Komentarze: ? -> ja pytam, Wy odpowiadacie #6 Apteczka czy samoodradzające się zdrowie?
Samoodradzające się zdrowie ale ma to trwać trochę czasu a nie sekundę , dwie
jeśli ma być samoodradzające to tak jak w najnowszym call of juarez - każdy narzekał że za długo, ale to była odpowiednia długość, jeśli nie za krótko
najlepiej wg. mnie jak zdrowie wgle się nie odnawia, jak typ gry tego wymaga to powiedzmy raz na jakiś dłuższy czas leczymy się do pełna, ewentualnie już apteczki, lecz mało
ciekawą opcją jest powiedzmy odnawianie się samo powiedzmy po pół minuty do ~20hp, a późniejsze odnawianie raz na poziom czy coś takiego
Oczywiscie ze opcja 1 czyli Apteczka. Kiedys tego wynalazku jakim jest samoodradzajace sie zdrowie nie bylo a i tak gralo sie super. Modlilo sie zeby za rogiem byla jakas apteczka bo inaczej lipa no i trzeba bylo kombinowac, przewidywac czy je uzywac czy zostawic na pozniej. Zdarzaly sie gry w ktorych zapamietywalo sie gdzie sa a nieraz wracalo na poczatek etapu zeby uzupelnic ich stan. Ale co ja sie bede rozpisywal na ten temat. Kazdy wie jaki jest poziom dzisiejszych gier.
ehhh... trudno powiedzieć... nie wyobrażam sobie gry w mafie 1 z odnawiającym się zdrowiem bo szukanie apteczek i ten dreszczyk typu "mam 10hp i pięciu kolesi do rozwalenia" było i jest świetną sprawą (przynajmniej dla mnie), ale także nie wyobrażam sobie szukania apteczki w modern warfare (1 czy 2 mało istotne) przy takim natłoku wydarzeń i akcji, gdy lecimy samolotem, nagle przeskakujemy do łodzi a z tyłu wybucha bomba atomowa i ściga nas yeti na wrotkach (przesadziłem troszkę). Rzecz w tym że to zależy od gry i >moim zdaniem< obie opcje leczenia są dobre....
Zdecydowanie apteczka, wtedy gra ma jeszcze większy dreszczyk emocji i przede wszystkim uważa się na to, co się robi. Kiedy nasze zdrowie się odnawia jest dużo większa chęć na zabawę w Rambo a wiadomo, że taki sposób gdy nie jest zbyt efektywny :). Jednakże jakoś specjalnie na odnawiające się zdrowie nie psioczę.

Ani jedno, ani drugie. Najlepiej, gdy jeden dobrze celowany strzał = trup. Ewentualnie przy postrzale w nogę - kulejesz do końca misji, w rękę - twoje czynności manualne i celowanie są mniej precyzyjne i (lub) trwają dłużej. Świetnie to działa w 'praniu' (sylwetka, lewy dolny róg obrazka) ..szkoda tylko, że w leciwej grze z 2005 roku https://www.gry-online.pl/gry/swat-4/z01b58#pc a godnego następcy* jakoś nie widać (tu zobaczymy, może Arma 3 ?)
Cytat: 'Casualizacja. Znacie takie pojęcie ? To właśnie to.' ;) W związku z tym mam propozycję podtytułu dla potencjalnej nowej gry używającej powyższych zasad: '[tytuł gry]: No Country for Casual Players'
* petycja o część piątą (mimo nagłówka imo prawa ma Activision) http://www.petitiononline.com/petitions/swat5/signatures - zamiast stukać kolejne Bioshocki (btw: dowód, że nawet słabsze gry Irrational są lepsze od 95% innych na rynku) mogliby odświeżyć jeśli nie Swata, to chociaż System Shocka..
Zależy od gry. Chociaż skłaniam się ku apteczkom. Jakież było moje zdziwienie, kiedy zobaczyłem je w Resistance 3. Nowa gra, współczesny shooter - i brak autoregeneracji HP! Cudo. Dodatkowo mogłem targać ze sobą arsenał 10 broni, po prostu miodzio. Nawet Duke Nukem mi tego nie zaoferował.
Też wolę apteczki, staroszkolny system grania ftw :P Kieedy musiałeś cały czas dbać o swoje życie, a nie to co teraz - lecisz na pałę cały czas do przodu, od czasu do czasu popatrząc na grafikę otoczenia... A życie sobie leci. Oczywiscie, wszystko ma swoje zalety i wady(np. w porównainu do dzisiejszych gier - interaktywnych filmów akcji, to starsze gry, z użyciem apteczek były bardziej statyczne niż dynamiczne... no ale cóż, nie można mieć wszystkiego). Wniosek? Zależy od gry, ale jeśli są gry stawiające na olshool ( a dzięki Bogu takie się pojawiają,_ to miło jest wtedy pograć z apteczkami, bandażami itp ; D nawet głupie Rage, pomimo samoregeneracji, ma też bandaże. A z kolei większość dzisiejszych gier musiała by ostro zmienić mechanikę i sposób poruszania się, tempo akcji, zeby móc wdrożyć apteczki zamiast regenu hp ;P
Swoją drogą, samoregenerujace się życie (uzupełnienie życia) było już w Diablo :D Ogólnie w Hack'n'Slashach było chyba najszybciej, tyle tylko, że nie w takim kontekście jak w dzisiejszych grach akcji ;d
SamoODRADZAJĄCE się ZDROWIE ? Polskiego się naucz, a nie grami się bawisz...
VicFirth --> mam za sobą liceum czysto humanistyczne, kilka wykładów z prof. Bralczykiem, regularnie oglądane programy Miodka i warsztaty teatralne, sporo napisanych tekstów na koncie, więc już mi wystarczy :)
Swoją droga zastanawiałem się czy jest to samoodradzające się zdrowie, samoprzywracające się zdrowie, samoregenerujące się zdrowie... ? Uznałem, że samoodradzające się zdrowie jest najbardziej powszechnym określeniem. A Ty jak byś to napisał?
A ja powiem tak: mi bardzo odpowiadał model z Assassin's Creed II i Brotherhood. Nie ma lipy, trzeba się leczyć. Także bardzo podoba mi się fakt, że w GTA IV wciąż jest health + armor (old school, baby!), mam nadzieję, że w GTA V będzie tak samo. :) Osobiście jestem za apteczkami.
Oczywiście samoodnawiające :) Samoodradzające się to chyba najgorsze możliwe określenie, nie wiem jak i przez kogo takie zdrowie może być zrodzone :P
Wszystkie wyrazenia sa na swoj sposob poprawne ale dla mnie najlepsza opcja jest akurat "samoregenerujące się zdrowie". Ale przeciez nie bede o to podnosil larum. Kazdy przeciez wie co autor mial na mysli.
Wszystko zależy od gry. Największą wadą apteczek jest to, że można przyjąć wręcz wiadro ołowiu na pełnym zdrowiu, zanim te spadnie do 1%. Jeśli mechanika gry sprzyja kombinowaniu i unikaniu bezpośredniej potyczki apteczki są wręcz wymarzone, ba nawet w niektórych grach się nie pojawiają jak np. seria Hitman.
W dynamicznych grach regenerujące się zdrowie zwiększa dynamikę gry. Poza tym można ustawić mechanikę tak, że 3-4 strzały i śmierć, co z apteczkami podniosłoby niedorzecznie poziom trudności, albo wymusiło umieszczenie apteczek na każdym rogu.
Kilka gier wprowadziło coś pośredniego, a mianowicie leczenie się na pokonanych wrogach. Alien w AVP2 odzyskiwał energię rozszarpując przeciwników, podczas gdy Predator mógł ładować energię, ale trochę to trwało i był wówczas kompletnie bezbronny. Podobnie w Bloodrayne, krew przeciwników przywracała zdrowie.
Ogólnie nie ma tej jedynej słusznej drogi. Zamiast pytać się o apteczki/regenerację lepiej zapytać się o to w jakie gry lubimy grać.
Podstawą powinna być apteczka. Regeneracja jako skill. Odnawianie w 3s. jest dla lam.
Idealny model regeneracji był w pierwszym DeusEx.

Obrazek z moda do dwuletniej gry, pokazujący (chyba dosadnie), dlaczego casualowe wynalazki typu regeneracja tak naprawdę niemiłosiernie ssą:
Zależy od gry. W Hidden & Dangerous 2 są zestawy opatrunkowe, które zabierasz na odprawie misji, albo znajdujesz w szafkach, czy u wrogów. Klimatycznie i fajnie się tam postać leczy (dźwięk rwanego bandaża, zastopowany ruch i akcja na chwilę. Zdrowie podwyższa się mało, chyba że postać ma przeszłość sanitariusza itp. Podoba mi się.
Natomiast samoregeneracja pasuje do innych gier. Star Wars (uzdrawianie mocą), jakieś fantasy; Wiedźmin (metabolizm wiedźmiński ogólnie, wspomagacze typu: jaskółka, bułka, noga kurczaka, kozie mleko). :D