Pierwszy samochód
Myślę nad kupnem samochodu.
Znalazł się darczyńca, który w większej mierze pomógłby mi go kupić;] Problem polega na tym, że szczerze mówiąc nie mam pojęcia za czym się rozglądać. Przede wszystkim ogranicza mnie bardzo biedny, wręcz śmieszny budżet - 3000zł. Jest coś wartego uwagi w tym przedziale cenowym? Nie mam pojęcia na co patrzyć.
Byłby to mój pierwszy własny samochód, więc wymagań raczej dużych nie mam. Chce żeby był w miarę wygodny, miał bagażnik, radio, poduszkę powietrzną i o ile to możliwe, żeby był jak najmniej awaryjny / tani w utrzymaniu. Wykorzystywany byłby do większych zakupów, dojazdów do domu (ok 100km) plus różnego rodzaju innych dojazdów nie mieszczących się w ogólnym zbiorze pojęć semantycznych:) W korkach raczej nie mam zamiaru stać. Wspomaganie kierownicy byłoby kosmosem ;) Problem również, będzie z garażowaniem, więc coś z przeżartą karoserią chyba nie będzie dobrym trafem.
Prosiłbym o opinie ludzi, którzy coś niecoś wiedzą i mają doświadczenie z tru.. samochodami (zwłaszcza tej klasy). Domyślam się, że dla większości samochody poniżej 15 000zł to: "rozpędź się i zajeb na drzewie", ale mimo wszystko patrze przez okno i widzę, że takie tańsze też jeżdżą... ;)
Odpadają polonezy i maluchy :)
Na razie na uwadze mam VW Polo III
http://otomoto.pl/honda-civic-C18562115.html
Polecam z całego serca, to jest auto mojego kumpla, wiem w jaki sposób jeździ, te auto nie przekraczało 3k obrotów, nie pali oleju! Jeździ na półsyntetyku i od przeglądu do przeglądu masz na miarce full, jedyne co musiałbyś w przyszłości zrobić to wymienić z tyłu szczęki z bębnem i tarcze z przodu, w tej cenie w takim stanie technicznym ciężko będzie znaleźć ;)
Za taką kwotę cudów nie znajdziesz ale mogę ci polecić...Fiata Seicento :)
Tani, wygodny, części ogólno dostępne
Wykorzystywany byłby do większych zakupów
Moja matka zaopatrywała nim przez dwa lata sklep spożywczy więc da się :P
Miesiąc temu byłem w identycznej sytuacji. Budżet 3000 zł no i poszukiwania samochodu.
Znalazłem samochód za 1500 do remontu czyli następny +1000 zł i 500 zł na zabawę z urzędami skarbowymi i wydziałami komunikacji. Po obejrzeniu samochodu siadłem i zrobiłem sobie rachunek zysków i strat i wyszło że po 3 miesiącach poleciałby następny 1000 zł głownie na sprawy blacharsko-lakiernicze. Ostatecznie zrezygnowałem i zacząłem szukać czegoś innego głownie w swojej ulubionej marce.
Generalnie śmiech na sali był bo z takim budżetem to nie kupiłbym nic co by mi odpowiadało i by wyglądało przyzwoicie. Posłuchałem się znajomego mechanika i dałem sobie spokój i zbieram minimum 5000 zł. I tobie też tak radzę bo kupisz sobie za marne grosze skarbonkę która cię przerośnie kosztami a potem będziesz żałować tym bardziej jak nie sprzedasz tego a na szrocie dostaniesz powiedzmy te 500 zł.
Powodzenia życzę! :)
Faktycznie, tylko kupując auto za 3k to i tak 1000 zł musisz mieć na ewentualne wymiany olejów, rozrządu itd a w tym samochodzie miałbyś to już za sobą a kto wie, może do 4k by zszedł
No i tutaj pojawia się problem. Zrezygnować z oferowanej gotówki, czy kupić trupa... Z drugiej strony do tej pory bez samochodu sobie radziłem... No, ale zmarnować taką subwencję?
Przede wszystkim ogranicza mnie bardzo biedny, wręcz śmieszny budżet - 3000zł. Jest coś wartego uwagi w tym przedziale cenowym?
Jasne, w skali 1:18 świetne modele zdalnie sterowane.
Jakbyś miał Seicento 900 to wal do mnie - mam prawie wszystkie części
Gladius życzę ci żeby ci się kiedyś skończyły pieniążki i żebyś musiał kupić sobie gówniany samochód żeby dojeżdżać do gównianej roboty.
Gladius - ja mam starą astrę. Nie ma klimy, rdzewieje, do setki rozpędza się w prawie minute pewnie. Ale dojeżdżam sobie do szkoły, jadę sobie gdzie chcę, kiedy chcę, a, że jest na gaz to wlewam w nią za śmieszne pieniądze i robię dużo kilometrów. Jeszcze nie zginąłem, raczej też nie zginę i cieszę się z tego, że mam ten samochód, choć on nawet tych śmiesznych 3k nie kosztował. I jest lepszy niż model w skali 1:18.
Chociażby Mazda 323F.
Np. http://otomoto.pl/mazda-323f-C15747248.html
Wygląda 100 razy lepiej od jakichś Tico czy Seicento, jeździ się nią też zdecydowanie lepiej.
A gladius jak zwykle swoje w takich tematach, zieeeefff.
Gladius życzę ci żeby ci się kiedyś skończyły pieniążki i żebyś musiał kupić sobie gówniany samochód żeby dojeżdżać do gównianej roboty.
I mirencjuma jako szofera.
BTW - widzę, że kolega odrobił lekcje i coraz lepiej podrabia mistrza od Forestera.
Za 3000 to brałbym byle jakie Seicento i walił parę razy na stłukę ]:-> Kilka "wypadów" i można myśleć nad czymś konkretniejszym ;)
Wcale mi nie pomagacie :P Po założeniu wątku myślałem, że wszelkie wątpliwości się rozwieją, a jest jeszcze gorzej.
Szczerze z tych samochodów, które zostały tu zaproponowane, mimo wszystko w cenie do 3000zł obstawiałbym VW Polo, wydaje się najbardziej wszechstronne i neutralne
gladius - z czystej ciekawości, zaproponuj model samochodu z najniżej półki jaką uznajesz za wart jeżdżenia :)