Podstawowym celem życia jest przetrwanie. Do realizacji tego celu organizmy w zależności od stopnia rozwoju używają różnych strategii. Na najbardziej prymitywnym poziome wykorzystywane są proste strategie, np. zniszcz wroga zanim on zniczy ciebie. W toku ewolucji wykształcają się bardziej wyrafinowane strategie typu poświęć się by wspólnota mogła przeżyć.
To, co podałeś to nie są prawa a naturalne zachowania dla prymitywnych organizmów.
Prawem stał się dopiero zakaz "nie zabijaj", "nie kradnij" gdzie wspólnota narzuca na swoich członków ograniczenia tak by zwiększyć efektywność wszystkich.
Może i jest tak jak mówisz, ale jednej kwestii nie bierzesz pod uwagę. Rzeczy nieprawdziwe mogą mieć prawdziwy i istotny skutek.
Mamy dwóch ludzi. Jeden z nich wie że jest przeciętny a jego życie nic nie znaczy. Drugi wie, że jest wybrańcem który dokona rzeczy wielkich, że będzie żyć wiecznie w krainie szczęśliwości, że zawsze nad nim ktoś czuwa i strzeże. Który z nich jest szczęśliwszy?
Piękne kłamstwo potrafi dać wiele realnej radości do momentu w którym zostanie odkryte. A co gdyby nigdy nie miało zostać odkryte?
Co gdyby ktoś wymyślił piękne kłamstwo którego niemożliwym jest udowodnić? Puste słowa które dawałyby ludziom rzeczywiste szczęście. Jakże wielki byłby to wynalazek.
'Samolubny altruizm czyli krewniacza samolubność genów. Nie jest tak prosto jak sugerujesz.'
Nie sugeruję że jest prosto. Umysł ludzki to wyrafinowany twór i działa w nim wiele mechanizmów.
'Choćby dlatego, że sumienie nieraz każe postąpić zarówno wbrew nakazom wspólnoty jak i osobistemu interesowi.'
Sumienie to twór ewolucji kształtowany przez tysiąclecia i nie zawsze nadąża za rozwojem społecznym. Dodatkowo u każdego rozwinięty jest w trochę inny sposób a później kształtowany przez otoczenie. Jakichś części wspólnych można doszukiwać się tylko na podstawowym poziomie tj. nie zabijaj, nie kradnij etc.
Nie tyle Bogów co historie o Bogach. A Ludzie którzy je tworzyli to bajarze albo gawędziarze z wielką charyzmą. Dzisiaj pewnie pracowaliby jako content designerzy w Obsidian albo Bioware ;)
'Jako że w twojej religii (jednej z wielu) dusza jest nieśmiertelna to jakaż jest wszechmoc twojego boga, że nie może odwołać jej zaistnienia?'
To inna wariacja kwestii: Czy Wszechmocny może stworzyć kamień, którego nie podniesie. Gdyby to zrobił, nie byłby już Wszechmocny. Nieśmiertelność duszy może być zdefiniowana tym, że nikt jej nie może uśmiercić poza Bogiem a ten gwarantuje że tego nie zrobi.
'Wiara z samej istoty rzeczy nie polega na pewności i dowodzie, ale na odczuwaniu transcendentnej obecności boga czy bogów.'
Wiara polega na przyjęciu czegoś bez dowodów - zaufanie słowom innych ludzi czy księgi gdzie przekaz jest praktycznie niesprawdzalny. Matka Teresa którą ciężko by nazwać niewierzącą bardzo ciężko znosiła to, że nie czuła obecności Boga w swoim życiu.
Ciekawym przykładem wiary jest wiara w świętego Mikołaja u dzieci - świadome wtłaczanie nieprawdy w umysły dzieci. Jakoś nikt się o to nie obraża i uważane jest to za zacny zwyczaj.
Dobre jest to, co przynosi korzyść, złe jest to co powoduje negatywne skutki. Smaczne jabłko nazwiemy dobrym a interes który przyniósł straty określimy jako zły.
Człowiek postrzega siebie jako indywidualną istotę, ale również jako część wspólnoty która w znacznym stopniu ma wpływ na jego powodzenie. Człowiek nie jest przystosowany do życia w odosobnieniu i bardzo ciężko to znosi a dobrze funkcjonująca wspólnota znacząco podnosi szanse przetrwania jednostki.
Nie zawsze jednak to co dobre dla wspólnoty jest dobre dla jednostki co powoduje wewnętrzne konflikty.
Moralność/Sumienie to ukształtowany ewolucyjnie adwokat interesu wspólnoty w głowie. Jak ze wszystkimi cechami, nie każdy otrzymuje je w równej ilości dlatego jednym łatwiej jest dostosować się do wymagań wspólnoty a innym trudniej. Podobnie jak z kolorem skóry, moralność ma również różne odcienie.
Kradzież to przywłaszczenie sobie mienia należącego do innego członka tej samej wspólnoty. Przywłaszczenie sobie mienia należącego do członka wrogiej wspólnoty np. w czasie wojny poprzez grabież nie jest czymś złym dla większości wspólnot.
Gdyby kradzieży nie było, tj. dozwolone byłoby przywłaszczenie sobie mienia które nie jest bezpośrednio posiadane przez inną jednostkę (np. trzymane w ręce) znacząco osłabiłoby szanse przetrwania wspólnoty gdyż gromadzenie i magazynowanie dóbr byłoby praktycznie niemożliwe.
Z tego to powodu kradzież jest moralnie/obiektywnie zła chociaż z punktu widzenia jednostki niemoralnej jest dobra (ale nie dobra moralnie - takie jednostki postrzegają świat jedynie z indywidualnego punktu widzenia) jeśli jest wystarczająco sprytna czy zręczna by przejąć mienie nie zostając ukaranym.