Mam 28 lat i dopadł mnie syndrom wypalenia growego. Czy to już starość?
Odpalam Steama, patrzę na bibliotekę (700 gier), patrzę na Epic (300 gier z rozdawnictwa), wzdycham, wyłączam pieca i idę oglądać na YouTube, jak inni grają.
Kiedyś potrafiłem grać w Gothica przez 14 godzin bez przerwy, jedząc odgrzewana Giuseppe. Czy to już jest ten moment, w którym człowiek zaczyna interesować się wędkarstwem, kupowaniem działki i narzekaniem na młodzież? Jak cofnąć te zmiany w moim mózgu?
Spróbować całkiem innego gatunku gier (a nie ciągle strategie/RPG) albo jakiegoś kreatywnego hobby przez jakiś czas. Za dużo tego samego.