Wróciłem kilka dni temu z urlopu w Ziemi Kłodzkiej. Bardo zahaczyliśmy przy powrocie. Przyjemne miasteczko. Śliczny kościół i znajdujące się w nim/obok Muzeum Sztuki sakralnej. Później napiszę o reszcie bo teraz mi się nie chce :p
Chciałem podzielić się krótką historią z mojego ostatniego wypadu w góry — miało być spokojnie, a wyszła z tego niezła przygoda.
Pojechałem w Beskidy z zamiarem odpoczynku od miasta — plan był prosty: trochę pochodzić, zrobić kilka zdjęć i nacieszyć się ciszą. Pierwszego dnia pogoda była idealna, więc postanowiłem pójść nieco dalej niż planowałem. Niestety, klasyka — zasięg zniknął, mapa offline się nie załadowała, a ja w pewnym momencie zorientowałem się, że nie mam pojęcia, gdzie dokładnie jestem ??
Na szczęście po godzinie błądzenia trafiłem na starszego pana, który zbierał jagody — nie dość, że pokazał mi drogę powrotną, to jeszcze zaprosił na herbatę do swojej chatki w dolinie! ??
Okazało się, że mieszka tam od ponad 30 lat, bez internetu, z radiem na baterie i widokiem, o jakim większość z nas może tylko marzyć.
Wracałem z tego weekendu z uśmiechem i myślą, że czasem najlepsze podróże to te, które trochę wymykają się spod kontroli.
A Wy mieliście kiedyś taką przygodę, że coś poszło nie po planie, ale wyszło lepiej, niż się spodziewaliście?
We wrześniu byłem na Jawie - sceptycznie podchodziłem do wyprawy na wulkan Bromo, ale okazało się, że był to jeden z fajniejszych dni z wyjazdu. Każdemu polecam znaleźć się tam rano. Mimo miliona ludzi jest naprawdę spektakularnie.
Warunkiem jest korzystanie z własnego środka transportu. Opcje w sumie są tylko trzy - dostanie się tam zorganizowaną wycieczką jednym z setek takich samych jeepów (korki niemiłosierne), transportem lokalnym np. motorkiem, albo własnym skuterem. Trzecia opcja pozwala na przejechanie się przez morze piasków i traw, które zajęło nam około 4h godzin. Głęboki piasek powoduje, że osoby bez doświadczenia muszą jechać bardzo wolno. Z kolei dało się to zrobić jako zupełne nooby.
https://www.youtube.com/watch?v=10SofwRxPSM