Z częściom się z tobą zgodzę, ale ja na około 70lv. mam małą fortunę, tylko że mi jeszcze pomagał znajomy i z nim napady robiłem. Pomimo tego można się wkręcić na akcje np. kasyno i tam zarobić troszkę siana.
Wyobraź sobie że skończyłeś właśnie kampanie GTA V. Byłą niesamowita. Jednak czujesz te słodko-gorzkie uczucie po ukończeniu tego arcydzieła. W grze spędziłeś w grze jakieś 80 godzin. 80 godzin wspaniałej rozgrywki, akcji, jednym słowem gra bez wad. Ale wiesz że jest jeszcze tryb online. Już widzisz jak ze znajomymi będziesz napadał na banki, wyspy, bazy wojskowe, ścigał się strzelał, wybuchał, wydawał tony pieniędzy i dobrze się bawił. Ta to dopiero będzie zabawa. Zaczynasz rozgrywkę w trybie online. Robisz kilka misji, trochę cie już znużyły. Postanawiasz podejść do kogoś wykonać pierwszą w swojej kilku-setnej karierze akcję międzyludzką. Chcesz się przywitać trąbiąc. Teraz są jakieś trzy opcje:
1. Osoba wejdzie do auta i z tobą pojedzie.
2. Osoba nic nie zrobi.
3. Osoba strzeli ci prosto w twój ptasi móżdżek że był to zły pomysł się do niej zbliżać. (jak będziesz mieć farta stanie się to jednym nabojem standardowego pistoletu/karabinu, a nie laserowym minigunem, który przy okazji niszczy twój pojazd)
Zgadnijcie jaka opcja jest najprawdopodobniejsza?
Oczywiście na 99.9% opcja numer 3.
Comunity trybu online jest mieszanką radu, uranu, polonu, innego za przeproszeniem toksycznego ścierwa, większej ilości radioaktywnych toksyn, małego przyjaznego kwiatka, przygniecionego przez bande ludzi którzy chcą pokazać swoją dominacje zabijając cie.
Czego użyje ta banda? Latających czołgów, normalnych czołgów, pływających czołgów, standardowych broni których nie chcę mi się wymieniać, laserów, samolotów, łodzi podwodnej, najemników, PIEPRZONEJ ARMATY NA ORBICIE I OCZYWIŚCIE CHEATÓW. Gra jest w opłakanym stanie, comiunity to dosłownie rak, a co robi z tym rockstar? Nic. W samym online spędziłem 500h i może niecałe 100 bawiłem się dobrze. Reszta to umieranie, grindowanie i ładowanie. Co do ładowanie to zajmuje milenia, a i tak przywita cie ciepły komunikat "błąd wczytywania sesji". Kod sieciowy wydaje się być napisany przez niemowlęta. Przygotuj się na kilka wizyt w szpitalu, z powodu białej gorączki kiedy ciebie lub twojego kumpla wyrzuci w środku napadu I WSZYSTKO TRZEBA POWTARZAĆ.
A jeszcze żeby napad zrobić to trzeba mieć pieniądze. Dużo pieniędzy. Więc grindujesz godzinami, mijają dnie, tygodnie. I wreszcie. Wreszcie jesteś gotowy do sprzedaży towaru za kilka milionów. I wiesz co? Ktoś cie wysadza latającym czołgiem żeby pokazać swoją dominacje. I nie robisz napadu. I już nic nie robisz prócz płakania pod prysznicem, w gta i nie tylko. Nigdy nie odzyskasz już tych godzin. A tak w ogóle to nie musisz przewozić ładunku wartego kilka milionów żeby cie wysadził latający czołg. Po prostu jakieś 20% przypadków twojej śmierć to Opresor II, ak latający czołg. Solidne 20% raka by się wyleczyło gdyby zabrać temu czemuś rakiety. Gra była by w tedy oazą spokoju w porównaniu z teraźniejszym stanem.
A na koniec dam ci dobrą rade. Nie graj w GTA ONLINE.