Gra ze znaczkiem 18+ a oni robią kampanię reklamową ku podniecie nastoletnich gimbusów z gimnazjum. Nie rozumiem tego. A później tylko dziwić się, że ludzie grający postrzegani są jako dzieci. Bez sensu :)
Kampania jest rewelacyjna. Oczywiście trzeba brać pod uwagę, że ten znaczek 18+ to tylko pro forma. Każdy 12 latek będzie się cieszył na myśl, że bawi się czymś, czego jego matka nie pochwala i czego się boi.
Swoją droga chciałbym zobaczyć minę tych babek, jak zobaczą siebie w reklamie. Założę się, że do głowy im nie przyszło, że będą mieć udział w promocji tytułu. Myślały, że chodzi o jakąś akcję społeczną przeciwko przemocy w grach :D
No właśnie to mnie zastanawia. Nie jestem pewien, czy można używać czyjegoś wizerunku w celu zarobienia pieniędzy bez jego zgody. Niby mówili tym kobitom, że to jakieś niezależne badanie rynku i że mają się wypowiedzieć. Ja bym jednak obstawiał, że to jest po prostu dobrze zagrane :).
Oczywiście, że nie wolno użyć czyjegoś wizerunku i wypowiedzi nie uzgadniając z nim wcześniej dokładnych warunków i ew. honorarium.
Nie zgadzam się z Rock Alone. Gra jest dla 18+ i tyle. Każdy 12 latek powinien dostać szlaban na gry na dłuuugi czas, przyłapany na zabawie w tego typu gry. Bo jeśli rodzice świadomie kupią dziecku Dead Space, Hitmana czy innego Manhunta, to uważam, że chorzy są nie twórcy tych gier, nie studia reklamowe i nie gracze (mam na myśli dorosłych graczy), tylko właśnie rodzice. Jeśli ma się dziecko, komputer i te dwa "składniki" pozostawia samym sobie bez dozoru, lub co gorsza - daje przyzwolenie na coś takiego - to brak mi słów pod adresem takiego rodzica.
Reklama nie kieruje przekazu w dzieci. Reklama próbuje pokazać brutalność tej gry graczom dorosłym w sposób inny, niż pozostałe produkcje tego typu - zauważcie, że wszędzie wygląda to tak samo - 3 min. rzeźni mrugającej po oczach i pozostawiającej widza z myślą "wtf? co ja właściwie przed chwilą widziałem...?". Nie złapaliście się nigdy na tym, że po skończonym trailerze pełnym strzelania i flaków nie jesteście w stanie przypomnieć sobie fragmentu filmu... powiedzmy ze środka? Albo co się właściwie stało z facetem w 2 minucie? Takich filmików jest multum - ja je mijam szerokim łukiem, bo i tak wiem, że gra będzie brutalna, zagram, to będę widział z czym się to je.
Tutaj takich scen jest kilka i są tylko wplecione w (na 90% spreparowany) film z pseudo badaniem, mającym ukazać reakcje ludzi na brutalne sceny, których pewnie nie mogliby pokazać w mediach.
"Skoro nie możemy pokazać pewnych scen, to pokarzemy reakcję ich okrucieństwo i brutalność".
I to spełnia swoją rolę dosknale, choc wg. mnie dużo temu brakuje do dobrej reklamy. Kobity są zbyt sztuczne.
Dobił mnie tekst "Fire is so... fiery..." ;) (tu też widać, że próbowali podkreślić realizm efektów - np. ognia :)).
Pozdro!