W Gone Home jeszcze nie grałem, ale jeśli zawiera taki sam pretensjonalny bełkot jak Dear Esther, to z miejsca podziękuję.
"pretensjonalny bełkot" ?
Po prostu zwyczajnie nie ogarnąłeś całej historii i tyle........
No ba, bo historia pary zakochanych nastolatów w wykonaniu lesbijek jest takie głębokia!
Historia może nie była jakaś fascynująca, ale im dalej szedłem, tym bardziej dawałem się w nią wciągnąć. Szkoda tylko, że jeden element przez przypadek znalazłem dużo za wcześnie i uciąłem sobie tym samym jakąś połowę rozgrywki. To raczej dobra gra dla dziewczyn, niż jakiś wielki hit, ale i tak całkiem niezła.