Wyniki ankiety oddają preferencje polskich fanów (nie wiem jak w USA odbierana jest nowa trylogia w kontekście starszych - jednak cieszę się, że u nas wystawiliśmy właściwą ocenę za niezliczone błędy logiczne i niespójności wewnętrzne nowej trylogii. Nie mówiąc o tym co Myszka Miki zrobiła z tzw. Legends... Prawie wszystkie pozytywy nowej trylogii to próba nawiązania do poprzednich bądź pomysły zaczerpnięte z Legends, nieco gorzej wykonane). Pierwsza trylogia to klasyk. Druga musiała walczyć z oczekiwaniami zwolenników klasyki i wywiązała się z tego nieźle (nawet jar jar bings i atak klonów razem wzięte muszą uchodzić za arcydzieło w porównaniu np. do latającej Lei czy floty mini gwiazd śmierci), zaś część 3 z powodzeniem może konkurować z filmami ze starej trylogii. Jeśli ktoś nie widzi procesu przemiany Anakina na tle całej trylogii prequelii a dostrzega ją tylko w kilkunastu kulminacyjnych minutach, to już problem jego percepcji - większość ludzi widzi to zagrożenie przynajmniej od momentu pierwszego spotkania Anakina z radą Jedi. Finn sprawdziłby się świetnie w parodii SW... Zresztą takie było moje odczucie po pierwszym zwiastunie... Nie chodzi o względy rasowe - np. nie dorasta do pięt Samuelowi L. Jacksonowi...