Mi to trochę przypomina Vanquish choć nie wszystkie wymienione punkty się sprawdzą.
Skoro to ma być jak kara wybrałbym Dr. Neo Cortex z gry Crash Bandicoot. Na wszelki wypadek wcześniej "uprzatnałbym" wszystkie przedmioty z których można byłoby coś skonstruować przy okazji robiąc jeszcze większy bałagan. Oczywiście również przedmioty do czyszczenia zostawionym... w ograniczonej ilości oczekując wysprzątania mieszkania na błysk. Gdzieś w połowie zaprosiłbym Crasha by trochę narozrabiał i pomógł złemu naukowcowi zacząć od początku. Finalnie gdy skończy oznajmiłbym mu, że serdecznie dziękuję za uprzątnięcie mieszkania znajomym i czekam na posprzątanie mojego na drugim końcu miasta! Przy okazji szykując kolejne niespodzianki "wspomagające" jego pracę. To się nazywa resocjalizacja!
Takie było moje wrażenie po przeczytaniu tekstu. Wiele zarzutów powieliło się z tekstu dot. wersji na PC. Tutaj w odróżnieniu były zarzuty o wydajność i grafikę. Trudno mi się odnieść do nich bo mam całkowicie inne doświadczenie a w tekście nie do końca do mnie przemawiało argumentowanie - stąd też tak sformulowalem zdanie.
Również gram na PS4 slim i gra się naprawdę dobrze. Ostatnio bawiłem się w Shadow of War i graficznie Cyberpunk wygląda o wiele lepiej. W ciągu kilkunastu godzin spotkałem się z dwoma bugami - śmieszącymi a nie uniemożliwiającymi grę i jednym crashem. Crash był przed patchem 1.04 i to zdaje się zostało już poprawione. Co do bugow, raz rzuciłem obezwładnionego przeciwnika na ziemię przed jadący samochód i wybuchł. Drugi raz - po zaparkowaniu samochodu zmaterializował się pod nim pieszy i NCPD mnie zaatakowalo po "potrąceniu". I tyle na chwilę obecną.
Spadku klatek nie uświadczyłem, gra działa u mnie płynnie, obraz doczytuje się na czas. Gram 10-letnim na monitorze podpiętym do konsoli i może to być lepszym rozwiązaniem?
Co do samej gry, zadania są bardzo ciekawe, gra netrunnerem wymaga niezłego kombinowania. Zadania poboczne mimo, że wydają się powtarzalne to mają ciekawą historię i można je przejść na kilka sposobów. Gram z własnym celem by nie zabijać innych i na chwilę obecną mogę to robić, nie narzuca mi się systemu zabijania. Nawet gra premiuje takie podejście dodatkowymi komentarzami innych postaci.
Dla mnie gra zasługuje na chwilę obecną na ocenę 8,5/10. A może i nawet wyżej.
Do tego CDPRed stanęło na wysokości zadania i po bankructwie CDP przesłali mi zamówiona kopie gry - mimo, że nie musieli. Wydali też szybko patch co dla mnie było miłym zaskoczeniem.
Ciekawie urozmaicony system z różnych gier co samo w sobie mi się bardzo podoba. Mam wrażenie, że wzięli to co najlepsze z np. BioShocka, Borderlands i wdrożyli w CP.
Na sam koniec dodam, że nie oglądałem ŻADNYCH zwiastunów poza tym gdzie pierwszy raz zaprezentowano współpracę z Keanu. Dlatego też nie mam odniesienia do obietnic czy zapowiedzi. Oceniam grę na podstawie własnych odczuć już przy wgłębieniu się w rozgrywkę.
Trochę wydaje mi się niesprawiedliwa ocena autora recenzji tj. 3/10. I nie do końca wybrzmiały zarzuty w tekście. Nie jest to zbyt surowa ocena trochę na hype'ie wszystkich innych portali?
Wolfenstein: Enemy Territory! To była moja gra z którą spędziłem wiele dni, również Świątecznych. Świetnie wpasowuje się tutaj podrzucanie Ammo i MedKitow w ramach prezentu. Są zabawki - czołgi, żołnierzyki czy pistolety. Na niektórych mapach znajdzie się śnieg. Wypisz wymaluj Święta jak nic! I ta niespodzianka zostawiona przez Inżyniera - bombka czy jakoś tak. Można się przy niej nieźle rozerwac! Nadmienie również, że łączy grono graczy w jedną wielką rodzinę.
Włamywacze nie dotarli do Kevina bo... pokłócili się po wspólnej grze w Resident Evil 5! Bardzo wciągający tytuł, który nieraz doprowadził do granic wytrzymałości, gdy po raz enty skiepściliśmy quick-time-event. Już na samą myśl o tym, że usłyszę krzyk Sheevy "CHRIIIIS!!" przechodzą mnie ciarki i zalewa wstyd. Mimo swoich ułomności ta gra dostarczała najwięcej frajdy, gdy zagrywaliśmy się w nią razem z Bratem lata temu. Tytuł jak żaden inny potrafił wbić nas w fotele czy kanapę na długie godziny, mimo tego, że znaliśmy grę na wylot to właśnie dobra, wspólna zabawa pozwalała nam wracać do tej gry.
Zdecydowanie Torosar z Heroes of Might and Magic III. Wykształcony alchemik, który od zawsze interesował się taktyką oraz oblężeniami. Te dwa zainteresowania będą wielce potrzebne w nadchodzącym czasie. Oblężenia? Dzięki niemu może przeżyję przedświąteczną wyprawę na zakupy a sklepy w tym okresie przechodzą istne oblężenie. Taktyka? Zwykle przegrywam walkę o ostatni kawałek karpia, może dzięki niemu w końcu osiągnę sukces! A to wymaga nieludzkiego planowania! Jako geniusz taktyki pomoże w zaplanowaniu przygotowań do tegorocznych Świąt, nawet w tak okrojonym przez obostrzenia czasie. W ostateczności zawsze pozostaje partyjka Fortecą...
2077 to będzie rok premiery a nie czas w którym umieszczona jest fabuła.
A ja do Zakopanego wybrałbym się z Chomikiem Boo z serii Baldur's Gate. Nie ma lepszego kompana, który miałby równie dużo przydatnych cech na taką wyprawę! Spacer po Krupówkach? Nie naciągnie mnie na kupno tandetnego badziewia i będzie chronił przed kieszonkowcami próbującymi mnie zrabować. Wyprawa w wyżej położone tereny? Ma futerko chroniące przed zimnem, małe potrzeby żywieniowe, łatwy i tani w transporcie (te busy to doprowadzają człowieka na skraj bankructwa!). I do tego wszystkiego nie marudzi i nie męczy rozmową.
Wybór jest tylko jeden - Boo!
Zdecydowanie najlepiej prezentuje się Mortal Kombat 11 i to na ten tytuł stawiam. Nawet nie wiedziałem, że tak się nakręcę, ale dawkowanie wrażeń przed premierą zrobiło swoje. Bardzo dobrze rozegrane działania marketingowe i stałe przypominanie się o tytule a zarazem imponujący gameplay. O ile poprzednia odsłona jakoś mnie nie zachęciła do kupna to ta bardzo kusi i aż trudno się powstrzymać od pójścia do sklepu. Zdecydowanie kiedyś będzie ten mortal stał na mojej półce, ale póki co trzeba odkładać na Ślub więc trzeba się obejść ze smakiem!
Pamiętam też stare, dobre czasy, gdzie nikogo jeszcze nie ruszało w co kto gra. Joystick, pringlesy, lentilky i cola w szklanej butelce... Tak można było spędzać godziny... Jakoś na psychopatę przez to nie wyrosłem.

Dla mnie jedyną grą na którą czekam jest Devil May Cry 5. Dlaczego jest tak wyczekiwanym tytułem przeze mnie? Ponieważ była to gra, która wiele lat temu zrobiła na mnie olbrzymie wrażenie (jeszcze za czasów PS2). Nawet teraz, po takim czasie dalej ma w sobie to "coś" i nadal niesamowicie wciąga. Jest to na tyle wyczekiwany przeze mnie tytuł, że postanowiłem odświeżyć sobie historię serii przed premierą nowej odsłony. Skończyło się na tym, że wbijam w nich po kolei platynę...