Dobra recenzja ale sama gra niestety strasznie rozczarowała.
Mogę powiedzieć ,że jestem weteranem point'n'clicków bo jeszcze za czasów kiedy ten gatunek rządził na amidze skończyłem praktycznie wszystkie jakie wychodziły. Mimo iż w tamtych czasach gry najczęściej robiły kilku osobowe studia to nigdy nie spotkałem w nich tylu błędów i tak powtarzalnych pomysłów co w armikrogu. Skończyłem tą grę w ok. 4-5h a prawie 2h zmarnowałem na walce z kretyńskim interfacem i błędami. Nie poleciłbym tej gry nikomu kogo choć trochę lubię. Jeśli ktoś mimo wszystko chce spróbować to doradzam częste zapisy stanu gry na różnych plikach bo gra niestety potrafi się zablokować. Gdyby nie wcześniejszy zapis przed błędem na który trafiłem musiał bym w połowie gry zacząć od nowa.
A na samym początku gra zapowiadała się dość ciekawie ale niestety brak pomysłów twórców spowodował że czułem jak by gra się zapętliła. Ciągle szukamy bateryjki do reaktora wajchy do otwarcia kolejnych drzwi i rozwiązujemy bardzo podobne puzzle. Jak bym nie widział napisów końcowych to bym pomyślał że tą grę robiło kilku kolesi w garażu i nikt jej nie testował przed premierą....a lista płac była bardzo długa. Szkoda mi ludzi którzy finansowali tego gniota na kickstarterze i tych którzy jeszcze za to zapłacą.
Pierwsze co mi przychodzi do głowy to Limbo...odpaliłem tą grę z ciekawości i miało być na chwilkę i tak mnie wessało że po kilku godzinach okazało się że już koniec. Gra ma niesamowity klimat i strasznie wciąga.
Inne podobne tytuły na jedno posiedzenie to napewno Braid , Deadlight , Machinarium ... Portal jedynka też u mnie był na jedno posiedzenie i oderwać się było ciężko ;)