Jason Statham powoli wyrasta na największą gwiazdę współczesnego kina akcji. Po Niezniszczalnych 4 przyszła pora na kolejny film, w którym aktor będzie robił zadymę.
Jason Statham zostaje pszczelarzem w najnowszym filmie akcji. The Beekeeper, bo o tym widowisku mowa, ma zadebiutować na ekranach kin 12 stycznia 2024 roku. W sieci pojawił się pierwszy pełen brutalności zwiastun.
O czym opowie film wyreżyserowany przez Davida Ayera, twórcę Legionu samobójców? Historia skupi się na postaci byłego pracownika tytułowej organizacji, który staje do walki ze złą korporacją. Niespodziewanie jego krucjata okaże się ważna dla losów całego kraju.
Sam zwiastun prezentuje się widowiskowo i można się spodziewać, że The Beekeeper da fanom kina akcji wystarczająco dużo powodów, żeby zasiąść wygodnie w fotelu na sali kinowej.
Jak już wcześniej wspomnieliśmy, za reżyserię będzie odpowiedzialny David Ayer, a Jason Statham wcieli się w głównego bohatera. Kto oprócz gwiazdy Hollywood jest jeszcze w obsadzie? Są to między innymi Jeremy Irons, Josh Hutcherson, Emmy Raver-Lampman czy też Bobby Naderi.
Scenariusz napisał Kurt Wimmer, spod pióra którego wyszła również historia do innego filmu, w którym możemy podziwiać Jasona Stathama – Niezniszczalnych 4. Pozostaje mieć nadzieję, że przy okazji Pszczelarza scenarzysta wzniósł się na wyższy poziom.
Więcej:Prime Video ma nowy hit. Numer 1 w Polsce to thriller, który poleca aż 91% widzów
Film:Pszczelarz(The Beekeeper)
premiera: 2024akcjathrillerdramatkryminałprzygodowy
2

Autor: Marcin Nic
Przygodę z pisaniem zaczął na nieistniejącym już Mobilnym Świecie. Następnie tułał się po różnych serwisach technologicznych. Chociaż nie jest typowym graczem, a na jego komputerze znajduje się tylko Football Manager, w końcu wylądował w GRYOnline.pl. Nie ma dnia, w którym nie oglądałby recenzji nowych smartfonów, dlatego początkowo pisał o wszelkiego rodzaju technologii. Z czasem jednak przeniósł swoje zainteresowania bardziej w kierunku kinematografii. Miłośnik NBA, który uważa, że Michael Jordan jest lepszy od LeBrona Jamesa, a koszykówka z lat 90-tych była przyjemniejsza dla oka.