Trzecia, kolejna już część GOL'owego wątku o dobrym piwie. Podtytuł karczmy zainspirowany wkurwem Kopyra:P
Link do poprzedniej części:
https://www.gry-online.pl/forum/viva-la-revolution-czyli-o-piwie-ale-i-nie-tylko-cz2/z4d50f14?N=1#
Przydatne linki:
https://polskieminibrowary.pl/
http://blog.kopyra.com/
https://www.youtube.com/channel/UCNXIUnJCtcKjkwm3OhP3Iqw --> Jabeerwocky Craft Beer PUB
Piwni rewolucjoniści GOL'a:
DiabloManiak
Mutant z Krainy Oz
malyb89
NicK
Frogus121
Vader
kil69
twostupiddogs
Minas Morgul
Jeżeli macie jakieś portale, profile czy kanały związane z piwem które obserwujcie to podsyłajcie, wrzucimy sobie do wstępniaka. Ja dzisiaj wlewam dziką IPĘ!
ha! zobaczyłem tytuł i od razu o tym pomyślałem! :D
https://www.youtube.com/watch?v=6P_lw3FC07Q tutaj wqrf
Wiadomo że filmik trzeba traktować z dystansem ale jeżeli rzeczywiście takie kwiatki pojawiają się w materiałach reklamowych zamawianych przez KP to chyba trzeba rozważyć zmianę agencji :D
Raciborskie Mocne --->
Zapach – Mocna podbudowa słodowa, delikatna skórka od chleba, słodko – owocowy. Średnio intensywny. Ocena 7,0/10.
Piana – Nikła, szybko znikająca do zera – praktycznie brak. To chyba największy mankament, bo trunek wygląda bardziej jak sok, a nie piwo. Wprawdzie da się wymusić niską pianę, ale trzeba się o to bardzo postarać i jest to efekt chwilowy.
Barwa – Jasno – złota.
Smak – Wyraźnie słodki, owocowy (jabłka, jasne winogrona), słodowy, z nieznaczną ale wyczuwalną goryczką. Trochę kwaskowy. Alkohol dobrze ukryty, stanowiący tło. Po pewnym czasie wyczuwalny jest nieco winny charakter i ma się wrażenie (spotęgowane w wyniku braku piany), że pije się lekkie białe wino i tylko delikatna goryczka i słodowość przypominają o tym, że mamy do czynienia z piwem. Nie jest to trunek zły – ba, nawet smaczny. Ale z pewnością nie przywodzi na myśl mocnego piwa. Ocena 7,0/10.
Ocena ogólna 7,0/10.
Goalie (AIPA) - Spirifer --->
Zapach - Kwaśne cytrusy, nieco żywicy, zaznaczone w tle drożdże. Intensywny. Z kufelka przybiera na sile ładnie pachnąc kwaskowymi cytrusami. Ocena 8,2/10.
Piana - Biała, drobna, puszysta, opada powoli.
Barwa - Złota, mętne.
Smak - Mocno żywiczny, cytrusowy, z bardzo wyraźnie zaznaczoną goryczką. Nie czuję specjalnie trawy cytrynowej, która jest wymieniona w składzie - gdy piwo jest zimne - przy ogrzaniu się wychodzą dodatkowe nuty, które przywodzą na myśl smak trawy cytrynowej. Trunek dla amatorów zdecydowanych smaków, ponieważ cytrusowa goryczka i żywica przykrywają wszystko, co mogłoby by się w tym piwie znaleźć. W sumie piwo jakich wiele na rynku, bo każdy browar ma przynajmniej kilku przedstawicieli podobnego gatunku. Ocena 7,9/10.
Ocena ogólna 8,0/10. Niby piwo wyróżnia się oryginalnym dodatkiem (trawa cytrynowa), ale nie jest to smak, który w takim piwie jest czymś niespotykanym. Przeróżnej maści aromaty i smaki cytrusowe występują tutaj powszechnie.
Ostatnio spróbowałem Krzepkie z browaru Kormoran. Bardzo dobre, treściwe i jak sama nazwa wskazuje, krzepkie. :D Tak powinny smakować mocne piwa.
Apollo 19 (Smoked Porter) - Setka --->
Zapach - Wyraźnie wędzony, ale bardzo fajnie wędzony - z umiarem! Czuć dym, ale szlachetny - jest zdecydowanie, ale nie z nadmiarem. To co mnie denerwowało w dotychczas próbowanych wędzonych porterach, to wszechogarniający aromat wędzonki, który kojarzył mi się z szynką i oscypkiem. Tutaj wędzonka, to jakby aromat szlachetnego trunku leżakowanego w opalanej beczce. Jest też czekolada i kawa z nutami orzechowymi (co w kawach akurat uwielbiam). Bardzo intensywny. Ocena 9,0/10.
Piana - Żeby się utworzyła, potrzeba się sporo namęczyć. Kolor beżowy, nikła, dość szybko opada. Zostawia ślad na szkle.
Barwa - Brunatna, niemal czarna.
Smak - Wyraźnie wędzony, czekoladowy, kwaskowy. W posmaku pojawiają się nuty suszonych owoców - przede wszystkim śliwki. Jest też kawa, ale wyczuwalna jako kwaśna arabica. Bardzo fajne piwo, świetnie wędzone (z umiarem, a jednak zdecydowanie), bardzo przypominające w teksturze nieco lżejszy porter (nie ma oleistości i aksamitu). Jedyne czego żal, że ten piękny orzechowy aromat, nie ma odzwierciedlenia w smaku. Jeśli już pojawiają się orzechy, to bardziej jako ledwo wyczuwalne tło. Gdyby w smaku znalazły się bardziej wyraźne orzechy (które zapowiadał aromat), albo inny smak dodający kolejnego wymiaru do tego trunku, to byłby ideał. A tak czegoś zabrakło. Ocena 9,0/10.
Ocena ogólna 9,0/10. Wyśmienite piwo, któremu bardzo niewiele zabrakło do ideału. Kupiłem w promocji za 5 PLN w ulubionym sklepie. Gdyby to piwo było na co dzień w tak dobrej cenie, to brałbym i lałbym i tylko patrzył, czy brzucho równo puchnie ;)
Ogólnie nie przepadam za Cieszyńskim browarem, ale z czystą przyjemnością mogę polecić West Coast IPA.
Przez weekend poprzedni wjechało trochę nowości.
West Coast IPA z Setki, Till Dawn z Pracowni Piwa & Piwoteka, Coffe Lager z Hopstera, Shark z Widawy i coś arcy pysznego (jak dla mnie) Barrel Nygus z Solipiwka czyli beczkowany milk stout. Dla mnie bomba! O ile podstawowy Nygus jest świetny tak barrel jest jeszcze lepszy:)
A dzisiaj Lindemans - Gueze, Little Molly z DB oraz Cztery Latka z Artezana.
Na pierwszy ogień poszło Gueze. Fajne piwo, raczej dla miłośników wina.
Na piwach się raczej nie znam, ale ostatnio naszło mnie na posmakowanie nowych smaków i odwiedziłem chyba kilka browarów w mojej "okolicy" i niestety na około 20 butelek tylko 3-4 nie wylądowały w zlewie.
Z Tenczynka na 100% będę do końca życia z daleka trzymał się od: Pigwy i Aborygena. Lager i Marcowe chyba było ok, ale raczej do tego browaru nie wrócę.
Browars z Limanowej - to chyba nie te smaki, piwa same w sobie OK, ale to nie mój "Kimat" obecnie chyba mają: Jaśnie Pian (chyba IPA - nie mój klimat, ale pijalne), Drycoola (ciemne, kawowe - nie mój klimat), Piana americana (nie pamiętam). Na pewno ich okładki i nazwy są super ;)
Browar Cysterski Szczyrzyce - Przeora i Szczyrzyczanka (imho bardzo ładne etykieta) mi smakowała i oceniam je jako dobre. Eliksir poszedł do zlewu.
Browar/restauracja w Szczyrzycach Marysia - wszystkie które próbowałem nie dało się pić.
Sulik ---> Nie wiem na ile określenie 'wylądowało w zlewie' jest w Twoim przypadku prawdziwe. Z moich długich doświadczeń z piwem wynika, że niezmiernie rzadko jakieś piwo nadaje się do zlewu. Są piwa udane, mniej udane (czyli średniaki) - i te stanowią znaczną większość. Piwa bardzo nieudane lub wyjątkowo udane - to nieliczne wyjątki.
Jeśli z 20 piw, które próbowałeś, tylko 3-4 nadawały się według Ciebie do konsumpcji, to albo miałeś wyjątkowego - wręcz niewyobrażalnego pecha, albo zwyczajnie smakoszem piwa nie jesteś. Jeśli miałeś wyjątkowego pecha - to już nic gorszego Cię spotkać nie może i próbuj dalej. Jeśli jednak nie jesteś smakoszem piwa - to zwyczajnie bym się do niego nie zmuszał i pił te trunki, które sprawiają Ci przyjemność.
Jedyne piwo które wylałem to było skwaśniałe:P
NicK--> Z tą ceną Barrela to lekkie przegięcie pały. Ale już się przyzwyczaiłem. RIS, portery bałtyckie, milk stouty itd są drogie. Chyba tylko Imperator Bałtycki ma przyzwoitą cenę i jest naprawdę kozacki.
Właśnie sącze Little Molly. W zapachu fajne cytruski. Goryczka bardzo dobra. Nie zapycha, nie wkurza ale jest wyczuwalna i dość długa. Piwo dość gładkie. Słabo nagazowane, prawie bez piany. Solidne 7/10!
NicK - myślę że jednak to drugie. Nie znam się na piwach, nie jestem ich smakoszem. Lubię piwa bez udziwnień :)
Ale też strasznie się zawiodłem w tamten weekend - byłem strasznie podekscytowany, nawet ustawiłem się ze znajomymi na próbowanie różnych piwek i niestety nie tylko ja miałem zdanie, że piwa lądują z zlewie. I wylądowało w zlewie ma dokładnie takie znaczenie jak powinno, tzn. piwa zostały wylane.
Już nawet się śmialiśmy, że było trzeba kupić jak normalny człowiek kratę perły chmielonej i nie kombinować :P
Z drugiej strony byłem też ostatnio w Krakowie na festiwalu piwa i nie miałem takiego problemu. Tak samo swojego czasu chodziłem bardzo często do Omerty w Krakowie i spróbowałem tam pokaźnej ilości piwek i nie miałem takiego problemu jak ostatnio. Może się starzeję, albo po prostu piwowarstwo z mojej perspektywy idzie w złą stronę, tzn. udziwniania (a tego nie lubię w żadnej dziedzinie :)).
Na 100% po przemyśleniach Pigwa nadaje się tylko do wylania, reszta pewnie ujdzie (w zależności od tego kto co lubi), ale po co dopijać piwo które nie smakuje ? lepiej wylać i znaleźć takie które smakuje :D
Nie interesuje mnie też zastanawianie się czy w danym piwie został zachowany kunszt piwowarów z XVII wieku, czy też jest to nowość na miarę XXI wieku, albo czy czuć zapach i smak spowodowany diacetylami ;) Piwo albo mi smakuje, albo nie jako całość, nie rozkładam go na części pierwsze. Jak nie smakuje ląduje w zlewie. Jak smakuje to jeszcze kwestia czy na tyle, abym do niego wrócił. Nie interesuje mnie też czy piwo było filtrowane, ultrafiltrowanie, nafiltrowane, pasteryzowane, utrwalane czy poddawane naświetlaniu światłem UV. Liczy się tylko to czy mi się spodoba efekt końcowy jako całość czy też nie :)
Póki co z piw które mi odpowiadają (kolejność dowolna):
Lager z Browaru Zamkowego w Raciborzu
Pils z Browaru Zamkowego w Raciborzu
Książęce Czerwony Lager
Grolsh
T.E.A. Time Platinium Blond
Krzepkie z Kormorana
Koźlak z Ambera
Porter Bałtycki z Ambera
Żywe z Ambera
Miłosław Pilzner
Komes Potrójny złoty
Komest Poczwórny Bursztynowy
Jabłko w Piwie z Kormorana (na naprawdę upalne dni)
Jak masz coś co będzie się wpasowywało w omówione trendy to chętnie poszukam i sprawdzę - jestem otwarty.
Ale też jedna uwaga - żadnego pszenicznego, bo nim wypiję piwo do końca to dostaję migreny.
Skoro smakował Ci porter z Ambera to śmiało próbuj Imperatora Bałtyckiego. Na prawdę solidny porter bez udziwnień. Tylko na niego trzeba polować. Bo schodzi jak świeże bułeczki.
Skoro koźlak to może warto żebyś spróbował Schlenkerli Dopplebock? Piłem i byłem naprawdę zachwycony. "Wincyj pomysłuf" nie mam :)
Lager Raciborski --->
Zapach - Żywiczny, słodko - kwaśne cytrusy, kwaśne jabłka. W tle jakby biszkopty. Przyjemny, dość intensywny. Ocena 7,8/10.
Piana - Bardzo obfita, średnio i grubo pęcherzykowa, opada umiarkowanie. Oblepia szkło. Niestety opadając mocno się dziurawi i nie wygląda to ładnie.
Barwa - Złota, nieznacznie mętne.
Smak - Lekko żywiczno - cytrusowy, wytrawny. Goryczka wyraźna. Zdecydowanie czuć nowofalowe chmiele. Nie jest to jednak trunek wielowymiarowy. Dużo się w nim nie dzieje, poza tym, że nie smakuje jak typowy lager i ma wyraźną goryczkę. Ocena 7,1/10.
Ocena ogólna 7,2/10.
Z tego browaru od wczoraj próbowałem:
Twierdzowe - dobre 8/10
Klasycznie warzone - również dobre 8/10
Mocne - trochę za słodkie 6/10
Zielone - również troszkę zbyt słodkawe 6,5/10
Jestem z Raciborza, a jeszcze tego lagera nie piłem. Podchodzę generalnie dość sceptycznie do raciborskich, bo zawsze wydawały mi się zbyt słodkie, ale w swej ignorancji nawet nie wiedziałem, że oni go nachmielili amerykańskimi odmianami. Dzięki za tę ocenę, na pewno sprawdzę teraz! :)
Nie mam fot, ale wypite ostatnio były:
Polizei - browar Fabryka piwa - styl: gose
No to jest dziwo! pierwszy raz piłem gose i pewnie jak jeszcze kiedyś zobacze w sklepie albo multitapie to znowu spróbuje. Jesli ktoś jak ja, niezorientowany był, gose to kwaśne piwo z dodatkiem soli, efekt jest taki że kwaśność jest stłumiona(sól ogólnie przytępia inne smaki) na języku, ale dość wyraźnie czuć ją na finiszu. Myślę że to piwo typowo do picia na zimno, raczej boje się nawet myśleć jak smakuje dobrze ogrzane gose, może kiedyś sprawdzę ale dla mnie wszystkie kwachy nadają się do picia tylko na zimno. Zapach i smak tego piwa jest bardzo specyficzny, trudno mi nawet znaleźć teraz jakieś deskryptory(kiszona kapusta? może?), nietrudno mi sobie wyobrazić, że niektórych doznania sensoryczne mocno odrzucą, ja nie miałem problemu z dopiciem do końca, chętnie sprawdzę jeszcze inne piwa w tym stylu.
Fruit ale - browar Jan Olbracht feat. Marcin Senderski - styl: fruit ale(?)
To jedno z piw z kuźni piwowarów, takiego konkursu dla piwowarów domowych. Zwykle jak widzę że piwo jest owocowe to od razu myślę: "kwach", ale nie tym razem. To jest piwo z dodatkiem laktozy, chyba 12 ekstraktu odfermentowane do 4% z kawałkiem, nie powiedziałbym że jest słodkie, po prostu nie jest wytrawne. W aromacie bardzo przyjemna truskawka, może poziomka, może kefir truskawkowy - aromat bardzo wyraźny, intensywny, przyjemny, praktycznie nic mi tam nie przeszkadzało. W smaku bardzo gładkie, wyważone, słodycz nienachalna, kwaśność minimalna, bardzo przyjemne, bardzo pijalne, wysycenie? nie wiem, nie pamiętam, więc na pewno nie przeszkadzało. chyba tak wyobrażałem sobie idealne piwo owocowe. Polecam każdemu.
Piwa z Raciborza nie dawały ostro metalem? Ostatni raz z tego browaru piłem porter pewnie z 1,5 - 2 lata temu i było strasznie...
Ale, ale! Dziś IPA day - ktoś pił jakąś ipę? :) Ja miałem przyjemność spróbować http://www.ratebeer.com/beer/hoppin-frog-killa-vanilla-extraordinary-ipa/366300/ i https://www.beeradvocate.com/beer/profile/147/43905/
Posmak żelaza to prędzej w Tenczynku.
W Raciborzu natomiast od około 2 lat sporo się zmieniło i się zmienia, np. nowy piwowar którego dziełem jest ten Lager.
W większości są to piwa warzone pod przeciętnego (masowego) odbiorcę, czyli lekkie w odbiorze, nie za mocno goryczkowate. Osobiście odnoszę wrażenie, że większość tych piw jest robiona z jednego wzorca - bo smakują bardzo podobnie, różnią się głównie mocą i ekstraktem, ewentualnie drobnymi niuansami. Są oczywiście wyjątki, choćby takie jak Lager Raciborski.
Co nie zmienia faktu, że mi akurat pasują. Mogłyby być natomiast nieco tańsze, bo jak na tę cenę, to nie oferują niczego, czego nie można znaleźć w tańszych piwach.
Ze swojej strony polecam Miłosław Blonde Ale - tanie (ok. 3,30) i przyzwoite piwo, które nie smakuje jak kolejne masowe wytwory, a jednocześnie nie powoduje odruchu wylewanie do zlewu, dla mniej obeznanych z bardziej oryginalnymi trunkami.
Chyba kil był fanem? Dziś u mnie rządzi 1 na 100, 4,29 w kerfie. ;) Miłego wieczoru, Panowie, i... na zdrowie!
Popijam właśnie tego lagera raciborskiego i w zapachu rzeczywiście czuć te chmiele :o
Natomiast jest stanowczo przegazowane i dalej daje mennicą, gwoździami itp. Ale ogólnie nie jest źle, goryczka jest i to nawet przyjemna (warka do 13.10.2016). Pozostało czekać teraz na jakiegoś ale'a :)
Saison - Bowler Hat --->
Zapach - Lekko wędzony, wyraźnie słodowy, jest też w tle skórka curacao. Nie wiem co spowodowało ten wyraźnie wędzony aromat, ale skojarzenie mam jednoznaczne (może z dodatkiem lekko zaznaczonego kadzidła). Ocena 8,1/10.
Piana - Puszysta, gęsta, drobno i średnio pęcherzykowa. Opada umiarkowanie szybko. Nieznacznie oblepia szkło.
Barwa - Bursztyn z odcieniem rubinowym. Lekko mętne.
Smak - Czuć smak curacao, ale jest zdecydowanie więcej przypraw. Wyraźnie słodowe tło, oraz nieznaczna, ale wyczuwalne goryczka. Na podniebieniu pozostaje posmak, przywodzący na myśl zapach kadzideł kościelnych. Kwaskowość wyczuwalna. Alkoholu nie czuć wcale. Mimo odbioru całości jako wytrawnego trunku, jest też nuta słodyczy. Smak złożony, głęboki, ale trudny w odbiorze. Z pewnością niewielu będzie pasował. Dla mnie przyjemne piwo, o bardzo oryginalnym smaku. Jeszcze niczego podobnego nie piłem. Ocena 8,3/10.
Ocena ogólna 8,2/10. Kupiłem tydzień temu w moim piwnym sklepie, jako nowość - nowy browar wypuszcza nowe piwo. Cena ok. 5 - 6 PLN - jak mniemam promocyjna. Jak na tę cenę, piwo bardzo dobre dla mnie, choć dotychczasowe recenzje są bardzo krytyczne. Niestety, piwo słabo pasuje do stylu.
dzieki szczegolnie za opis piany, to zweryfikowalo mocno kilka moich wyborow!
Na dniach postaram się sklecić wrażenia z Po godzinach apple wheat z Ambera. Jak to Amber, pewnie szału nie zrobi :)
Imperium pprunum :D
Apple Wheat bardzo fajny. Lekki posmaak jabluszka i cytrusow, nie jest naa pierwszym plaanie, dobrze espolgra z goryczka. Z radlero podobnych piw jaknajbardziej ppolecam i na pewno siegne grugi raz w bardziej upalny dziien ;)
Pil ktos cos takiego jak belgijski Palm? ;)
Nie miałem okazji. Za to z innych typowo belgijskich piw, piłem ostatnio Gueze z Lindemansa. Całkiem smakowite. Tak powinny wyglądać... cydry :P
Kupilem w pobliskim monopolowym za 7.99 zl, buteleczka 0,75 l z szklaneczka ;)
Kiedyś Palm był produkowany przez jakiś polski browar, nie pamiętam dokładnie przez jaki. Wtedy smakował oryginalnie, ale nie pamiętam, żeby to było coś nadzwyczajnego.
Nick
O ile mnie pamięć nie myli to było dość słodki i mocny. Jak dla mnie nic rewelacyjnego.
twostupiddogs ---> Słodkawy - tak, mocny - nie. Dodatkowo miał przyjemną bursztynową barwę i posmak drożdży. Z chęcią kupię i sobie przypomnę ten smak. Jedyne co, to nieco mnie cena odstraszyła od natychmiastowego zakupu, bo było grupo ponad 5 PLN za małą buteleczkę.
Bernardyńskie - Browar w Grodzisku Wlkp. --->
Zapach - Słodowy, lekko dymiony, kakaowy. Jest też nuta kwaśnego jabłka. Bardzo przyjemny, dość intensywny. Ocena 7,8/10.
Piana - Betonowa, bardzo puszysta, drobno i średnio pęcherzykowa. Trzyma się bardzo długo i oblepia szkło.
Barwa - Bursztynowe, mętne.
Smak - Wyraźnie wędzony, kwaskowy, z mocno wyczuwalnym posmakiem chleba. Wysycenie wysokie. Goryczka początkowo umiarkowana, po kilku łykach zdecydowana. Odbiór wytrawny. Poza smakiem wędzonki, czuć też posmak przypalanego drewna (nie dymu, tylko drewna). Ciekawe piwo, oryginalne w odbiorze. Na pewno nie dla początkujących. Ocena 7,8/10.
Ocena ogólna 7,8/10.
Piwojad - Onyks
czekoladowo - waniliowy imperial stout
ładna buteleczka z długą szyjką, 330mlm etykieta na miarę Pana grafika od Piwojada - miało być chyba exclusiv a wyszedł czar PRLu. Piwo czarne jak smoła, piany brak, w ogóle chyba gazu brak w tym piwie, ale to w sumie szczegół. W aromacie gorzka czekolada z wanilią i to taka na maksa czekolada, taka po prostu wedel gorzka rozpuszczona w kąpieli wodnej, aż mam ochotę dolać mleka :D w smaku w sumie też - piwo raczej wytrawne, choć bez przesady, lekka goryczka, delikatna kwaśność, mało słodyczy, wyczuwalny alkohol(w końcu 8%). Trochę mało ciała jak na taki ekstrakt(22), to nie jest RIS z tych gęstych pełnych i oleistych. Ta czekolada z jednej strony może zachwycić, choć też nietrudno wyobrazić mi sobie narzekania, że przez tę intensywność czekolady piwo wydaje się nieco jednowymiarowe.
Pilzner - Miłosław --->
Zapach - Słodowy, lekko cytrusowy i żywiczny - i tyle. Ale za to przyjemny i dość intensywny. Ocena 7,0/10.
Piana - Puszysta, biała, drobna. Opada umiarkowanie. Nieznacznie oblepia szkło.
Barwa - Żółta, wpadająca w jasno pomarańczową. Klarowne.
Smak - Słodkie cytrusy z wyraźną podbudową słodową. Nieznaczna iglasta żywica. Goryczka średnia. Przyjemna i zgrabna kompozycja smaków. Ocena 7,5/10.
Ocena ogólna 7,5/10. Smaczne i tanie piwo (cena poniżej 3 PLN), o rewelacyjnym stosunku cena/jakość. Polecam.
Nick
Ooo tak. W tej cenie Mirosław wymiata. Jedynie z czym się nie zgodzę to piana. Jak dla mnie opada szybko.
Co do Palm to pamiętam jeszcze, że chyba było lansowane jako piwo dla kobiet.
A ja się właśnie raczę Komesem, poczwórnym bursztynowym. I jak nie lubię mocnych piw to trzeba oddać piwowarom, że zrobili naprawdę dużo, aby nie było czuć alko.
twostupiddogs ---> Z tą pianą to bywa różnie, zależnie od warki, od temperatury trunku, etc. W końcu też zależy to od indywidualnej oceny - co znaczy szybko, a co umiarkowanie... Komesik poczwórny jest ok, choć i tak dla smakoszy piwa mocnego raczej. Alko może tam nie czuć, ale dekiel dymi mocno po wypiciu.
zgadzam sie z przedmowca przedmowcy. szybko opadajaca piana niszczy obraz calosci.
zeby nie ta piana....
Foreign Extra Stout - Langier Beer --->
Zapach - Piękny czekoladowy zapach z wyraźnymi akcentami orzechów ziemnych i szlachetnej kawy. W tle wyczuwalna delikatna nuta wanilii. Bardzo intensywny. Ocena 9,2/10.
Piana - Nikła, beżowo - brązowa. Drobna i puszysta. Opada powoli, oblepia szkło.
Barwa - Niemal czarna, nieprzejrzyste.
Smak - Kawa z wyraźną palonością, w tle wanilia i gorzka czekolada. Zdecydowanie wytrawne i mocno goryczkowate. Jest też poza smakiem tegoż zboża, żytnia gładkość, którą jednak nieznacznie zaburza wyraźna kwaskowość. Całość uzupełnia mocno zaznaczony posmak ziół (lub wnętrza pestki), od którego wydaje się wywodzić goryczka. Jak dla mnie brakuje jakiegoś słodszego owocowego akcentu (śliwka, wiśnia), który by nieco zrównoważył wytrawność, paloność i goryczkę trunku. W miarę ogrzewania, nuty waniliowe przybierają na sile. Poprawie się też nieco odbiór całości, która nie wydaje się już taka wytrawna. Ocena 8,6/10.
Ocena ogólna 8,7/10. Bardzo przyzwoite piwo o wspaniałym aromacie i oryginalnym smaku. Do ideału zabrakło nieco równowagi - nie mniej amatorzy wytrawnych i zdecydowanych smaków powinni być zachwyceni.
Dzisiaj zdradzam piwną rewolucją na rzecz-->
Popularne cydry (które kojarzą mi się z gazowanym soczekiem jabłkowy) wymiękają przy tym cydrze. Polecam:)
Dobry sklep z piwem bez problemu powinien to Ci sprowadzić. Może poszukaj w sklepach specjalizujących się w winach?
W żadnych sieciówkach, nawet tych aspirujących do "bogatszych" klientów nie widziałem tego cydru. Tanie to to nie jest bo 6,5 za 330ml ale dla mnie to jest inny poziom cydru. Nie żaden słodki ulep tylko orzeźwiający, wytrawny napój. Taniczny, ściągający ale w taki sposób że chcesz więcej:)
https://www.youtube.com/watch?v=ugDXacG322o&list=PLf4OSsN1AfNzBpLIKw58QlL5bKLc_HDqL&index=13
ps polecam ipę z lidla za 3.99
Barrel Nygus - Solipiwko (podwójny milk stout leżakowany w beczkach po whisky) --->
Zapach - Bomba! Intensywny, czekoladowy, kawowy, orzechowy, słodki. Wyraźny waniliowy aromat whisky. Wszystko przenika się ze sobą w idealnych proporcjach - nie ma jednej dominanty ;) Rewelacja. Przy piciu ze szkła, po lekkim ogrzaniu, mam wrażenie jakbym czuł wyraźnie w tle suszone grzyby. Do ideału zabrakło jakiegoś kontrującego te słodkości akcentu. Ocena 9,8/10.
Piana - Gęsta i drobna, ale niezbyt obfita. Trzeba się postarać, żeby się utworzyła. Beżowa, opada umiarkowanie, oblepia szkło.
Barwa - Ciemno brunatna, niemal czarna, z rubinowymi przebłyskami.
Smak - To co pierwsze wychodzi na plan, to szlachetny, delikatny i gładki smak whisky - jest bardzo wyraźny. W następnej kolejności wychodzi kawa i czekolada, popędzane przez słodycz laktozy. Kwaskowość wyraźna, goryczka niska, ale wyczuwalna. Jest też lekka paloność. Trunek wyśmienity, choć jeśli chcieć się czepiać, to whisky jest za bardzo na pierwszym planie - nieznacznie, ale jednak. Momentami można mieć wrażenie, jakby się piło drinka whisky + cola z odrobiną kawy. Na plus można wziąć to, że w odróżnieniu od innych 'whiskaczowych' piw, tutaj nie ma całkowitej dominacji tegoż smaku/zapachu, która zakrywałaby resztę. Ocena 9,5/10.
Ocena ogólna - 9,6/10. Niemal ideał, ale jakiejś drobiny zabrakło. Cena jak za aromat whisky trochę za wysoka - ok. 15 PLN za 0,33L. Mimo to, warto choć raz w życiu spróbować.
Zgadzam się jak najbardziej z Twoją oceną, dziwi mnie jedynie że w sumie przeszło to piwo tak bez echa. Gdyby nie przypadek to nawet bym nie wiedział że coś takiego się pojawiło :P
Orkiszowe - Kormoran --->
Zapach - Zapach słodu pszenicznego i chmielu, ale z początkowo wyczuwalnym nieco mokrym 'kartonem', który na szczęście szybko zanika i nie drażni zbytnio. Ocena 7,6/10.
Piana - Bardzo gęsta, drobna, kożuszkowa, biała. Opada powoli, oblepia szkło.
Barwa - Jasno - żółta, mętne.
Smak - Wyraźnie słodowo - zbożowy, gładki, trochę bananowy. Kwaskowość zaznaczona, goryczka średnia. Wysycenie niskie, do średniego. W odbiorze trunek półwytrawny - pijalny. Fajerwerków nie ma, ale jest przyzwoicie. Ocena 7,4/10.
Ocena ogólna 7,5/10. Z pewnością warte spróbowania, cena umiarkowana. Przypadnie do gustu wielbicielom wyraźnej słodowej podbudowy.
Scottish Oat Stout - Belhaven --->
Zapach - Czuć owsiany słód, mleczną czekoladę i kawę zbożową. Niezbyt intensywny. Ocena 7,5/10.
Piana - Dość obfita, średnio i grubo pęcherzykowa, ciemno - beżowa. Opada szybko i zanika do zera, nie oblepia szkła.
Barwa - Ciemno brunatna, niemal czarna, z rubinowymi przebłyskami.
Smak - Wyraźnie czekoladowy, kawowy, nieco kwaskowy. Słodycz wyczuwalna. Trunek gładki, dobrze ułożony, pijalny. Stonowana paloność dobrze uzupełnia pozostałe smaki. Goryczka średnia do niskiej, ale dobrze kontrująca słodkie treści. Alkohol niewyczuwalny. Ocena 7,9/10.
Ocena ogólna 7,8/10. Bardzo dobre w smaku piwo z niezbyt intensywnym aromatem. Może wydawać się nieco za słodkie, mimo wyraźnej kontry goryczki i paloności. Cena w miarę ok. Obecnie większość piw tego browaru można nabyć w Leclerc w okolicach 5,50 PLN za 0,33L.
Wee Heavy - Belhaven --->
Zapach - Wyraźnie słodowy, biszkoptowy, dość intensywny. Ocena 7,9/10.
Piana - Bardzo obfita, drobna, kożuszkowa, jasno - beżowa. Opada umiarkowanie, nieznacznie oblepia szkło.
Barwa - Rubinowa, klarowne.
Smak - Wyraźnie słodowe, słodkie, owocowe (śliwka, gruszka, słodkie jabłko). Goryczka niska, kwaskowość nieznaczna. Alkohol niewyczuwalny. Dobrze zbalansowane. Odbiór półsłodki, przyjemne i pijalne. Bardzo fajne piwo, które samo leje się do gardła. Alkohol niemal niewyczuwalny. Ocena 8,2/10.
Ocena ogólna - 8,2/10. Mocne, aromatyczne, dobrze zbalansowane piwo. Cena jak w przypadku poprzednika przyzwoita - ok. 5,50 za 0,33L.
Nick - moja rewolucja wyraznie opadła i czasem spróbuje coś nowego ( co i Ty próbowałeś) ..
ale czy nie myślałeś o złożeniu jakiegoś bloga? :)
Testujesz tyle że ja pawnucze (a tak zawsze może by jakiś grosz wpadł na kolejne testy) :)
DiabloManiak ---> Czy dużo testuję? I tak i nie. Nie poluję specjalnie na nowości, nie wczytuję się w piwne blogi, nie śledzę informacji o premierach (czasem zerknę na kanał Kopyry). Po prostu jak idę do sklepu (a chodzę tylko tam, gdzie wybór jest duży), staram się przeważnie kupić coś, czego jeszcze nie piłem.
Bloga prowadzić nie będę z racji braku czasu. Piwo próbuję czysto amatorsko - nie znam się na produkcji, nie rozróżniam wielu rodzajów chmielu, drożdży, etc. A że wydaje mi się, że mam rozwinięte narządy sensoryczne, staram się opisywać swoje wrażenia dla piwoszy takich jak ja, czyli amatorów z piwnym zacięciem.
Sosnowe APA - Miłosław --->
Zapach - Żywica drzew iglastych, słodkie cytrusy. Słody wyczuwalne. Umiarkowanie intensywny. Przyjemny, kwaśno - słodki aromat. Ocena 7,9/10.
Piana - Puszysta, gęsta, drobna, biała. Opada szybko, prawie nie zostawia śladu na szkle.
Barwa - Złota, mętne.
Smak - Przede wszystkim jest smak 'roślinny' czyli taki, jaki można sobie wyobrazić po użyciu w produkcji pędów (w tym przypadku sosny). Jest to smak ściągający, cierpkawy, z nutami żywicznymi, zwierający sporą dawkę posmaku słodkiego, czerwonego grejpfruta. Goryczka wyraźna, choć amatorzy 'goryczki po byku' będą zawiedzeni. Podobne piwa już piłem - choćby te chmielone nowofalowymi odmianami - np. Jankes z Lwówka. Tutaj jednak smak żywiczny ma dodatkowy wymiar - jest nieco łagodniejszy, słodszy i bardziej rozbudowany. Jest za to mniej goryczki. Ocena 8,3/10.
Ocena ogólna 8,3/10. Przyzwoite piwo w przyzwoitej cenie - ok. 4,50 PLN za 0,5L. Do lepszej oceny jednak czegoś zabrakło. Może ciut więcej kwasku, może goryczki...
A z miodowych, ktore wedlug was jest najlepsze? Ostatnio pilem na miodzie gryczanym, lomze miodowa i ciechana miodowego i te pierwsze jest imo najlepsze, zreszta po nie najczesciej sięgam jak chce piwo miodowe. Ale Kopyr je zmasakrowal i nie wiem czy to z moimi kubkami smakowymi jest cos nie tak, czy facet sie myli jako wyrocznia piwna. A moze jeszcze jakies inne jest warte uwagi?
Mutant z Krainy OZ ---> Pierdziel to, co ktoś zmasakrował (choćby był to sam Kopyra) :) Pij to, co Ci smakuje. IMHO, najlepsze miodowe piwo, to Miodne z Kormorana. Swoje kosztuje (ok. 5 PLN) ale jest super. Na miodzie gryczanym (Manufaktura Piwna) też wg mnie jest ok i mi smakuje bardzo.
Złoty Pociąg (Porter) - Lwówek --->
Zapach - Śliwkowy, czekoladowy, kawowy, likierowy. Intensywny. Ocena 8,5/10.
Piana - Puszysta, drobna, dość obfita. Beżowa, opada umiarkowanie, oblepia szkło.
Barwa - Ciemno brunatna, niemal czarna. Nieznaczne rubinowe refleksy.
Smak - Wyraźna czekolada, śliwka i kawa. Spora kwaśność. Goryczka niska, palone nuty również wytłumione. Słodycz wyczuwalna, ale dobrze kontruje kwaśność, mieszając się z nią w ciekawą kompozycję. Wysycenie niskie. Odczucie w ustach gładkie. Jest to dość delikatny porter, o całkiem bogatym i przyjemnym smaku. Z pewnością można polecić osobom, które chciałyby zacząć przygodę z nieco mocniejszymi porterami. Ocena 8,5/10.
Ocena ogólna 8,5/10.
Tesco, Auchan i Leclerc. Nie wiem jak jest wszędzie, ale w moich stronach mają już stałą ofertę craftów.
Santiako - sporo piw ma np. żabka u nie na osiedlu, np. bardzo duże "portfolio" Miłosława, ale że chyba każda żabka to franczyza to dużo zależy od tego kto prowadzi sklep. Inaczej mówić mogą zamówić z żabkowej centrali Miłosława, a nie muszą :)
Jak masz dostęp do Makro to tam też możesz znaleźć sporo dobrych piw i nie musisz ich od razu kupować w kratach. Ale mają też np. zestawy np. 5 różnych piw Miłosława, Ambera etc. czasem z gadżetami jak szkło do picia danego piwa (chociaż ja jako smakowy cham, nie widzę różnicy, bo piwo najlepiej smakuje mi z 0,33 l kufelka, lub innego prostego naczynia o pojemności od 0,2-0,3 l :), ewentualnie takie jak na zdjęciu w pierwszym poście) - miły dodatek dla kolekcjonera/smakosza.
DiabloManiak to samo pomyślałem, że NicK powinien założyć bloga/vloga z reckami piw i miałem to w tym poście pisać, kiedy zauważyłem, że już to napisałeś :D
Z drugiej strony, aby blog mógł żyć to NicK musiałby testować 1-2 piwa dziennie, co dla wątroby i portfela dobre by nie było :P A na koniec i tak sporo hejterów/PRowców by go nękało, bo piwo które NicK ocenił na 4, kto inny dałby 10 :)
Mutant z Krainy OZ kiedyś uważałem, że najlepsze miodowe piwo jest z Ciechana, ale teraz uważam, że jest zdecydowanie za słodkie. Sam chętnie znalazłbym jakieś "wytrawne" piwo miodowe (czytaj, mało słodkie, ale z normalną goryczką. Takie piwo niestety prawdopodobnie nie miałoby w sobie nawet odrobiny prawdziwego miodu, a jedynie aromaty :( ).
______________________
A i na koniec, bardzo chętnie przyjmę info, gdzie w Polsce kupię --->
Crambie's moim zdaniem najlepsze imbirowe piwo, w odróżnieniu od soczków pokroju Gingersa to piwo jest ostre w smaku w prawdziwy imbirowy sposób.
FarmHouse - Pinta --->
Zapach - Przede wszystkim słodko - kwaśne i gorzkie cytrusy. Czuć też słodkiego melona. Całość owocowa, cytrusowa i słodko - kwaśna. Ocena 8,5/10.
Piana - Drobna, puszysta, obfita. Opada powoli, nieznacznie oblepia szkło.
Barwa - Jasno złota, mętne.
Smak - Mocno cytrusowy (grejpfrut, cytryna), nieznacznie żywiczny, goryczka bardzo solidna i wyczuwalna od samego początku. Jest też sporo 'przypraw' i 'ziół'. Kwaskowość średnia do niskiej. Delikatna słodycz gdzieś w tle, ale zdecydowanie przeważają wrażenia wytrawne. Po lekkim ogrzaniu dochodzi nieco ziemisty posmak. Ocena 8,7/10.
Ocena ogólna 8,7/10. Przyzwoite piwo, które ma kilka poziomów głębi - nie jest jednowymiarowe. Choć na etykiecie widnieje napis 'sesyjne', to takim bym go nie nazwał. Ani alkoholu przesadnie mało nie ma - 5 %, ani nie wchodzi szybko, bo goryczka pokaźna i nieco zalegająca. Mocno cytrusowe i wytrawne nuty też nie nakłaniają do połykania nadmiernie szybko, a raczej zachęcają do smakowania każdego łyka.
John Smoker - Widawa --->
Zapach - Wyraźnie wędzony zapach drewna. Gdzieś w tle przebija czekolada. Po przelaniu do szkła na wędzony zapach schodzi gdzieś dalej, a wyraźnie dają o sobie znać czekoladowo - kakaowe nuty. W nosie też przyjemnie gra aromat szlachetnej whisky. Ocena 8,7/10.
Piana - Drobna, puszysta, obfita, beżowa. Opada umiarkowanie, oblepia szkło.
Barwa - Niemal czarna, z nieznacznymi przebłyskami rubinu.
Smak - Jest wędzoność, ale nie nachalna, jak to ma miejsce w wielu piwach. Jest też posmak whisky, ale delikatny. Kwaskowość spora. Czekolada wyraźnie wyczuwalna, ale nie rzuca się na pierwszy ogień. Na końcu pojawia się delikatna słodycz, uzupełniająca całość. Bardzo zgrabna kompozycja, nie przesadzona w żadną stronę. Ja to kupuję. Ocena 8,7/10.
Ocena ogólna 8,7/10. Mi to piwo bardzo smakuje. Ma przyjemny i złożony zapach i bardzo dobrze ułożony smak, gdzie nic nie wybija się ponad miarę i nie przytłacza innych składników.
Imperial IPA - Recraft --->
Zapach - Solidnie słodowy, kwaśny, cytrusowy (słodkie: limonka i cytryna). Bogaty, złożony i intensywny, przenikający się nawzajem składowymi. Ocena 8,7/10.
Piana - Bardzo gęsta i puszysta, drobniutka, biała. Opada powoli, oblepia solidnie szkło.
Barwa - Bursztynowa, mętne.
Smak - Fantastyczny, bogaty, złożony. To co czuć pierwsze, to nieco palona i zdecydowana słodowość, bardzo wyraźna skórka od chleba, oraz kajmakowa słodycz skontrowana wyraźną i wielowymiarową goryczką - nie zalegającą. Kwaskowość bardzo wyraźna, alkohol praktycznie niewyczuwalny. Jest też odrobina cytrusów, delikatne żywiczne nuty i czego tam jeszcze nie ma? Rewelacyjne piwo, skomponowane niemal idealnie. Ok... po takich superlatywach z mojej strony musiałem spojrzeć na inne recenzje i było to, czego oczekiwałem - rozjazd ocen bardzo duży. Od przeciętnych not, do niemal najwyższych. Nie wiem od czego to zależy - czy od warki, czy od charakteru piwa - mi bardzo smakuje, choć mogę sobie wyobrazić też to, że innym średnio przypadło do gustu. Dla mnie trunek niemal idealny. Ocena 9,3/10.
Ocena ogólna 9,2/10. Nie aromat, ale smak przede wszystkim. Aromat fajny, ale smak robi wszystko... bo i wiele w nim można znaleźć...
Toruńskie z Miodem - Krajina Piva Group --->
Zapach - Przede wszystkim miodowy, co chyba nie dziwi. W tle słody i delikatny chmiel. Przyjemny, intensywny. Zakładam, że zgodne z etykietą nie dodawano żadnych aromatów, a to oznacza, że dla uzyskania takiego efektu miodu dodano całkiem sporo. Ocena 8,0/10.
Piana - Obfita, puszysta, biała. Opada dość szybko zmieniając się z drobnej w średnią (objętość pęcherzyków). Oblepia szkło.
Barwa - Jasno złote, mętne.
Smak - Miód znowu na pierwszym miejscu. Jest też wyraźna kontra chmielowej goryczki i spora doza kwaskowości, co powoduje, że słodycz nie zdominowała całkowicie tego trunku. Pod tym wszystkim jest wyczuwalna solidna baza słodowa. Piwo to nie ma wielu wymiarów, ale jest dobrze skomponowane. Przywodzi na myśl porządnie goryczkowe piwo, które ktoś nie lubiący jej nadmiaru, postanowił osłodzić je sporą dozą miodu. Jedyne co przeszkadza, to fakt, że goryczce brakuje nieco szlachetności. Ocena 7,7/10.
Ocena ogólna 7,7/10.
Tesco Finest - Porter --->
Zapach - Czekolada, słody, karmel. Dość przyjemny, średnio intensywny. Ocena 7,3/10.
Piana - Jasno beżowa, drobna, puszysta. Opada dość szybko, nieznacznie oblepia szkło.
Barwa - Brunatne, nieco mętne.
Smak - Nieco palony, słodowy, skórka od chleba, w tle mało szlachetna kawa zbożowa. Goryczka umiarkowana, kwaskowość spora. Charakter wytrawny. Wysycenie umiarkowane w kierunku wysokiego. No cóż, nie ma się nad czym rozwodzić. Dawno nie piłem tak niepoukładanego piwa. Niby strasznej tragedii nie ma, ale ani tu ładu, ani składu. Ocena 5,5/10.
Ocena ogólna 5,6/10. Słabe piwo, którego nie są w stanie uratować nawet pobożne życzenia na etykiecie typu: 'finest' 'brewmaster' czy 'expertly crafted'. Omijać z daleka.
ktoś z was może faktycznie warzy piwo?
przymierzam się do mojej 3 warki, wybór padł na AIPA Earl Grey i chciałbym zasięgnąć języka :)
https://www.youtube.com/watch?v=ugDXacG322o :)
Nie chcę mi się zdjęcie dodać przez telefon a mam coś fajnego z polskiego podwórka. Zgadnijcie co !
Porter z Cieszyna? Ale on podobno aż taki fajny nie jest. Poza tym, zgadywanie jest bez sensu, tyle tego jest teraz.
I 100 pkt dla Frogusa! A to się zobaczy czy jest fajny czy nie. Kolejna szklanka przy okazji do kolekcji :)
Cieszyński Porter jest ok, chyba go nawet opisywałem już. Rewelacji nie ma, ale przyzwoity trunek.
NicK
Jako Twój wierny czytelnik pozwalam sobie zgłosić jedną uwagę.
Czy mógłbyś w recenzjach zamieszczać dane dot. zawartości alko i ekstraktu?
Zabite Dechami - Bourbon Brown Ale - Bowler Hat - Ekstrakt 15 %, Alk. 5,9 % --->
Zapach - Słodowy, orzechy Pecane, więcej nie wyczuwam z butelki. Ze szkła może wychodzi nieco bourbonowy charakter, ale ledwo wyczuwalny. Ocena 7,7/10.
Piana - Jasno - beżowa, wysoka, puszysta. Opada dość szybko. Nieznacznie oblepia szkło.
Barwa - Miedziano - brunatna. Mętne.
Smak - No nie jest źle. Przede wszystkim orzechy Pecane, wyraźna nuta kukurydzianego bourbona. Kwaskowość wyraźna, ale nie przesadna. Goryczka średnia do niskiej. Treściwe, dobrze skomponowane, alkohol praktycznie niewyczuwalny. Wysycenie umiarkowane. Z czasem wychodzi nieco kawy. Słodycz jest, ale nie przesadna. Przyznam, że pierwszy raz mam do czynienia z piwem, które wyraźnie pachnie i smakuje orzechami Pecane, czyli połączenia smakowego orzechów włoskich i żywego drewna ;) Ocena 8,2/10.
Ocena ogólna 8,1/10. Bardzo fajne piwo, którego im więcej wchodzi, tym bardziej chcę :)
Czarny Kot - zaw. alk 6 % --->
Zapach - Słodowy, karmelowy - przyjemny.W tle delikatne aromaty owocowe Ocena 7,0/10.
Smak - Podobnie jak w przypadku aromatu, dominują słody i karmel. Na szczęście jest odpowiednia doza goryczki, która nieco łagodzi słodkie doznania. Mam jednak wrażenie, że albo tej słodyczy za dużo, albo goryczki za mało, bo po paru łykach słodycz zaczyna nieco męczyć. Jest to raczej deserowy trunek. Niestety niczego więcej w smaku nie potrafię się doszukać. Ocena 6,3/10.
Ocena ogólna 6,4/10. Trochę za słodkie piwo, bez większych wad. Dla wielbicieli ciemnych i słodkich piw będzie ok. Dzisiaj bez piany i barwy, bo nie dysponuję szkłem.
Black Boss - Witnica: porter bałtycki, alk. 8,5 %, ekstrakt nie jest podany --->
Zapach - Czekoladowy (mleczna), owocowy (śliwka, wiśnia), kawowy. Bardzo przyjemny, złożony i intensywny. Ocena 8,5/10.
Piana i barwa - brak szkła, nie oceniam. W butelce jednak wygląda jak jeden z jaśniejszych porterów jakie piłem.
Smak - Przede wszystkim czuć smak gorzkiej czekolady z nadzieniem owocowym. Do tego dochodzi wyczuwalna, ale nie przesadna paloność. Zaraz za tym daje się wyczuć kawę. Jest wyraźna słodycz, ale też spora kwaskowość. Goryczka średnia, ale ma tendencję do lekkiego zalegania. Ogólnie odbiór jest półwytrawny do półsłodkiego. Przyjemny porter, nieco mniej palony i lżejszy od przeciętnego przedstawiciela gatunku. Ocena 8,5/10.
Ocena ogólna 8,5/10. Jest to najprawdopodobniej to samo, co Porter Witnicki, gdyż woltaż ten sam (8,5 %). Swego czasu piłem jeszcze jeden porter z browaru Witnica, tylko w małej, pękatej butelce - miałem wrażenie, że był najgorszy z tej trójki, chociaż podobno wszystkie one to jeden pies ;)
Belgian IPA - Komes - ekstr. 17 %, alk. 8 % --->
Zapach - Dużo słodkich cytrusów, żywica, charakterystyczna nutka drożdżowa. Dodatkowo w tle kwaśne i słodkie jabłka. Przyjemny, intensywny i złożony. Ocena 8,5/10
Piana - Bardzo obfita, puszysta, mocno 'pracująca' - szybko się redukuje i rozpada na większe oczka. Prawie nie zostawia śladu na szkle.
Barwa - złota, lekko mętne.
Smak - Żywica i słodkie, dojrzałe cytrusy, smak wyraźnie słodowy. Charakterystyczny posmak drożdży. Poza żywicą, czuć też jakby smak świeżego, soczystego drewna. Goryczka wysoka i konkretna. Całość w odbiorze wytrawna do półwytrawnej. Piwo treściwe i pełne smaku. Alkohol wyczuwalny, ale dobrze kontrolowany. Kwaskowość średnia. Ocena 8,0/10.
Ocena ogólna 8,1/10. Przyzwoite piwo, dla amatorów konkretnych i zdecydowanych smaków. Do ideału zabrakło czegoś, coby prowadziło to piwo w jakimś wyjątkowym kierunku. A tak jest gorzko, mocno i wyraźnie, ale poza solidnym rzemiosłem, sztuki w tym nie ma. Poza tym mam wrażenie, że jest to po prostu Komes - czyli piwo podobne do innych tej marki mocnych trunków.
Jako, że mój odbiór jednego z kultowych piw "Imperator Bałtycki" różnił się istotnie od wrażeń ogółu, postanowiłem dać kolejną szansę temu ponoć szlachetnemu trunkowi.
Imperator Bałtycki - Pinta - ekstrakt - 24,7 %, alk. 9,1 %. --->
Zapach - Wyraźnie słodowy, cytrusowy, ale do typowych aromatów porteru bałtyckiego jest bardzo daleko. Wcześniej czułem czekoladę, a tym razem tego brak... No może ze szkła nieco czekolady wychodzi, ale... tym razem czuję coś bardziej na kształt kapusty kiszonej... Ja pierdzielę, niezła jazda... może coś ze mną nie tak? Poukładam to sobie lepiej. Na siłę jestem w stanie wyczuć coś na kształt czekolady, może nawet delikatnie palonej kawy, ale kapusta kiszona nie odstępuje na krok... Ocena 7,0/10.
Piana - Podobnie jak poprzednio, ciężko się do czegoś przyczepić. Jest ok.
Barwa - Jak poprzednio - bardzo ciemna, niemal czarna, z przebłyskami rubinu - w praktyce ciemno brunatna.
Smak - Tutaj bardzo wyraźna kawa, sporo czekolady i paloności. Kwaskowość spora i niestety cały czas gdzieś to krąży wokół kapusty kiszonej... Goryczka od paloności wysoka. Jest też wyraźna likierowatość, ale zdecydowanie mniej czerwonych owoców niż czułem poprzednio. Po ogrzaniu jest więcej typowo porterowych smaków - ale brakuje w tym szlachetności. Ocena 8,0/10.
Ocena ogólna 7,9/10. Nie wiem czy to ze mną jest coś nie tak, czy z tym trunkiem. Może zwyczajnie mi on nie leży. Jestem daleki od zachwytów, ale i daleki od narzekania (może poza tą kapustą kiszoną). Mimo szczerych chęci, to podejście jest zdecydowanie gorsze od poprzedniego i następnego już nie będzie.
Erdbeer Porter, alk 4,2 % --->
Zapach - Wyraźnie truskawkowy, nieco czekolady w tle. Poza tym niewiele się dzieje. Ocena 6,1/10.
Piana - Puszysta, kremowa, opada powoli oblepiając szkło.
Barwa - Ciemny bursztyn z rubinem.
Smak - 'Oranżadka' owocowa o lekkim posmaku piwa. Czuć truskawki, jest słodko, jest nikła goryczka (dobrze że jest, bo słodyczy jest bardzo dużo). Typowo damski trunek, który z piwem ma dalekie związki. Nie jest to złe, nawet smaczne - ale po wypiciu połowy mam dość - zdecydowanie za słodko. Ocena 6,3/10.
Ocena ogólna 6,2/10.
No co Ty, to jest tak obrzydliwe, że głowa mała. XD Gorsza jest tylko wiśnia. Oba te potworki walą chemią na kilometr.
https://www.ratebeer.com/beer/bergquell-erdbeer-porter/82494/
Starałem się zrozumieć sens kupowania tego - głównie przez kobiety. Jak dla mnie jest to nie do przyjęcia, ale gdybym był kobietą, to może bym się skusił. Pierwszy łyk, a nawet dwa - ok - potem męczarnia. Gdybym oceniał tylko z mojego punktu widzenia, ocena byłaby niższa o 1 pkt. - czyli wyszłoby 5,2 - niemal dno.
Fortuna wypuściła ostatnio aż 5 nowości ,w tym Komes Belgian Ipa, którego, Nicku opisywałeś.
Za oficjalnym facebookiem Fortuny:
"Rodzina Komesa słynie z wielokrotnie nagradzanego Portera Bałtyckiego, ale tej jesieni przyszedł czas na...
Komes Russian Imperial Stout (alk. 12%, ekstr. 25%), Komes leżakowany z płatkami dębowymi (alk. 9%, ekstr 21%) oraz Komes Malinowy warzony z sokiem malinowym i leżakowany z chilii i wanilią (8,5%, ekstr. 21%). Trzy specjalne edycje w zestawie z kielichem dostępne wkrótce w sklepach. Tylko w tym roku."
Oglądałem wczoraj recenzje tych 3 piw. Pewnie niedługo sam przetestuję. RiS wypadł ponoć bardzo blado.
I druga nowość:
"Pomimo nadchodzącej jesieni Miłosław Warzy Śmiało pełną parą! Oto prezentujemy Wam Klonowego MILK STOUT’a. To ciemne piwo górnej fermentacji z dodatkiem cukru mlecznego (laktozy) oraz syropu klonowego. Zawsze ciekawi piwa! Czy Wy również? :)"
My jak najbardziej :) Bedę niedługo w Miłosławiu to na pewno kupię Milk Stouta, nad Komesami się zastanowie, ale bezpieczniejszym wyjściem będzie napisanie listu do św. Mikołaja :)
Porter Bałtycki - Browar Staropolski - BLG. 22, alk 10,2 % --->
Słowem wstępu - piłem kilka jasnych piw z tego browaru i były paskudne. Zobaczymy jak będzie z porterem.
Zapach - Jest czekolada, jest kawa, jest nieco paloności - w sumie przyjemny zapach portera, który mógłby być nieco bardziej intensywny. W tle są też czerwone owoce - coś jak śliwka czy wiśnia. Jak na tak wysoki woltaż, alkoholu nie wyczuwam. Ocena 8,0/10.
Piana - Puszysta, beżowa, drobna i średnia (pęcherzyki). Opada umiarkowanie, oblepia szkło.
Barwa - Brunatna, klarowne. Jak na porter - raczej jaśniej niż przeciętna.
Smak - Przede wszystkim czuć kawę i mocną paloność. Zaraz za tym wychodzi spora kwaskowość. W tle nieco gorzkiej czekolady. Goryczka spora i ma tendencję do zalegania. Odbiór trunku wyraźnie wytrawny, choć są pewne słodkie akcenty pochodzące od nut śliwkowych. W posmaku wyraźnie występuje likierowatość, a alkohol rozgrzewa przełyk. Po lekkim ogrzaniu alkohol coraz bardziej dochodzi do głosu - jest wyraźnie wyczuwalny i zaczyna nieco dominować w smaku. Nie jest on specjalnie szlachetny, ale tanią wódą też nie wali. Ocena 7,8/10.
Ocena ogólna 7,8/10. Nie jest źle, ale jak dla mnie brakuje ułożenia i zbyt mocno po ogrzaniu wychodzi alkohol, który przykrywa inne smaki. Finezji też w tym nie ma, ale ogólnie jest ok. Myślałem - po przejściach z innymi piwami z tego browaru - że będzie zdecydowanie gorzej.
Russian Imperial Stout - Komes, ekstrakt 25 %, alk 12 % - parametry srogie... --->
Słowem wstępu - parametry wysokie - BLG. 25 % i aż 12 % alko... Czy to da się pogodzić?
Zapach - Jest czekolada, jest kawa, jest też bardzo wyraźna likierowatość. Czuć moc, ale zapach nie jest skomplikowany i złożony. Dość wyraźnie wychodzą owoce, ale dominacji tych czerwonych nie ma, więc są pewne obawy... Po lekkim ogrzaniu alkohol daje się we znaki i przykrywa niemal wszystko. Ocena 7,6/10.
Piana - Bardzo obfita, drobna i średnia. Opada dość szybko, oblepia nieznacznie szkło.
Barwa - Brunatna, niemal czarna, klarowne. Rubinowe przebłyski.
Smak - Kwaskowa kawa, gorzka czekolada, śliwka w alkoholu. Wyraźnie czuć coś na kształt likieru śliwkowego, ze sporą dozą goryczki wnętrza pestki owocowej. Alkohol za bardzo uwypuklony - ale na szczęście szlachetny i nie dominujący. Wysycenie średnie do niskiego. Odczucie w ustach dość gładkie, ale jak na ten ekstrakt, brakuje nieco oleistości i wyklejania podniebienia. Sądząc po zawartości alkoholu, piwo odfermentowane mocno - może za mocno. Trochę za dużo alkoholu, a za mało treści - balans zdecydowanie by się przydał. Trunek ma potencjał, ale coś poszło nie tak. Oczekiwałem ferii doznań, bogactwa smaku, przenikania się składowych, a dostałem mocnego portera bałtyckiego ze spłaszczonym przez alkohol odbiorem. Ocena 7,8/10.
Ocena ogólna 7,7/10. Jak na RIS, to jest nieco za 'chudo' i ogólnie za bardzo alkoholowo.
Porter 180 - Browar Staropolski, BLG. 22%, alk. 9,7 % --->
Słowo wstępu - no już dzisiaj miałem do czynienia z porterem z tego browaru, choć ten - butelką i wyglądem - nie przypomina...
Zapach - Wyraźnie czekoladowy, kawowy, kwaskowy. W tle śliwka i w sumie niewiele więcej. Poprawnie, ale nie bardzo bogato i wyraźnie. Po lekkim ogrzaniu wychodzi charakter likieru. Ocena 7,8/10.
Piana - Bardzo puszysta, drobna, beżowa. Opada umiarkowanie. Nieznacznie oblepia szkło.
Barwa - Brunatna, klarowne.
Smak - Jest dobrze. Jest wyraźna śliwka, jest czekolada i kawa. Smaki grają ze sobą i są dobrze ułożone. Może nieco zbyt niska paloność. Kwaskowość spora. Goryczka wyraźna. Porządny porter, choć przydałoby się więcej gęstości i treści smakowych. Brakuje nieco dymu i wędzoności, które w odpowiednich proporcjach dodają szlachetności. Wysycenie średnie do średnio - niskiego. Alkohol średnio ukryty i niezbyt szlachetny, ale źle nie jest. Ocena 7,9/10.
Ocena ogólna 7,9/10. Jest to przyzwoity porter, w miarę ułożony, bez większych wad. Ale też nie ma znaczących zalet. Do takich porterów jak Ciechan, Lwówek czy Komes - trochę mu brakuje. Porównałbym bo klasą do Żywca.
Porter Malinowy - Komes, eks. 21 %, alk. 8,5 % --->
Zapach - Mocno malinowy, nieco papryczkowy - ostry, w tle jest też czekolada. Wanilii praktycznie nie wyczuwam, chyba, ze chowa się gdzieś w dominujących owocach lub chili. Po przelaniu do szkła czuć ciemne słody. Ocena 7,5/10.
Piana - Jasno - brązowa, pracująca, opada dość szybko. Praktycznie nie zostawia śladu na szkle.
Barwa - Ciemno - brunatna, mętne.
Smak - Przede wszystkim malina i od razu wyczuwalna ostra kontra od chili - czyli na początek słodko - ostro. Bardzo mi się to podoba - choć może jest ciut za słodko. Po kilku łykach dochodzi do głosu wyraźny posmak czekolady i palonych słodów. Jest też kawa w postaci lekko kwaskowej. O goryczce trudno coś powiedzieć poza tym, że jest i chyba nawet jej sporo - ale wyraźna ostrość papryczek przytłumia odbiór i jednoznaczną ocenę. Bardzo podoba mi się to piwo. Jest wyraźne w smaku, ostre, zadziorne i jednocześnie słodkie i owocowe. Pięknie grają tutaj wszystkie smaki - mieszają się ze sobą, komponują niemal idealnie. Co i rusz wyczuwamy coś nowego. Najgorzej jest chyba z wanilią, której szukać darmo - może jest gdzieś na granicy autosugestii, jak to określa jeden z recenzentów piwnych. A może to ona właśnie powoduje to coś, co trudno w tym piwie uchwycić i co cały czas gdzieś tańczy i zmienia odbiór całości... Alkoholu tutaj raczej nie wyczujemy - za bogato w odbiorze. Ocena 9,3/10.
Ocena ogólna 9,2/10. Piwo rewelacyjne. Po mocno malinowym i płaskim aromacie byłem niemal przekonany, że się zawiodę. Tymczasem smak zmienił diametralnie moje nastawienie. Jest bombowo - feria smaków i doznań. Jest słodko, ostro, kwaśno, czekoladowo, kawowo, goryczkowo - a wszystko to w niemal idealnych proporcjach. Wreszcie powiew świeżości po tonach IPA, APA i podobnie smakujących piw... Biorąc pod uwagę stosunek jakości do ceny - trudno o coś lepszego.
No jestem pod wrażeniem. Po jednej z recenzji byłem mocno ostudzony w oczekiwaniach. Potem kupiłem, powąchałem i byłem niemal pewien, że będzie przeciętnie. Aż tu po paru łykach - niebo w gębie... To piwo szarpie, zaskakuje emocjami, a jednocześnie ujmuje harmonią smaków. Aż dziwne, że wydawałoby się tak odmienne składowe, mogą w ten sposób się ze sobą dogadywać.
Skoro taki dobry, to czekam na zestaw i pobieram ze szklanką. Chyba że już są, NicK? Widziałeś może?
Nic nie wiem o szklankach i zestawach. Kupiłem oddzielnie RiS i Porter Malinowy w moim ulubionym sklepie. O włos, a bym obszedł się smakiem - ale sprzedawca odstąpił swój egzemplarz. Żałuję, że już nie mieli Portera z płatkami dębowymi. Może za tydzień się uda kupić.
Byłem wczoraj w firmowym sklepie Fortuny na rynku w Miłosławiu i udalo sie tylko kupic Komesa Belgian Ale. Niepytalem o co chodzi czy moze juz wszystko wykupione, ale jednak nie udalo mi sie dorwac. A Ty Nickku, za ile kupiles tego Malinowego? ;)
Porter ze szwestką na 170lecie - Browar Zamkowy Cieszyn, 23 BLG, 10,5% alk, butelka nr 7916
Recenzje różne. Od zachwytów po rozczarowanie. Mi to piwo zdecydowanie smakowało. Piwo ma dużo ciała (duży ekstrakt już na to wskazuje), jest pełne. Powiedziałbym że nawet dość słodkie, nie przesadnie. Śliwka wyraźnie wyczuwalna. Mocno palone i kawowe. I to co lubię bardzo, mocno gęste! Nie chce rozpisywać jakiś większych recenzji bo uważam że takie piwo po prostu trzeba spróbować.
Czy warte swojej ceny? I tak i nie.
A ile dałeś za nie?
Aha - seria Komesów w moim sklepie - 7,10 PLN niezależnie czy to RIS, czy Porter - czyli po taniości.
Ja mam to na rozkładzie aktualnie. RIS z beczki po brandy. Muszę kupić pozostałe do kolekcji.
Stone IPA już za mną. Klasa, co tu dużo mówić.
Z piwnej polewki, wszedłem w posiadanie Książęcego Golden Ale. W skrócie, woda o smaku piwa. :D I dobrze, że dostałem bo butelki nie zmogłem. Szczury kanałowe może go doceniły.
Porter Bałtycki Płatki Dębowe - Komes (ektr. 21 %, alk. 9 %) --->
Zapach - Co tu dużo gadać. Jest bardzo dobrze. Jest bogaty porterowy aromat, czyli czekolada, kawa, paloność, czerwone owoce, a do tego dochodzi dodatkowy wymiar w postaci nienachalnych, ale wyraźnie zaznaczonych drzewnych nutek. Całość spina się bardzo zgrabnie i szlachetnie w odbiorze. Jedyne do czego mogę się przyczepić, to nieco za mało intensywności. Ocena 8,9/10.
Piana - Wysoka, puszysta, beżowa. Opada umiarkowanie szybko. Zostawia nikły ślad na szkle.
Barwa - Ciemno - brunatna, niemal czarna, ale są wyraźne przebłyski pod światło. Wydaje się nieco mętne.
Smak - O panie... Jest dobrze. Wyraźna czekolada, szlachetna kawa, narastająca paloność, taka nieco ogniskowa. Do tego wyraźna likierowatość (nalewka śliwkowa). Cały czas w tle obecny posmak drzewny - takich jakby nieco opalonych wilgotnych gałęzi. Słodycz wyraźnie zaznaczona, goryczka spora a kwaskowość wyraźna. Smak jest niezwykle bogaty, pełen treści i przenikających się składowych. Alkohol nieco rozgrzewa przełyk, ale jest kolejnym dodatkiem, który w szlachetny sposób uzupełnia resztę. Odbiór całości jest półwytrawny, czasem może nawet półsłodki, ale nagromadzenie 'charakternych' uzupełnień w postaci goryczki, paloności, kwaskowości powoduje, że spora słodycz trunku jest redukowana do półwytrawnych tonów. Ocena 9,5/10.
Ocena ogólna 9,5/10. Komes fantastycznie odrobił lekcje. Oba nowe Portery są wyśmienite i do tego wyraziste (choć moim faworytem jest zdecydowanie ten z płatkami). Zarówno poprzednio przeze mnie testowany malinowy, jak i ten z płatkami dębowymi - to nowa jakość i świeży powiew. Do tego niezwykle zachęcająca cena - 7,10 PLN za 0,5L powoduje, że szkoda rozglądać się za czymś innym - chyba, że tylko z recenzenckiego obowiązku lub chęci zmiany smaku raz na jakiś czas. Jedne z lepiej zainwestowanych pieniędzy jak za tę jakość. Nawet gdyby kosztowały 17 PLN (a nie 7) za butelkę, nie byłoby na co narzekać... Osoby nie przepadające za słodkimi piwami mogą jednak kręcić nosem - oba portery mają słodyczy sporo (zwłaszcza malinowy) - ale reszta dodatków trzyma ją mocno w ryzach, a mi to bardzo pasuje. Wg mnie oba portery - jeśli wejdą na stałe do produkcji - nieźle namieszają w szeregach.
Dziś coś zupełnie innego. Piwo Baby Lone, piwko z chlebka.
http://westvleteren-for-sale.com/blog/brussels-beer-project-baby-lone---a-beer-made-from-bread
http://www.beerproject.be/en/beers/15-babylone
Barwa ciemny bursztyn, piana obfita drobna, jest leciusieńki kwasek, przyjemna goryczka. Sporo osadu na dnie, trzeba uważać przy nalewaniu. Bardo dobrze pijalne, szkoda że 0,33 l.
Bohemia Regent - Knize - alk. 7,2 % (ekstr. - nie podano) --->
Zapach - Wyraźnie słodowy, chmielowy, nieco chlebowy. Ogólnie przyjemny, w stylu dawnych piw. Ocena 7,5/10.
Piana - Dosyć obfita, puszysta, biała. Opada umiarkowanie, zostawia wyraźny ślad na szkle.
Barwa - Złota, klarowne.
Smak - Mocna podbudował słodowa, wyraźna goryczka, jest też posmak jakby miodowo - przyprawowy. Słodycz bardzo wyraźna, ale skontrowana pokaźną goryczką. Sprawia to, że piwo jest treściwe i bogate smakowo. Bardzo przyjemne piwo, klasyczne w smaku, ale jednocześnie ciekawe w odbiorze i wyróżniające się nietypową nutą słodyczy i bardzo wyraźną goryczką. Alkohol praktycznie niewyczuwalny. Trafia w moje gusta. Ocena 8,0/10.
Ocena ogólna 7,9/10. Chciałbym, aby właśnie tak smakowało typowe jasne piwo. Wyraźne słody i dużo chmielu. Mocy może ciut za dużo, ale jeśli miałoby się to odbyć kosztem smaku, to wolę tak jak jest. Dla niektórych może być za słodkie.
Dzisiaj na ruszt idzie Miłosław Klonowy Milk Stout.
Zapach - dellikatny, mało wyczuuwallny zapach paloności stouta czy czekolady lub mleka. Przyjemny, nie narzucający sie (paatrze tu na Komesa Belgian Ale).
Barwa - co tu duzo mowic, czarne jak smola
Pianka - brunaatna, małoziarnista, dlugo sie trzyma.
Smak - podobnie jak zapaach, delikatny, nie narzucajacy, jednak wciaz wyczuwalny. Na przod wysuwa sie jednak stout, mleka mało, natomiast nie moge wyczuc klonu. Jesli tenże klon smakuje podobnie do syropu klonowego jak mmow rewers to mam problem, bo go zwyczajnie nie czuje. Moze jakies nieznane nuty smakowe ma ten klon. Albo ma za zadanie zalagodzic smak. Alkoholu nie czuc, ale metal poczułem przy dwóch łykach.
Ogolnie jest bardzo fajnie, delikatnie, ułozenie. Z drugiej strony, brakuje mi tutaj tego pierdolniecia. Szkoda, ze mimo usilnych prob, nie moge doszukac siie tego syropu klonowego.
Tak się składa, że właśnie piję to piwo. Jako że milk stout czy sweet stout to jeden z moich ulubionych stylów to i wymagania względem tych piw mam duże.
Nie ukrywam, że Klonowy Milk Stout mnie nie powalił. Powiem więcej, średnio mi się podoba. Tak bardzo bardzo średnio. Jakoś wszystko w nim na odwrót. Alkoholu za dużo, ekstraktu też. Ten syrop klonowy jakiś homeopatyczny. Jakby nie napisali to bym w życiu się nie domyślił, że tam jest. Jest słodko ale jakoś płasko. Ta słodycz jakaś jednowymiarowa. Z polskich milk stoutów numer jeden to dla mnie Milkołak z dawnego Redenu. Przynajmniej kiedyś, bo już dawno go nie piłem. Jako drugi Sweet Nygus.
PS. Polecam za to Samuel Smith’s Organic Chocolate Stout. Jak gdzieś spotkacie. Kupować w ciemno. Piwna czekolada, gładkie, słodkie. Pierwszy łyk wyrywa z kapci. Czy to jeszcze piwo czy już czekolada?
Nakręcony przez opinie NicK'a kupiłem Komesiki i do tego jeszcze DB RiS 27,5. Nie wiem od którego piwa zacząć... :D
Własnie delleektuje sie Płatkami deboowymi. ;) w skklepie firmowym Fortuny za 5.95 z kaucja ;)
Kurnia, a mi trochę brakuje ciała w tym Komesie. Ekstrakt dość tęgi ale nie czuć tak tego w piwie. Bardzo przyjemny, rozgrzewający alkohol. W zapachu jak i smaku zdecydowanie dominuje paloność. Gdzieś na drugim planie wychodzi czekolada i płatki dębowe. Całkiem fajne piwo!
kali93 ---> Ale ten Komes nie ma jakiegoś oszałamiającego ekstraktu - 21 % to dla mnie norma, choć wolę 22. Natomiast jest bardzo przyzwoitym porterem, oryginalnym przez dodatek płatków dębowych, za bardzo przyzwoitą cenę. Większość piw z takimi uszlachetniaczami ma cenę od 10 PLN wzwyż i zazwyczaj wyraźnie gorszy smak.
BTW - Mam dzisiaj DB RIS 27,5 - więc recka będzie.
Na początek coś lżejszego:
Pafulon - Browar Jana (Brown Porter), ekstr. 12,5 %. alk. 5,6 % --->
Zapach - Jest wyraźna kawa, jest czekolada i sporo karmelu. Zapach jest przyjemny i dobrze ułożony. Jak na ten ekstrakt, to bardzo intensywny. Ze szkła doznania tak samo wyraźne jak z butelki. Ocena 7,8/10.
Piana - Puszysta, drobna, beżowa. Opada dość szybko, nie zostawia śladu na szkle.
Barwa - Brunatna z przebłyskami rubinowymi, mętne.
Smak - Przede wszystkim mocno palona kawa, nieco kwaskowa. W posmaku zostaje popiół. Goryczka średnia, z każdym łykiem wyraźniejsza. Po lekkim ogrzaniu i chwili smakowania wychodzi gorzka, wytrawna czekolada. Nieco słodyczy i sporo kwaskowości. Jest to trunek dość wodnisty, ale kilkoma zdecydowanymi smakami (kawa, kwaskowość i swoista popiołowo - wytrawna czekolada) zwraca uwagę. Jak dla mnie, to brakuje też balansu. Ocena 7,0/10.
Ocena ogólna 7,1/10.
Russian Imperial Stout - Doctor Brew - ekstr. 27,5 %, alk. 12,5 % --->
Zapach - Zdecydowanie czekolada, kawa, rodzynki. Jest też trochę czerwonych owoców - śliwka, wiśnia. Jest słodycz. Szału nie ma. Jak na ten ekstrakt i cenę, nie jest najlepiej. Ze szkła aromat mniej intensywny, choć wydaje się nieco szlachetniejszy i bardziej złożony - dochodzi nieco wanilii. Ocena 8,0/10.
Piana - Właściwie jej nie ma. Delikatna obręcz i tyle (obrazek nie mój, a wynika z niego, że piana jest git -a nie jest).
Barwa - Ciemno brunatna z przebłyskami rubinu.
Smak - Na pierwszym planie jest gorzka czekolada i wyraźnie likierowaty posmak z zaznaczonymi czerwonymi owocami - śliwka i wiśnia. Na drugi plan wychodzi zdecydowanie palony charakter, z wyraźną dawką kawy. Czuć, że to piwo o zdecydowanych parametrach, ale brakuje mu oleistości i słodyczy. Odczucie jest takie, jakby ktoś 'rozpuścił' w piwie o mniejszym ekstrakcie dodatkowych aromatów. Goryczka jest, kwaskowość jest, alkohol nie przebija za bardzo, wrażeń smakowych sporo, ale nie mają one charakteru typowego, gęstego i słodkawego RIS-a, a raczej mocnego i wytrawnego portera bałtyckiego. Trochę jakbym pił podrasowany Żywiecki porter bałtycki. Po ogrzaniu trunku jest sporo lepiej. Dochodzi trochę słodyczy, tekstura jest nieco bardziej zawiesista, ale cały czas brakuje efektu "wow". Ocena 8,0/10.
Ocena ogólna 8,0/10. Parametry i cena powinny wywołać efekt "wow" - a tak nie jest. Nie twierdzę, że to trunek słaby - jest dobry, a po lekkim ogrzaniu, nawet więcej niż dobry. Ale cholera - oczekiwania były większe. Gdyby to piwo kosztowało 10 PLN - ok, napisałbym - zrobili niezłego RIS, ale za to w przystępnej cenie. A tak - jest drogo i trochę lepiej niż zwyczajnie.
Yggdrasil - Browar Waszczukowe (ekstr. 16,5 %, alk. 6,6 %) - z jagodami jałowca i zielem krwawnika --->
Zapach - Wyraźnie czuć jagody jałowca (choć to lekko 'tępy' zapach) na bazie słodów. W tle delikatny aromat dojrzałych grejpfrutów. Na końcu dochodzi do mnie dość wyraźny zapach herbatników, który wcześniej próbowałem określić, ale umykał identyfikacji. Całość jest przyjemna, zrównoważona i wystarczająco intensywna. Ocena 8,0/10.
Piana - Drobna i puszysta, ale niezbyt wysoka - biała. Opada umiarkowanie, zostawia ślad na szkle.
Barwa - Cimno - złota, wyraźnie mętne. Bardzo ładnie się to prezentuje.
Smak - Złożony. Trudno mi na początek rozpoznać składowe. Jest kwasek, ale taki delikatny, jakby zakwaszenie było od bakterii jogurtowych. Czuć słody, a raczej ich mieszankę, bo nie przypomina to typowego jasnego piwa. Goryczka jest po kilku łykach wyraźna - na początku delikatna. Nie wiem czy to autosugestia - ale wyraźnie wyczuwam jakiś ziołowy posmak - może to krwawnik (niestety nie znam jego smaku). Alkohol zupełnie niewyczuwalny. Całość przyjemnie się komponuje. Odczucie w ustach raczej wytrawne do półwytrawnego, choć lekka słodycz jest. Ocena 8,2/10.
Ocena ogólna 8,2/10. Przyjemne piwo, pijalne, niestandardowe. Amatorzy mocnych wrażeń raczej nic tu dla siebie nie znajdą. To trunek, którym warto się podelektować i poznać nowy smak.
Porter malinowy z Komesa absolutnie pierwsza klasa :)
W aromacie jak zauważył NicK nie obiecuje wiele ale zaczyna się dziać jak już się spróbuje. Gorzka czekolada, mus malinowy a wszystko fajnie finiszuje kawą.
Ocena 9,2 absolutnie zasłużona!
Teraz wciągam RIS'a z DB i smakuje mi bardziej niż ten Komesowy :P
Pilsweizer to taka gazowana woda, niby niemal siedem procent alkoholu, ale nic go nie czuc, niestety nic nie czuc poza woda i babelkami :/
Piwo na miodzie wielokwiatowym dobre, ale bardzo słodkie, chyba jednak wole na miodzie gryczanym.
Bałtyk - Pacific - Collaboration Porter - Pinta/Baird Brewing (alk. 8,5 %) --->
Zapach - Czekoladowo - owocowy (śliwka, wiśnia) na sposób kwaskowo - likierowy. Jest też wyraźna, nieznacznie palona kawa i trochę karmelu. Przyjemne połączenie, aczkolwiek brakuje może nieco palonych nut. Ocena 8,0/10.
Piana - Bardzo puszysta, drobniutka, jasno - beżowa. Ale - redukuje się szybko, zostawiając nieznaczna ślady na szkle.
Barwa - Brunatna, nieco mętne.
Smak - Przede wszystkim dużo goryczki i palonych smaków. Do tego dochodzi bardzo wyraźna, kwaskowa kawa. Dalej czuć czerwone owoce, ale mocno stonowane. Słodyczy jest sporo, ale bardzo wyraźne akcenty goryczki, paloności i kwaśności zmieniają odbiór w wytrawny do półwytrawnego. Goryczka ma charakter nieco żywiczny i zalegający. Jest to przyzwoite piwo, ale czegoś mi tu brakuje. Z pewnością chciałoby się więcej ciała i bardziej oleistego i smukłego odczucia w ustach. Zamiast ciekawego i oryginalnego portera bałtyckiego (z nutami orientu), dostałem podrasowanego brown portera z mocno podbitymi parametrami goryczki i paloności. Coś tu nie zagrało. Ocena 7,5/10.
Ocena ogólna 7,6/10. Nie jest to piwo złe, ba, nawet dobre. Niestety jak na kooperacje i oczekiwania w połączeniu z dalekim krajem orientu - wynik jest przeciętny. Nic w tym piwie nie zaskakuje. Nie wiem czy chodziło o nie tak dobrane składniki, czy może brak odpowiednich proporcji, ale ewidentnie wynik jest poniżej oczekiwań.
Big Dipper - Milk Chocolate Stout - Browar Twigg (Blg: 17, alk. 5 %) --->
Zapach - Mleczna czekolada, kakao, palone słody, karmel. Przyjemny, ułożony , ale średnio intensywny. Ze szkła mocno czuć kakao i odbiór jest nieco lepszy. Ocena 8,0/10.
Piana - Puszysta, drobna, ciemno beżowa - właściwie brązowa. Szybko się redukuje i nie zostawia śladów na szkle.
Barwa - Niemal czarna z nieznacznymi przebłyskami rubinu.
Smak - Kwaśna kawa i wyraźne nuty kakao - ale wytrawnego. Goryczka niska. Jest też sporo z gorzkiej czekolady. Słodycz jest, ale delikatna, wyraźnie zatarta sporą kwaśnością. Jak na stout, paloności nie za wiele. Zupełnie nie czuje tego kremu, przypominającego mleczy szejk (jak napisano na etykiecie). Jest to raczej kwaśna kawa z dodatkiem kakao i brak tutaj gęstej tekstury, smukłości i wyraźnie zaznaczonej słodyczy. Rzeczywistość nie pokrywa się z tym, co chciano osiągnąć - bo opis na etykiecie nie odpowiada temu, co dostajemy. Całość nie jest zła, ale jest wyraźny dysonans między oczekiwaniami a finalnym efektem. Ocena 7,6/10.
Ocena ogólna - 7,6/10. Piwo nie jest złe, ale zawartość butelki nie oddaje opisu na etykiecie. Zdecydowanie polecam nie schładzać za mocno, bo właśnie dopijam ciepłe resztki i są wyraźnie lepsze, niż trunek, który piłem w polecanej, 12 stopniowej temperaturze.
Kawko i Mlekosz - Coffee Milk Stout (with Vanilla) - Piwowarownia (Blg. 16, IBU 35, alk. 4,5 %) przyprawy: wanilia, kawa, laktoza --->
Zapach - Jest wyraźny zapach wanilii, kawy i słodkie nuty, pochodzące zapewne od laktozy. Do tego dochodzi mleczna czekolada. Jest przyjemnie, deserowo i lekko. Ze szkła wychodzi nieco palonych akcentów. Ocena 8,0/10.
Piana - Właściwie jej zupełny brak. Jedyne co zostaje przy nawet wymuszonym nalewaniu - to delikatna obrączka przy szkle.
Barwa - Praktycznie smolisto - czarna, nawet bez przebłysków, w cieńszych partiach szkła.
Smak - Jest słodka kawa, jest wanilia - jest tego naprawdę sporo. Jest też dużo gorzkiej czekolady i sporo paloności, które mocno temperują wyraźną słodycz. Goryczka jako taka jest niska i nie zalega. Wytrawność smaku pochodzi głównie bardziej jakby od ziaren kakao, niż kawy - bo to trochę jak gorzka czekolada w płynie, z znacznym dodatkiem kawy z odrobiną mleka. Odczucie w ustach jest gładkie, jest wyczuwalna gęstość. Kurcze, nie dość, że trunek spełnia oczekiwania swojego etykietowego opisu, to również nieźle wpisuje się w oczekiwania smaku trunku, opisanego powyżej - znacznie lepiej niż płyn zawarty w butelce Big Dipper. Ocena 8,3/10.
Ocena ogólna 8,3/10.
Nafciarz Dukielski - Whisky Rye Double Brown Porter - Kooperacja Browaru Dukla i Browaru Brokreacja (Blg. 16, IBU 60, alk. 6,3 %) --->
Zapach - Wyraźna nafta z charakterystycznym aromatem torfu. To wszystko okraszone dymem drzewnym z nutami dębowymi. Ładnie to gra i jest intensywne. Ze szkła efekt jest nawet spotęgowany. Ocena 8,2/10.
Piana - Wymuszone nalewanie (zwykłe daje średni efekt) powoduje puszystą piankę, kożuszkową i bardzo drobną. Barwa beżowa. Opada zdecydowanie powoli i bardzo wyraźnie oblepia szkło.
Barwa - Brunatna, niemal czarna, z nieznacznymi rubinowymi przebłyskami.
Smak - Podobnie jak w aromacie, występują tutaj wyraźne naftowe nuty, spotęgowane dymnym i torfowym charakterem trunku. Kwaśność umiarkowana. Alkohol niewyczuwalny. Tekstura oleista i gładka, choć czasami przebija nieco może za wysokie wysycenie. Goryczka po paru łykach nabiera wyrazistości. Jest to piwo dla amatorów zdecydowanych smaków, którzy nie uznają kompromisów. Spore - wytrawność, paloność i wędzoność. Słodycz jest zaznaczona, ale znokautowana przez wyraziste ostre nuty. Jest nieźle - ale kompozycja całości nie zachwyca. Jak na ten ekstrakt, to doznania wybitnie intensywne. Ocena 7,9/10.
Ocena ogólna 8,0/10. Do takich smaków i ich natężenia trzeba się przyzwyczaić. Początkujący piwosze, lub nieobeznani z kraftami - omijać z daleka. Lubiący grzmotnięcia aromatów i silnych doznań na języku - polecam - ja będąc gdzieś po środku - oceniam dobrze, ale bez zachwytów.
Turbo Geezer (Double Irish Espresso Stout) – Kingpin (eks. 19,1 %, alk. 8,3 %) --->
Zapach – Mocno kawowy, czekoladowy, rodzynkowy. Do tego dochodzi wyraźny aromat słodkiego, kremowego likieru kawowego. Bardzo intensywny, bogaty, świetnie skomponowany, choć dla mnie ciut za słodki. Ocena 8,8/10.
Piana – Obfita, puszysta, opada powoli, wyraźnie oblepia szkło.
Barwa – Ciemno brunatna, niemal czarna z rubinowymi refleksami.
Smak – I znowu mocna i wyraźnie palona, słodka kawa, sporo jest też gorzkiej czekolady. Goryczka pokaźna, kwaskowość zaznaczona. Do zgrania zapachu ze smakiem brakuje jednak tej słodyczy, a i ciała przydałoby się więcej. Czuć za to nieco dębowych klimatów w stylu whisky – jest nieco palonego drewna i wanilii. Piwo ogólnie niezłe, ale czegoś mu brakuje. Jak dla mnie jest ciut za mało ciała, nie ma tej esencjonalnej kremowości, która tak pięknie w aromacie kusiła. Odczucie w ustach półwytrawne. Przyzwoicie. Ocena 8,0/10.
Ocena ogólna 8,1/10. Piwo fajne, choć nie do końca coś, do czego chciałbym szybko wracać. Dla wielbicieli sporych dawek kawy w piwie.
Astoria Black - Coisbo (Imperial Stout, alk. 7,2 %) --->
Zapach - Jest przyjemnie, jest sporo deserowej ciemnej czekolady, jest szlachetna kawa, jest też nieco paloności i karmelu. Aromat intensywny, świetnie skomponowany, szlachetny. Ocena 8,8/10.
Piana - Ciemno brązowa, puszysta, drobna. Opada powoli i wyraźnie oblepia szkło. Fantastyczna.
Barwa - Niemal czarna, z nieznacznymi rubinowymi przebłyskami w najcieńszych miejscach szkła. Wydaje się być nieco mętne.
Smak - Żeby dostać się do trunku, trzeba przebić się przez gruby kożuch piany. Na początku uderza pokaźna paloność i kwaskowość trunku. Zaraz potem na podniebieniu pojawia się spora goryczka. Od początku widać, że to będzie piwo w klimatach wytrawnych i zdecydowane w smaku. W drugim łyku zaczynają wychodzić czerwone owoce - jakby delikatna wiśnia w czekoladzie. Od końca pierwszego łyka, poprzez cały drugi da się wyczuć wyraźny posmak popiołu na języku i podniebieniu. Nie wiem jaki jest ekstrakt, ale pewnie nie jest wybitnie wysoki - a mimo to piwo jest dość gładkie i gęste. Na pewno nie można nazwać go wodnistym. Co ciekawe, po kilku łykach początkowo wyraźne składowe, które pojawiają się w różnej kolejności, zaczynają się ze sobą łączyć i tworzą zgrabną całość. To co zdecydowanie przebija, to mocno palona, szlachetna w odbiorze kawa z nieco orzechowymi nutami. Jest też gorzka, bardzo wytrawna czekolada. Zdecydowanie przyzwoite piwo. Ocena 8,7/10.
Ocena ogólna 8,7/10. Kupione w cenie 6 PLN - promocja. Jak za tę cenę warto zdecydowanie spróbować. Dostajemy mocny w odbiorze trunek, którego nie trzeba wzmacniać kawą, czy dodatkiem kakao, żeby epatował nimi jak szalony ;)
Niefiltrowane - Miłosław (Ekstr. 12,5 %, alk. 5,5 %) --->
Zapach - Słodowo - chmielowy, chlebowy (przypieczona skórka). Przyjemny, ale nie ma w nim nic odkrywczego. Ocena 7,5/10.
Piana - Gęsta i puszysta, bielutka. Opada bardzo wolno, oblepia szkło. Świetna.
Barwa - Złota, lekko mętne.
Smak - Jest kwaskowo, wyczuwalnie słodko, orzeźwiająco i przyjemnie. Goryczka niska, ale z kolejnymi łykami rośnie. Spora podbudowa słodowa. Jest też jakiś owocowy posmak w tle, coś jakby słodki melon, czy może gruszka. Przyjemne piwo do pochlipania, wchodzi bez oporów. Ocena 7,6/10.
Ocena ogólna 7,6/10. W sumie dość przyzwoite jasne piwo o przyjemnym i dobrze zbalansowanym smaku.
Marcowe - Miłosław (Ekstr. 13,2 %, alk. 6 %) --->
Zapach - Otworzyłem butelkę i kurcze, właściwie prawie nic nie czuć... Dopiero po chwili dochodzi jakiś nikły aromat słodów. Może straciłem węch? Na szczęście nic nie śmierdzi, ani nie drażni. Po przelaniu do szkła, aromat staje się nieco bardziej intensywny, ale to nadal 'ledwo co'. Ocena 6,3/10.
Piana - Piękna, drobna, puszysta, jasno - beżowa. Opada powoli, oblepia szkło. Bardzo fajna.
Barwa - Złota, klarowne.
Smak - Cholera, idąc za aromatem, smak też dość płaski. No nie ma porównania do poprzedniego Niefiltrowanego. Trunek jakby wyprany ze smaku. Wprawdzie jest jakaś tam umiarkowana goryczka, niby jest jakaś tam śladowa słodowość - ale właściwie nic tutaj się nie dzieje. Na dodatek wszystko co da się wyczuć, pozbawione jest jakiejkolwiek szlachetności. Ocena 6,3/10.
Ocena ogólna 6,3/10. Albo to Niefiltrowane było takie pełne aromatów i smaku (mimo niższego ekstraktu), albo Marcowe to zwyczajnie słabe piwo. Nie mówię, że jest niesmaczne, śmierdzi, czy coś w ten deseń. Ono jest zwyczajnie wyprane z zawartości... Bliżej mu do nudnego koncerniaka, niż średniego piwa regionalnego.
w moim przypadku piana byla mocno biala, dosyc gruboziarnista i szybko znikajaca, reszta sie zgadza.
Whisker "B" - Zawartość i opakowanie - Marcin Ostajewki - uwarzono i rozlano w Browarze Wąsosz. (Ekstr. 16 %, alk. 6,7 % - Smoked Salty Stout - Stout ze słodem wędzony drewnem wiśni i wędzoną solą morską) --->
Zapach - Czuć przede wszystkim zbalansowany dym, nieco słodów i chmielu. Ale nie jest to aromat porywający, czy intensywny. Nie wyróżnia się niczym szczególnym. Kompozycja przyjemna, ale brakuje jej zdecydowania. Chociaż... po lekkim ogrzaniu, wychodzą takie ogniskowo - owocowe klimaty. Jakieś tło kawowe może też się w tym znajdzie (czuć wyraźniej ze szkła.) Ocena 7,5/10.
Piana - Wymuszone nalewanie powoduje powstanie średniej, beżowej piany, która jednak dość szybko się redukuje. Zostawia ślad na szkle.
Barwa - Prawie czarna, z niemal niezauważalnymi przebłyskami rubinu.
Smak - Kawa, dym i nieznaczne czerwone owoce w tle. Goryczka spora, pochodząca w znacznej mierze od paloności. Po kilku łykach dość wyraźnie czuć sól, ale nie zwykłą kuchenną, lecz taką właśnie morską - czyli nie tak zwyczajnie słoną, lecz w sposób nieco bardziej złożony. Kwaskowatość umiarkowana do niskiej. Trunek w odbiorze wyraźnie wytrawny. Ciekawe piwo, choć nie powoduje 'achów' i 'ochów'. Myślę, że znajduje się w mojej górnej granicy tolerancji na wyrazistość doznań. Jest zdecydowanie palone, słone i gorzkie - więcej oznaczałoby przesadę. Ocena 7,9/10.
Ocena ogólna 7,9/10. Piwo dokładnie takie, jak sugeruje opis. Nic więcej, nic mniej. Szkoda, bo mogłoby zaskoczyć jakimś dodatkowym wymiarem. Ale jest nieźle.
Tak się u nas zachowuje kelner przy pracy ;)
Bardzo poprawne piwo w swoim stylu. Na achy i ochy trzeba zasłużyć. Jest słodko, jest palono, jest bardzo dobrze Jak ktoś lubi tego typu piwa to się nie zawiedzie.
Huvila X-PORTER - Ekstr. 17,5 %, alk. 7 % (Porter Bałtycki) --->
Zapach - Bardzo intensywny, czekoladowy, kawowy o silnym aromacie orzechowym. Przypomina bardzo zapach słodkich pralinek. Bardzo przyjemny, zbalansowany. Ocena 9,2/10.
Piana - Puszysta, wysoka, drobna, beżowa. Redukuje się wolno do umiarkowanie, oblepia szkło. Zarąbista.
Barwa - Brunatne, niemal czarne, z przebłyskami rubinu.
Smak - Głęboko czekoladowy, orzechowy (świeże, nieco goryczkowate jeszcze orzechy włoskie), kawowy i palony. Nie ma tej 'ciężkości' gatunkowej, co nasze wiodące portery bałtyckie, ale smak bardzo wyrazisty. Słodycz nieduża, alkoholu praktycznie nie czuć. Zdecydowany w odbiorze trunek, o mocnym, palonym, goryczkowatym smaku. Do tego dochodzą wyraźne czekoladowo - kawowo - orzechowe nuty, które spinają wszystko w zgrabną całość. Jak na osobę przyzwyczajoną do naszych 'bałtyków', brakuje nico zawiesistości, ale doznania smakowe bardzo pozytywne. Ocena 8,6/10.
Ocena ogólna 8,7/10. Bardzo fajne piwo o wspaniałym i intensywnym aromacie, buzujące od smaków i doznań. Do pełni szczęścia brakuje jakiegoś ostatecznego akcentu - może posmaku śliweczki, lub jakiejś innej owocowej, słodszej nutki. Przydałoby się też więcej ciałka.
Ucho od śledzia - Piwoteka - Ekstr. 14 %, alk. 5,5 %. Trunek z płatkami owsianymi, śledziem świeżym i wędzonym. --->
Zapach - Ciemne słody, nieco czekolady z orzechami. Szukam śledzia i jest, ale ukryty dość głęboko. Przy pierwszym, a nawet drugim niuchaniu ciężko go wyczuć. Przy trzecim i czwartym sztachu - wreszcie jest. Dość wyraźny, ale na pewno nie dominujący. Nieco słonawy, lekko dymiony zapach śledzia - nie jakiejś tam innej rybki, ale właśnie śledzia. Czuć go szczególnie wtedy, gdy kilka kropel rozsmarujemy w palach. Ogólnie jednak aromat średniawy - mało intensywny i pustawy. Ocena 7,5/10.
Piana - Niska i drobna, opada powoli, ciemno - beżowa. Oblepia szkło.
Barwa - Niemal czarna, z ledwo zauważalnymi rubinowymi przebłyskami.
Smak - Wyraźnie palony, kawowy i kwaskowy. Goryczka zdecydowana, ale nie zalega. Słodyczy prawie wcale. Śledzia znowu szukam i na początku nie znajduję. Przypomina to zwyczajny, wytrawny i dość mocno palony stout. Szukam dalej śledzia i znowu ciężko cokolwiek wychwycić. Dopatrując się go na siłę, można ulec autosugestii, że gdzieś tam się znajduje. W aromacie występuje na pewno, ale jeśli jest w smaku, to chyba reszta składników skutecznie go przykrywa. Szkoda, bo mogło być ciekawie. Nie mówię, że to fajnie gdy piwo 'śmierdzi' śledziem, ale jeśli już on tam jest, to chciałby się to poczuć na języku. A tak, może jest nieco soli, może ten stout nie jest do końca zwykły... No ale, niezwykły też zdecydowanie nie jest. Ocena 7,7/10.
Ocena ogólna 7,7/10. No mogło być ciekawie. A tak, jest ciut za cienko. Wyobrażam sobie, że mógłby to być słodkawy, dość treściwy trunek, z wyczuwalnym, może nieco korzennym i wędzonym smakiem śledzia. Wtedy miałoby to sens. A tak dostajemy przeciętnego, nieco wodnistego stouta, który niczym szczególnym się nie wyróżnia.
Hard Bride - American Barley Wine - AleBrowar (Ekstr. 24 %, alk. 9,8 %) --->
Zapach - Jest mocno słodowo i chmielowo. Czuć nowofalowe chmiele - żywica i słodko - kwaśne cytrusy. Poza tym, że aromat jest dość intensywny, niewiele więcej mogę w nim wyczuć. Ze szkła wydobywa się jakby nieco ziołowy aromat. Ocena 7,8/10.
Piana - Biała, puszysta, średnio - wysoka lub raczej niska. Opada wolno. Oblepia szkło.
Barwa - Bursztynowa, nieco mętne.
Smak - Jest bogato. Znacznie więcej się dzieje niż w aromacie. Jest żywicznie, cytrusowo i ziołowo. Bardzo intensywna podbudowa słodowa. Goryczka wyraźna i nieco zalegająca. Jest taniczność, ściągająca język i osiadająca na podniebieniu. Jest sporo słodyczy, ale nie nadmiernie. Dobrze kontruje zdecydowanie 'brutalne' zapędy trunku. Fajny trunek, 'dający' po języku i podniebieniu. Alkohol wyczuwalny w postaci lekkiego pieczenia w gardle. Jeśli chodzi o odbiór całości, to bliżej temu do wioskowych klimatów, niż do miejskich. Jest pewna przaśność (w znaczeniu nieco przenośnym) w smaku, ale to wcale nie przeszkadza. Ten brak ogłady i szorstkość odbioru, nadają pewnego charakteru trunkowi. Ocena 8,5/10.
Ocena ogólna 8,4/10. Charakterne piwo o zdecydowanym smaku i odstającym od niego aromacie. Główne nuty, poza słodem i mocą, grają nowofalowe chmiele.
Mikkeller Green Gold IPA - Krótko zwięźle i na temat. Zajebioza. A nawet podwójna bo kupiłem w Czarodziejce Gorzałce na przecenie. :)
Witbier - Kormoran - alk. 4,6 %, ekstr. 12,5 % --->
Zapach - Bardzo przyjemny, intensywny i świetnie skomponowany. Wyraźnie czuć skórki cytrusów, do tego dochodzi silnie słodowy aromat i wyraźnie przyprawowe klimaty. Wyczuć również można drożdżowe nuty, przywodzące na myśl świeżo upieczone drożdżowe ciasto. Super. Ocena 9,0/10.
Piana - Drobna, puszysta, jakby bardzo wilgotna piana koloru białego. Opada dość szybko, ale ładnie oblepia szkło.
Barwa - Jasno - złota, mętne.
Smak - No znowu jest dobrze. Wyraźnie cytrusowe i przyprawowe nuty, okraszone słodkimi akcentami ciasta drożdżowego w płynie. Bardzo wyraźna słodowość i zbożowość, odpowiednia kwaśność i dobrze zaznaczona, ale nie przesadna goryczka. Trunek pełen smaku i treści, a co ważne - widać że stworzony z pomysłem i rozmysłem. Odczucie w ustach gładkie i nieco oleiste, choć czasem w język może szczypać lekko kwaśna i goryczkowa baza z dodatku skórek pomarańczy i curacao. Ocena 9,0/10.
Ocena ogólna 9,0/10. Dawno nie piłem tak dobrego piwa pszenicznego.
Bezglutenowe #2 - Kormoran - z 5 ciemnych słodów - ekstr. 12,5 %, alk. 4,5 % --->
Zapach - Można wyczuć aromat ciemnych słodów, nieco przyprawowych nutek, które prawdopodobnie wprowadza aromatyczne nachmielenie trunku. Mam też wrażenie, że w tym nie dość intensywnym zapachu, wyczuwam sporo czekoladowych klimatów z pokaźną dozą karmelu. Ocena 8,0/10.
Piana - Niska, drobna, beżowa, dość szybko redukująca się. Ładnie oblepia szkło.
Barwa - Brunatna, mętne.
Smak - Na pierwszy ogień idzie wyraźna zbożowa kawa, z charakterystycznym posmakiem płatków owsianych. Jest też sporo paloności i dość wyraźna kwaśność. Całość dopełnia posmak mocno przypieczonej (prawie przypalonej) skórki ciemnego chleba. Słodycz jest wyczuwalna, ale przykryta goryczkowo - palonymi klimatami trunku. Piwo raczej lekkie, nieco wodniste, ale nie pozbawione charakteru. Ocena 7,8/10.
Ocena ogólna 7,8/10. Jeśli miałbym opisać to piwo jednym zdaniem, to jest to skrzyżowanie dobrze nachmielonego owsianego stouta z coffee stoutem, którego pozbawiono nieco czekoladowych nut i nadmiernej paloności.
Plaster miodu - Czarny Kot (ekstr. - ?, alk. 5,5 %) --->
Zapach - Dogłębnie miodowy, chmielowy i nieco korzenny. Bardzo intensywny i słodki, także chyba wspomagany aromatami. Ocena 7,8/10.
Piana - Bardzo puszysta i biała, opada umiarkowanie, oblepia szkło. Pozostawia spory kożuch po opadnięciu.
Barwa - Złota, mętne.
Smak - Słodkie, miodowe, korzenne. Nieco goryczkowe. Bardzo pijalne i zwyczajnie fajne. Ale nie spodoba się tym, którzy unikają w piwie słodyczy. Tu jest jej bardzo dużo. Razi nieco sztuczny posmak przypraw korzennych. Miód o posmaku wielokwiatowym, lub lipowym. Ocena 7,5/10.
Ocena ogólna 7,6/10. Niezły 'miodowiec', choć ma nieco sztuczny posmak.
Warszawianka - Browar Bytów - (ekstr. 14,2 %, alk. 7 %) --->
Zapach - Dość nijaki i tępy. Mam wrażenie, że warzywny - pomidorowo - ogórkowy? W tle nieco słodów i chmielu. Słabo. Ocena 6,0/10.
Piana - Biała, puszysta, dość niska. Opada umiarkowanie.
Barwa - Złoto - bursztynowy, lekko mętne.
Smak - Dość wyraźna podbudowa słodowa. Sporo chmielu. Goryczka wyraźna. Ogólne wrażenie słabe jednak. Mało w tym szlachetności, dużo nieprzyjemnego - nieokreślonego - jakby nieco nadpsutego - smaku. Nie wiem, czy jest sens zagłębiać się w poszczególne składowe. Ocena 5,8/10.
Ocena ogólna - 5,8/10. Mizerne to jest. Słabo zbalansowane, nieprzyjemne. Ot, takie piwo jakich przed wielu laty było sporo w miejscowych browarach i nikt specjalnie nie wnikał w smak, bo wyboru nie było.
PL-US - Kormoran - PAIPA (Polsko - Amerykańska IPA) - ekstr. 16 %, alk. 6,0 % --->
Zapach - No cóż, nie będzie odkrywania Ameryki - choć chyba jednak będzie ;) Chmiele nowofalowe - czyli słodkie cytrusy i lekka żywica. Aromat bardzo intensywny, ładnie zbalansowany i przyjemny. Kormoran w większości jak zwykle staje na wysokości zadania. Jedyne co może w aromacie przeszkadzać - choć to składam już może na karb później pory - to nieco zapachu proszku do prania... Zdaję sobie sprawę z tego, że to może być wypadkowa cytrusów i żywicy, plus jeszcze coś, ale... Ocena 8,6/10.
Piana - Biała, puszysta, ale dość szybko zanika. Oblepia szkło.
Barwa - Ciemne złoto, bursztyn. Lekko mętne.
Smak - Jest wyraźnie IPA-owate, ale jest coś jeszcze... I to coś jeszcze, bardzo mi się podoba. Jest dodatkowy wymiar, który odróżnia wysyp IPA od tego trunku. Jest tutaj wyraźnie wyczuwalny innym chmiel. Można mieć nieco bandażowe skojarzenia (a może nawet proszku do prania), ale to chyba znowu wypadkowa kilku smaków, które się zgrały w jeden. Jest sporo słodyczy, ale nie przesadnie. Jest żywiczność i trochę cytrusów, ale wyraźnie przebijają 'zwyczajne' acz szlachetne chmiele. W smaku jest też herbata - szlachetna czarna, albo nieco mniej szlachetna zielona. W każdym razie trunek bardzo ciekawy, gdzie smak bandaży i proszku do prania, za chwilę zmienia się w smak herbaciany ;). Ocena 8,9/10.
Ocena ogólna 8,9/10. Spodobało mi się, bo jest inne niż inne ;) Trochę IPA, a jednak i nie IPA...
Preparat - Artezan (ekstr. 22 %, alk. 9 %) - Wędzone Barleywine --->
Zapach - No cóż, jak się można było spodziewać - jest sporo wędzonki. Głównie w postaci sera wędzonego - ale nie do końca oscypka (choć to najbardziej przychodzi na myśl, to brakuje nieco ostrości i soli w aromacie). Ze szkła wychodzi trochę kiełbasy (również wędzonej) Ocena 8,0/10.
Piana - Wymuszone nalewanie daje drobną, nieznacznie beżową (bardziej ecru, barwę). Opada wolno do umiarkowanie wolno. Jest dość puszysta, drobna i średnia, oblepia szkło. Po ogrzaniu, piana jest niemal betonowa i bardzo niechętnie opada.
Barwa - Ciemny bursztyn, wyraźnie mętne.
Smak - Wyraźnie wędzone klimaty: kiełbasiano - serowe, ale do oscypka znowu nieco brakuje. Poza tym jest wyraźna słodowa podbudowa. Goryczka spora, o charakterze chmielowo - palonym. Kwaskowość wyczuwalna, do średniej. Alkohol nieco szczypie w gardło. Trunek dobrze zbalansowany, szlachetny w odbiorze. Trzeba poczekać, aż się dobrze ogrzeje, bo wyjściowa temperatura była niska - ok. 3-5 st. C. W smaku przypomina nieco kanapkę na bazie ciemnego pieczywa, potraktowaną suto masłem, wędzonym serem i wędzoną kiełbasą - to wszystko oczywiście w płynie ;) Może nieco żurawiny, dodałoby temu składowi dodatkowego wymiaru. Nie wiem dlaczego, ale przez cały czas mam wyraźnie konsumpcyjne skojarzenia - wspomnianej wcześniej kanapki (z wędzonym serem, wędzoną i podsuszaną kiełbasą, z pokaźnym dodatkiem masła, sałaty i nutą ciemnego pieczywa). Chociażby za taki miraż, należą się oklaski. Po ogrzaniu, słodycz spora, co dodaje sporo do walorów trunku. Ocena 9,0/10.
Ocena ogólna 8,9/10. Jest bardzo przyzwoicie - można najeść się smakiem trunku ;) Ale nie doceniam do końca zachwytów nad tym piwem, które przejawiał Tomasz Kopyra, ze znanego bloga ;) Piwa, które 'biją' smakiem, nie wzbudzają mojego zachwytu - umiarkowany tak, ale nie bałwochwalczy ;)
Sweet Sixteen - Browar Maryensztadt - ekstr. 16 %, alk. 6 % (Milk stout) --->
Zapach - Mleczna czekolada, ciemne, lekko palone słody, no i kawa - delikatna, lecz nico kwaśna. Mam wrażenie, że gdzieś tam w tle, pałętają się czerwone owoce. Średnio intensywny.Ocena 8,0/10.
Piana - Beżowa, drobna i puszysta, opada umiarkowanie. Oblepia szkło.
Barwa - Brunatna, nieco mętne.
Smak - Gładki, mocno czekoladowy, kawowy i nieco palony. Goryczka średnia, ale rośnie z każdym łykiem. Kwaśność niska, słodycz spora - ale doskonale równoważona przez paloność i goryczkę. Wyczuwam nawet nuty orzechowe. Właściwie wszystko mi w tym smaku gra - proporcje są wręcz skrojone pod moje oczekiwania. Balans niemal idealny, choć może brakuje dosłownie ciut wyrazistości poszczególnym składowym. Jest wyraźna czekolada, ale taka stonowana i szlachetna, to samo z kawą - jest wyraźna, ale się nie narzuca. Wszystko jest zaznaczone, ale nie dominuje, dzięki czemu trunek ma wiele wymiarów i pozawala skupiać się na tym, na czym mamy akurat ochotę, a nie na tym, czego piwowarowi najwięcej się do kadzi zmieściło ;) Mistrzostwo, mimo, że wolę piwa bardziej treściwe - a to jest odrobinkę wodniste. Ocena 9,3/10.
Ocena ogólna 9,2/10. Właściwie było by wyżej, gdyby nie to, że wolę klimaty powyżej 18 % BLG.
Stout Czekoladowy - Browar na Jurze - ekstr. 13,1 %, alk. 5 % --->
Ciężko było o obrazek, więc zamieszczam w towarzystwie (ten najbardziej po lewej).
Zapach - No cóż - fatalny. Pusty, kartonowy, nieznacznie słodowy. Koło czekolady, to chyba tylko leżało - choć może i jest jakiś mdły powiew wyrobu czekoladopodobnego... Profanacja. Pierwszy raz będzie ocena poniżej 5, bo rozumiem, że zwykłe jasne piwko może sobie pozwolić na spore braki w tym zakresie, ale stout o nazwie czekoladowy? Ocena 4,8/10.
Piana - Jasno beżowa, puszysta, drobna, opada umiarkowanie. Oblepia szkło. Ma tendencje do brzydkiego dziurawienia się.
Barwa - Ciemno brunatna, nieco mętne.
Smak - Wujnia z grzybnią. Wyprane ze smaku, zero szlachetności. Mam wrażenie, jakby ktoś rozlane piwo z podłogi, zebrał niezbyt czystą szmatą i wlał do butelki. Czy są jakieś pozytywy? Największy, to chyba posmakowa goryczka - bo gdy już przełkniemy niesmaczny łyk trunku, to w posmaku zostaje akceptowalna i wyraźna goryczka. Czekolada jakaś jest, choć jak w przypadku aromatu, a raczej smrodu ;) - przypomina to jakąś masę czekoladopodobną. Nie ma co się rozpisywać - jest bardzo źle. Ocena 4,7/10.
Ocena ogólna 4,7/10. Dawno nie piłem czegoś takiego. Zupełnie nie ma to nic wspólnego ze stoutem i to w dodatku czekoladowym. To wyrób stouto i czekolado podobny, w dodatku fatalnie smakujący - nie wiem, czy to wina słabych surowców, czy procesu ważenia. Postanowiłem nie bawić się więcej w dobrego wujka i jak coś jest słabe, to daję poniżej 5.
Big Sleep - Raduga (American Barley Wine) - ekstr. 24 %, alk. 10,5 %. Niefiltrowane (widać wyraźny osad na dnie), pasteryzowane. --->
Zapach - Wyraźnie słodowy, cytrusowy (słodkie, dojrzałe cytrusy), żywiczny i drożdżowy. Dość intensywny, przyjemny. Ocena 8,7/10.
Piana - Cienka, drobna, biała, opada umiarkowanie. Nieznacznie oblepia szkło.
Barwa - Bursztynowa, mętne.
Smak - Głęboki, przyprawowo - korzenny, żywiczny, cytrusowy. Goryczka mocna, zalegająca. Słodycz wyraźna, ale skontrowana prawym prostym i lewym sierpowym goryczki, o pochodzeniu cytrusowo - żywicznym. Dzieje się naprawdę dużo. Jest sporo treści, moc słodów i chmielu, kwaśność zdecydowana. Określiłbym to mianem piwnego Campari Rosso. Ponieważ trunek jest niefiltrowany, jest też posmak drożdżowy, który nadaje dodatkowego wymiaru do i tak bogatej kompozycji smaków. Bardzo fajne piwo, o pełnym smaku, gdzie składowe przenikają się wzajemnie, grając co raz to nowe melodie na języku i podniebieniu. Alkohol rozgrzewa przełyk, ale nie daje się we znaki za mocno. Odbiór całości jako pół wytrawny, do półsłodkiego - z wyraźnymi i zdecydowanymi kontrującymi akcentami. Ocena 9,4/10.
Ocena ogólna 9,3/10. Cóż tu dużo pisać. Wspaniały trunek, o bogatym aromacie i jeszcze bogatszym smaku. Brak filtracji przydaje nieco 'farmianego' odbioru, który doskonale wkomponowuje się w całość.
Bezglutenowe #1 - Kormoran (ekstr. 12,5 %, alk. 4,9 %) --->
Zapach - Delikatnie cytrusowy i nieznacznie iglasty, mocno słodowy, wpadający w tony biszkoptowe. Intensywny, dobrze ułożony i przyjemny. Ocena 8,0/10.
Piana - Puszysta, drobna, biała. Opada dość szybko, oblepia szkło.
Barwa - Jasno - złota, lekko mętne.
Smak - Mocno słodowe, nieznacznie cytrusowo - iglaste. Jest też posmak ciastkowo - biszkoptowy, ale przykrywa go wyraźny smak chmielu. Goryczka spora i trochę niepasująca do tych cytrusowo - ciastkowych klimatów, a w każdym razie ten typ chmielowej goryczki, akurat mi tutaj nie pasuje. Gdyby może użyto innych chmieli, może w innych proporcjach - byłoby lepiej. A tak mi zwyczajnie nie pasuje. Ocena 7,6/10.
Ocena ogólna 7,6/10.
Hern (APA) - Baba Jaga - Blg. 12,5 %, lak. 4,9 %. Zakupione w promocji w Czarodziejka Gorzałka za 2 PLN!!! --->
Zapach - Jak w przypadku tego typu piw, jest cytrusowo - żywiczny aromat. Do tego dochodzi dobrze uwypuklony słodowy podkład. Jest intensywnie, zgrabnie i przyjemnie. Ocena 8,5/10.
Piana - Niska, biała, średnia. Szybko się redukuje, nieznacznie oblepia szkło.
Barwa - Złota, mętne.
Smak - W smaku dominują przede wszystkim nuty żywiczne - bardzo ich dużo, a występują przede wszystkim w iglastych akcentach. Jest tego tak dużo, że ma się wrażenie, że w trunku rozpuszczono dużo żywicy i dodano masę pędów drzew iglastych. Dla kogoś, kto nie przepada za tego typu smakami, będzie to zupełnie nie do strawienia. Z tych też smaków wywodzi się cały charakter goryczki. Ma ona 'zabarwienie' ściągającej, drzewnej cierpkości, która szybko przechodzi w zalegającą na języku i podniebieniu goryczkę. Właściwie o innych tonach smakowych trunku można zapomnieć, bo nie sposób im przebić się przez to, co opisałem powyżej. Mogę tylko domyślać się, że w smaku obecne są też cytrusy. Słodyczy jest sporo, ale odbiór jest wyraźnie półwytrawny. Kwaśność bardzo umiarkowana. Mimo niezbyt wysokiego ekstraktu, trunek wydaje się zawiesisty i gęsty - jak na swoje parametry. Fajny na parę łyków, na dłużej staje się męczący. Ocena 8,0/10.
Ocena ogólna 8,0/10. Przyzwoite piwo, ale wyraźnie dla amatorów 'leśnych smaków'. Dla przeciętnego odbiorcy, za dużo tutaj ekstremalnych doznań.
Brok Sambor - ekstr. brak danych, alk. 6%! --------->
Zapach - trochę jak tanie wino. Mocny aromat.
Piana - bardzo dużo objętości ale szybko opada. Tutaj wiadomo, wiele zależy od techniki nalewania do kufla
Barwa - żółta, gęsta, mętna, trochę jak siki
Smak - ciężko określić, smakuje jak porządne piwo które po nalaniu odstało parę godzin. Zero goryczki, bardzo łagodne. Nie wykrzywia ryja ale też nie daje przyjemności.
Ocena ogólna 3/10 Najlepiej pić szybko i dużymi haustami. Brak walorów niweluje duża zawartość alkoholu i cena: 1.79 pln.
davis - Miło, że zechciałeś się podzielić swoimi wrażeniami :)
Onyks - Chocolate Vanilla Imperial Stout (blg. 22 %, alk. 8 %). Cena ok. 14 PLN za 0,33L. --->
Zapach - Jest czekolada, sporo wanilii i ... właściwie tyle. Może nieco paloności i dalej niewiele. Trunek jakby zwietrzały. Ocena 7,6/10.
Piana - Beżowo - brązowa, nikła. Nie oblepia szkła - pozostaje jedynie niewielka obwódka.
Barwa - Niemal czarna.
Smak - Tutaj zdecydowanie więcej się dzieje, niż w aromacie. Jest imperialnie :) Naprawdę dużo czekolady, gorzkiej, wytrawnej i kakaowej. Kawa bardzo wyraźna, o zdecydowanie kwaskowym charakterze. Jest sporo paloności i obiecanej wanilii (tyle, że nie słodkiej). Wysycenie niskie, co sugerowała już piana. Alkohol dobrze ukryty, choć jego tony da się wyczuć. Jest nieco oleiście, jest dość gładko, ale może brakuje nieco słodyczy, która wykleiłaby usta. Jeden z niewielu imperialnych stotutów, który mogę nazwać tym mianem. Piłem ich już nieco, ale większość charakteryzowała się albo za dużym przekombinowaniem smaku (co powodowało ogólny miszmasz w odbiorze), albo charakteryzowały się na tyle dużą odmiennością, że nie bardzo nawiązywały do klasyki gatunku. Tutaj jest klasyka, jest inaczej niż w 'bałtykach' - czyli znacznie więcej paloności, więcej czekolady i kawy, ale brakuje słodyczy. I znowu nie jest to ten smak, jakiego oczekiwałbym po idealnym imperialnym stoucie - szczególnie, że nazwa powinna zobowiązywać - kojarzy się bowiem z czekoladowo - waniliowymi doznaniami - czyli jak dla mnie ze słodkimi akcentami pralinek (a tu ich za mało). Jest raczej wytrawnie i kwaskowo - jak wytrawne wino, a nie półsłodkie lub słodkie, czego bym pragnął ;) Ocena 8,4/10.
Ocena ogólna 8,4/10. Nie wiem, czy miałem do tej pory pecha, czy może miałem chwilowe trudności w odbiorze - ale nie trafiłem jeszcze na trunek, który by w większym stopniu oddawał ducha Imperialnego Stouta, niż to piwo (choć jemu też nieco brakuje - przede wszystkim nieco wyklejającej słodyczy). Nie mniej smakosze wytrawnych Imperialnych Stoutów, powinni być bardzo zadowoleni.
Na koniec pojadę z nowym (jak dla mnie) Bałtykiem.
Porter Bałtycki - Deer Beer (blg - 21 %, alk. 9,4 %, IBU - 41). Cena - nie pamiętam, ale nieco powyżej 10 PLN. Słody - 5, Chmiele - 2, Płatki owsiane i cukier Muscovado. --->
Zapach - No jest bardzo dobrze - słodko, słodowo, czekoladowo, kawowo, a nawet nieco waniliowo i owocowo (czerwone owoce, charakterystyczne dla porterów bałtyckich, czyli wiśnia i śliwka). Intensywność spora, czyli nieźle. Ocena 8,4/10.
Piana - Puszysta, ciemno - beżowa, drobna i średnia. Opada umiarkowanie, oblepia szkło.
Barwa - Ciemno - brunatna, z rubinowymi przebłyskami. Chyba nieco mętne.
Smak - Bardzo dobry, ale nieco ciut za mało pełny. Jest czekolada, jest kawa, są owoce - jest nawet sporo paloności. Ale brakuje mi takiego dotknięcia treści - nieco oleistości gładkości, czy wręcz szlachetności. Może to nieco czepianie się z mojej strony, ale takie portery jak Komes (szczególnie w wydaniu z płatkami) czy Ciechan (który znacznie się poprawił ostatnio) lub Kormoran - porywają szlachetnością i ułożeniem smaku. Tutaj zabrakło czegoś nieuchwytnego, co by pozwoliło na dołączenie do najlepszego grona porterów bałtyckich. To trochę tak, jakby zmieszać porter Żywiecki z Komesem, albo np. Okocimski z 'Ciechanem'. Niby to prawie to, ale czegoś brakuje. Ale opisując trunek dalej - kwaskowość wyraźnie zaznaczona, słodycz jest (głównie owocowa), alkohol trochę piecze w przełyk. No jest przyzwoicie, ale mistrzowsko nie... Ocena 7,9/10.
Ocena ogólna 8,0/10. Biorąc pod uwagę fakt, że wiele porterów bałtyckich, od czasu gdy je próbowałem, albo się zmieniły (nowe warki czy receptury) - z chęcią oceniłbym jeszcze raz. Może też i moje doznania, doświadczenia w smakowaniu trunków się zmieniły. Nie mniej większość z tych, które oceniałem pozytywnie, miałaby teraz nieco wyższe oceny.
Ja z kolei napiszę krótko.
Wypróbowałem ostatnio Namysłów Białe Pszeniczne. Bardzo wodniste i gorsze od Żywca Białego, co mnie zaskoczyło. Żywiec był dobry, ale po Namysłowie spodziewałem się czegoś jeszcze lepszego, a tu klops.
Flying Circus - Kraftwerk - Coconut & Hibiscus Summer Ale (ekstr. 11 %, alk. 4,5 %) --->
Zapach - Bardzo przyjemny, nieco kwaskowo - słodkawy cytrusowy aromat, z dodatkiem kwiatowej słodyczy. Kokosa czuję po pewnym czasie, bo zaplątał się gdzieś w te cytrusowe wonie. Intensywny. Ocena 8,8/10.
Piana - Puszysta, biała, drobna i średnia, opada umiarkowanie. Oblepia szkło wyraźnie.
Barwa - Złota, wpadająca w bursztyn. Mętne.
Smak - Pierwsze odczucie - dziwny. Pomieszanie z poplątaniem. Jest sporo cytrusów, jest żywica, jest kwasek, jest goryczka, jest też jakaś nuta kwiatowa - a wszystko to miesza się bez ładu i składu. Tak jakby ktoś przypadkowo wziął kilka składników i wymieszał je bez żadnej myśli przewodniej. Ok, może się czepiam, ale ten kokos zupełnie się nie sprawdza tutaj - niknie zupełnie w żywiczno - cytrusowych nutach. A może nie tego się spodziewałem? Wydawało mi się, że kokosowo - kwiatowe połączenie będzie nieco słodkie , skontrowane odrobiną cytrusów i niewielką goryczką (zaglądam z ciekawości do opisu i czytam: '[...] najpierw uderzy bogactwo smaku hibiskusa i kokosa, a całości dopełni delikatna goryczka oraz aromat amerykańskich chmieli.') - a tu jest odwrotnie, więcej jest cytrusów i żywicy, a kokos i hibiskus stanowią ledwie mgliste tło. Ocena 6,7/10.
Ocena ogólna 6,8/10. Nie to czego się spodziewałem i nie to, czego można się spodziewać po przeczytaniu opisu na etykiecie.
Cornish Pale Ale - St. Austell - alk. 4,2 % --->
Zapach - Słodowy, cytrusowy, owocowy (głównie jabłka), chmielowy. Przyjemny i dość intensywny. Ocena 8,2/10.
Piana - Biała, puszysta, średnio pęcherzykowa - opada dość szybko. Oblepia szkło.
Barwa - Złota, klarowne.
Smak - Przede wszystkim słodowy, zbożowy, cytrusowy i delikatnie żywiczny. Goryczka wyraźna, słodycz zaznaczona. W posmaku wyraźnie cierpkie, i nieco ściągające. Jest też przyprawowa nuta - jakby zwietrzałego pieprzu. Nie są to smaki, które same pchają się na język i wyraźnie można je wyczuć i bez trudu nazwać. Trzeba ich trochę poszukać i dla mniej wprawnych smakoszy może to być wyzwanie. Trunek przyjemny, ale nie wzbudza przesadnego entuzjazmu. Ocena 7,8/10.
Ocena ogólna 7,8/10. Lepiej pachnie niż smakuje, ale jest przyzwoicie.
Blonde - St. Feuillien (alk. 7,5 %) --->
Zapach - Ziemisty, chmielowy, nieznacznie cytrusowy, i wyczuwalnie owocowo - miodowy - co w połączeniu daje nieco kartonowy aromat, ale jak na karton, to jest on dość szlachetny ;) Ocena 7,5/10.
Piana - Biała, wysoka, puszysta, kożuchowa, drobna. Opada wolno. Oblepia wyraźnie szkło. Git.
Barwa - Żółto - złota, mętne.
Smak - Dużo owoców (głównie banan), drożdży, słodów. Sporo chmielu i więcej niż szczypta przypraw w połączeniu z ziołami. Piwo jest pełne, dość treściwe i goryczkowate. Wyczuć się da wyraźną zbożowość trunku. Alkohol praktycznie niewyczuwalny, kwaskowość spora. Drożdże i zboża (a także nieco słomy w smaku) nadają rustykalnego charakteru trunkowi. Ocena 8,3/10.
Ocena ogólna 8,3/10.
Nie wiem czy pamiętacie ale w piwniczce miałem AleSmith Old Numbskull. Był to barley wine prosto od hamburgerów. Panowie, wyjebało mnie to z butów. Tak ułożonego, świetnie zbalansowanego i cudownie pachnącego piwa to ja nie piłem w tym stylu ever. Absolutnie warte każdej z 74 złotówek które za nie dałem. Jak będę u chłopaków u których to kupowałem, po proszę żeby mi sprowadzili jeszcze jedną butelkę przy okazji jakiejś warki.
No panie... ale cena zacna. Może przy okazji jakiegoś wielkiego święta sobie pozwolę na coś takiego ;)
Admiral's Ale - St. Austell (alk. 5,0 %) --->
Zapach - Jest sporo czerwonych owoców: winogron, malin, śliwek, etc. Jest też sporo ciasta w aromacie. Przypomina to dobrze wypieczony, owocowy placek drożdżowy. Dość intensywny. Ocena 8,4/10.
Piana - Wysoka, puszysta, koloru ecru, średnio-pęcherzykowa, opada dość szybko - oblepia szkło.
Barwa - Głęboki bursztyn, wpadający w ciemniejszy brąz, klarowne.
Smak - Przede wszystkim słodowy, wyczuwalnie palony, nieco owocowy i przyprawowy. Goryczka spora z tendencją do zalegania, zamieniająca się z czasem w ziołową i cierpką nutę, wyczuwalną wyraźnie na języku i podniebieniu. Kwaskowość umiarkowana do średniej. Odczucie ustach pełne. Przyjemny trunek, ale bez rewelacji. Ocena 7,9/10.
Ocena ogólna 7,9/10.
Kapral Brown (India Export Porter) - Piwoteka (ekstr. 16,5 %, alk. 6,5 %) --->
Zapach - Mocno czekoladowy, kawowo - orzechowy, nieco cytrusowo - żywiczny. Przyjemny, głęboki, dobrze ułożony i intensywny. Ocena 8,8/10.
Piana - Brązowa, puszysta, drobniutka i kożuszkowa - betonowa. Opada powoli, oblepia szkło. Bardzo fajna.
Barwa - Niemal czarna.
Smak - Dogłębnie czekoladowy (gorzka czekolada), kawowy, palony - smukły, szlachetny i wytrawny. Słodyczy jest tyle, aby kontrować 'ostre' nuty trunku. Kwaskowość umiarkowana. Powiedziałbym, że wyraźnie czuć pumpernikiel, lub bardzo ciemne, mocno przypieczone pieczywo. Robi wrażenie, bo jest to pieczołowicie ułożony napój, gdzie wszystkie składowe grają zgodnie w jednej orkiestrze. Właściwie niczego nie brakuje, niczego nie jest za dużo - jest akuratnie. W ustach gładkie i szlachetne. Ocena 9,2/10.
Ocena ogólna 9,2/10. Piwo, bez żadnych słabych punktów. Może do ideału przydałoby się nieco tego i owego - ciut więcej aromatu, może odrobina głębi doznań smakowych, ale jest naprawdę bardzo przyzwoicie.
Z oceną się zgadzam. Piwo niemal wybitne, chociaż sroga goryczka (tak było w moim egzemplarzu) mogłaby odstraszyć początkującego piwosza. Mi to natomiast podeszło :)
Duvel - Belgian Strong Ale (alk. 8,5 %) --->
Zapach - Słodowy, białe słodko - kwaśne owoce (agrest, gruszka, melon). Intensywny i przyjemny. Ocena 8,7/10.
Piana - Biała, puszysta, drobna. Opada powoli, oblepia szkło.
Barwa - Jasno - żółta, mętne.
Smak - Wyraźnie słodowy, kwaskowy, owocowy. Jest pewien akcent piwa pszenicznego i przypraw. W smaku kojarzy się z białym, wytrawnym, musującym winem. W tle da się wyczuć skórki cytrusów i nuty żywiczne, które dają goryczkę zalegającą na języku i podniebieniu. Alkohol nieznacznie szczypie w gardło, ale jest to uczucie przyjemne. Balans bardzo dobry. Ocena 8,8/10.
Ocena ogólna 8,8/10. Przyjemne, orzeźwiające, wytrawne i winne, choć brakuje może ciut szlachetności.
Lost Weekend - Raduga (Rye India Black Ale) - blg. 16 %, alk. 6,5 %, IBU 70 --->
Zapach - Jest trochę cytrusów, jest nieco żywicy - ale nie wybijają się te aromaty jakoś szczególnie mocno. Oprócz tego, pod spodem skrywa się całkiem sporo czekolady, która w połączeniu z poprzednimi składowymi, daje dość oryginalną i przyjemną mieszankę. Jest też kawa, karmel i pewna doza czerwonych owoców. Bardzo bogaty aromat, ale jego intensywność pozostawia nieco do życzenia. Ocena 8,8/10.
Piana - Beżowa, niska, drobna i średnia (pęcherzyki). Opada powoli, oblepia szkło.
Barwa - Brunatna, niemal czarna, z niewielkimi przebłyskami rubinu w cieńszych partiach szkła.
Smak - Na pierwszym planie wyraźna żywica i cytrusy. Potem następuje dość sroga goryczka, pochodzenia żywicznego. Kolejne miejsce zajmuje czekolada i kawa, ale przebijają gdzieś tak pod koniec drugiego łyka. Kwaśność umiarkowana, podobnie jak słodycz. Sporo palonych akcentów. Mam nieco kłopot z oceną trunku. Niby jest wszystko fajnie, połączenie oryginalne, ale ... to chyba nie moje klimaty. Połączenie żywiczno - cytrusowych nut, wraz z czekoladowo - kawowymi powoduje to, że o ile w aromacie wychodzi to bardzo dobrze, to w smaku już do mnie nie przemawia. Wiem, że pewnie piwo to ma wielu wielbicieli - bo nie ma się do czego przyczepić - wszystko jest na swoim miejscu, nie ma żadnych nieprzyjemnych odczuć - ale zwyczajnie - to nie do końca wpisuje się w mój gust. Ocena 8,6/10.
Ocena ogólna 8,7/10. Gdybym był wielbicielem tego typu piw, ocena z pewnością byłaby powyżej 9,0. A ponieważ nie da się oceniać niczego w pełni obiektywnie, to i oceny jakie wystawiam, są obarczone dużą dawką subiektywizmu.
Belgijska Blondynka - Maryensztadt - blg. 15 %, alk. 6,5 % --->
Zapach - Mocno słodowy, malinowy aromat - słodki, biszkoptowy. Nuty drożdżowe w tle. Przyjemnie, dość intensywnie. Ocena 8,6/10.
Piana - Gęsta, puszysta, biała, drobna. Opada wolno, oblepia szkło.
Barwa - Złoto - bursztynowa, mętne.
Smak - Nieco kwaskowa malina, sporo drożdży. Słodycz zaznaczona, kwaśność spora. Goryczka umiarkowana do średniej. Jest też zauważalna ziołowość. Brakuje mi niestety trochę głębi i wielowymiarowości. W tle jest nieco pomarańczy. Jest ok, ale brakuje pełni. I co warto zauważyć, nie ma za bardzo nad czym się rozpisywać, mimo, że trunek jest poprawny. Ocena 8,0/10.
Ocena ogólna 8,1/10. Trunek w porządku, ale brakuje efektu głębi, przenikania smaków i wielu wymiarów. Jak na tę zawartość ekstraktu, mogło być ciekawiej.
Klonowy Milk Stout - Miłosław - blg. 17,3 %, alk. 6,6 %, IBU 30, śmiały składnik - syrop klonowy --->
Zapach - Nieco pusty, jak na ten ekstrakt. Jest trochę klonowego syropu i słodyczy, są ciemne słody, może nieco laktozy. Ogólnie jednak intensywności brakuje. Ocena 7,6/10.
Piana - Gęsta, puszysta, drobniutka, beżowa i betonowa. Opada powoli, oblepia szkło. Bajeczna.
Barwa - Brunatna, niemal czarna, z lekkimi przebłyskami rubinu.
Smak - Jest sporo czekolady, kawy i syropu klonowego. Jest zauważalna paloność i słodycz. Goryczka średnia, wyczuwalna w drugim łyku. Jest też nieco przypraw i ziół. Do tego dochodzi kakao i nieco karmelu, podlanego pełnym mlekiem, czy wręcz śmietanką. Kwaśność umiarkowana.Trunek dość gładki, w odbiorze - półwytrawny do półsłodkiego. Nie jest źle, ale... mogłoby być lepiej. Ocena 7,9/10.
Ocena ogólna 7,8/10. Niby wszystko ok, ale brakuje nieco gładkości, ułożenia i ostatecznego szlifu. Całość jest nieco sztuczna w odbiorze i przypomina ptasie mleczko.
Westmalle - Trappist (Tripel) - alk. 9,5 % --->
Zapach - Przytłumiony, bandażowy, słodowy - przy bardzo zimnym trunku. Po ogrzaniu wychodzi wyraźnie owocowy - białe owoce (gruszka, jabłko, melon) aromat. Jest też odrobina chmielu. Bogaty, złożony i intensywny. Ocena 8,8/10.
Piana - Biała, puszysta, drobna i średnia - niemal betonowa. Opada powoli, oblepia nieco szkło.
Barwa - Jasno - złota, mętne.
Smak - Mocno owocowe, przyprawowe i goryczkowe. Jest wyraźny odbiór wytrawny. Na języku i podniebieniu ściągające. Wysycenie wysokie, przypomina nieco szampana. Dodatkowo czuć sporo gorzkiego grejpfruta, skórki cytrusowej i herbacianej taniczności. Alkohol lekko rozgrzewa przełyk. No jest nieźle, choć nie do końca moje klimaty. Ocena 8,8/10.
Ocena ogólna 8,8/10. Przyzwoity, wytrawny trunek - budujący szlachetnością smaku. Pijalność niska, ze względu na goryczkę, taniczność i wytrawność.
Obolon Premium - ekstr. 12 %, alk. 5,0 % --->
Zapach - Trochę słodów, chmielu i jasnych owoców. Przyjemny. Ocena 7,5/10.
Piana - Biała, średnia i gruba (pęcherzyki). Opada szybko, zostawia nikły ślad na szkle.
Barwa - Żółto - pomarańczowa, piwo klarowne.
Smak - Delikatny, słodowy, gładki i przyjemny. Piwo w stylu 'soft'. Goryczka niska, kwaskowość delikatna. Niestety po kilku łykach coś zaczyna przeszkadzać. Może to dodatek ryżu tak wpływa na smak, ale wyraźnie w posmaku zostaje właśnie taki ryżowy, zalegający 'osad' na języku i podniebieniu. Można to uznać za oryginalność, mi natomiast nie przypadło to do gustu. Nie ma co się rozpisywać, bo nie ma specjalnie nad czym. Ocena 6,4/10.
Ocena ogólna 6,5/10. Tak bym sobie wyobrażał piwo w wersji light lub soft. Mało treści, wszędzie gładko, niby to piwo, ale takie trochę nie piwo. Wypij i zapomnij.
AIPA - Ciechan - ekstr. 16,5 %, alk. 5,4 % --->
Zapach - Klasyka gatunku, czyli słodkie cytrusy, żywica iglasta, dużo słodów. Jest intensywnie, jest przyjemnie. Ocena 8,5/10.
Piana - Puszysta, drobna, wysoka, koloru ecru. Opada powoli, wyraźnie oblepiając szkło.
Barwa - Bursztynowa, mętne.
Smak - Cytrusy, żywica, biszkopty - bardzo wyraźne, ale dobrze skomponowane i wyważone. Smaki się przenikają, uzupełniają i nie rywalizują ze sobą. Przyjemna goryczka i kwaskowość o charakterze cytrusowym. Trunek jest treściwy, gęsty, gładki i ułożony. Dużo ekstraktu, mało alkoholu i to czuć. Piwo bardziej do nasycenia się, niż do orzeźwienia. Jest bardzo poprawnie, choć mi brakuje w tym wszystkim 'pazura'. Ocena 8,3/10.
Ocena ogólna 8,3/10. To piwo jest jak niemieckie samochody. Wykonane z dbałością o detale, użyteczność i techniczną nienaganność, ale niestety bez polotu. O ile w przypadku samochodów to się może sprawdzać, to jednak od artykułów spożywczych oczekujemy efektu 'mniam!'.
Nie wiem czy ktoś wrzucał, a nawet jeśli to wrzucę własne wrażenia.
Nachmielona. Hoptimium - Browar Nepumcen
Ciężko do tej wody stosować kryteria takie jak przy piwie. To co mogę z pewnością powiedzieć że ładnie pachnie żółtymi owocami (nektarynka, morela itp). W smaku? Gazowana woda z chmielową goryczką. Goryczka jest przyjemna, na niskim/średnim poziomie. Kurde, mógłbym to pić zamiast wody gazowanej :)
Koniec świata - Pinta - z owocami jałowca - ekstr. 19,1 %, alk. 7,9 % --->
Zapach - Cytrusowo - słodki, drożdżowy, w tle wyraźna nuta owoców jałowca, czasem wręcz terpentynowa. Do tego wyraźna słodowość i zapach ciasta drożdżowego. Przyjemnie, ale nie dość intensywnie. Po ogrzaniu, zapach terpentyny staję się nieco drażniący. Ocena 7,8/10.
Piana - Puszysta, biała, drobniutka, opada umiarkowanie, choć dość mocno buzuje w szkle.
Barwa - Złoto - bursztynowa, mętne.
Smak - Podobnie jak w smaku, można wyczuć słodkie cytrusy, choć są nieco przytłumione. Do tego dochodzi wyraźny smak owoców jałowca. Bardzo wyraźna nuta drożdżowa, przywodząca na myśl belgijskiego tripla. Trunek jest bardzo treściwy, słodkawy, z wyraźnie zaznaczoną goryczką - choć nieco ulotną - dość szybko znika po przełknięciu piwa. Mimo sporej słodyczy, jest kilka bardzo wyraźnie wytrawnych nut - jałowiec, powodujący sporą cierpkość i nuty sosnowo - terpentynowe, do tego wyraźna goryczka i posmak drożdży. Dodatkowo, skojarzenia moje wędrują nieco w kierunku barley wine, a to głównie przez gęstą teksturę, zawiesistość i wyklejający charakter trunku. Jest to z całą pewnością piwo bardzo ciekawe, ale do mnie nie przemawia. Jest gęste, mocne i pełne smaku, ale czegoś zabrakło - jakiejś myśli przewodniej, która by podpowiadała - aha, to właśnie to piwowar miał na myśli! Tutaj tego brakuje. O ile np. czekolada z chili to połączenie genialne, o tyle kasza gryczana i szpinak już nie koniecznie - a tutaj mamy do czynienia z czymś na kształt tej drugiej mieszanki. Ocena 7,7/10.
Ocena ogólna 7,7/10. No i końca świata brak. Nie wiem co poszło nie tak - może nieco za dużo jałowca, który wyraźnie dominuje i czasem wychodzi trochę aromat i posmak terpentyny, a może ogólnie brak pomysłu?
Ale mi się wydaje że to jest taki styl bez pomysłu. Ma być gęste i słodkie. Gdzieś czytałem że stare Sahti przypominało bardziej miód niż piwo :P
kali93 ---> Może tak właśnie miało być, tyle, że mi to nie smakuje jakoś specjalnie. Jałowiec to nie jest to co kocham, a ja nie ukrywam, że moje oceny są często bardzo subiektywne. A jeśli chodzi o miód, to go kocham - czy sam, czy w piwie - bardzo mi odpowiada. Miody pitne uwielbiam.
Słodko, gęsto i zajebiście było w przypadku Big Sleep z Radugi :)
The Blogger 2016 - Brokreacja - Cherry Smoked Peppeer Rye Wood Aged Strong Ale - ekstr. 18,5 %, alk. 8,1 % --->
Zapach - Słodkie cytrusy, słody i nieco wiśni. Do tego sporo (ale z wyczuciem) wędzonych aromatów, oraz wyraźna dawka pieprzu. Brakuje trochę intensywności. Ocena 8,0/10.
Piana - Dość niska, biała, średnio pęcherzykowa. Opada umiarkowanie i nieznacznie oblepia szkło.
Barwa - Złoto - bursztynowa, nieco zamglone.
Smak - Jest dziwnie. Są wyraźne słody, jest sporo goryczki, ziół i przypraw. Całość smakuje dość intensywnie apteką, ale w wydaniu ludowym. W porównaniu do poprzednika jest znacznie mniej słodkości, gładkości i oleistości. Za to mam wrażenie, że jest sporo żywicy drzew liściastych. Jeśli by to miała być krótka charakterystyka, to całość smakuje wsią, nieco jesienną, podsyconą dymem z ogniska napędzanego zeschłymi liśćmi. Gdzieś tam w tle kołacze się nuta wiśni, choć do końca nie wiem, czy w postaci nieco podsuszonych owoców, czy zalatującej owocami żywicy. Nie ma tu nic drażniącego, ale znowu brak jakiejś myśli przewodniej, może poza tą, że ma być wytrawnie, bogato w doznania aromatyczne, ale nie koniecznie gęsto, słodko i oleiście. Alkohol praktycznie niewyczuwalny. Goryczka spora i zostająca na dłużej. Ocena 8,2/10.
Ocena ogólna 8,2/10. Jest fajnie, jest oryginalnie, jest ok. Ale nie ma w tym nic, co porywa. Długość nazwy powala, ale sam trunek już nie.
Z cyklu - Kolejne Podejście.
Porter Łódzki - Browary Łódzkie S.A. - ekstr. 22 %, alk. 9,5 % --->
Zapach - Mocno owocowy (wiśnia i śliwka) i czekoladowy, a do tego kawowy. Zalatuje nieco alkoholem, ale na szczęście dość szlachetnym. Sporo nut palonych. Z odczuć nieprzyjemnych, wychodzi jakaś dziwna chemiczność, ale to może być wynikowa składowych. Ze szkła tego nie czuć, z pustej puszki, tak. Ocena 7,1/10.
Piana - Drobna, brązowa, puszysta, ale nie bardzo wysoka. Opada powoli, oblepia szkło.
Barwa - Czarne jak smoła - choć piję w nowym szkle - pokalu od Komesa.
Smak - Przede wszystkim palony, czekoladowy i kawowy. Jest wytrawnie, czekoladowo, nieco ściągająco i kakaowo. Nuty owocowe obecne - wiśnia i trochę śliwki stoją na straży. Goryczka wyraźna, słodyczy nie za wiele, choć istnieje. Przyzwoicie, choć do takiego Komesa brakuje sporo. Tutaj jest jakby mocno wytrawna, gorzka czekolada z wyraźnym kwaskowym podkładem. Palone nuty i nieco drzewnego posmaku dopełniają całości. 'Jedyne' do czego mogę się przyczepić, to mało treści, mało gęstości i zawiesistości. Jak na 22 plato, to jest ubogo. Rozumiem, że większość poszła w fermentację i się rozmyła, ale... Jeśli chodzi o smak i odbiór, to najbliżej mu do Okocimia i Żywca. Ocena 7,3/10.
Ocena ogólna 7,3/10.
Sheep Szit Foreign Extra Stout - Birbant - BLG 19,1, alk. 7 %, IBU 33. Co tu dużo mówić, to jest wędzony suszonym, owczym łajnem stout... --->
Zapach - Jest czekolada, jest kawa, jest sporo karmelu, czuć też wędzonkę - czy to palone kozie bobki? Nie wiem, nie miałem okazji ich nigdy wąchać ;) Nie mniej zapach tej konkretnie wędzonki, nie przypomina zbytnio żadnej innej, z jaką miałem do tej pory do czynienia. Czy pisanie, że wyczuwam wanilię, w przypadku koziego łajna będzie na miejscu? ;) Nie mniej zapach jest ciekawy, intensywny, słodki i co tu dużo pisać - szlachetny... Chociaż tam pod spodem, jakby tak dobrze nos wyciągnąć, to może i czuć co nieco... Ocena 8,9/10.
Piana - Po wymuszonym nalewaniu tworzy się beżowo - brązowa piana, o dość drobnych bąbelkach. Opada umiarkowanie, nieznacznie oblepia szkło.
Barwa - Niemal czarna.
Smak - Jest dużo czekolady, jest sporo kawy, a przede wszystkim zwraca uwagę niezwykle wyszukany, dymno - wędzono - popiołowy smak. W następnym łyku paloności jest już znacznie więcej, ale ten pierwszy łyk był dosłownie - mistrzowski - takiej harmonii smaku, subtelnych akcentów, dawno nie miałem okazji smakować. Kwaskowość jest zaznaczona, goryczka też, w posmaku zostaje głównie długa, palona nuta. Słodyczy jest w sam raz, tzn. tyle, że nie jest słodko i nie na tyle mało, żeby było mało treściwie i 'chudo'. Powiem szczerze, że ten klimat 'odchodów' jakoś odstręcza od pisania dobrze o tym trunku, ale zwyczajnie inaczej się nie da. To jest wyśmienite piwo. Ocena 9,4/10.
Ocena ogólna 9,4/10. Cena 8,50 - warto spróbować, choć o włos byłem od rezygnacji, ze względu na oczywisty fakt ;)
RIS Blended Barrel Aged - Birbant - BLG 24,5 o, alk. 10,5 %, IBU 50 --->
Zapach - Złożony, wyraźnie beczkowy, bardzo waniliowy - niemal jak aromat do ciasta. Spod tej mega dużej dawki wanilii, wychodzi nieco nieśmiało czekolada, za którą niepewnie podąża kawa. Ponieważ trunek spędził dużo czasu w aż 3 beczkach - w tym po rumie - to podejrzewam, że albo ta beczka miała najwięcej ''aromatu", albo tam spędził trunek najwięcej czasu. Intensywny, złożony, choć może za bardzo zdominowany przez wanilię. Ocena 9,4/10.
Piana - Bardzo wymuszone nalewanie, powoduje powstanie średnio-pęcherzykowej pianki, o kolorze beżowo - brązowym. Nieznacznie oblepia szkło.
Barwa - Czarna jak noc.
Smak - Ło panie! Bajka! Mega złożony, czekoladowy, waniliowy, kremowy i jaki on jeszcze nie jest! MEGA. Przede wszystkim ogromna dawka wanilii, potem jakby ktoś do ust napchał pół bombonierki i popił espresso. Tekstura gładka, kremowość, słodycz i oleistość. Wrażenie, jakby się piło śmietankę. Tego nie wolno pić szybko, tym się trzeba delektować - każdym łykiem. Oczywiście spora paloność, ale nie zwraca na siebie zbytnio uwagi, tak bardzo skupiam się na innych doznaniach. Alkohol niewyczuwalny - no może nieznacznie piecze w przełyk. Nie wiem jak to oddać, ale takiego RIS-a jeszcze nie piłem - wszystkie, z którymi miałem do tej pory do czynienia, w porównaniu do tego, to była dziecinna igraszka. Nie może być inaczej. Ocena 10/10.
Ocena ogólna 10/10. Co tu dużo gadać - dałem za to ok. 12,50 i trunek jest wart każdego grosza, który na niego wydałem. Takiej radości z picia piwa, nie miałem od czasu Imperium Prunum, a nie mam pewności, że tym razem nie jest ona nawet bardziej intensywna. Może przesadzam, ale jeśli chodzi o mnie osobiście, to na pewno nie. To coś, co wyrwało mnie z butów i grzmotnąłem o sufit głową. Potem przebiłem go i poszybowałem gdzieś ku gwiazdom. Jak dla mnie numer 1.
Pierwsza warka mnie trochę zawiodła, ale jak tak chwalisz, to może warto spróbować :)
Risnieft - Browars - Russian Imperial Stout - Ekst. 22 %, alk. 8,0 % --->
Zapach - Jest paloność, jest zapach nafty, jest czekolada i kawa. Jest też wanilia, sporo karmelu i ciemnych, palonych słodów. Ocena 8,6/10.
Piana - Nalewana w sposób mocno wymuszony. Drobniutka, puszysta, gęsta, beżowo - brązowa - bajeczna. Opada bardzo powoli, oblepia szkło.
Barwa - Czarna jak noc.
Smak - Przede wszystkim paloność, 'nafta' i sporo gorzkiej czekolady i ciemnego kakao. Odbiór wytrawny, choć słodyczy jest tyle, żeby nie było 'chudo'. Trunek gładki, dość gęsty, o dość oleistej fakturze. Do poprzednika nie ma startu, ale jako RIS wypada nieźle. Kwaskowość zaznaczona. Fajnie, choć po poprzedniku już nic nie będzie tak bajecznie smakować. Ocena 8,7/10.
Ocena ogólna 8,7/10. Dość porządny RIS, ale znowu się powtórzę - to jak rysik przy ryszardorze, w porównaniu do poprzednika.
Wszystkie trzy piwa dobre. Czeskie to typowy czech, podobne w smaku do staropramena, piwojad slodki, smakuje jak piernil cynamonowy. Winchester to taki mocniejszy aborygen tenczynski, imo najlepszy z tej trojki, tylko utwierdza mnie w przekonaniu, ze tego smaku piwa mi najbardziej pasuja, do tego ma woltaz konkret ;)
Sezonowe - Cieszyn - BLG 13,6, alk. 5,9 % --->
Zapach - Wyraźny zapach cytrusów, słodów, oraz - mam wrażenie - nieco leśnych owoców. Przyjemny, rześki i dobrze ułożony. Ocena 8,5/10.
Piana - Średnia, biała, opada szybko. Pęcherze średnie i grube. Nieznacznie oblepia szkło.
Barwa - Złoto - pomarańczowa, nieco mętne.
Smak - Nieco cierpki i zarazem słodki - z wyraźnym akcentem skórki pomarańczy. Jest jej naprawdę sporo. Kwaskowość zaznaczona, goryczki raczej nie za wiele, ale ma tendencje do odkładania się i jest jej znacznie więcej z każdym łykiem. Odbiór całości jako półwytrawny do półsłodkiego - poza tym przypomina w smaku nieco wino musujące. W posmaku zostaje wrażenie wyraźnej przyprawowości, ale podejrzewam, że to składowa skórki pomarańczy z pozostałymi składowymi smaku. Wysycenie wysokie i wyraźnie szczypiące w język. Jak na moje oko może być - choć jako stylu nie oceniam, bo go słabo znam. Ocena 7,6/10.
Ocena ogólna 7,6/10.
Z cieszyna wczoraj zona pila truskawkowe, niezbyt jej podeszlo, a i ja po jednym lyku stwierdzilem, ze to nie moje klimaty, jakies takie kwasne, raczej slodyczy sie spodzieealem. Chetnie bym duoble ipa z cieszyna sprobowal, ale niska cena nie rokuje szalu :D
Wunderbar 13 - Maryensztadt - BLG 13, alk. 5,4 % --->
Zapach - Wyraźnie słodowo - chmielowy. Jest też jakaś niezbyt nieprzyjemna nuta, jakby mokrego kartonu czy niezbyt świeżego zmywaka i przejrzałego mango, mieszająca się z cytrusowym aromatem. Po lekkim ogrzaniu mam wrażenie, że wącham cebulę... Ocena 5,9/10.
Piana - Średnia, biała i drobno pęcherzykowa. Opada umiarkowanie, oblepia szkło.
Barwa - Złoto - pomarańczowa, mętne.
Smak - Bardzo wyraźnie goryczkowy, słodowy, nieco cytrusowy i żywiczny. Dużo więcej nie da się o nim napisać. Kwaskowość wyraźna, słodycz jest, ale niewielka. Gdzieś w tle występuje nikły melon. Mimo, że piwo nie jest szczególnie przyjemne w odbiorze, to jednak wchodzi relatywnie dobrze. Ocena 6,5/10.
Ocena ogólna 6,4/10. Coś tutaj poszło nie tak. Wyraźnie irytujący, cebulowy aromat, a smak, mimo że wyraźnie lepszy, to jednak nieciekawy i poza sporą goryczką - zwyczajnie nudny. Odbiór całości poprawia akceptowalna pijalność.
Double IPA - Cieszyn - BLG 18, alk. 8 % - Jakby na zamówienie Mutanta ;) --->
Zapach - Początkowo dość niemrawy i mało intensywny. Po pewnym czasie wybijają się słodkie, cytrusowe nuty, z dość silnie zaznaczoną słodową podbudową. Ocena 7,5/10.
Piana - Obfita, puszysta, biała, drobna i 'skrząca'. Redukuje się powoli, wyraźnie oblepia szkło. Bardzo przyzwoita.
Barwa - Ciemny bursztyn, mętne.
Smak - Wyraźnie słodki i jednocześnie goryczkowy. W drugim planie sporo kwaskowo - słodkich cytrusów. Na podniebieniu pozostaje nieco ściągająca goryczka i taniczność. Mam wrażenie, że poza srogą goryczką i wyraźnym tchnieniem chmielu, oraz pewnymi nutami cytrusowymi - niewiele więcej się dzieje. Alkohol niestety po pewnym czasie 'wyłazi' i robi to bez elegancji i stylu. Ocena 7,2/10.
Ocena ogólna 7,3/10. Nie miałem za dużo do czynienia z DIPA, ale mam wrażenie, że ten trunek ma jednak daleką drogę do przebycia, by takim się stać. Coś mam dzisiaj pecha do piw i trafiają się same przeciętniaki, z tendencją do zaniżania lotów...
Imperial Brown Ale - Mercus Dystrybucja - BLG 20, alk. 8,0 %, IBU 40 --->
Zapach - Hmmm... Trochę słodko, trochę kwaskowo, trochę słodów i .... i nic. Może, może odrobina czekolady. Ocena 5,8/10.
Piana - Beżowa, średnio wysoka, opada umiarkowanie. Nieznacznie oblepia szkło.
Barwa - Niemal czarna, z nieznacznymi rubinowymi przebłyskami w cieńszych partiach szkła.
Smak - Słodki, ledwo czekoladowy, nieznacznie kawowy. Wysycenie wysokie, kwaskowość spora. Nie ma tu nic ciekawego, a jest sporo słabizny i przeciętniactwa. Ocena 5,5/10.
Ocena ogólna 5,5/10. Chyba to kupiłem w Auchan. Nawet nie mogłem zdjęcia nigdzie w sieci trafić i zrobiłem swoje. Piwo na poziomie kiepskiego, ciemnego i mocnego woltażowo 'wymyślunku' aspirującego do oryginalności zaściankowych browarów. Nie jest to totalna wujnia, ale słabizna jak się patrzy....
NicK - ładne piwa wybierasz do picia. Tego risa na dychę bym z wielką chęcią spróbował, ale obawiam się, że żeby go dostać musiałbym wyruszyć w dalszą podróż, niż do mojego najbliższego monopolowego.
Jak się gdzieś kręcisz po mieście i znajdziesz sklep z piwem kraftowym, to jest duża szansa, że kupisz. Ale to też zależy od miejsca. Np. jak jestem w tygodniu w Łodzi, to trafić na taki sklep jest niezmiernie ciężko. Niby są jakieś określane mianem 'piwa regionalne', ale zazwyczaj kończy się po prostu na nieco bogatszej ofercie niż w zwykłym monopolowym ;)