Bo absolutna większość gier wygląda bardzo dobrze, to już nic nie znaczy i niewielu jeszcze się ty jara. Za to, to co gra ma do zaoferowania to zupełnie inny temat i tu jest pole do popisu. Dostajemy gry na "jedno kopyto", czasami się zastanawiam, czy konieczny był nowy tytuł, bo mod też by to załatwił. Brak nowych serii, odgrzewane kotlety, no branżo gra to nie pomidorowa, że zawsze smakuje.
Grafika, skala rozmiar jest to fakt problemem jest akcja której jest mniej niż łamigłówek, niestety.
Nie uważam że Split Fiction było mniejsza grą, myślę że tam było sporo napracowania.
A gracze chcą mniej woke, najnowszy God of War był obrzydliwy, po zakończeniu fabuły głównej z obrzydzenia do głównych postaci nie dałem rady grać dalej
Bo czym tu się jarać? Jak człowiek widział ewolucję grafiki od złożonego z 6 pikseli na krzyż ludka skaczącego po równie pikselowych platformach do tego, co mamy dziś i skalę świata od dwuwymiarowego idziesz tylko w prawo do otwartych światów maących dziesiątki kilometrów kwadratowych powierzchni, to ciężko, żeby obecne "przełomy" typu "widać meszek na twarzy bohaterki" czy "o 10 km2 większy otwarty świat" robiły jakiekolwiek wrażenie. Szczególnie w polączeniu z brakiem interaktywności i zniszczalności świata, od lat stojącą w miejscu fizyką i sztuczną inteligencją.
Styl artystyczny ponad fotorealizmem i fabula l i mechaniki ponad kilometrami terenu i rejtrejsingami
To nieprawda, że gracze są znieczuleni na piękną grafikę, rozmiar, skalę i rozmach. Po prostu gracze oczekują RÓWNIEŻ, że gra będzie ciekawa, że ich wciągnie na długie godziny.
Mnie bardziej przeraża, że gra wygląda jak kupa, a grzeje topową grafikę jakby zaraz miała wystrzelić z budy.
Grafika ma być poprawna i ma nie przeszkadzać. Gra sama w sobie musi być logiczna i resposywna.