sztuka słuchania
Na tę kwestię zwrócił mi uwagę pewien native, który wiele lat przepracował na kursach w Polsce, ale pracował też w innych krajach. Pytałem go o jakąś charakterystyczną rzecz, cechującą polskich studentów. I on powiedział: "wiesz co, wy się nie potraficie nawzajem słuchać. Nie mnie, ale siebie nawzajem. Jedna osoba coś mówi, reszta olewa".
To moim zdaniem jest prawda. Tak mnie naszła refleksja bo uczestniczyłem wczoraj w dwóch zdarzeniach. Pierwsze to wywiadówka u córki, gdzie część rodziców plotkowała ze sobą, nie słuchając nauczycielki, a druga podobna: spotkanie mieszkańców dzielnicy z prezydentem miasta.
Jestem ciekaw, czy macie podobne zdanie i obserwacje?
Zgadzam się w 100%. Polacy przeważnie mają zawyżone mniemanie o sobie i swoich poglądach, więc nie słuchają innych, bo oni przecież nie mają racji.
Mam podobne odczucia, ale myślę, że nieumiejętność słuchania to przypadłość która dotyczy w mniejszym lub większym stopniu całego świata zachodniego. Diametralnie inaczej rozmawia mi się z ludźmi w Ameryce Południowej, tam niczym nadzwyczajnym nie są kilkusekundowe przerwy w konwersacji, w czasie których ludzie zastanawiają się nad tym, co przed chwilą usłyszeli.
takie spotkania jak wywiadówki czy jakies narady spółdzielcze to od razu wiadomo ze przyjdzie banda debili i na początek najlepiej od razu rzucic kilkoma kurwami tak zeby zwrócili na Ciebie uwage i sie uspokojua, to jak dzieci w przedszkolu tylko że dorosłe juz. Nie oczekuj od zbiorowiska róznych warstw społecznych że będzie sie nawzajem słuchac i czekać na swoją kolej.
Ale u nas i tak nie jest źle, gorzej by bylo jakbysmy mieszkali w panstwie pasterzy kóz, tak żawsze jak jest teelwizja to stoi tłum ludzi i wszyscy drą ryje do kamery :]
Mortan, coś w tym jest. Natomiast od studentów czy polityków myślę, że można i powinno się właśnie tego wymagać. Sam prowadzę szkolenia, gdzie uczestnikami są nauczyciele i nie znajduję cenzuralnych słów, żeby określić ich postawy. Podobne obserwacje ma moja żona, której głównym targetem są nauczyciele. Co ciekawe, największe bydło robią nauczyciele akademiccy.
Mam doświadczenia z uczestnictwa w różnych spotkaniach z Holendrami i tam tego problemu nie zaobserwowałem (mówię o sytuacjach formalnych).
ElvesBrew -> Nauczycieli w tym kraju się przecież nie słucha. Bo niby po co?
Ale ogólnie to trudno się nie zgodzić.
Jest cos na rzeczy, podobnie jest np. z dyskusjami na forum - ja zanim cos powiem to staram sie poczytac pare(nascie) postow wstecz, zeby zobaczyc czy nie pytam o cos, o czym juz mowiono, itd.
Natomiast zauwazylem, ze nieraz ktos pyta o to, co doslownie post-dwa wyzej juz wyjasniono. Po prostu kazdy uwaza ze ON jest najwazniejszy, ze TYLKO jego zdanie sie liczy, ze nie ma co sluchac tego, co mowia inni itd.
Kazdy jest srodkiem wszechswiata...
nie wiem jak jest z tym sluchaniem, ale malo rzeczy mnie bardziej denerwuje od wcinania sie w zdanie - zwykle gdy z kims rozmawiam i mi przerywa to po prostu koncze dyskusje
Zeby tak merytorycznie sie wtracic, to tylko napisze, ze przeczytalem poczatek pierwszego posta i zgadzam sie gdzies w 14%
smuggler -> Ja myślę, że w opisanym przez Ciebie przypadku, to chodzi o lenistwo w czystej postaci.
Jak ktoś wejdzie do wątku PO kontra PIS, zobaczy 300 postów i mu się nie chce czytać, tylko czyta 10 ostatnich.
Ja to w sumie troszkę rozumiem - ja np. nagminnie nie czytam postów Attyli.
Jest chyba w nas jakiś taki indywidualizm zakrawający nieco na anarchię. Parę osób z korporacji mojej żony z Anglii, którzy tu przyjeżdżają zwracają uwagę na kiepską kooperację i pracę w zespole. Każdy robi sobie i po swojemu nie za bardzo widząc główny cel. To ma związek z tematem tego wątku...nie słuchamy innych bo uważamy, ze mamy coś wyjątkowego i szczególnego do powiedzenia.
--> Lucek
Jeszcze jak podasz algorytm, którym to wyliczyłeś będę bardzo zobowiązany.
Lenistwo tez ale jednoczesnie jest to podszyte przeswiadczeniem o swej wyjatkowosci "ze tylko ja to zauwazylem, na pewno nikt wczesniej nie mogl o to pytac" etc.
PS. Ja tam czytam posty Attyli ale one takie podobne sa, ze czesto po prostu wiem jakich epitetow zaraz uzyje :)
Najbardziej mi się podoba jak w dyskusjach np w tv dwóch gada do siebie jednocześnie i każdy z nich myśli, że gada najmądrzej.
-->mirencjum
no i nie zapominajmy, że jeszcze pan lub pani prowadząca musi postawić parę tez, 500 razy przerwać, żadnej wypowiedzi nie dać dokończyć, żeby zaznaczyć swoją obecność i uzasadnić byt.