki w krótkim poście nie ma sensu.
Potwierdzam - gra ma spaprane generowanie szansy trafienia. Obecnie driada ma 100% szansy trafienia i zdarza jej się dalej nie trafiać.
Gra ma spaprany system losowego generowania szansy trafienia. Jednostki z 80% szansy co chwila chybiają. W podstawce to się zdarzało bardzo rzadko.
Całkiem udane rozszerzenie historii Final Fantasy VII. Opowiada dzieje przed wydarzeniami z kultowej VII. Nie jest to poziom arcydzieła głównego tytułu w serii, ale jest całkiem dobrze. Misje dodatkowe na duży minus - monotonne lokacje, powtarzalne zadania, brak oryginalności, dłuższe niż główna rozgrywka ( nie byłoby może w tym nic złego, gdyby nie kiepskie podejście "na odwal się" do tematu ). System walki nie jest jakiś za specjalnie wysublimowany - miecz, czary i unik/blok to w zasadzie wszystko co oferuje gra. Nie ma tutaj też jakiejś specjalnej strategii starć. Klepiesz oponentów stojących przez pewien czas nieruchomo, którzy w regularnych odstępach czasu wykonują powtarzalne sekwencje ataków zwykle poprzedzane odpowiednimi dźwiękami gry. Niezbyt emocjonujące. Momentami gra się ciągnie, szczególnie w misjach dodatkowych.
Fabuła całkiem w porządku, sporo nawiązań do głównego tytułu, gra ma swój klimat, ładne cut scenki - dla fanów Final Fantasy VII w zasadzie obowiązkowa pozycja.
Ogólnie na plus, jestem fanem serii Final Fantasy, co dodatkowo wpłynęło na przyjemność rozgrywki, jednak na PSP są odrobinę lepsze pozycje jak God of War Chains of Olympus.
Rozgrywka praktycznie identyczna jak w podstawce, jedynie armie NPC rozstawione po mapie z absurdalnie wysokimi poziomami, a niektórzy obrońcy neutralnych miast mogliby spokojnie najeżdżać stolicę, bo siłą armii przewyższają strażnika. W celu zorientowania się w jakich przedziałach poziomu znajdują się przeciwnicy wprowadzono system "kolorowych mieczy" nad wizerunkiem jednostki.
Pod względem fabuły dość przeciętnie, mamy tylko 3 misje w porównaniu do bodajże 7 w podstawce - jednak ze względu na wspomniany poziom jednostek na mapie, misje mogą się ciągnąć dłużej ( przynajmniej na początku misji przed wyszkoleniem jednostek ). Potem już tylko korzysta się z opcji "szybkiego rozstrzygnięcia walki", także sama rozgrywka staje się bardzo monotonna.
Rozgrywka praktycznie identyczna jak w podstawce, jedynie armie NPC rozstawione po mapie z absurdalnie wysokimi poziomami, a niektórzy obrońcy neutralnych miast mogliby spokojnie najeżdżać stolicę, bo siłą armii przewyższają strażnika. W celu zorientowania się w jakich przedziałach poziomu znajdują się przeciwnicy wprowadzono system "kolorowych mieczy" nad wizerunkiem jednostki.
Pod względem fabuły dość przeciętnie, mamy tylko 3 misje w porównaniu do bodajże 7 w podstawce - jednak ze względu na wspomniany poziom jednostek na mapie, misje mogą się ciągnąć dłużej ( przynajmniej na początku misji przed wyszkoleniem jednostek ). Potem już tylko korzysta się z opcji "szybkiego rozstrzygnięcia walki", także sama rozgrywka staje się bardzo monotonna.
|> Świetny, lekko mroczny i ponury klimat
|> Ciekawa historia
|> "Mroczna", nastrojowa grafika
|> Ciekawe arty postaci i jednostek
|> Całkiem w porządku muzyka, choć dość "generic", ta sama zapętlona ścieżka dla każdej rasy, mało zróżnicowana - po xx godzinach gry może trochę przynudzać
|> Czas oczekiwania na kolejną turę ( AI czasem potrafi "myśleć" przez długość czasu krótkiej reklamy ), również dość długaśne animacje czarów - irytujące przedłużanie rozgrywki
|> AI w nieodkrytych częściach mapy "oszukuje"
|> Tak naprawdę mało w tym strategii - bardziej przypomina to RPG, gdzie expimy głównego bohatera z jego jednostkami, po czym odkrywamy mapę, zdobywamy miasta i niszczymy wrogie jednostki do momentu, aż wszystkie silne armie są zniszczone i możemy obstawić miasta każualowymi, pierwszopoziomowymi jednostkami, co jest równe tak naprawdę z wygraniem misji
|> Trochę irytująca gra w kotka i myszkę - mamy w zasadzie jedną silną armię z głównym bohaterem ( innych nie opłaca się za bardzo expić, bo i tak do następnej misji możemy przenieść tylko jednego bohatera ), który porusza się po mapie wracając z jednego punktu do drugiego, kiedy wrogie jednostki komputera zajmują ponownie zdobyte już miasta. I tak przez pewien czas dopóki nie zniszczymy wszystkich silniejszych jednostek, zdobędziemy odpowiednie ilości środków, by rozbudować i obstawić miasta sensownymi jednostkami
|> Niezbyt zrównoważona rozgrywka - niektóre jednostki są OP, tak więc cała "strategia" często opiera się na zapełnieniu "slotów" tymi samymi jednostkami.
Np. Królowa Lisz + 5 Deaths, ewentualnie 4 Deaths + 1 Specter niszczy praktycznie 90% jednostek bez żadnego ubytku HP, a w przypadku silniejszych jednostek magicznych Specter paraliżuje zagrożenie na tyle szybko, by Deaths wyeliminowały zagrożenie. Generalnie, jednostki magiczne mają w 90% mało HP i słabą obronę, więc wystarczą zwykle 2 ataki Deaths i po sprawie ( szczególnie, że Deaths w podstawce mają wysoką inicjatywę i niszczą jednostkę zanim zdąży cokolwiek zrobić ). 90% jednostek z wysokim HP i obroną posiada atak fizyczny, na co Deaths są odporne. Wykorzystując tego typu tricki, rozgrywka jest zbyt łatwa, nawet na poziomie Very Hard. Niemniej, Hordy Nieumarłych to ekstremalny przypadek, bo ich rasa jest ogólnie OP :P
|> Ataki dodające - jakby to ująć - "after damage", jak trucizna czy frostbite są zbyt OP. Ignorują całkowicie pancerz, dodając wieloturowe obrażenia. Z wykorzystaniem jednostek posiadających tego typu ataki można bardzo łatwo podbijać stolice
|> Czary i eliksiry zwiększające pancerz są OP. Zwiększając pancerz do 90 ( czyli jednostka pochłania 90% obrażeń ) i mając jednostkę zadającą wyżej wspomniany "after damage" bardzo łatwo zdobywamy stolicę. A jak mamy jeszcze jakąś jednostkę czy artefakt pozwalający na paraliżowanie wrogiej jednostki to już w ogóle żadne wyzwanie
|> Zbyt mała ilość ruchów na turę. Oczywiście, warto wyposażyć się w dodatkowe przedmioty i zdolności zwiększające mobilność bohatera, co bardzo przyspiesza rozgrywkę. Jak wpadniemy w obszar wody bohaterem z małą ilością ruchów i bez umiejętności latania, to zostajemy tam "umoczeni" na wiele tur
|> Czary legionu pozbawiające armię bohatera punktów ruchu... to w połączeniu z niewielką ilością ich ruchów może być ogromnie irytujące. Zdarzyło mi się unieruchomienie bohatera na kilka tur przez spamowanie AI tego typu czarami.
Gdyby nie to sztuczne przeciąganie rozgrywki, szczególnie przez bardzo długie tury komputera, dałbym 8/10. Gra jest bardzo dobra, głównie klimat urzeka, ale pewne mechanizmy rozgrywki bardzo irytują.
Jedna z lepszych generacji z rodziny gier Pokemon. Brak możliwości oceny, także napiszę jedynie w komentarzach: 7/10.