Jako fan serialu Wikingowie i kultury nordyckiej, byłem bardzo podekscytowany możliwością wcielenia się w wikinga z prawdziwego zdarzenia. Gra pochłonęła mnie na wiele godzin, bawiłem się świetnie wykonując coraz to nowsze zadania, odkrywając nowe lokacje, bohaterów.
Fabuła jest po prostu ciekawa, nie jest jakoś strasznie wybitna i unikatowa, ale ma swój urok. Dialogi mają momentami pewien klimacik, a muzyka potrafi przytrafić o gęsia skórkę.
A mimo to, oceniam te grę niezbyt pozytywnie. Dlaczego?
Przede wszystkim gra jest, według mnie, niedorobiona. Nie raz po wybraniu jakiejś opcji dialogowej świat w grze po prostu zastygal, co zmuszalo mnie do ponownego uruchamiania gry i przechodzenia ponownie nuzacych sekwencji.
System walk to istna tragedia. O tyle, o ile do samych walk turowych nic nie mam, tak w tym przypadku, szczególnie kiedy walczy się z większą grupą przeciwników, na przykład 12, patrzenie jak drepcza oni po heksach, wykonują swoje ruchy, jest po prostu strasznie nudzące i wręcz odechciewa się napotykac co raz to nowszych przeciwników.
Niestety, o tyle o ile chciałem odkrywać fabułę i się w niej zaglebiac, tak co raz to częstsze chrashowanie się gry i wymienione wyżej rzeczy, spowodowały, że usunąłem w cholere te grę.