eeee nic dobrego...
Dobra, ja jej dam szansę. Wyobrażam sobie czasy bez internetu kiedy wymieniało się z kolegami płytami albo pożyczało albo kupiło jakąś gazetkę z grą no i do końca nie było wiadomo co to tam właściwie jest. Wyboru jako takiego się nie miało bo się nie dało inaczej często. No i grało się w takie kaszanki namiętnie i nie narzekało bo nic nie miało się lepszego pod ręką. A i często to była pierwsza styczność z grami.