albandur

albandur ostatnie wypowiedzi na forum i w komentarzach

23.03.2016 23:02
odpowiedz
1 odpowiedź
albandur
5

Zna ktoś może podobne gry? Takie jak właśnie rayman 3, czyli wiele lokacji, sporo przeciwników, droga którą przebywamy, zróżnicowane miejsca, humor, akcja. Dość mam już tych wszystkich sandboxów i zadań typu przynieś podaj pozamiataj, chciałbym zagać w coś co poprowadzi mnie po niezwykłym świecie bez konieczności nabijania expa i zbierania ton śmieci. Coś właśnie takiego jak rayman, czyli dostajemy broń, cztery puszki z modyfikacjami i gnamy od urokliwych miejsc, poprzez bagna, pustynie, lodowe twerdze itd

08.12.2015 13:44
odpowiedz
albandur
5

ehh... no i czemu robicie mi smaka na coś co jest dopiero za rok, a bardziej prawdopodobne, że za 2,3 lata. To samo z kingdom delivery, czekam już dwa lata i znowi przesuneli, dobrze że wiedźmin był po drodze

02.12.2015 22:19
odpowiedz
albandur
5

To jeszcze nic, w skyrim surowce dla kowala są droższe niż wytworzone przez nas miecze, będąc więc mistrzem kowalstwa sprzedajemy miecze taniej niż potrzebne materiały.

29.11.2015 13:00
1
odpowiedz
albandur
5

Jak widzę tą grafikę i system walki, to już wiem że w 2016 będę grzał w domu laptopem xD

01.11.2015 22:26
2
odpowiedz
albandur
5

Przecież to nie są easter eggi tylko, odniesienia ew zapożyczenia. Myślałem że coś ciekawszego w stylu złoty pociąg pod oxenfurtem. Jeżeli chodzi jeszcze o nawiązania to na aukcji mamy w jednej z rozmówek w tle mowę o jajkach faberge, oczywiście z trochę zmienioną nazwą, ale ogólnie uśmiechnąłem się

25.10.2015 20:53
odpowiedz
albandur
5
9.5
PC

Ogólnie świetny, trochę jestem zawiedziony zaklinaniem, myślałem że będzie to coś bardziej odkrywczego a rzemieślnik za taką kasę zrobi mi naprawdę niezły sprzęt, szkoda. I druga sprawa tyczy się żywotności wrogów, jest po prostu za duża i walka wygląda trochę śmiesznie jak jakiegoś zwykłego topielca tnę mieczem 15 razy żeby w końcu go zarżnąć w męczarniach. Sam wolałbym padać po 3 ciosach, niż dostawać z młota 20 uderzeń, a potem zarzynać przeciwnika też 20 uderzeniami. Ale ogólnie poprzeczka dla rpg-ów postawiona maksymalnie wysoko i nawet zadania poboczne które zwykle są przykrym obowiązkiem, tutaj są ciekawymi historiami o których potem się myśli.

03.10.2015 13:13
1
odpowiedz
albandur
5

Ta seria to zupełnie niewykorzystany potencjał. Niby możemy być kupcem, ale:
-nie możemy wysłać karawany z więcej niż jednym rodzajem towaru
-nie możemy wysłać kilku karawan na raz
-nie możemy wysłać samodzielnej karawany(każdą trzeba własnoręcznie przetransportować)
-nie możemy stworzyć własnych szlaków handlowych między dwoma miastami
-mamy tylko trzy wielkości karawan które są na prawdę małe
-tylko 2,3 rodzaje towaru są opłacalne, reszta to śmieci
-za bycie kupcem nie ma żadnego doświadczenia, zostajemy uwięzieni na 1 lvl, bo nie ma premii za dowiezienie karawany, wysokość utargu, spłacenie kredytu, założenie lokaty. Póki kogoś nie zarżniemy na trakcie to możemy pomarzyć o rozwijaniu kupieckich umiejętności.
Ta wielka i reklamowana na każdym pudełku kariera kupiecka sprowadza się do transportowania pojedynczych karawan z miasta do miasta, wielkie rozczarowanie.

Bycie wojownikiem też strasznie nie dopracowane. Fajnie jest wziąć udział w bitwie, ale po jakimś czasie chciałoby się wprowadzić do walki jakąś taktykę. Niestety w tej grze strategia nie istnieje. Jedyne co możemy zrobić to zatrzymać żołnierzy na pozycjach, albo kazać im szarżować. Żadnych czworoboków, klinów, dwuszeregów, oskrzydlania itd. Nie mamy kontroli nad poszczególnymi formacjami czy grupami, wszyscy albo biegną albo stoją, piechota nikogo nie potrafi osłonić, strzelcy sobie strzelają jak chcą (nie da się zrobić jednej wielkiej salwy). Raz próbowałem rozszerzyć siły wroga i wjechać w środek klinem jazdy i nawet ładnie to z początku wyglądało bo wróg zrobił sobie wielką dziurę w środku, no ale jak jazda nie wie co to klin a ja jestem na flance sam to można sobie wyobrazić jak wiele ten manewr dał. Ogólnie to najlepiej puścić wszystkich naprzód a samemu schronić się gdzieś za wzgórzem, bo jak dostaniemy zbłąkaną kulą to nasza armia która przed chwilą skosiła bez strat większy o połowę odział, bez nas dostaje srogi wpiernicz od mniejszej bandy kosynierów(nie wydziwiam, moi rekruci, okuci w blachy husarii i najlepsze szable nie poradzili sobie beze mnie z biednymi chłopami jak zostałem ogłuszony, a po wczytaniu czekałem sobie za wzniesieniem to ich wyrżnęli bez straty). Podsumowując jedyna strategia to wszyscy naprzód, a jak dostanie się kulkę to wczytujemy bo nasza kompania nie poradzi sobie wtedy nawet z emerytami uzbrojonymi w widły i na 60% zostajemy uwięzieni, a w 40% ponosimy takie straty że w drodze do uzupełnień będą nas wyzywać na pojedynek nawet kobiety z dziećmi.

O byciu królem samodzielnego państwa to już nie wspominam bo najpierw trzeba by było dodać do gry jakiś oficerów, wasali, powiększyć wojsko, utworzyć podwaliny jakiejś dyplomacji poza wysłaniem prezentu do władcy któremu właśnie zajęliśmy sobie zamek razem z 2 wioskami. Gracz po prostu nie ma żadnych narzędzi do bycia władcą. Po podbiciu jakiejś ziemi zaczynają się ciągłe ataki 7-krotnie silniejszych wrogów a my do obrony mamy 70-100 ludzi plus załogę zamku i z nikim nie możemy utworzyć sojuszu, ani zaaranżować nowych kompanii dowodzonych przez naszych towarzyszy.

A na koniec powiem, że linia fabularna to w zasadzie robienie sobie wrogów na całej mapie za kasę która nie pozwala nawet odbudować jednostek. Oby w tej części to wszystko dopracowali i naprawdę się na tym skupili, bo mają ogromne możliwości podania 5 gwiazdkowego dania, a póki co to nie wyszli z menu przystawek na zimno.

02.10.2015 22:24
odpowiedz
albandur
5
5.5
PC

Ta gra to zupełnie niewykorzystany potencjał. Niby możemy być kupcem, ale:
-nie możemy wysłać karawany z więcej niż jednym rodzajem towaru
-nie możemy wysłać kilku karawan na raz
-nie możemy wysłać samodzielnej karawany(każdą trzeba własnoręcznie przetransportować)
-nie możemy stworzyć własnych szlaków handlowych między dwoma miastami
-mamy tylko trzy wielkości karawan które są na prawdę małe
-tylko 2,3 rodzaje towaru są opłacalne, reszta to śmieci
-za bycie kupcem nie ma żadnego doświadczenia, zostajemy uwięzieni na 1 lvl, bo nie ma premii za dowiezienie karawany, wysokość utargu, spłacenie kredytu, założenie lokaty. Póki kogoś nie zarżniemy na trakcie to możemy pomarzyć o rozwijaniu kupieckich umiejętności.
Ta wielka i reklamowana na każdym pudełku kariera kupiecka sprowadza się do transportowania pojedynczych karawan z miasta do miasta, wielkie rozczarowanie.

Bycie wojownikiem też strasznie nie dopracowane. Fajnie jest wziąć udział w bitwie, ale po jakimś czasie chciałoby się wprowadzić do walki jakąś taktykę. Niestety w tej grze strategia nie istnieje. Jedyne co możemy zrobić to zatrzymać żołnierzy na pozycjach, albo kazać im szarżować. Żadnych czworoboków, klinów, dwuszeregów, oskrzydlania itd. Nie mamy kontroli nad poszczególnymi formacjami czy grupami, wszyscy albo biegną albo stoją, piechota nikogo nie potrafi osłonić, strzelcy sobie strzelają jak chcą (nie da się zrobić jednej wielkiej salwy). Raz próbowałem rozszerzyć siły wroga i wjechać w środek klinem jazdy i nawet ładnie to z początku wyglądało bo wróg zrobił sobie wielką dziurę w środku, no ale jak jazda nie wie co to klin a ja jestem na flance sam to można sobie wyobrazić jak wiele ten manewr dał. Ogólnie to najlepiej puścić wszystkich naprzód a samemu schronić się gdzieś za wzgórzem, bo jak dostaniemy zbłąkaną kulą to nasza armia która przed chwilą skosiła bez strat większy o połowę odział, bez nas dostaje srogi wpiernicz od mniejszej bandy kosynierów(nie wydziwiam, moi rekruci, okuci w blachy husarii i najlepsze szable nie poradzili sobie beze mnie z biednymi chłopami jak zostałem ogłuszony, a po wczytaniu czekałem sobie za wzniesieniem to ich wyrżnęli bez straty). Podsumowując jedyna strategia to wszyscy naprzód, a jak dostanie się kulkę to wczytujemy bo nasza kompania nie poradzi sobie wtedy nawet z emerytami uzbrojonymi w widły i na 60% zostajemy uwięzieni, a w 40% ponosimy takie straty że w drodze do uzupełnień będą nas wyzywać na pojedynek nawet kobiety z dziećmi.

O byciu królem samodzielnego państwa to już nie wspominam bo najpierw trzeba by było dodać do gry jakiś oficerów, wasali, powiększyć wojsko, utworzyć podwaliny jakiejś dyplomacji poza wysłaniem prezentu do władcy któremu właśnie zajęliśmy sobie zamek razem z 2 wioskami. Po podbiciu jakiejś ziemi zaczynają się ciągłe ataki 7-krotnie silniejszych wrogów a my do obrony mamy 70-100 ludzi plus załogę zamku i z nikim nie możemy utworzyć sojuszu, ani zaaranżować nowych kompanii dowodzonych przez naszych towarzyszy.

A na koniec powiem, że linia fabularna to w zasadzie robienie sobie wrogów na całej mapie za kasę która nie pozwala nawet odbudować jednostek. Hej!!!

12.07.2015 12:20
odpowiedz
albandur
5

A mnie zawsze w grach irytowały te ograniczenia ekwipunku. Przecież i tak niosę w kieszeniach 5 mieczy, 3 pancerze i niezliczoną ilość ziół, dodatkowy sprzęt i tak nie zrobi mi już różnicy, realizm i tak idzie w odstawkę kiedy to rany cięte i szarpane, oraz zmiażdżony przez golema obojczyk w sekundę leczę sobie miksturką, których również mam w kieszeniach w ilości 30 po 5 z każdego rodzaju xD zawsze w takich momentach myślę sobie czemu twórcy tak uparcie trzymają się akurat tego ograniczenia, jakby to była jedyna nierealistyczna rzecz w grze. Po co te schowki, przechowalnie, powiększanie ekwipunku? Dać nieograniczony i cześć, cieszymy się grą zamiast co chwile łapać karę przeciążenia. W gothicu nikt nie narzekał na mały realizm w tym względzie.

GRYOnline.pl:

Facebook GRYOnline.pl Instagram GRYOnline.pl X GRYOnline.pl Discord GRYOnline.pl TikTok GRYOnline.pl Podcast GRYOnline.pl WhatsApp GRYOnline.pl LinkedIn GRYOnline.pl Forum GRYOnline.pl

tvgry.pl:

YouTube tvgry.pl TikTok tvgry.pl Instagram tvgry.pl Discord tvgry.pl Facebook tvgry.pl