Nie trzeba sie nawet specjalnie wysilać żeby sobie wymyślić przełożenie na inne produkty. Przykład pierwszy z brzegu, lecimy. Przychodzisz do salonu samochodowego z zamysłem kupna "wypasionego" auta. Po czym miły pan w garniturku pokazuje Ci bryki, ale nie pozwala Ci zajrzeć do środka. Z zewnątrz autko rzeczywiście wygląda super (nawiązanie do trailera z E3), miło sobie rozmawiacie i dajesz sie w końcu namówić na zakup. Bulisz za nie pełną cene, po czym wchodzisz do środka i orientujesz sie że nie ma dajmy na to klimy (to jeszcze można by przeboleć), skrzyni biegów i kierownicy. Ten kto machnął by na to ręką byłby skończonym idiotą, tyle w tym temacie. A to że większość ludzi to barany, no cóż... żyjemy (niestety) w takim świecie nastawionym na jak największą konsumpcje nie zastanawiając sie czy jest to nam tak naprawde potrzebne do życia. My jako dorośli już mamy z tym problem, to co dopiero będzie z naszymi dziećmi?
Jestem troche tym wszystkim zmieszany. No bo patrząc na to z logicznego punktu widzenia, ta gra ma sprzeczną wizje bo właśnie powinna sie skupiać na tym że UCIEKAMY przed imperium (bo tak została przedstawiona), a nie pakujemy sie w sam środek walki i robimy rozpiernicz ala starkiller. Dziwi mnie to troche, bo taki padawanik powinien dostać wpiernicz od pierwszego lepszego purge troopera (o inwkizytorach nie wspominając). Tutaj może być różnie z odbiorem. Ja na miejscu twórców, jeśli bym miał robić tego typu projekt to skupiłbym sie na tym, żeby główna kampania była skoncentrowana na skradaniu i w miare możliwości nie zwracania na siebie uwagi, a jeśliby już doszło do walki to powinno być wyjątkowo trudno sie z tego wykaraskać. Nie chce jątrzyć, ale wydaje mi sie że skończy sie drugim starkillerem, tylko w troche innym (być może lepszym? To sie okaże) wydaniu. Moża by to też rozwiązać w ten sposób (o którym pisałem, jak ja bym to zrobił), że do momentu skończenia kampanii masz określony zestaw skilli i dopiero po skończeniu kampanii możesz sobie odblokować reszte i chlastać sobie przeciwników do woli.
Wiecie co jest jeszcze w tym najśmieszniejsze? (Chociaż to taki śmiech przez łzy) że gościu, który to powiedział, został "zwolniony" i zabrał odprawe w wysokości około +/- pi razy drzwi wyjściowe ~20 mln. Więc jeśli szanowni panowie dalej twierdzą że tworzenie gier jest kosztowne, to może niech zaczną oszczędzać od samych siebie... tfu.