Mistrz wymazany z pamięci.
Wielki mistrz, niepokonany bohater. Lance Armstrong ma zostać wymazany z pamięci. Wszystkie jego dokonania i zwycięstwa zostały uznane za oszustwo.
Spadł z wysoka.
Czy to nie lepiej by było w końcu uznać doping za legalny? Czy jakby tak dokładnie prześwietlił innych asów sportu to nie wyszłyby na wierzch jeszcze większe cuda?
Sport uprawia się nie dla zdrowia, bo jest zabojczo szkodliwy, ale dla forsy. Dlatego powinno się zawodnikom wolna rękę.
Zezwolenie na doping uruchomiłoby wielka maszynę rywalizacji w wynajdowaniu nowych specyfików i metod na rozwój zawodników. Przy okazji skorzystaliby zwykli ludzie, bo odtajniono by wiedzę o wielu stosowanych lekach.
Proof or nothing didn't happen...
[4] Nie masz prawa mi zabronić, a ja mam prawo uczyć się na błędach.
[5] Nie oglądałem dzisiaj jeszcze więc nie wiem.
Dżordan jeśli nie znasz języka to go nie używaj, bo się tylko błaźnisz
no popatrz...poprawiłeś, ale zdanie nadal nie ma sensu bo masz podwójne zaprzeczenie
[3] trąbili o tym w wiadomościach
WCZORAJ JUŻ :P
Ale akurat autor ma rację. Ja też jestem za badaniami nad dopingiem np. do celów wojskowych by zwiększać potencjał bojowy żołnierza (sugerowanie, że nikt tego nie robi za plecami tłuszczy).
Czy osobą, która poleciła Ci forum nie był przypadkiem pewien kierowca autobusu?
A w temacie: też jestem za pełną legalizacją dopingu, nie wierzę, że kolejne rekordy sportowe są bite tylko dzięki odpowiedniej diecie, treningom, legalnym specyfikom i super butom. Ale żeby sport nadal był rywalizacją zawodników na stadionach/arenach, składy specyfików powinny być podawane do informacji dla wszystkich, żeby tacy Amerykanie nie mogli mieć na wyłączność jakiejś magicznej miksturki. Takie rozwiązanie mogłoby nawet zahamować doping, bo komu by się chciało robić specyfiki, które inni i tak będą mogli użyć.
mimomim ---> a o czym chcesz rozmawiać? Facet był 1000 razy badany, NIGDY nie wykryto u niego żadnych niedozwolonych substancji a teraz kierując się zeznaniami zazdrosnych kolegów, bez żadnego namacalnego dowodu odbierają mu całe życie?
To jest żenada.
Siema mirek, jak tam sie wysyla z blackberry w autobusie? To chyba nie jest az tak swieza sprawa, kojarze kilka dni temu jak planowali zeby w ten sposob podwazyc wyniki Armstronga.
Soul - przecież to oczywiste, że jechał na dopingu. Tak jak połowa kolarzy. Co to upublicznienia tych "leków" i ich powszechnego zastosowania to mam wątpliwości. Zdrowe to raczej nie jest.
Mirencjum fajnie, że wróciłeś :P.
kolarstwo zawodowe to najbardziej "zdopingowany" sport na świecie, czym tu się podnicać jak ponad połowę uczestników największych wyścigów w ostatnich 20 latach jechało na koksie, to jest żenada
Ktoś ci polecił forum o grach wideo do rozmowy o sporcie? Przestań z nim rozmawiać.
Wszyscy biorą, mniej więcej od 16 minuty (chociaż i cały odcinek śmieszny) --> http://www.orange.pl/telewizja-tu-i-tam/player?sid=8476892_0
Czy spadł z wysoka? Przypuszczam, że teraz to dla niego nie robi większej różnicy, dorobił i zarobił w swoim czasie wystarczająco. Że za wszelką cenę, cóż taka już domena prawdziwych mistrzów, by zrobić wszystko aby zwyciężyć, nikt nie zostaje mistrzem dając z siebie 90%, a kolarstwo to też nie jest ping-pong. Tak samo antydoping nie jest dziedziną matematyki, kwestia inwencji oraz nakładów i można kluczyć pomiędzy.
brecht jest bo UCI nie bardzo będzie miało komu te tytuły Armstronga oddać, bo Ci co byli po nim w klasyfikacji generalnej też koksiarze, z których wielu już zostało zdyskwalifikowanych, reszta czeka na dyskwalifikację hahaha
LE TOUR DE DOPAGE
Soul---> a ja czytałem, że wykryto u niego niedozwolone środki w próbce z 1999, w której wcześniej nie mogli tego wykryć, bo nie było jak, więc jak to jest?
Tylko czekać aż coś podobnego wyjdzie przy Phelpsie, czy innym Bolcie...
Parę dni temu w jakiejś gazecie (wybiórczej chyba) był artykuł o tym, w jaki sposób Armstrongowi udawało się unikać złapania na dopingu. Generalnie sprowadzało się to do tego, że agenci przychodzili robić kontrole rano, a tabsy (czy cokolwiek innego) brał wieczorem, dzięki czemu po kilkunastu godzinach były już nie do wykrycia. Pisali też o paru innych rzeczach, ale zapamiętałem tylko to co napisałem :P.
Haha, to ci news, nie wiem czy wiecie ale od wielu wielu lat kazdy olimpijczyk jedzie na dopingu, a jak sie jeszcze dorzuci do tego ostatnio robiacy furore doping genetyczny to w ogole ciezko takich ludzi nazywac sportowcami w dawnym tego slowa znaczeniu.
Armstrongowi robili kontrole rano a tabsy bral wieczorem? A co z ludzmi, ktorzy trenuja do olimpiady 4 lata na scierwie bez stresu a pozniej przestaja (albo i nie!) na czas olimpiady? :D Znam kilku trenerow kadry olimpijskiej i nawet nie chce mi sie tego wszystkiego pisac, ale niejden raz sami trenerzy prosza kontrolerow o przymkniecie oka, bo chlopak ma predyspozycje i beda z niego medale. I co? I przymykaja. A potem az czlowieka skreca jak slucha o "talentach". Nie mowie, ze nie trzeba miec dobrej genetyki i przelewac hektolitrow potu, ale bez dopingu sie po prostu od pewnego czasu nie da nic wygrac w zawodowym sporcie, ktory jest od dawien dawna zawodowym biznesem a ze sportem i zdrowiem nie ma za wiele wspolnego.
Wina Armstronga jest bezsporna. Nie chodzi tylko o utajnione wyniki badań, ale też o LICZNE zeznania świadków, byłych kolegów, lekarzy, współpracowników kolarza. O jego winie przekonani są ludzie ze środowiska i sponsorzy. Nie pojawia się już pytanie "czy brał", bo odpowiedź na to pytanie została udzielona.
Problem dotyczy skali zjawiska. W zawodowym peletonie znaczna większość teamów, jeśli nie wszystkie, parała się podobnym procederem. Znaczna większość czołowych kolarzy była w swojej karierze przyłapana na dopingu choć raz. Jeśli Lance nie był wyjątkiem, a regułą, to kara jaka go teraz dotyka jest nieproporcjonalna, bo w zasadzie należałoby anulować/wymazać wszystkie wyniki wszystkich wielkich tourów z ostatnich 20 lat by zachować jakiś rodzaj sprawiedliwości.
Lance'a można było napiętnować, bo stał się żywą legendą. To nie zwykłego kolarza publicznie się upokarza w ramach kary. Zrzuca się z cokołu pomnik, symbol sukcesów, dawny wzór do naśladowania. Lance oczywiście nie jest żadnym kozłem ofiarnym - jest winny. Ale jest tak samo winny, jak całe środowisko, które tolerowało a nawet wspierało doping w swojej dyscyplinie. Lance był tylko trybikiem w tej ogromnej maszynie patologii, cynizmu i korupcji.
Zalegalizowanie dopingu? A co z dawną, być może anachroniczną ideą sportu? Sport stałby się zabawką dla bogaczy. Ktoś powie, że już dzisiaj bez pieniędzy nie można się w zawodowym sporcie obejść. Ale nadal wielki talent, niezależnie od swojego pochodzenia, ma szansę dzięki wyłącznie talentowi wspiąć się na szczyt. Gdy wszystko sprowadzimy tylko do pieniędzy, hiper nowoczesnych laboratoriów hodujących od małego nakoksowanych sportowców, prawdziwe NATURALNE talenty na zawsze zastąpione zostaną przez cyborgów. Sport jaki znaliśmy, w którym teoretycznie każdy względnie predysponowany do uprawiania danej dyscypliny osobnik może osiągnąć sukces dzięki ciężkiej pracy i profesjonalnemu treningowi, odszedłby do lamusa.
Szkoda, był świetnym trębaczem. No i stanięcia na księżycu mu nie odbiorą.
Dobrze kwestię dopingu podsumowała afera z Barrym Bondsem - ciężko mówić o dopingu, kiedy wszyscy na nim jadą. A skoro każdy jest na wspomagaczach, to ten, który jest najlepszy faktycznie musi mieć talent i umiejętności.
Nie wszyscy brali
i jak widać nie wszyscy się na to zgadzają.
Na "czysto" to prawie nikt nie jedzie. Są odżywki, gainery, białka, syntetyczne diety, energy drinki, cuda wianki. Dyskusja o dopingu sprowadza się zapewne do określonej listy środków ktore akurat dziś są dopuszczalne lub nie.