Mam 28 lat i dopadł mnie syndrom wypalenia growego. Czy to już starość?
Odpalam Steama, patrzę na bibliotekę (700 gier), patrzę na Epic (300 gier z rozdawnictwa), wzdycham, wyłączam pieca i idę oglądać na YouTube, jak inni grają.
Kiedyś potrafiłem grać w Gothica przez 14 godzin bez przerwy, jedząc odgrzewana Giuseppe. Czy to już jest ten moment, w którym człowiek zaczyna interesować się wędkarstwem, kupowaniem działki i narzekaniem na młodzież? Jak cofnąć te zmiany w moim mózgu?
Spróbować całkiem innego gatunku gier (a nie ciągle strategie/RPG) albo jakiegoś kreatywnego hobby przez jakiś czas. Za dużo tego samego.
Inny gatunek? Włączyłem Fortnite, dostałem shota od 9-latka tańczącego breakdance i rozwaliłem klawiaturę. To pogłębiło moją depresję.
Miałem taki moment jak miałem 21 lat. Dziś mam 38 i nadal gram. Tylko trzeba znaleźć grę która wciągnie.
Też tak miałem, ale kupiłem stare konsole i uderzyłem w retro, a później kupiłem nowy komputer i gram na zmianę na różnych sprzętach.
Nic na siłę. Jeśli nie masz ochoty to nie graj, za miesiąc, czy nawet rok, chęci może wrócą. I nie słuchaj jakichś rad w stylu, zmień gatunek, zagraj w jakąś krótka grę indie... Nie, czasami po prostu potrzebna jest przerwa. :)
Zastanów się też nad tym czy to faktycznie problem z tym, że już nie chce Ci się grać, czy może problem z decyzyjnościa? Jak ma się dużo gier to często jest tak, że wchodzisz w bibliotekę, niby byś w coś zagrał, patrzysz na te wszystkie gry i po chwili wyłączasz konsole/pcta bo nie wiedziałeś co wybrać. :)
Odpalam Steama, patrzę na bibliotekę (700 gier), patrzę na Epic (300 gier z rozdawnictwa), wzdycham, wyłączam pieca i idę oglądać na YouTube, jak inni grają
No cóż, ilość nie idzie w jakość XD
Ja mam ten problem ze nie mam możliwości grać w nowsze gry, chętnie się zamienię :D
To normalka też przebudziłem kryzysy w tym jedno odstawienie gier.
Najbardziej pomogło przejście na konsole A później na PC plus pad.
Gram nadal.
Miałem podobny kryzys 8 lat temu, ale kupiłem wtedy PS3 i nagle faza na granie wróciła.
Teraz też czasem mam tak, że nie chce mi się grać, ale zazwyczaj taki stan rzeczy trwa kilka dni. Warto zmieniać gatunki, grać w gry z różnego okresu. Nie grać tylko w starocia, ani tylko w nowości. Gdybym nie mieszał gatunków i platform, to już dawno nie miałbym ochoty na granie.
najciężej to jest zacząć, pierwsze godziny w nowej grze to też mam ochotę wyłączyć i wrócić do bezsensownego scrollowania sociali czy innego gówna. Ale trzeba się przemóc i potem gierka wciaga i aż chce się grać.
Zawsze w tego typu przypadkach większe znaczenie ma to co się dzieje i na jakim etapie jesteśmy w realnym życiu, a nie same w sobie gry.