
Prawo jazdy - samochody - omineła mnie zmiana prawa?
Dzień dobry, chciałem zapytać Was, czy była jakaś zmiana prawa odnośnie samochodów, która umożliwia montowanie diód rowerowych z przodu samochodu ?
Jadę ostatnio autem, przede mną widzę kolesia bez świateł, więc mu migam długimi. On nic, mijamy się i zauważam dopiero z niewielkiej odległości, że ma zamontowanie takie diodowe popierdółki, które ledwo świecą.
Kto dał homologację na takie rzeczy? Przecież takich diód rowerowych nie widać z daleka, w lusterku nie zauważam aut mających takie oświetlenie, bo patrzy się na normalne światła mijania. Nie mówiąc o tym, że z tyłu nie świecą się czerwone światła. To jakieś ominięcie prawa, czy zalegalizowali lapki rowerowe w autach?
Widocznie koleś był na wczasach w Egipcie i załapał pomysł od beżowych.
to jest tzw tuning dla Kowalskiego :)
Lampy ledowe z Aut takich jak Audi czy BMW daja dobre oswietlenie ale i swoje kosztuja wiec do aut o wartosciach na kieszen Kowalskiego stosuje ten Kowalski chinskie odpowiedniki :p
Miałe ostatnio identycznie, jedzie koleś Seicento i widzę z daleka że nie ma świateł, wiec mrugam mu kilka razy a ten nic. Dopiero z bliska widzialem ze miał te pseudo światła do jazdy dziennej. Przeciez to gónwo w ogóle nic nie daje, ludzie myślą że zaoszczędzą na żarówkach czy jaki kij?
Te z obrazka w pierwszym poście to sa halogeny przy tych które ja często widuje. Równie dobrze mogą sobie farbkami namalować te światła z przodu
To jeszcze nic, czasami widzę jak ktoś sobie przykleja pasek z małym przedziałkiem pod tablicą. Prawie jedno światełko po środku.
To sa tak zwane swiatla do jazdy dziennej, juz dluuugi czas mozna z tym jezdzic w dzien przy normalnej przejrzystosci powietrza, wlaczaja sie same po odpaleniu silnika, wylaczala/przygasaja po wlaczeniu mijania.
Ja mam z kolei inne spostrzezenie - te swiatla raza. Czesto duzo bardziej niz mijania. Sa mniejsze, nie swieca po drodze ale na wysokosci wzroku aby byly lepiej widoczne [w koncu powierzchniowo duzo mniejsze, no i slabe] i czesto mam wrazenie ze przeszkadzaja jadacym z przeciwka duzo bardziej niz normalne mijania.
Ktos ma podobne spostrzezenia?
To jeszcze nic, czasami widzę jak ktoś sobie przykleja pasek z małym przedziałkiem pod tablicą. Prawie jedno światełko po środku.
To jeszcze nic! W większości krajów nie trzeba jeździć cały dzień na światłach.
z tych bardziej znanych to np. Niemcy, hiszpania, francja, wielka brytania, usa
generalnie to latwiej wymienić kraje, w których jest taki obowiazek
Taka moda. Montują je, bo LEDy są na topie, bo na allegro są za grosze, no i dzięki owym LEDom nie żółkną im reflektory, ponieważ światła główne są wówczas wyłączone.
Reszta ich nie obchodzi.
"Nie mówiąc o tym, że z tyłu nie świecą się czerwone światła. To jakieś ominięcie prawa, czy zalegalizowali lapki rowerowe w autach?"
Nie ma obowiązku odpalania tylnych świateł pozycyjnych przy dobrej widoczności w dzień (zresztą wystarczy spojrzeć na samochody z fabrycznie montowanymi światłami do jazdy dziennej- przy dobrej widoczności świecą się wyłącznie przednie led'y, tyle są zgaszone)
tylne wlasnie sie powinny nie palic... co prawda problem jest w samochodach bez czujnikow, bo z czujnikami np w tunelu sie wlacza, bez czujnikow trzeba samemu pamietac o wlaczeniu swiatel
To nie jest przypadkiem tak, że te śmieszne diody w ogóle nie posiadają homologacji i w przypadku przeglądu auto by takiego nie przeszło? Bo coś mi się widzi, że to właśnie tak jest.
homologacje na jazde rowerem chyba...
zreszta smiesznie te paski wygladaja jak ktos jeszcze ma astygmatyzm i nakleja je w linii falowej
no ale taka nowa moda na tuning wiejski, byly "xenony", podswietlenia samochodow a teraz mamy ledy choinkowe
>>> wysiak
Bo sie okaze, ze homologacje rzeczywiscie maja, ale w okolicach Burmy i tylko w godzinach 10-14. ;)
Osobom nie widzącym tych świateł polecam szkła korekcyjne.
Dryfowi polecam unieść głowę z nad poziomu ulicy, skoro go rażą.
Wprowadzenie tych świateł nie ma żadnego związku z tuningiem, a oszczędnością paliwa. Od bodajże 2008 lub 9 roku zmieniły się przepisy odnośnie świateł w nowych autach i od tego czasu takie "pierdółki" są jak najbardziej legalne.
@20
Ale nie mowimy o fabrycznie montowanych, jasno swiecacych ledach a odpustowych paskach, ktore ludzie montuja wlasnym sumptem. Pomijajac to, ze wiekszosc tego badziewia ledwo swieci to duza czesc zamontowana jest za nisko od podloza albo za blisko siebie.
Zrobiłem z takimi światłami w zeszłym miesiącu ponad 5k km. Jedynie w Albanii kazano mi włączyć światła.
Samochód też przeszedł normalnie przegląd, nie ma też problemu z naszą policją.
I już na marginesie, jak można nie widzieć samochodu bez włączonych świateł? Takim osobom powinno wydawać się terminowe prawo jazdy.
I już na marginesie, jak można nie widzieć samochodu bez włączonych świateł?
Ano można, wystarczy gorsza pogoda, a co za tym idzie, gorsza widoczność. Są sytuacje gdzie faktycznie można nie zauważyć nadjeżdżającego pojazdu, gdy ten nie ma normalnych świateł, a te paski ledowe są przy samym asfalcie.
@NewGravedigger: Tylko że sporo ludzi ma to w zadku i niezależnie od pogody jeździ na tych biedronkowych ledach.
Dokładnie, dla mnie to i ludzie mogą jeździć i bez świateł, jak warunki są ku temu, byle włączali je w nocy lub w czasie złej pogody, ale niestety większość ludzi ma to gdzieś i jeżdżą na tych ledówkach przymocowanych przy samej ziemi i myślą że wszystko jej cacy.
niekoniecznie, jesli wszyscy maja swiatla i jedna osoba nie ma to czasami mozna z opoznieniem sekundowym go zobaczyc... a czesto kazdy ulamek sekundy sie liczy.
Dokładnie, w czasie kiedy wszyscy mają światła, człowiek jest do tego przyzwyczajony to "nieświadomie" może nie zobaczyć tego bez świateł, bo mózg jest przyzwyczajony do tego, że aktualnie samochód w dzień = światła. Oczywiście po sekundzie-paru widać że coś jedzie, ale pieprzenie o szkłach korekcyjnych to tłumaczenie sobie swojej słomy. To tak nie działa.
A co do samych świateł, to w mocnym oślepiającym słońcu bardzo pomagają widzieć auta z przeciwka.
To tak nie działa.
oczywiście, jakoś ja jeżdżę i nie mam najmniejszego problemu z wyłapywaniem nadjeżdżających aut nawet (o zgrozo!!!) jadących bez świateł. Jak jeździsz na tzw. automacie, to albo przesiądź się na rower albo otrzeźwiej bo kogoś zabijesz.
Jeśli ktoś nie zmienia świateł na mocniejsze pod wieczór lub w zachmurzone dni to już nie kwestia samych ledów, tylko kierowcy, więc nie wiem, co ma piernik do wiatraka.
ewentualnie możecie jeszcze zatrzymywać pojazdy i sprawdzać, czy światła mają wytłoczony znaczek na przodzie szybki. Jeśli mają, są dopuszczone i zgodne z przepisami.