zgadzam sie, sama przypominam innym o importance of przecinek =D . kiepska ta moja polszczyzna...
dlatego potrzeba mi tu polakow.. 18 poza polska sama 4 lata z mama to 22. mam 39 -22 to 17 - 5 lat z dziecinstwa to 12 lat polskiego ... polakow mi tu trza =D
przyznam sie ze jeszcze nie bylam =D jak sie gdzies mieszka do za czesto sie tego kraju nie zwiedza.. w tym roku tylko 3 razy sie kapalam w morzu , nawet jesli wlasnie siedze 5 krokow od wody... =D
ok 18 lat poza polska. ok 10 kraj w ktorych mieszkalam. obecnie mieszkam w ameryce centralnej ( Belize) ciezko mi powiedziec czy porownac bo zycie w polsce to bylo dawno i bylam mloda =D teraz jestem mlodsza i zyje zupelnie inaczej. nie mam jak porownac wiec opowiem co i jak w belize. mam farme 10 akrow, buduje co chce bo tu nie trzeba miec zgody ni ko go! na budowe. chcesz dom z drewna, bambusa, ze szkla, okragly, 20 pietrowy bez produ mozesz! nie musze pytac architekta nie musze placic za elektryka any za zadne zgody. moge miec tysiace zwierzat i nikt mi nic nie moze powiedziec. nie musze chipowac psow, kotow, koni, krokw. moge sadzic co chce i ile chce. nie mam rachunkow a podatek za ziemie to ok 12bzd na rok ( ok 20-30zl na ROK) mam solar i sama go polaczylam, mam rzeke wiec mam wode, kupuje 20kg ryzu na miesiac 20 kg cukru i od czasu do czasu jakies drobiazgi. reszta jedzenia jest z mojej farmy. robie czekolade bo mam drzewa cacao, sprzedaje wlasnej roboty czekolade, chleb, paste do zebow i inne duperele. nie musze placic podaktu za to. nie mam dni tygodnia. jest " full moon" albo "rainy season" also za tydzien bedzie kukurydza, tak tu mierze czas. mam konia i bede budowac bruczke bo tu mozna jezdzic konno wszedzie. czyli na zakupy moge wsiasc na konia, zaparkowac przed sklepem i nie jest to nic nadzwyczajnego. nie ma tu korkow, nie ma stresu, jest plaza 15 min ode mnie rowerem. Wolalam bym wrocic do amazonii ale brazylia jest bardziej biurokratyczna wiec Belize jest moim nowym domem. jestem czasem wyjezdzam na pare miesiecy pozwiedzac nowy kraj i wszystko jest w pozo. domy swoje sama buduje bo moge i potrafie ( a raczej sie ucze) moje domki nie maja okien za szkla ale mosquitere , nie mam kluczy bo nie mam zamka w drzwiach a czasem jade do miasteczka obok na 24-48 godzin i moje sprzety sa na zewnatrz i nikt nie kradnie ( mam tez pare psok i sasiada co strzela) mam prawo zabic zlodzieja jak bedzie na moim terenie ( informacje ta dostalam od policjanta) prawo jadzy kupilam bo nie chcialam sie bazdrac w szukaniu papierow. (prawko kupilam tez od policji) za jakies 100$ moge kupic lodz i nie potrzebuje zadnych papierow zeby se plywac po morzu. znajoma sobie kupila wyspe .. zycie tu jest proste. nie ma tu mcdonalda, zara, czy innych chain shopping brands. kazdy moze miec firme i sprzedawac co chce. jeden znajomy sprzedaje rum wlasnej roboty , inny wodke, inny miod...meble wlasnej roboty i takie tam. kasa w reke i bez problemu. mozesz placic podatek jesli chcesz zarabiac wiecej niz 2000 bzd na miesiac (4000zl) ale nie musisz. bo nawet w sklepach nie dostajesz kwotku jesli nie sputasz... bo sklepy nie chca placic za wszystko co sprzedaja =D od czasu do czasu mam wolontariuszy co mi pomagaja sadzic . maryska se rosnie, odoce se rosna... luz blus. nie mam super auta, super domu, super pracy. ale tez nie mam hipoteki, kredytu czy dlugow. na polskie standardy mieszkam w nedzy bo nie mam iphona, kibla ze spluczka czy domu z 3 sipialniami. ale pracuje kiedy chce, zarabiam jak potrzebuje, jem co mi rosnie.