Czuję że ta gra to będzie niewypał. Coś takiego nie pasuje do poprzednich klimatów tej gry, nie jest to już metro, nawet tytuł nie pasuje bo brzmi metro a biegamy po pustyniach, gameplaye przypominają mieszankę call of duty z falloutem xD Szkoda mi twórców bo namęczyli się robiąc te duże, otwarte mapy a można było zrobić z tego porządnego rpg mniejszym nakładem sił. Jak ja bym to zrobił, rpg do wiedzmina w podobie. Otwarty świat jak najbardziej, swoboda eksploracji ale metra, nie ruskiej pustyni pod moskwą xD Mamy postać Artyoma i otwarty świat, całą mapkę metra, kilka/naście sektorów zamieszkanych przez ludzi, sekotry połączone siecią metra, wszystko tak jak ostatnio tyle że swobodnie sami poruszamy się pomiędzy tymi sektorami przy pomocy drezyn, w poszczególnych sektorach bierzemy misje poboczne, przemieszczamy się pomiędzy sektorami tymi drezynami przy czym przed każdą podróżą trzeba zebrać ekipę przyjaciół lub opłacić ochroniarzy bo dajmy na to 70% podróży nic się nie stanie a 30% będą ataki czy to potworów czy nazistów lub komunistów wszystko losowo generowane. Cała mapka powinna wyglądać jak trójwymiarowy labirynt, samo metro jako główna sieć dróg pomiędzy sektorami i odchodzące od niego odnogi którymi możemy się przemieszczać a nie wiemy co znajdziemy na końcu ścieżki, czy bogactwa, wymarły sektor pełen zasobów broni, czy gniazdo potworów czy siedzibę nazistów. w sektorach oczywiście rozrywki w postaci dziwek, barów, można pić alkohol, trzeba jeść i pić wodę, towar deficytowy. na prawdę metro jest idealnym materiałem na rpg. ułatwić moderom modyfikację gry a ludzie grali by w to 10 lat. Z początku np do niektórych sektorów nie wpuszczają bo nie ufają obcym itp. taki fallout/wiedźmin tyle że w metrze to idealny pomysł. zamiast tego narobili się otwartych mapek i mamy coda post apo, jak ja nie lubię strzelanek zręcznościowych w otwartych światach, gdzie biegasz cały czas z podniesioną bronią jakby ktoś miał zaraz wyskoczyć zza rogu a widzisz w promieniu kilometra że nikogo nie ma, ale to moja subiektywna opinia. Samo to że 20 lat po bombie wychodzą na powierzchnię, ten typ tak na prawdę w książce napisał?