Pierwszy wystąpił Luga Skrytobójca. Porucznik przestraszony głosem odwrócił się szybko. Przed sobą miał kamienną twarz skrytobójcy. Wszyscy na świecie znają czyny tego człowieka. Zabił on trzy głowy państwa, jedenastu książąt i sześćdziesięciu wyższych generałów. Przy ostatnim ataku został złapany ale zdołał on zabić króla. Gdyby nie to, że się poddał i dał się zaciągnąć do lochów to nikt nigdy by go nie złapał a tym bardziej zobaczył. Wiadomo tylko, że wychował się z mnichami w świątynio Ka’kri. Miejsce to zajmuje się szkoleniem ludzi na najlepszych skrytobójców. Nikt nie zna położenia tej świątyni. Luga posługuje się ostrzem wykutym w Sercu Trzech Burz. Ostrze to może przeciąć wszystko i nigdy się nie tępi. Jest on także najwyższym alchemikiem trucizn. Potrafi zrobić trucizny po których człowiek będzie umierał w agonii lub po zetknięciu z trucizną umrze po trzech sekundach. Zawsze nosi pod swoim złotym płaszczem jadeitowe ostrza do rzucania. W zanadrzu ma jeszcze tak zwany szał łowcy, który pozwala mu się szybciej poruszać i atakować. Włada każdą bronią znaną światu.
-Tyś jest Luga Skrytobójca?
-Tak to ja.
-Wiesz, że jest to samobójcza misja chłopcze?
-Tak wiem i nieraz brałem w takiej udział i dawałem radę.
-No dobra. Nie możesz się zmarnować w tej celi.-Powiedział porucznik podczas otwierania drzwi
-Mam jedno bardzo ważne pytanie.
-No jakie?
-Czy mógłbym dostać moje ostrze i torbę?
-Ahhhhhhh- Westchnął porucznik
-Co się stało?
-Twój sprzęt znajduje się w głównej zbrojowni.
-No dobrze. Rozumiem poradzę sobie bez tego.
-Właśnie o to chodzi, aby zabrać to twoje uzbrojenie.
-Dobrze. Ale czemu panu aż tak na tym zależy, żeby to zabrać?
-Jesteśmy w mieście gdzie ludzie to żmije. Gdzie otworzą usta tam leci jad. Nie wiem co oni mogliby zrobić z tym ostrzem, które przecina wszystko.
-Hmmm. Interesujące.
-Nie wcale nie jest to interesujące.-Odpowiedział porucznik wchodząc do zbrojowni.
-Jest to bardz…-Nie zdążył dokończyć gdyż zobaczył przed sobą sześciu uzbrojonych ludzi.
-I teraz zaczyna się problem-Szepnął Grimes do Lugi.
Przed drugimi drzwiami do zbrojowni stało sześciu strażników. Dwóch z nich grało w kości jeden skrobał jakimś dziwnym nożem coś w ścianie, a trzech stało na straży.
-Witam panów.-Powiedział porucznik z wykrywalną pogardą w głosie
-Witamy Poruczniku.-Odpowiedzieli wszyscy nie przestając robić tego, co robili
W tym czasie Luga rozglądał się po pomieszczeniu. Po chwili zorientował się, że jeden ze strażników bawi się jego ostrzem. Luga podszedł do niego.
-Witam cię.
-Czego chcesz przybłędo?
-Chcę odzyskać swoje ostrze.
-To?-Pytając strażnik zaczął machać ostrzem przed jego oczami
-Tak. To.
-Musisz mi najpierw to odebrać.
-No dobrze.
Strażnik wstał i powiedział kolegom o co chodzi. Po chwili zaczęli się z niego śmiać.
Porucznik podszedł do jednego ze strażników i zapytał się
-Wy wiecie kto to jest?
-Nie i mało mnie to obchodzi.
-No dobrze, ale żeby nie było, że nie ostrzegałem.
-Weź nie przeszkadzaj.-Odpowiedział strażnik kończąc tym rozmowę
Niecałą sekundę później Luga zdecydował się na atak, nawet stojący dwa metry od nich Porucznik słyszał trzask pękającej czaszki. Towarzysze spojrzeli na siebie i leżącego na ziemi kamrata. Po chwili zastanowienia rzucili się z furią na Skrytobójcę, który był już przygotowany do kontrataku. Po walce trwającej niecałe piętnaście sekund, Luga wyszedł zadowolony ze swoim sprzętem. Nie czekali długo na raporty dotyczącej bijatyki w przedsionku zbrojowni.
-Poruczniku, Poruczniku!!-Krzyczał goniec
-Co się stało?
-W przedsionku zbrojowni doszło do bójki
-Ile ofiar?
-Sześć ofiar Poruczniku
-Ile śmiertelnych lub krytycznych?
-Wszyscy nie żyją Poruczniku
-Zrób sobie wolne do końca dnia
-Na serio?
-Tak. A teraz zmiataj stąd
-Dziękuję Poruczniku
Teraz Grimes odwrócił się do Lugi.
-Zadowolony jesteś z siebie?
-Nie za bardzo
-Czemu?
-Gdyż nie byli to godni przeciwnicy
-Hmmm. Tez talk myślę ale napotkasz godnych przeciwników podczas naszej wyprawy.
-Skoro tak, to mam większą motywację do tej wyprawy. A właśnie, kiedy ruszamy?
-Jutro z samego rana. Musisz się wyspać w normalnym łóżku.
-Propozycja nie do odrzucenia
Grimes zabrał jeszcze Lugę do baru, a zaraz potem poszli spać.
Ciąg dalszy nastąpi.….