Tytuł odebrałem bardzo chłodno, nie zaciekawił mnie i straszliwie wynudził. Spowodował u mnie dużo frustracji.
Dla mnie jest to bardzo ważna gra. Spędziłem przy niej kilkanaście dobrych godzin. Bardzo zaskoczyło mnie to, że w samej grze były takie detale jak zapalanie światła w domu, kradzieże aut w misjach, przebieranie się w marynarza. Tak samo w misji z statkiem (nie pamiętam nazwy) można było wypić drinka. Można było przechodzić misje na różne sposoby. Wjechać wroga z impetem albo wyeliminowanie go od tyłu.
"Światem nie rządzą prawa spisane na papierze. Światem rządzą ludzie. Niektórzy trzymają się prawa, inni nie. Każdy człowiek sam decyduje o tym, jak urządzi swoje życie. No i potrzeba też trochę szczęścia, żeby ktoś inny nie zepsuł ci wszystkiego, co zbudowałeś. To wcale nie takie proste, jak uczą w podstawówkach. Ale dobrze jest mieć parę mocnych zasad i zawsze się ich trzymać. W małżeństwie, w mafii, na wojnie – zawsze i wszędzie. Ja przegrałem. Tak samo Paulie i Sam. Chcieliśmy lepszego życia, ale skończyliśmy dużo gorzej niż większość ludzi."
Dopiero po latach sobie uświadamia jakim fenomenem jest ta gra. Aż by się chciało zagrać w jakiegoś remastera na ps4 :)
Mocno okrojona ta wersja.
Brakuje chocby misji pobocznych od Lukasa Bertone, a te byly naprawde swietne.
Niestety Mafia na PS2 i Xboxa była cieniem samego siebie w porównaniu do wersji PC. Panowie próbowali przenieść te tytuły na konsole, ale nie podołali przez co otrzymaliśmy dość przeciętne tytuły. Sam pamiętam jak kupiłem wersję na PS2 i dość mocno się rozczarowałem. Wiele gier w tamtym okresie też spotkał podobny los na konsolach, gdzie typowo pecetowi twórcy nie byli zbyt "kompatybilni" z innymi maszynkami do grania jak min. konsole.
Gra legenda, z tamtego okresu GTA III czy też Vice City już nie przetrwały próby czasu i dla mnie są to tytuły niemalże niegrywalne natomiast Mafię z miłą chęcią jeszcze kiedyś odpalę.
Gra wypasiona jak na swoje lata. Trzeba się natrudzić żeby przejść misję ale warto.
Gra dobra pod względem graficznym jak na rok 2002.Fabuła też niczego sobie,miasto żyje własnym życiem lecz sterowanie i powolne mechaniki dają dupy ocena 9/10
Legenda która wyniosła na piedestał tematykę gangsterską związaną z latami 30 XX w.Duży wybór pojazdów które uzyskujemy z upływem czasu. Mamy różnorodne misje (wyścigi,misja skradankowa,misja z pobiciem wrogiej bandy).
Dobrze oddano sterowanie pojazdami bowiem pojazdy się toczą i przypomina to bardziej sterowanie czołgami aniżeli samochodami.Dobrze poprowadzona fabuła pozwala zrozumieć działania mafii. Gra ma swoje mody które urozmaicają rozgrywkę. Polecam.
Fajna gra, gameplayowo toporna lecz mimo wszystko bardzo bardzo dobra, Dopieszczenie różnych szczegółów do dziś wgniata w fotel. Poza tym bardzo dobra fabuła. Gra o wiele lepsza niż przereklamowane GTA Vice city.
Ta gra ma w sobie coś bardzo magicznego.
Fabuła według mnie bardzo dobra i klimat też. NIESTETY poziom trudności to tragedia ,ile ja sie namęczyłem przechodząc grę.
9,5/10
Dzisiaj mija 20 lat od premiery.
Tak naprawdę to lekka zagwostka czy to jest dziś czy to było wczoraj, co nie zmienia faktu, że Mafia obchodzi okrągłą rocznicę!
Wszystkiego najlepszego dla tego arcydzieła; a świętować można dwa dni! :D
Tak, z okazji 20 lat będzie można ją odebrać za darmo w wersji oryginalnej. Pewnie już nie będzie wszystkich utworów ze względu na prawa autorskie. Nawet nie pamiętam czy mam tylko na płycie czy też w wersji digital.
Dlatego cieszę się że będę miał okazję by znów powrócić do tej gry po tylu latach.
Jak ktoś nie ma to na steam jest za darmo
youtube.com/watch?v=JG40XMAFpgg
Do tej darmowej Mafii ze steama warto dorzucić sobie http://thirteenag.github.io/wfp#mafia widescreena, żeby gra miała dostosowane proporcje obrazu interfejsu do współczesnych rozdzielczości.
Przy okazji 20 -lecia pierwszej Mafii i promocji w której można otrzymać ją na steamie postanowiłem przypomnieć sobie tą klasykę. Od poprzedniego podejścia minęło, myślę, że z minimum 15 lat ;)
Różnie wychodzą te powroty po tylu latach do ulubionych gier...ale ten był udany. Mafia wygląda, i gra się w nią dokładnie tak jak ją zapamiętałem. To bardzo przyjemne powrócić po tylu latach do gry i nie mieć tego uczucia rozczarowania, szybkiego znudzenia, albo jakiegoś grania na siłę - bo to klasyka.
Tutaj tak nie było, ograłem, przypomniałem sobie tą grę z 'funem'. Chodź, naturalnie nie takim jak przed laty... Sposób w jaki opowiadana jest historia, naprawdę robi wrażenie, mimo topornych twarzy i animacji całość jest dobra i bardzo filmowa. Nic dziwnego, że przy GTA 3 gra wyróżniała się mocno klimatem, detalami i właśnie świetną fabułą.
Irytujące okazały się ciągłe problemy z policją, trzeba albo się wlec, albo ciągle zatrzymywać do mandatów, albo ryzykować uwalenie misji. Co niejednokrotnie mi się udało z szkodą dla moich nerwów;) Moim zdaniem powinno być trochę jakichś punktów, kryjówek na mapie w których można przeczekać.
I taka kwestia fabularna
spoiler start
Trochę dziwne wydaje mi się to, że przez większość gry nasza organizacja wydaję się dość kameralna Saleri, Frank, facet od broni, barman, czasem jacyś anonimowi 'żołnierze' + oczywiście nasze trio Sam, Tommy, Poulie. Jesteśmy na samym szczycie tej hierarchii, przy samym Salerim, wiemy bardzo dużo, teoretycznie moglibyśmy go nawet sprzątnąć. A na koniec okazuje się, że ta cała organizacja jest olbrzymia na tyle, że mogą sobie pozwolić na likwidację zdrajcy po latach. Ogólnie jest takie w końcówce jest takie wrażenie potęgi tej organizacji, a tymczasem to my byliśmy tam u szczytu przy Salerim i nie wydawała się ona, aż taka przepotężna
spoiler stop
W sumie ciężko cokolwiek napisać. Przy starych grach przesadzona krytyka, ale i też przesadzony zachwyt są odbierane negatywnie. Szczególnie przez kogoś, kto absolutnie nie zna realiów czasów premiery danej gry. Ale... po ograniu Mafii naprawdę jestem w szoku.
Jestem w szoku, że już 20 lat temu tworzono takie gry. Przecież ona kompletnie nie różni się od dzisiejszych gier tego typu. Cut-scenka, przygotowanie, jazda do akcji, akcja, powrót. Nic się od tego czasu nie zmieniło. Nawet możliwość zagadywania do przechodniów się znalazła. Jedynie podróż się zmieniła. Nie jesteśmy tu zalewani podczas jazdy nudnymi bezpłciowymi dialogami. No i nie mamy też usilnie wytyczonej trasy na misję, musimy sobie sami ją zaplanować. Nawet możemy sobie skoczyć tramwajem albo kolejką do punktu docelowego! Niebywałe, że w dawnych czasach byliśmy mniej prowadzeni za rączkę niż teraz.
Na temat fabuły po prostu nie mam słów. Wiadomo, że jest ona kalką wielu kultowych gangsterskich filmów, ale połączono to w takim stylu, że nic tylko wstać i bić brawo. Ten klimat, ta atmosfera, naturalne i wyraziste postacie, powolne rozwijanie się akcji, aż ciężko to słowami wyrazić. Mogę jedynie powiedzieć, że dzięki tej grze chyba przeproszę się z mafijnymi filmami, z którymi zawsze nie było mi po drodze.
Osobno docenię też scenki, reżyseria ich to mistrzostwo świata. Już na samym początku to widać, jak Tommy'emu dają kopertę z pieniędzmi, niby wiesz, że powinno być wszystko dobrze, ale jednak im dłużej ta scena trwa, tym odczuwasz coraz większy niepokój. To tylko jedna ze scenek, a jest ich tam przecież o wiele wiele więcej. Oczywiście nie odczuwałoby się przy nich takich emocji gdyby nie przepiękna muzyka, która też zapada w ucho. Ale jest też jedna rzecz, która robi to samo. Dialogi.
Oczywiście, ostatni monolog to wręcz legenda, prawdziwe motto życiowe, którym warto się kierować, ale inne też są niczego sobie. Nie jesteśmy zalewani ciągłym gadaniem bohaterów, tu każdy cytat ma swoją wagę.
Świat gry też jest wyjątkowy. Policja rozdająca mandaty, samochody nie startujące w dwie sekundy do setki, NPC-ty nie błąkające się bez celu... Gdzie niby tu archaiczność?
Bawi mnie też narzekanie na trudność. Jest trudna, to prawda, ale bez przesady, przynajmniej wiadomo co i gdzie zrobić, a w dzisiejszych grach twórcy czasem mają takie pomysły, że bez poradnika bym się błąkał bez celu przez długie minuty. Owiana legendą misja z wyścigiem też zrobiona bez problemu na normalnym poziomie. Aż lekko się zawiodłem przez to na niej:-D.
I choć bardzo chciałbym, bo tej grze absolutnie się to należy, to jednak nie dam dziesiątki. A przynajmniej na razie, jednej grze nie wystawiłem i po latach się przekonałem, że to był błąd. Zobaczymy jak będzie w tym przypadku. No ale nie ukrywam, jest parę pojedynczych błędów. Bójki wręcz choć są przemyślane, to jednak w praktyce efekt nie jest zadowalający. W jednej misji jest taki chaos, że czasem nie widać kogo się leje, prawie jak w filmowych scenach w barach, gdzie każdy dostaje od każdego po mordzie. Bugi są czasem widoczne, ale można starej grze taką rzecz wybaczyć.
No i jest jeszcze jedna rzecz, która pozostawia niedosyt. Jak wiadomo apetyt rośnie w miarę jedzenia, jak się widzi te przerywniki filmowe, ten klimat, te dialogi, to człowiek chciałby tego jeszcze i jeszcze. Brakowało rozwinięć paru wątków, o życiu prywatnym głównego bohatera ze Sarą dowiadujemy się tylko z paru opowiadań, barman Luigi i nasz jąkający się kolega od samochodów Ralph też mogli dostać swoje 5 minut.
Dużo też myślałem, czy jest sens korzystania z okazji darmowej steamowej promocji, skoro można zakupić dobrze oceniany pełnoprawny remake. Nie mam zamiaru oceniać odświeżonej wersji tylko z youtubowych filmików, ale... to nie byłaby ta sama przygoda.
Jeśli masz abonament to powinieneś ten post wyróżnić, dawno nie czytałem tak świetnej i krótkiej recenzji Mafii. Uchwyciłeś w tych kilkunastu linijkach całą esencję tej cudownej gry i miło że w dzisiejszych czasach nadal są ludzie co doceniają pierwszą oryginalną Mafię i jej aspekty, które dzisiaj przez wielu są wyśmiewane i uważane za wady.
Mocno zdziwiła mnie jedna rzecz:
spoiler start
Zlecenie zabójstwa Pauliego* przez Dona tylko dlatego, że zrobił sobie skok na bank na własną rękę nie odpalając przy tym działki Salieriemu. To, że chcieli odpalić Tommiego było raczej zrozumiałe. Nie zabił dziwki, ani Franka. Kłamał w żywe oczy, że to zrobił. Ostatecznie okazał się być konfidentem. Ale Paulie? Wieloletni zaufany pracownik, który nigdy nie zdradził rodziny. Nigdy nie odmówił wykonania jakiegoś zadania. I był na tyle zimnokrwisty, że nigdy nie wahał się pociągnąć za spust wykonując jakieś zabójstwo zlecane przez Salieriego. Zabity za to, że obrobił sobie bank. Serio? Trochę to naciągane.
spoiler stop
spoiler start
Został odstrzelony za przyjaźń z Angelo, bo to chyba jedyna osoba gdzie Paul nie pociągnąłby za spust i stałby się niewygodny dla rodziny. Zresztą jeden i drugi został spisany na straty.
spoiler stop
Nie do końca tak naciągane jak piszesz
spoiler start
Wraz z upadkiem rodziny Morello, Salieri nie miał z kim konkurować o interesy w mieście tym samym całe miasto było pod jego rękoma, a że napad był za jego plecami to nie wiedział kto za tym stał, Aż Sam mu wszystko wyśpiewał plus to czego nie zrobił Tommy kilka lat temu na co Salieri wydał na obu wyrok za zdradę
spoiler stop
Może macie rację. Chociaż dalej mi się nie klei i wygląda na bardzo naciągane, że
spoiler start
do ostrzału poszedł pierwszy Paulie, a nie Tom. Przecież takiego Pauliego byłoby znacznie łatwiej postawić przed faktem dokonanym - "Tommy został zabity, bo zdradził rodzinę, nie zrobił tego i tego. Kłamał z tym i tym. Został zabity, ale tobie dajemy ostatnią szansę".
spoiler stop
Wiem, że to tylko gra i był to zabieg konieczny żeby popchnąć dalej wydarzenia no ale mimo wszystko.
Wiem że zasługuję na łopatę do tej odpowiedzi, ale dopiero teraz się kapnąłem że nie widziałem wpisu Kolegi
I ujmę to tak. W takiej rodzinie nie ma drugiej szansy.
spoiler start
Tom i Paul musieli zostać odwaleni dla zasady i być ostrzeżeniem dla przyszłych buntowników
spoiler stop
Całkiem dobry port jak na parametry PS2.
Co prawda mapa jest podzielona w pół na ekran ładowania, zastosowano drobne zmiany kosmetyczne, a fragmenty nieistotne na potrzeby misji wyłączono z użycia.
Sterowanie jest całkiem strawne, choć misja na lotnisku, w porcie i w galerii sztuki stanowi wyzwanie. Bardziej ze względu na przeciwników o wielkości połowy piksela i celności zawodowego snajpera, choć nie jest źle gdy już się wie gdzie należy się ich spodziewać.
Tryb wyścigów jest miłą odskocznią po misji końcowej, nawet trochę zabawną.
Dla mnie jest to tak samo wspaniałe doznanie jak oryginalna wersja z PC, z małą ujmą za lekkie niedostosowanie do sterowania na padzie, drobne zmiany w misjach i pomniejsze błędy w edycji mapy.
Kiedyś to były gry nie to co dzisiaj.
"Prawda. Nawet słońce inaczej świeciło."
A żebyś wiedział. Aktywność słoneczna nie jest cały czas taka sama.
Ciekawe ile znalazłoby się osób, które rzeczywiście wierzą że "Definitywna Edycja" jest lepsza od oryginału.
Chyba nie spotkałem się z grą gdzie nostalgia zaślepiła aż tyle osób. W 2002 roku może to był majstersztyk który był rewolucyjny (GTA III wyszło jednak miesiące wcześniej), ale to było ponad 20 lat temu. I czuć często że ta Mafia to dinozaur, bez względu na aspekty ponad czasowe jak na przykład fabuła.
Strzelanie i ogólnie walka to straszna słabizna. Ani fajna, ani klimatyczna, ani widowiskowa. Strzały w głowę z reguły nie zabiją na raz, legendary Tommy Gun jest praktycznie bezużyteczny jako broń automatyczna, niejednokrotnie wróg w ciebie strzela a ty go nawet nie widzisz przez kamerę a walka wręcz to spam jednego przycisku. Niektóre misje jak np. 12 to nużąca męczarnia, gdzie jeszcze trzeba pilnować by kompletnie durni sojusznicy nie padli. Co z tego że animacje wyglądają lepiej niż w takim GTA III, kiedy w aspekcie grywalności takie GTA jest nieporównywalnie lepsze.
Pozą walką co? Prowadzenie auta. Z jednej strony to się znacznie lepiej zestarzało, ale i tak są problemy. A największy tutaj że jazda po tym mieście się szybko nudzi. Jak GTA rozwiązało ten problem? Radia. San Andreas jest legendarne m.in. właśnie przez muzykę na stacjach takich jak Radio X. Tutaj nic. Niby każda wyspa/rejon mają mieć muzykę w tle i co zostało usunięte w wersji Steam, ale ściągnąłem mod co niby ma ją przywracać i ani razu i tak jej nie słyszałem kiedy gra ci każe całe miasto przejeżdżać i nie ma nic by tą podróż jakoś polepszyć. Szczerzę byłem w szoku że gra tak chwalona że fabułę i dialogi, nie miała praktycznie nic z tego właśnie jak postaci podróżowały samochodem kiedy gracz ma kontrolę.
Nie brakuje też innych problemów. Kilka razy skrypt zwyczajnie nie odpalił i trzeba było ładować zapis. Gra potrafi być nie intuicyjna gdzie oczywisty ruch okazuję się prowadzić donikąd albo sytuacja odwrotna.
Fabuła, mapa i 'życie' na niej ratują tego ponad 20 letniego dinozaura, tylko co z tego jak remake też to ma ale wspomniane problemy albo nie istnieją albo są nieporównywalnie mniejsze. Więc sorry
Chyba nie spotkałem się z grą gdzie nostalgia zaślepiła aż tyle osób.
Toż to moje ulubione zdanie.
"Definitywna Edycja" jest definitywnie lepsza od oryginału
Spoczko, to Twoja opinia, na szczęście nie słyszę jej zbyt często.
Mnie bardziej zaciekawiło że z końcówki wpisu wynika że nawet Ojciec Chrzestny jest lepszy od oryginalnej Mafii.
Ale jak na reputację jaką Mafia: TCOLH ma, tutaj właściwie aż w formie kultu? To słabo dość wyszło. Z ogranych 20+ latów wśród których był Half Life, Stronghold, Medal of Honor czy Sea Dogs, Mafia miała zdecydowanie najwięcej problemów.
Dobrze Spartanish, już zrozumieliśmy, że Mafia jeden jest cienka jak sik węża.
Fajne wideło w którym jest kilka porównań z (rewelacyjnym :p) rimejkiem
https://www.youtube.com/watch?v=Baw3jzW8t-8
Nadal uważam że prócz Grafiki i ciut lepszego systemu strzelania (ktory swoja droga jak na 2021 rok to był jakiś budzetowy zart ) to remake może buty czyścić tej grze. Ta gra jak na swoje czasy to był majstersztyk technologiczny i o ironio po przejsciu remake już mi się nie chce ogrywać go drugi raz podczas gdy do tej gry nadal wracam :P
No raczej, Definitive Edition nigdy nie dorastało oryginałowi nawet do pięt, grafika to nie wszystko.
Oryginał to minimalnie 9/10, rimejk co najmniej dwa oczka mniej.
To prawda, że remake Mafia przegrywa z kretesem z oryginałem, jeśli rozłożymy wszystko na czynniki pierwsze (zwłaszcza budowa misji i miodność rozgrywki przekładająca się na satysfakcje z postępów to duża przewaga pierwowzoru), ale to samo można w zasadzie powiedzieć o większości remake'ów filmów i gier. Chociażby nowe wersje Resident evil 2 (1998) i Final Fantasy VII (1997) z ostatnich lat zostały ciepło przyjęte, bo śliczna grafika i łatwe sterowanie, a do pięt nie dorastają oryginalnym wersjom, które są grami wręcz perfekcyjnymi w swoim gatunku na mocne 10/10. Wiele rzeczy z tych kluczowych, które sprawiły, że pierwowzory stały się tak uwielbianymi klasykami i rozkochały graczy w latach 90' nie uświadczymy w odświeżonych wesjach. Często jest tak, że im mniej zmian tym lepiej, bo lepsze jest wrogiem dobrego i łatwo się pogubić, gdy jakość idzie w ilość, a zamiast miodnego konkretu mamy całość zbyt rozwleczoną z mniejszym dopieszczeniem i jeszcze z wycięciem tych najbardziej istotnych atrakcji. Ciekawe jak będzie z odświeżeniem Silent Hill 2 (2001), gdzie oryginał ma podobnie do Resident evil 2 też status 10/10 wśród gier survival horror. Więcej dobrego raczej można spodziewać się po odświeżeniu Metal Gear Solid 3 (2004), gdzie celują w wierność do przesady skoro to perfekcyjna skradanka, a jedynie poprawią sterowanie i zaoferują Topową grafikę. Takie podejście oczywiście jest bezpieczne przez udoskonalenie tego co zadziałało tak dobrze. Podobnie było przy Resident evil 1 remake i muszę przyznać, że do dziś ten remake uważam za najlepszy z wszystkich. Często ta produkcja wymieniana wtedy jako potężny magnes dla kupna konsoli Gamecube. Gra osiągnęłaby jeszcze większy sukces, gdyby nie była exem Nintendo, a wydali ją również na Pc i Ps2, a wyszło tak, że porty na inne sprzęty pojawiły się kilkanaście lat później na Pc i Ps4 w postaci wersji HD.
Jedna zlepszych grafik. Bardzo godnie się starzeje. Tekstury zrobione z fotografii, nie kojarzę żebym widział coś podobnego w innej produkcji (moze chameleon na tym samym silniku). Dziwne że teraz nie robi się gier na ten wzór. O wiele ciekawiej to wyglądało niż współczesne generyczne grafiki w stylu "poly graphic".
Do tego system strzelania satysfakcjonujący i prosty, bez zbędnych ułatwiaczy. Szczególnie z colta fajnie mi się strzelało.
Walka wręcz też dobrą. Trzeba było wyuczyć się "wchodzenia w tempo" przeciwnika. Nie było żadnego automatycznego nacelowywania itp.
Fabula ujdzie, ale nie gram dla fabuły.
Motyw muzyczny z tej gry do dzisiaj budzi we mnie ciarki pokroju muzyki z Ojca Chrzestnego. Jedna z najlepiej napisanych fabuł w historii gier komputerowych. Produkcja, która była i jest kompletna, która zostawiała Cię z uczuciem skończenia dobrego filmu, dotknięcia czegoś niezwykłego. Arcydzieło i ultraobowiązkowy punkt dla każdego kto nazywa się graczem (nawet jeśli teksturki nie są 4k, "mimika twarzy jest jak ze starfielda", a "w moim RTX-ie wentylatory się nawet nie włonczajo, taki brzytki" )
Klasyk, jedna z najważniejszych i najwybitniejszych gier w historii. Obowiązkowy element każdego zestawienia "Top 100".
Fabuła na niesamowicie wysokim poziomie - kino gangsterskie przeniesione wprost na ekrany komputerów domowych i zrobiono to w bardzo sprawnym stylu. Gracz śledzi losy Tommy'ego Angelo od samego dołu drabinki, poznaje postacie poboczne, wczuwa się w klimat... I w pewnym momencie spostrzega, że wsiąknął w to bez reszty. Dialogi stoją tu na najwyższym poziomie, nie pada tu nawet jedno zbędne czy wciśnięte na siłę słowo. Fenomenalna muzyka i udźwiękowienie zapadają w pamięć. Końcowa scena i słowa które w niej słyszymy towarzyszą mi do dzisiaj i czasem zdarza mi się je przytaczać w rozmowach.
Pod względem mechanik i rozgrywki ta gra zdecydowanie wyprzedzała swoje czasy. Samochody prowadziło się tu niezwykle realistycznie - jazda po mieście z prędkością powyżej 100 km/h była naprawdę niebezpieczna. Uderzenie w przeszkodę mogło kosztować utratę sporej części zdrowia, a dachowanie w kabriolecie to natychmiastowa śmierć. Słynny wyścig w jednej z misji niejednemu napsuł krwi, a smaczku dodaje fakt, że najlepiej było go rozgrywać na... kierownicy. Dopiero w kolejnych edycjach dodano ustawianie poziomu trudności.
Zasady ruchu drogowego naprawdę tu obowiązywały! Policja mogła nas ścigać nie tylko za rozjechanie pieszego, ale nawet za przekroczenie prędkości albo przejechanie na czerwonym świetle! I w dodatku za takie naruszenia nie próbowali nas od razu zastrzelić, rozjechać ani aresztować - jeśli grzecznie się zatrzymałeś i poczekałeś, to zwykle kończyło się na mandacie. Samochody posiadały zbiorniki paliwa i mogło się ono (paliwo) skończyć. W Lost Heaven rozmieszczono zresztą stacje benzynowe - i one naprawdę funkcjonowały, można było zatankować!
Strzelanie było niesamowite. Bronie naprawdę posiadały odrzut - prucie seriami z Thompsona dawało ogromną satysfakcję, ale trzeba było najpierw nauczyć się kontrolować broń. Włożenie nowego magazynka powodowało utratę nabojów które znajdowały się w starym - to naprawdę zmieniało podejście do grania! Kule zostawiały ślady na karoserii i szybach, a trafienie w zbiornik paliwa powodowało wyciek paliwa - ze wszystkimi konsekwencjami. Przestrzelona opona "siadała" w realistyczny sposób i wpływała na prowadzenie auta.
Misje są bardzo zróżnicowane. Żadnego tam "przynieś, podaj, zabij, pozamiataj", każda przygoda kierowała nas w inne miejsce i dawała zupełnie różne zadania, które nieraz potrafiły mocno się skomplikować. Fabuła toczyła się ściśle określonym torem, ale misje dawały pewną swobodę - i nie mówię tu o takich duperelach jak dowolność wyboru trasy. Wiele rzeczy można było rozwiązać niestandardowo, np. zepsuć koła w jednym ze stojących samochodów, przez co zamiast długotrwałego pościgu można było zastrzelić uciekających bandziorów od razu.
W przeciwieństwie do wielu innych gier - tutaj nasi towarzysze aktywnie uczestniczyli w grze i mieli swoje paski zdrowia. Jeśli nie dopilnowałeś kolegi - mógł zginąć. Na szczęście ich zachowanie było dobrze oskryptowane i nie pakowali się w głupie sytuacje. Ale i przeciwnikom inteligencji nie brakowało, potrafili całkiem sprawnie strzelać i się przemieszczać.
Grafika i przerywniki filmowe stały na piekielnie wysokim poziomie. W tamtych czasach tylko GTA: Vice City mogło pod tym względem konkurować, ale tak bez przekonania.
Gra oczywiście nie jest pozbawiona wad. Nie ma gry bez wad :)
Największa to brak systemu pieniężnego w głównej kampanii. Nie ma żadnego licznika ani portfela, pieniądze widzimy tylko w określonych momentach, np. w misjach albo przy płaceniu mandatu, ale nimi nie dysponujemy i nie możemy niczego kupić.
Druga wada to bardzo ograniczona swoboda i miasto w którym nie bardzo jest co robić. Gra jest całkowicie skupiona na fabule (dlatego brak systemu pieniężnego tak mocno nie doskwiera), w zasadzie jedyna aktywność poboczna to kradzieże aut dla Lucasa Bertone. W remaku podobno nawet to usunięto :/
Największa to brak systemu pieniężnego w głównej kampanii. Nie ma żadnego licznika ani portfela, pieniądze widzimy tylko w określonych momentach, np. w misjach albo przy płaceniu mandatu, ale nimi nie dysponujemy i nie możemy niczego kupić.
Czy ja wiem czy wada? Poza tym, mieli szansę naprawić to przy rimejku, zrobili to? No właśnie.
w zasadzie jedyna aktywność poboczna to kradzieże aut dla Lucasa Bertone. W remaku podobno nawet to usunięto :/
W kampanii Lucasa widzimy tylko raz - po wyścigu. W jeździe swobodnej można do niego zawitać ale oprócz pogadania z nim zastaniemy tam tylko pocztówki na jego tablicy (których pojawia się coraz więcej wraz z progresem fabularnym CHYBA) i to jest jedyna rzecz od niego, pocztówki z ukazanym jakimś miejscem gdzie ukryte jest auto, ale nie ukrywa się za tym żadna historia.
Ano, w odświeżeniu misje dla Lucasa przesunęli do jazdy swobodnej, gdzie daje nam namiary na 5 aut i to tyle.
Brak systemu pieniężnego powoduje, że np. mandaty płaciłem bez żadnego żalu i emocji. Nie ma też możliwości kupowania niczego, np. ubrań czy broni. Tj. taka możliwość czasem się pojawia, ale działa na zasadzie "bierz co chcesz". Dopiero w trybie Free Ride (w który prawie nie grałem bo nudny jak flaki z olejem) można było zarabiać i wydawać pieniądze. Możliwość kupowania broni i ubrań pojawiła się dopiero w Mafii 2.
A co do misji Lucasa Bertone: jest ich siedem, można je wykonywać w trakcie kampanii fabularnej. Tylko tu jest taki problem, że one nie są zbyt wyraźnie oznaczone. Ot, w trakcie powrotu do domciu po misji możesz sobie zajechać do Lucasa i zapytać co tam ciekawego. W nagrodę nauczy cię otwierania fajnej (często unikatowej) bryki o dobrych osiągach. Słyszałem że można do niego podjechać przed misją ale nigdy nie przyszło mi do głowy spróbować, robota dla szefa zawsze jest najważniejsza :P
https://www.youtube.com/watch?v=USRLGGieo-8
Najlepsza gra, w jaka grałem ,tyle razy żem ją przeszedł, że chyba nie zlicze.
I do dziś nie wiem jednej rzeczy, jak odblokować auto Lassiter V16 Roadster z misji Bon Appétit.
Lassiter V16 Roadster – najczęściej pojawia się w dzielnicach Oakwood oraz Downtown. Robi kółka z jednej do drugiej dzielnicy na okrągło. By dany pojazd znalazł się w naszym garażu, musimy po prostu do danego modelu wsiąść w trybie fabularnym lub jazdy swobodnej.
Mi chodzi o to, że po misji masz to auto w garażu, ale nie pojawia się w oknie wyboru auta do trybu swobodnej jazdy, dodatkowo w późniejszych misjach, jak próbuję to auto zakosić z ulicy, to Tommy stoi i mówi, że nie umie go otworzyć.
Jak się grało w GTA to musiała gierka się podobać. Mnie się podobało.
Akurat mafię jedynkę ukończyłem stosunkowo niedawno. Ba ,lepiej, dopiero po ograniu 2 części sięgnąłem po 1. Tytuł ukończyłem na XBoxie i szczerze nawet dzisiaj wygląda dobrze. Faktycznie czesi przy przesiadce, wtedy, na konsole nie mieli doświadczenia. Pomimo słabej oprawy, doczytujących się tekstur grało się przyjemnie, aczkolwiek wersja na PC jest prawdopodobnie lepsza (sądząc po komentarzach). Podsumowując tytuł jest kultowy i nadal grywalny, jak ktoś nie grał, niech koniecznie nadrobi ;)
Gra, która pod wieloma względami wyprzedziła swoją epokę. Powinna być dziś wskazówką dla deweloperów, że nie zawsze sandbox i pierdyliard znaczników są najlepszym rozwiązaniem.
Gra wybitna - klimat lat 30 -tych wiernie odwzorowany, fajny model jazdy, dużo urozmaiconych misji, a po ukończeniu gry ciekawe misje dodatkowe w trybie Jazda Ekstremalna, z bonusami w postaci atrakcyjnych wizualnie i szybkich samochodów !
Klasyk. Świetna fabuła i muzyka. Doskonale odwzorowany klimat lat 30 - 40-tych.
Klasyk i majstersztyk. Tak jak ktoś napisał, gra z czasów, kiedy gry były traktowane serio. Gra ma naprawdę dużo plusów, a minusów jej wypominać nie będę, bo jak wiadomo - gra ma już niedługo 16 lat. Fabuła wybitna, postacie tak samo, klimat miasta i akcji był naprawdę świetny. Niestety, ale seria zaczęła się coraz to mocniej pogarszać. Dwójka była okej, ale mogłaby być o wiele lepsza, było w niej widać potencjał, którego studio nie wykorzystało. Trójka to istna kpina, masa bugów, denna fabuła, klimat był, ale tylko mały. TCoLH przeszedłem już 3 razy i myślę, że będę do niej wracał ;)
ponadczasowa gra, która w mojej opinii trafi w gusta każdego gracza. Ciekawa historia, świetna rozryka oraz mechanika gry. Klimat robi robotę, nic więcej tylko grać grać i grać.
To jest fenomen. Wspominam dużo cieplej niż np. Vice City, a przecież to też fenomenalna gra z tamtego okresu. Osobiście bardzo żałuję, że nie ma szans na porządny remaster, bo kupiłbym bez mrugnięcia okiem.
Świetna gra - wciągająca fabuła, całkiem dobra mechanika rozgrywki i prowadzenia pojazdów. Grafika ładnie się zestarzała - nie kłuje w oczy
W moim życiu natrafiłem na gry, które swoją dobrze zbudowaną historią, rozgrywką i charakterem wzbudzały u mnie jakiekolwiek emocje, ale nigdy nie wywołały u mnie podziw,zdumienie i szok jak pierwszy raz odpaliłem Mafia: The City of Lost Heaven.
Tragiczna historia Tommy'ego Angelo taksówkarza zarabiający uczciwie żeby się utrzymać, nagle wkracza do świata przestępczego z którego nie ma odwrotu.Jak na grę z 2002r. robiła wrażenie otwartego świata wieloma widokami czy autentyczymi samochodami z lat 30.Najlepsza gra wszechczasów dostaje remake'a który mam nadzieję da tyle samo co pierwowzór.
Zdecydowanie najlepsza i najciekawsza gra mojej młodości. Na tamte czasy arcydzieło.
Klasyk z genialną fabułą, okropnym strzelaniem i wysokim stopniem trudności. Każde zaliczenie misji było jak medal za zasługi.
Klimat i grafika w tamtych czasach miazdżyły a samo miasto powalało wykonaniem. Każdy zapamiętał cudowną ścieżkę dźwiękową i zaskakujący finał. Arcydzieło, którego nie przebiła żadna kolejna część cyklu (a nawet remake).
W swoich latach świetna gra, która do dnia dzisiejszego jest według mnie w TOP przedstawieniu poważnej historii z odpowiednio dobranym klimatem gangsterskim, poruszającym zakończeniem. Udało mi się nawet w tych czasach przejść grę mimo toporności, znaku czasu dla odświeżenia samej pierwotnej historii przed wersją odświeżoną.
Gra sentyment. Stara, ale jara. Grafika nie powala po takim czasie, ale wtedy to było coś. Jeżdzenie i strzelanie działa naprawdę super. Do tego dorzucamy kozak fabułę i klimat i mamy grę legendarną do której będę wracać przez całe życie.
Wszelkie tytuły mówiące, że to jedna z najlepszych gier ever, są zasłużone. Jest co najmniej kilka powodów, by na taki tytuł w tym przypadku zasłużyć.
Przede wszystkim sposób opowiadania historii. Gra w oczywisty sposób inspiruje się najlepszym kinem gangsterskim, by wymienić choćby Ojca Chrzestnego czy Chłopców z Ferajny, a robiąc to, opowiada historię w sposób filmowy właśnie. Tutaj na pewno nie będziecie narzekać na ilość przerywników filmowych. Skaczemy po linii czasu i wraz z bohaterem pokonujemy misje rozrzucone na przestrzeni wielu lat. A robiąc to, widzimy jak zmienia się świat, który nas otacza. Dzięki tej filmowej otoczce dużo łatwiej zżyć się nam z bohaterami, których losy śledzimy. Dużo lepiej też rozumiemy ich emocje. To ważne, bo Mafia stoi przede wszystkim historią właśnie. Rzecz jasne wszystko to prowadzi do bardzo dramatycznego finału. Dla miłośników kina gangsterskiego nie dzieją się tam co prawda rzeczy zaskakujące. Zresztą, jeśli obejrzałeś choć jeden film tego typu, to wiesz czego się spodziewać. Niemniej, nie grałem jeszcze w grę, która opowiedziałaby mafijną historię w tak pięknym stylu.
Po drugie, realizm. Nawet jeśli (i tak, jest to malutki mankament w tej perfekcyjnej grze) sterowanie, szczególnie dziś, może momentami trącić myszką (dosłownie), szczególnie gdy bohater musi, dajmy na to, skakać po dachach (a raczej skakać po czymkolwiek), to jednak musisz się liczyć z tym, że czasem strzał oddany w twoim kierunku z bliskiej odległości najpewniej skończy się śmierci i generalnie nie weźmiesz zbyt wielu kulek na siebie. Poza tym nie weźmiesz za wiele broni na raz, a o amunicję musisz dbać, bo za wiele jej nie znajdziesz. To wszystko sprawia, że raczej nie wyjdziesz na środek pomieszczenia, by powybijać przeciwników, a znajdziesz sobie jakieś ukrycie i dokładnie rozplanujesz swoje kolejne strzały. Nawet jeśli AI wrogów nie jest wybitne. A z kolei gdy wsiądziesz do auta, to możesz co prawda ryzykować szybszą jazdą, jeśli się spieszysz, ale nie zdziw się, jeśli otrzymasz mandat za przekroczenie prędkości, przejazd na czerwonych światłach lub gdy policja po prostu rozpocznie pościg za tobą, gdy pojawisz się na ulicy z bronią.
Po trzecie, swoboda w podejmowaniu decyzji jak ukończyć kolejne zadania. Bo na ogół nie ma tylko jednej konkretnej, wytyczonej ścieżki. Sam zaplanuj jak to zrobisz, konsekwencje będą różne.
Po czwarte, świat. Duża mapa, piękny klimat amerykańskich lat 30-tych. Architektura, pojazdy, moda… tu wszystko się zgadza, miasta kipią życiem i kapitalnie oddają ducha tamtych lat. Nasza mafijna rodzinka pięknie się w to wszystko wpasowała.
No i muzyka… ach ta muzyka. Soundtrack jest kapitalny. Choć jest to dosłownie parę utworów, które zapętlane są w zależności od atmosfery, każdy z nich idealnie koloruje grę dźwiękiem.
Nie wiem jak się uchowałem nie grając w pierwszą Mafię nigdy wcześniej, ale cieszę się, że w końcu udało się ją nadrobić.