Wycieczka na Ukrainę - protipy i pytanie o pieniądze
Witam. Tak się potoczyły losy, że w przyszłym tygodniu wyjeżdżam samochodem przerobionym na kampera z tatą na Ukrainę na dwa tygodnie - plan jest jechać od północy na Krym i powrót przez Rumunię. W związku z tym u mojego taty zrodziło się w głowie pytanie - czy lepiej wziąć hrywny czy USD, bo gdzieś tam wyczytał że większość rzeczy da się załatwić za dolany i w ogóle. Do tego jeszcze ja mam prośbę - zarzucicie jakimiś protipami ogólnymi co do Ukraińców/Ukrainy? Z góry dzięki za odpowiedzi :)
Taki anonimowy.
Z dolarami to już niestety nie jest jak jeszcze parę lat temu (zresztą nie przyjmują banknotów starszych niż 10-letnie). Na Ukrainie miałem i dolary i euro, a i tak najwygodniej płaci się grywnami.
Na /trv/ masz moją nitkę o podróży na Krym.
Z porad to na pewno warto się targować, czy to odnośnie noclegu w kwartirach, czy choćby bakłażanów kupowanych na bazarach. No i rosyjski warto znać choć trochę, choć trzeba uważać kiedy i gdzie się go używa :).
Bierz głównie dolce ale i parę hrywien, zyskuję się nawet jak wymieniasz tam dolce na hrywny.
Tipy hmmmm uważajcie na patrole policji bo tylko wypatrują takich jak wy i będą chcieli was ogolić, nawet jak będą coś chcieli (nienormalne sumki) to nie dajcie się złamać i gadajcie jacy wy to biedni jesteście i rzepę tylko jecie, zadowolą się polskimi 2 dychami :) . Na Ukrainie można kupić wszystko i wszystkich, a zwłaszcza za ich ulubione dolary
Czy da się kupić wszystkich? Proponowałem Prowadnikowi sporo zielonych (w stosunku do nominalnej ceny biletu) za załatwienie dwóch wolnych miejsc w pociągu Lwów - Symferopol i cóż, nie dało rady (choć tu akurat w grę wchodził fizyczny brak wolnych miejsc, a nie zła wola :))
Poquelin -> kolej to ich duma, nie wepchnie cię komuś na pryczę no chyba że zapłaciłbyś i temu pasażerowi : D ale często np: w samych autobusach kierowca ze łzami w oczach zapyta się ciebie czemu kupiłeś bilet w kasie skoro u niego byłby tańszy :) tyle że tak jak mówiłeś musi mieć wolne miejsca bo inaczej sam Bóg nie pomoże
O, to mnie zawsze ciekawiło, jak kierowcy marszrutek rozliczają się z kasy za bilety, których zwyczajnie nie ma :). No chyba, że te pojazy, mimo iż są komunikacją publiczną są w pełni prywatne.
Pamiętaj o banknocie włożonym w paszport na granicy, jeśli nie chcesz zostać cofnięty na koniec kolejki.
[7] to jest akurat nie prawda bo byłem na Ukrainie setki razy. Stajesz na pasie unujnym i w ciągu kilkunastu minut przejeżdżasz granice
No to widać coś się zmieniło od kiedy jak tam byłem ostatnio (jakieś 2 lata temu).
sadze, ze teraz po EURO jeszcze wiecej sie zmienilo. Co by nie robili to musialo ich bardziej otworzyc na standardy zachodu.
Dobra rada - weź jednak Hrywnie. Jeśli będziesz jechać przez Przemyśl na Medykę, to bez problemu kupisz ile chcesz. W okolicy jest kilkadziesiąt kantorów, z czego połowa na granicy. Jak jechałem na Euro 2012 autem to przejechaliśmy w ok. 1/2 h. Gorzej na TAX FREE i dla autobusów (od kilku godzin do kilkudziesięciu). Nie wiem jak z waszym Camperem będzie, ale raczej nie powinno być problemów. Tylko, że wówczas była wspólna odprawa paszportowa (na jednym okienku załatwiało się dwa kraje). Jeśli to się zmieniło, to postoisz o wiele dłużej. Kolejki zbliżają się do paru godzin.
Zaś na samej Ukrainie spodziewaj się fatalnego stanu nawierzchni w wielu miejscach. Nie polecam jazdy do Sambora czy Drohobycza - wal na Lwów bezpośrednio. Tam jest jeszcze bardzo ładna droga (nie wiadomo ile wytrzyma). Nie powinno być problemów z paliwem. Jest nieco tańsze niż u nas. Ok. złotówka różnicy, czasem i więcej jak dobrze trafisz (ok. 11 hrywien za 95).
No i język. Koniecznie rosyjski. O ile w naszych rejonach (czytaj. Lwowska, Iwano-Frankowska, Wołyńska obłast) dogadasz się nawet po polsku, to dalej warto znać rosyjski. A na Krymie praktycznie tylko rosyjski.
co prawda bylem z 5 lat temu to jak najbardziej bierz dolary. Na miejscu wymienisz po dobrym kursie.
wez tez duzo jednodolarowek i ogolnie drobnych.
jak samochodem jedziecie to spodziewajcie sie czestych kontroli. Bez kozery wsadzaj pare dolcow do paszportu.
co do tipow innych to na krymie niedalego sadowaja jest zajebisty bazarek gdzie jest zajebiste zarcie i pelno ziol.
po prostu jak pomysle to mi slinka cieknie.
sok z granatow, ich ryby wedzone, w pyte ziol... po prostu niebo w gebie.
no i truc najlepiej sie ichnimi koniakami i winkiem (slodkie).
rosyjski obowiazkowy, po angielsku sie nie skomunikujesz.
na krymie po polsku tez nie
zreszta mialem 2 godzinny epizod gdzie w suce siedzialem bo nie chcialem w lape dac im (mimo ze mialem przy sobie i do tego powiedzialem co- ale otwarcie powiedzialem ze nie dam) oraz brak paszportu...
Ziom91 -> Jeśli tyle kosztuje paliwo na Ukrainie to niech lepiej zaopatrzą się w Polsce. Jest duża różnica w jakości naszego i ich paliwa. Tam to ma się wrażenie że połowa to woda a teraz paliwo u nas kosztuje 5,50 a w soboty i niedziele 5,40 w promocji na Bliskiej więc nie warto.
Na Ukrainie byłem już dobrych parę lat temu ale lepiej było mieć parę dolarów na celników nie wiem jak teraz. Swego czasu w Tomaszowie Lubelskim była podobno "mafia" która jeździła na przejściu w Hrebennem i "umożliwiała" za 30 dolców przejazd na początek kilku-kilkunastokilometrowej kolejki, ale to było z 8 lat temu więc nie ma co się obawiać.
mefek - mieszkam blisko granicy, gdzie paliwo jest najdroższe w Polsce (średnia cena - 5.80) i wiele osób z regionu jeździ tankować na Ukrainę. Uwierz mi, że różnica w jakości zdecydowanie zmieniła się na korzyść Ukraińców. Oczywiście nie ma co porównywać jakości stacji z naszymi, ale jest dobrze i można na tym paliwie normalnie jeździć. A różnica jest ze względu na ilość stacji, która nie przekłada się na jakość. U nas nie ma 10 stacji w promieniu 5 km, jak jest przy granicy, tylko jest 1-2, za to porządne.
Też mieszkam kilkanaście kilometrów od granicy i u nas średnio 95 jest po 5.70 jedynie Bliska wyłamuje się oferując dobre orlenowskie paliwo za 5.53. Nie wiem jaka teraz jest jakość ukraińskiego paliwa ale nie chce próbować od kiedy zepsuła mi się kosa spalinowa bo wlał ktoś tam taką benzynę.
Hmm... a nie lepiej złotówki? Ja tak zrobiłem jak pojechałem do Lwowa i z wymianą nie było problemów. Kurs lepszy niż u nas z tego co pamiętam (oczywiście moge się mylić, bo jechałem na pare dni i szczególnie mnie różnice kursowe nie interesowały).
mefek - u nas też Bliska się wyłamuje, ale ma cenę 5,74. Na PKS-ie też. Ale BP i Statoil liczą pow. 5,8.
To coś słabo u Was bo u nas Bliska nie wychodzi powyżej 5,60. Statoil jak zwykle drogo a BP niestety nie ma. Ale już Orlen liczy sobie 5,70 Shell również.
Jechałem ostatnio przez Wałbrzych i na Bliskiej 95 za 5,35zł było. Nie wierzyłem własnym oczom :p
Witam. Na Ukrainie jest bardzo ciekawie i fajnie. Będą nie zapomniane wrażenia polecam. Również polecam stronę, która się na pewno przyda [link] pozdrawiam ;)
Na Krymie zbyt wielu Ukraińców nie spotkasz. Prędzej Tatarów, szczególnie w Bakczysaraju. Drogi na Ukrainie są w znacznie gorszym stanie niż w Polsce. Możecie wziąć dolary, ale nie płaćcie nimi, tylko wymieniajcie w kantorach. Kurs korzystny. Z Krymu trochę ciężko wracać przez Rumunię. Chyba, że masz na myśli Mołdawię, ale sama wiza wjazdowa chyba coś tam kosztuje, poza tym obecnie to dość "trudny" kraj i podzielony. Republikę Naddniestrzańską radzę ominąć. Wracając z Krymu zahaczcie o Odessę, to ciekawe miasto, choć mocno "chaotyczne". Jeśli musicie zbaczać do Rumunii, to najlepiej przez Czerniowce. To naprawdę bardzo urokliwe miasto, które przed wojną należało do Rumunii, a kiedyś było nawet w granicach Polski. Z Czerniowców przez granicę do Suczawy, a potem na Braszów. Braszów ma przepiękny rynek położony niemal u stóp stromego stoku, na którego górę można wjechać kolejką linową. Polecam. Na stoku widnieje nazwa miasta przypominająca swoją wielkością i stylem napis "Hollywodland" (obecnie "Hollywood").
http://podroze.wm.pl/101477,Braszow-miasto-trzech-wzgorz.html
Jeśli chcecie z Braszowa jechać "na Polskę" to koniecznie przez Sighisoarę, jeden z najlepiej zachowanych kompleksów średniowiecznych w Europie. Jeśli macie czas, to zanim traficie do Sighisoary, możecie zahaczyć o Bukareszt leżący na południu kraju. Z Sighisoary oczywiście przedzierajcie się przez Transylwanię do granicy rumuńsko-węgierskiej (Satu Mare). Rumunia to rzeczywiście piękny kraj, nie tylko bogaty w zabytki, ale też w fantastyczne "pejzaże" karpackie.
P.S. a propos języka. Oczywiście na zachodzie mówi się po ukraińsku, centrum jest dwujęzyczne (włącznie z Kijowem). wschód i Krym rosyjskojęzyczne. W Odessie często słyszany jest surżyk. Jeszcze z 10 lat temu rosyjski był niemile widziany na zachodzie kraju, ale to się ostatnio bardzo zmieniło. Bogatsi turyści z Rosji i z Donbasu zostawiają swoje ciężko zarobione pieniądze we Lwowie, co lwowiakom przestało przeszkadzać ;) Wprost przeciwnie... We Lwowie w lecie język polski słyszany jest niemal wszędzie, zaś turystów z Polski jest zatrzęsienie. Wśród młodzieży lwowskiej nastała specyficzna moda na rosyjski. Jedna poznana dziewczyna (we Lwowie) powiedziała, że z koleżankami rozmawia po rosyjsku, z rodziną po ukraińsku, pomimo tego, że ani ona, ani koleżanki nie mają rosyjskich korzeni. Trzeba jednak pamiętać, że na Ukrainie popkultura (muzyka, filmy, gry) trafia poprzez Rosję. Większość gier komputerowych nie ma swoich ukraińskich lokalizacji. Filmy są zwykle po rosyjsku lub z rosyjskimi napisami. W najlepszym razie są tłumaczone z wersji rosyjskojęzycznych. Nie generalizuję, oczywiście są wyjątki, ale język rosyjski w przemyśle rozrywkowym Ukrainy dominuje, co ma przełożenie na popularność wśród młodzieży (nawet z zachodu kraju). Są jednak projekty czysto ukraińskie, szczególnie w ukraińskim rocku. Zainteresowanym mogę podesłać nazwy zespołów...
Aha. ;) Tragedia żadna się nie stała, zresztą nie ja "odświeżyłem" ten wątek...