Gra ma swój klimat , grafika raczej słaba ale komponuje się dobrze do tematyki ,udźwiękowienie rewelka - deszcz bębniący po kontenerze i rzężące zombiaki , ajajaj. Niestety na mnie trafił bug "drzwi śmierci" gra się wywala przy próbie wejścia do lokacji w której zginąłem (pałac Buckingham). Bez patcha ani rusz - a tego nie widać na horyzoncie. Smaż się w piekle UBI.
Gra jest obleśnie brzydka , widać na każdym kroku z jakiego sprzętu jest skonwertowana , sterowanie klasycznie przymulone - jak na residenta przystało.
Fabuła , stworzenia której nie powstydziłby się żaden 10latek.
Dla zapalonych fanów serii , albo takich którym się cholernie nudzi.
No niestety zderzenie z ta grą było niezwykle bolesne (na szczęście nie przyszło mi do głowy kupowanie w ciemno jak to czasem się zdarza). Faktycznie porównywać te grę można z grami typu Mortyr - którego najnowsze demo właśnie obstrzelałem - i to porównanie niekoniecznie wyjdzie na korzyść Turning Pointa. A przecież i wydawcy i ich potencjał , aspiracje , sugerowałyby cos całkiem innego..