O Dark Souls słyszał chyba każdy gracz. Wysoki poziom trudności odstrasza słabeuszy, a cieszy wszystkich, którzy uwielbiają wyzwania. To gry dla osób, które katują same siebie, próbując po raz pierwszy, drugi i dziesiąty pokonać stwory, z którymi trudno sobie poradzić. To gry przenoszące Cię w mroczny świat wypełniony magią i dziesiątkami stworów, które czyhają na to, aby pozbawić cię życia. W najróżniejszy sposób. Bolesny, na pewno. To gry, które bolą, mimo iż który czujesz, nie jest fizyczny.
Wyobrażam sobie pola, niegdyś pełne bujnej trawy, gdzie z przyjemnością patrzyło się na tę soczystą zieleń i błękitne niebo w chmurach. Teraz nie ma już tam niczego. Wszystko jest martwe, posępne. Dostrzegamy nikłe płomyki pośród wypalonego terenu. O promieniach słońca ta ziemia już nie pamięta, obca jest jej również biel chmur. Hula tam zniszczenie i śmierć, wszędobylskie kości są śladem po istotach, które tam kiedyś żyły. W zasięgu naszego wzroku czają się demony, nie wiedzące jeszcze o naszym istnieniu.
Oczami wyobraźni widzę opuszczone przez ludzi budynki, niegdyś tętniące życiem, teraz czai się w nich już tylko śmierć. Słyszę kroki i wiem, że to, co zaraz zobaczę, wcale nie będzie miało przyjaznych zamiarów. Czy właśnie wtedy zginę, ostatnimi zrywami bohaterstwa i siły próbując jeszcze ratować swoje życie, mimo że mój los już dawno temu został przesądzony? Pamiętam, że to ja jestem panem swojego życia, tak kiedyś myślałem. Czy teraz, kiedy mogę je stracić z ręki każdego, te myśli nie wydają się naiwne, pozbawione sensu, wręcz... śmiesznie głupie?
Dlaczego wciąż bezwiednie podążam tokiem zdarzeń, które mogą dać mi tylko śmierć? Czy mam chociaż cień szansy na życie? Mam, prawda?
Pewnie takie myśli kłębiłyby mi się w głowie przy Dark Souls 3 na PC. Chcę stanąć przed wyzwaniem, mieć do wyboru tylko ŻYCIE lub ŚMIERĆ i mieć nadzieję, że padnie na ŻYCIE.
Nie poluję na "cele" lecz na "trupy". To dlatego, że kiedy dostaję na nich zlecenie, kwestią czasu jest już, kiedy staną się martwi. Niektórzy zapamiętują podobno twarz każdej osoby, którą zabili. Być może prześladują ich one później w snach. Słabeusze. Życie ludzkie jest warte tylko tyle, ile ktoś jest w stanie zapłacić, abym się go pozbył. Po wszystkim nie ma miejsca na refleksje, czy odebrałem coś bezcennego. Zostało wycenione. Nie ma we mnie współczucia i litości. Nie będę czekał na prośbę o życie. Znam kilkadziesiąt sposób na to, żeby pozbawić życia, ale ani jednego sposobu, aby je oszczędzić.
Wkrótce się poznamy, aishiteru. Zostałaś wybrana. Jesteś "wybrańcem"- jeśli to pozwoli ci poczuć się lepiej. Jeszcze nie wiesz, że właśnie przeżywasz ostatnie chwile przed śmiercią... dla świata.
Przeżyjemy razem parę cudownych godzin. Zostanie to okupione krwią wielu istnień, ale na pewno nie będziesz żałować.
W jeziora wodzie przeglądam się skonany
wciąż czujny, wzrokiem dal obejmuję
i choć zmęczony, wciąż zasłuchany
wiem, że tylko tak je wyczuję...
... niebezpieczeństwo, co czai się w mroku
za liściem paproci zielonym głęboko
bo ono stale dotrzymuje mi kroku
tak jak to wielkie, złociste oko
co tam wysoko za chmurą się chowa
spotykając w nocy swojego brata
czy to wszystko to braci zmowa?
nie wiem, lecz tak mi mijają lata
Kozic śladów szukać, po to woła szlak
by zaspokoić nienasycony głód
Co młodych dotyka, gdy jedzenia brak
chcę ratować swój drogi ród
Zdobi mnie blizna, w walce zdobyta
z tygrysem, co niczym mieczem tnie,
ona teraz, na twarzy wyryta
pozostanie już zawsze tam, gdzie
Lustra wody złapie me odbicie,
lecz każda blizna to uratowane życie
W jeziora wodzie przeglądam się skonany
Czekając, czy posiłek będzie dany.
Nie zabijam dla własnej radości,
obce są mi takie przyjemności
wszystko co robię, robię by przetrwali
Ja i moi bliscy, starzy i mali.
FAR CRY PRIMAL.
Rise of the Tomb Raider.
Lara wypiękniała. Ona, choć, zdaje się, tak delikatna, że jeden podmuch wiatru mógłby zrobić jej krzywdę, kroczy teraz naprzód przez dojmująco mroźną lodową krainę, zostawiając za sobą tylko ślady stóp, które ciągle brną do przodu, a które wkrótce znikną, znowu pokryte śniegiem.
Nie boi się schodzić pod powierzchnię, zajmuje się eksploracją coraz to innych jaskiń, krypt, ruin. Prowadzona kolejny raz przez moje zwinne palce, choć sama nie zdaje sobie z tego sprawy, ma towarzyszkę podróży, która razem z nią odkrywa normalnie niedostępne dla siebie miejsca. Kolejny raz przyjdzie nam stawić czoło niebezpieczeństwom i, mam nadzieję, kolejny raz wyjdziemy z tego zwycięsko. I choć niejeden raz z ekranu tchnie mrozem syberyjskich śniegów, i tę podróż odbędę z Larą do końca. Jak zawsze. Bo my, dziewczyny, trzymamy się razem.
"Dziwny jest ten świat" - mówili, że ktoś kiedyś śpiewał tak w dość znanej piosence. Cóż, teraz jest dziwniejszy. Dzielę świat na ten "przed" i "po", choć nie potrafię dokładnie ustalić kiedy "przed" stało się "po". Dzielnie stawiam czoła kolejnym wypełnionym pustką dniom, czekając tylko na moment, kiedy znów wszystko będzie takie, jakie było kiedyś. Normalne. O ile na normalność w ogóle można jeszcze liczyć.
O tak, kiedyś znowu będzie mi dane zagrać w FALLOUTa. Być może to właśnie ta nadzieja czyni ze mnie taki S.P.E.C.J.A.Ł?