@sieniX
Odpłatne udostępnianie nie jest równoznaczne z odsprzedażą. To dwa odrębne stosunki prawne, w sprzedaży (darowiźnie) prawo własności przechodzi na inną osobę, w tym wszystkie prawa i obowiązki wynikające z umowy licencyjnej (dokonujesz cesji podmiotu)
W przypadku odpłatnego udostępniania (coś na wzór najmu) prawom własności zostaje przy tobie, a tylko udostępniasz przedmiot (corpus) innej osobie, a z tego tytułu pobierasz pożytki (czyli opłatę). Wówczas zarabiasz na czyimś dziele - co jest niezgodne z umową licencyjną. Jak ją przeczytasz ze zrozumieniem to zobaczysz, że nikt nie zakazuje bezpłatnego użyczenia gry.
Zresztą zarobić na sprzedaży też Ci nikt nie zabrania, jak kupisz taniej sprzedaż drożej. (np. edycje kolekcjonerskie itd.)
@kaszanka9
Oczywiście, że konsolowcy pod względem biblioteki gier są w tyle. Ale to kwestia kosztów produkcji, opłat licencyjnych, trudności w projektowaniu gry. Łatwiej wybić studio na grze PC, która nawet przez piracenie dotrze do szerszego grona i przyniesie sławę, inwestorów, renomę dla późniejszych produkcji.
W przypadku produkcji AAA zysk są ważniejsze, bo reszta już jest. Przecież nie wynajmiesz ochroniarza do zabezpieczenia bohomazów targowego sprzedawcy, ale jeśli masz van Gogh albo Picassa już to rozważysz, bo inne pieniądze zainwestowałeś.
@Trevor
Jak powiedział Trevor piractwo będzie dalej in saecula saeculorum
Argument ad absurdum
Równie dobrze nie mógłbyś odsprzedać mebli, samochodu, ubrań - bo nie płacisz ich projektantom, a także pracownikom którzy je wykonali...
Konstrukcja opłaty dla twórcy, przy odsprzedaży istnieje to DROIT DE SUITE i z powodzeniem stosowane przy odsprzedaży dzieł sztuki, to określony procent ceny (ok 5%), za którą sprzedano przedmiot. Wypłacany jest on do rąk twórcy, jako wynagrodzenie. Wilk syty i owca cała.
Proceder piracenia ma negatywne skutki, jeszcze trochę i twórcy pójdą w premiowanie konsol (np. GTA V), bo zyski są znacznie większe, niż w przypadku PC.