Fabuła akurat się szybko nie kończy i jest bardzo wielowarstwowa. Pewnie nie dotarłeś do momentu, kiedy wszystko się zmienia :) A zmienia się kilka razy.. I to o 180 stopni.
Ostatni plot twist jest w ostatniej scenie gry. Już po napisach końcowych (i otwiera drogę do kolejnych części).
Czyli nawet nie doszedłeś do momentu, kiedy zaczyna się wszystko wyjaśniać, i fabuła zaczyna się komplikować :D
Gra ma MEGA skomplikowaną fabułę, ale niestety jest to gra dla osób, które lubią czytać. Sporo historii jest ukryte w tekstach, które znajduje się w różnych miejscach. Z czasem cała historia robi się coraz bardziej zagmatwana, a jak już myślisz, że wiesz, o co chodzi, okazuje się że wszystko jest inaczej. Ale nie jest to gra tylko w polowanie na maszyny i eksplorację. Jeśli tylko na to się nastawiasz, to pewnie, że się znudzisz. Za tym wszystkim kryje się na prawdę dobra historia.
W dodatku zakończenie gry ewidentnie pokazuje, że to jeszcze nie koniec :)
Oczywiście ma swoje wady. jedną z największych jest dubbing, którym skopali połowę atmosfery.
Po prostu nie radzisz sobie z walkami :) Zamiast się wspinać tam, gdzie oni stoją, strzelaj do nich z pistoletów.
Co do wskakiwania na deski itp - całkowicie się zgadzam. Ale to jest wada wszystkich części od 1 do 5
A jednak daj jej szansę. Ja uważałem podobnie. Ale zmusiłem się do pogrania dłużej, i nie żałuję. Początek jest nudnawy. bieganie itp. I tak jest do momentu, kiedy zdobywasz własny statek, a później własną osadę. I trzeci moment (Uwaga spoiler) - kiedy zostajesz przyjęty do bractwa (na pewnej wyspie). Wtedy dopiero zaczyna się właściwa gra. Ale do tego momentu trzeba się jakoś przemęczyć.
A ja mam w d... nosie jakiś metacritic. NIGDY nie patrze na oceny. Odpalam grę. Podoba mi się, to gram. Nie podoba się, to wyłączam. I nie patrzę na oceny.
Po za tym pamiętam, jakie problemy miał na początku pierwszy Wiedźmin. W ogóle nie dało się grać. Nie dość, że się ciął, to wczytywał się pół godziny. Wszyscy wyli, jak to Redzi sprawę. I co? Z czasem się z tym uporali, i w końcu zrobili jedną z najlepszą gier wszech czasów. Jak więc widać, starają się, i to mi się podoba. Myślę, że z czasem Cyberpunka też wyprowadzą na prostą.
Na Epic właśnie od dziś (14.05.2020) przez tydzień jest za darmo. Łapać, póki gorące :)
Fajnie się czytało ten wpis, biorąc pod uwagę, że w momencie, jak go pisałeś, gra miała 11 lat. A najlepsze było zdanie:
"Całej reszcie bliżej do czasów PS2 aniżeli jej następcy." :)
Przecież to BYŁA gra na PS2 :)
Więc co miała przypominać?
Cały serwis szpiegowski już masz. Od tego w ogóle zaczęli tworzenie Windowsa 10. Teraz zainstalują te błędy, których nie udało się zainstalować wcześniej.
Dodam tylko, że wiele opcji szpiegowskich da się zablokować. Służy do tego programik o nazwie DoNotSpy10. O ile pamiętam, da się nim też zablokować automatyczne aktualizacje.
Ograłeś VIII i X. Ja ograłem 7, 8, 9, 10, X-2 oraz XII i powiem tak: VIII jest najgorszą częścią serii. X i XII jest świetna. Ale jeśli chcesz poznać kwintesencję prawdziwego Finala, to koniecznie zagraj w 7. Grafika jest tragiczna, początkowo gra nudna (do wyjścia poza miasto Midgar). Ale jak przymkniesz na to oczy, to później robi się z tego najlepsza fabuła ze wszystkich gier na świecie. Wiem, że teraz dostanę po łbie od wielbicieli Wiedźmina. Sam jestem wielkim jego fanem (trójkę przeszedłem sześć razy, dwójkę dwa razy, a jedynkę ze cztery), i sam twierdzę, że wiedźmin jako całość jest arcydziełem. Fabuła, grafika, walki itd. są w nim cudowne. Ale fabularnie jednak Final Fantasy VII jest nie do pobicia. Fabuła jest o wiele większa, i ma bez porównania większy rozmach. I ten rozmach czuje się coraz bardziej z biegiem gry. Dodam, że Final 9 też jest o wiele lepszy od Finala 8 i nawet od Finala 10.
Ciekawe, jakie to będzie w porównaniu do Assassin's Creed Black Flag (przynajmniej samej części z walkami na morzu itp). Niektóre elementy tutaj są żywcem zmałpowane z Asasyna.
No i... w opisie jest napisane, że będzie się KORSARZEM. A nie czasem PIRATEM?
Początkowo gra wydawała mi się genialna. Po wielokroć przechodziłem Test Drive Unlimited (1 i 2), a tu jest wszystko podobnie zrobione, ale więcej itd. Ale z czasem mój entuzjazm opadał. Niektóre zadania fabularne są tak trudne, że tylko fuksem udaje się je zrobić (zwłaszcza te, w których kogoś gonimy) i nie pomaga robienie zadań pobocznych, żeby podkręcić samochód. Ale największa wada jest taka, że jest to gra JEDNORAZOWA. Co to znaczy? Na początku jeszcze się w niej nie orientowałem, zrobiłem kilka błędów (na przykład nie takie auto kupiłem itp), a później okazało się, że... nie da się jej zacząć od nowa. Nie można usunąć wcześniejszej gry, nie można założyć innego profilu, nie można skasować gry, którą już zaczęliśmy. Jak ktoś na początku zrobi jakiś błąd, to koniec. Musi się z nim męczyć. Jedyne, co w niej jest fajne, to zwiedzanie otwartego świata. W dodatku jak wypuścili dodatki, to gra stała się strasznie męcząca. Gdzie się nie obrócę, wszędzie widzę tylko "Kup dodatek, kup dodatek, kup dodatek". A ja nie chcę kupować dodatków, bo po co mi więcej tego, co i tak mi się średnio podoba?
Fenomenem każdej części gry jest fabuła. W większości części odkrywa się powoli, długo wydaje się banalna, a później rośnie coraz bardziej. I coraz bardziej zaskakuje. Final Fantasy 7 ma fabułę, która wystarczyła by na stworzenie 10 innych gier.
Serwery raz są włączone a raz wyłączone, ale cały czas działają. Jak na tyle lat to niezły wynik.
Raczej promują w ten sposób drugą część gry. To ich stały myk. Jak wyszły dodatki do The Crew. to też podstawkę udostępnili za darmo.
Gra ma jedną wielką wadę, która skreśla ją całkowicie. I trzeba przed nią ostrzegać innych!!! Niestety człowiek dowiaduje się o tym po fakcie. Mianowicie jest tak genialna, że po niej wszystkie inne przestają bawić :) Jak nie chcecie, żeby do końca życia wszystkie inne gry już się Wam nie podobały, to nie grajcie trzeciego wieśka !!!
Ale ja mam podstawową wersję Tamriel Unlimited, a ściąganie idzie mi pełnym łączem (50Mbit/s) non stop. Ale już trzeci raz ściąga jakieś update po 16-17GB!!!
Powiedzcie mi czy to jakieś jaja? Włączyłem instalację gry z płyt o godzicie 10 rano. Gra instalowała się półtorej godziny, a później zaczęła się aktualizować. Jest 15-sta a mam dopiero 23%. Co to jest????? mam szybki internet i szybki komputer!!!
No przecież TO właśnie jest TDU 3 :) Przynajmniej nieoficjalnie. Ta sama ekipa robiła.
Gra jest fajna, ale jak dla mnie ma kilka minusów. A największym jest to, że jest jednorazowa. Raz zaczynasz i koniec. Nie możesz zacząć od początku na nowo, czyli jak z początku zrobisz coś nie tak (bo jeszcze nie znasz gry), to nie możesz tego poprawić, Nie możesz na przykład po jakimś czasie zacząć całkiem od nowa, nie możesz założyć drugiego profilu, czyli jeśli w jednym domu jest jeden komputer, ale dwóch graczy, to nie mogą grać na tej samej grze, tylko każdy musi kupić swoją grę. Normalne złodziejstwo.
Kolejna sprawa, która mi się nie podoba to to, że wydali wielką grę, a teraz dodają PIERDÓŁKI za ponad 100zł. W dodatku wersja, którą mamy bez naszej zgody aktualizuje się do dema kolejnej wersji. Kupiłem grę za 160zł, a za kilka dni zaktualizowała się do dema WIld Run. Kupiłem Wild Run za 120zł, a za niedługi czas zaktualizowała się do dema Calling All Units, w którym dodano policjantów i złodziei, których nie cierpię, ale MUSZĘ co chwila czytać na ekranie, że jak chcę gdzieś wejść, to mam kupić pełną wersję. I ta laska co chwila mi pieprzy, że mam jechać do sklepu policyjnego, a tam.... KUP KUP KUP KUP!!! I takie pranie mózgu. I co dalej? Zapłacę 120zł za kolejny dodatek, a za miesiąc zaktualizuje się do kolejnego dema z dodanymi pierdołami? Prawdę mówiąc żałuję, że w ogóle się w to wpakowałem. Owszem Gra się fajnie. Ale taka polityka jest zwykłym złodziejstwem. To tak, jak bym kupił w salonie samochód, ale bez silnika, kół, siedzeń, i co chwila musiał dokupować kolejne elementy, żeby móc jeździć.
Nie chodzi pod Win 10? Bo pewnie masz pirata. Mi pod Win 10 chodzi bez zarzutu. Mam oryginał (cała serię).
Dlaczego na gry-online są opisane wersje Finala 7 na PC i różne platformy, a nie ma na tą najważniejszą, czyli PSX? Przecież to od tej konsoli zaczęła się kariera tej gry. Reszta to były tylko porty.
Co nie zmienia faktu, że to jeden z najlepszych RPG-ów w historii
l3lackHole Może jest tu przerost formy nad treścią, ale pamiętaj, że to nie jest pełnoprawna część serii, a jedynie taki mały dodatek do niej. Jak by DLC w innych grach. Mała dodatkowa misja. Gra wielkością i rozmachem do pięt nie dorasta żadnej innej części serii, i nawet w jednej z pozostałych części (w Black Flag) jest określona jako mini gra.. Ma mniejsze możliwości, malutką fabułę, i w ogóle jest jak taka miniaturka. Ale utrzymana w konwencji. Chociaż raczej nie powiązana z fabułą całości (bo pozostałe części są tak skonstruowane, że każda ma własną fabułę, ale oprócz tego jest jedna fabuła łącząca wszystkie w całość).
W każdym razie polecam zagrać w pozostałe. Warto.
Wiele osób tu pisze o błędach w grze. Trochę mnie to dziwi. Czy ja gram w inną grę? Nie przeszedłem jeszcze całej (około połowy), ale jak dotychczas nie miałem ani jednego (słownie ANI JEDNEGO) błędu. Raczej więc przyczyny szukajcie w swoim sprzęcie. Sterownikach itp.
Co do samej gry, jestem miło zaskoczony fabułą. Całkiem ciekawa jest. Natomiast irytują mnie ograniczenia. Nie wszędzie da się wejść, brak celowania z broni itp. Ale rozumiem, że to jest port z konsoli, więc się nie czepiam.
Na amerykańskiej stronie Forbsa podano, że ma być F2P od 21 marca, ale za podstawkę trzeba będzie zapłacić.
Co racja to racja. Ale wiadomo, że sprzedający zawsze zawyża wartość, żeby ładniej wyglądało :)
We wszystkim masz rację. Z tym, że jak ktoś dba, to pokrowiec używany niczym nie różni się od nowego. Ja mam aktualnie pokrowiec Canto (i twardego kejsa Rockbag). Ten pokrowiec mam już ze trzy lata. A wygląda jak wczoraj kupiony. Nawet plamki na nim nie ma. A tu ten z aukcji:
muzyczny.pl/110555_Rockbag-DL-pokrowiec-na-gitare-basowa.html
Przynajmniej z wyglądu taki sam. I ta sama firma, więc myślę, że to taki sam.
Pilna informacja. Jeśli masz konto na facebooku, to istnieje tam grupa "Basowe graty na sprzedaż". Na tej grupie właśnie jeden z członków zamieścił ogłoszenie. Sprzedaje za 500zł bas Yamaha, który kosztuje 1500zł, i za 1500zł combo Markbass, które kosztuje 4tyś. Niestety nie puszcza mi tu linków. Jak chcesz dokładne namiary, to napisz do mnie na GG: 134700
Sam bym wziął przynajmniej piec :) Właśnie bije się z myślami. Gość kończy z grą na basie, dlatego się pozbywa.
Edit. 3 godziny temu zamieścił ogłoszenie, i gitara już sprzedana :)
Child of pain mylisz się z wyceną tych gratisów. Pokrowiec Riockbag - TEN konkretny, który jest na tej aukcji kosztuje 140zł:
[link]
dodam, że powyższy sklep jest jednym z tańszych. Zresztą sam mam podobny do jednego z moich basów i cały czas się zastanawiam, czy lepiej nosić wiosło w twardym case, czy w pokrowcu :) Struny - jak sam powiedziałeś, około 100zł, to już mamy 240zł, do tego tuner. Najtańsze są za około 25zł, więc 265zł, do tego kabel - kolejne 30zł - 295zł, i stojak - 30zł. Razem 325zł.
Do autora wątku: Nie ma sensu brać się za 5-cio strunowy bas na początku (większość muzyków całe życie gra na 4), ale skoro trafia się okazja, to czemu nie. Cort za taką cenę to na początek na pewno jest dobrą okazją. Przynajmniej z tymi dodatkami. Nowy taki kosztuje 619zł.
[link]
Edit. dlaczego mi tu linków nie puszcza?
Igierr no wiesz, ale z drugiej strony nikt do nauki nie kupi Fendera Jazza za 4tyś zł :) No chyba, że ma na prawdę dużo kasy.
A tak prawdę mówiąc, to na początek, do nauki, nie ma żadnego znaczenia, z jakiego drewna i gdzie został zrobiony bas. Najważniejsze, żeby dobrze w ręce leżał. Idziesz do sklepu, bierzesz po kolei i się przymierzasz. Wieszasz na pasku na szyi (tak jak do grania), puszczasz rękami i patrzysz, czy nie leci gryf w dół, czyli czy jest dobrze wyważony (gra na niewyważonym instrumencie - zwłaszcza na stojąco - to jest męka), łapiesz gryf i patrzysz, czy dobrze Ci się go trzyma, czy nie za wąski, czy nie za szeroki itp. Są jeszcze inne rzeczy, na które się patrzy, ale to już trzeba mieć kogoś, kto się zna (na przykład czy gryf nie jest krzywy). Po za tym od razu pytasz sprzedawcy, czy Ci go ustawi. jak się nie zna, albo nie chce, odkładasz bas i idziesz do innego sklepu. Chociaż z drugiej strony sprzedawca może ustawić źle :) A czy to będzie bas za 500zł, czy za 1000 to przy nauce nie ma ŻADNEGO znaczenia. I tak zanim się nauczysz, będziesz wiedział, czy potrzebujesz czegoś lepszego, więc prawdopodobnie go zmienisz (albo i nie). Jeśli chodzi o naukę, to polecam na Youtube profil scottsbasslessons (ma też własną stronę). Najlepszy teacher. Oczywiście trzeba znać angielski. Kanał ma podzielony na playlisty. W tym dla początkujących. Aha. Osobiście nie polecam basu akustycznego. Całkiem co innego niż elektryczny i po za tym wcale niełatwo później sprzedać. Bardzo mało ludzi gra na takich basach. Sam kiedyś grałem, i później przez pół roku nie mogłem sprzedać. Mimo, że miałem po solidnej obróbce przez lutnika.
Bez przesady. Squier z Indonezji, a nawet z Chin nadal stoi o kilka klas wyżej niż wiele innych wioseł. Sam kiedyś miałem Squiera Jazz Bassa indonezyjskiego, i byłem mega zadowolony. Obecnie mam Fendera Jazza i prawdę mówiąc nie czuję wielkiej różnicy. A miałem okazję pograć na przykład na Yamaha RBX i Squier wydaje mi się o wiele lepszy.
Jeśli chodzi o wzmacniacz do domu do nauki, to nie musi być jakiś wypas. Wystarczy Laney RB-1
Do nauki jak najbardziej się nada, a jak by Ci się znudziło, to nie żal takich pieniędzy.