A ja bym proponował raczej przeczytać książkę bo jest rewelacyjna.
Oby byl tak dobry jak Marsjanin.
Weir swietnie pisze, i do tego ma szczescie do ekranizacji.
Czytales pierwsza wersje Marsjanina ? Twierdzenie, ze Weir umie pisac to mocno pojechales. Fakt, ze nadrabia fabula i pomyslem. No, ale to napewno nie jest wirtuoz slowa pisanego.
To jest hard sci-fi, nie Szekspir. Wirtuozeria slowem, innym niz technicznym jest tu zupelnie niepotrzebna. Za to potrzebna jest fabula i pomysl.
Sa w gatunku autorzy praktycznie nieczytalni, wlasnie poprzez pretensjonalnosc stylu (np. Dukaj).
Sporo pisarzy s-f (zwlaszcza hard s-f) ma background scislo-naukowy, a nie humanistyczny i pisza srednio pod wzgledem artystycznym. Nie przeszkadza im to byc swietnymi autorami s-f.
No i co z tego, ze SCFI. Ja czytalem Marsjanina zanim o nim zrobilo glosno i kupe czasu przed filmem w oryginale. Po pewnym temacie na reddit. To sie czytalo jak fanfic napisany przez jakiegos studenta. Zreszta nawet poprawiona i mocno zredagowana wersja to czuc ta amatorke. Jest wiele dziel scfi, gdzie pisarze o wiele lepiej i zgrabniej pisza. Juz o naszej Polskich autorach nie wspomne. Gosciu mial szczescie i tyle.No, ale pisanie o nim, ze jest geniuszem slowa pisanego to jest niezla odklejka. Gdzie mu tam do Dicka, Asimova,Le Guin, Bradburego, Heinlena, Franka Herberta, Gibsona, Banksa, Carda, Reynoldsa,Nivena,Pohl,Vonneguta,Stephensona,Wolfe i moglbym wymieniac i wymieniac.
To ty napisales ze jest geniuszem slowa pisanego.
nara i wez jakiegos czopka czy cos lol.
"Weir swietnie pisze" Jakies rozdwojenie jazni masz czy nawet nie wiesz co piszesz ?
Jak na niby tak bardzo oczytanego czlowieka, masz spore problemy z przetwarzaniem i rozumieniem tekstu. Zdecyduj sie czy chcesz rozmawiac czy tylko udawac madrzejszego, bo pomiedzy "swietnie pisze" czy ew. "swietnie sie czyta", a "geniusz slowa pisanego" jest spore spektrum jednak.
Polowa tych twoich wymienionych to wlasnie byli naukowcy i wojskowi nie potrafiacy pisac za grosz w porowaniu do pisarzy z wyksztalceniem humanistycznym, ale majacy swietne pomysly i wyobraznie. Pare nazwisk zas to spory przerost formy nad trescia.
Po 25 latach czytania s-f i fantasy, na lekko stwierdzam ze 2/3 gatunku to mniejsza lub wieksza stylowa grafomania pisarska (np Asimov, Niven), za to z fantastyczna wyobraznia. I jest to ostatnie miejsce w ktorym szukalbym i potrzebowalbym mega dobrego warsztatu pisarskiego.
Zas Vonnegut naprzyklad, to znakomity przyklad przerostu formy nad trescia.
Tak jak na gatunek, Weir pisze swietnie. Co zapewnilo mu sukces juz w roku debiutu pisarskiego.
Deal with it.
Ewidentnie nie znasz genezy powstania pierwszej ksiazki.
https://www.reddit.com/r/scifi/comments/78otmw/how_did_the_martian_a_self_published_book_become/
https://www.youtube.com/watch?app=desktop&v=5SemyzKgaUU
Z reszta twojej poelmiki nie chce mi dyskutowac. Frank Herbert mial z 20 zawodow. Od polawiacza malz do pisarza.
Nie zmusze cie do polemiki, ale wydaje mi sie ze powienies chociaz poczytac komentarze ludzi w temacie, ktory zalinkowales. Bo to chyba nie jest taki "win" jak ci sie wydaje. I to ze ksiazka jest selfpublished nie jest zadnym "gotcha!", bo nikt tego nigdy nie ukrywal.
Sam temat jest nadziany komentarzami w stylu "its well written self-published book, and that's rare" i innymi z podobnym przeslaniem. I jest ich zdecydowana wiekszosc.
Koles odniosl sukces bo ludziom sie spodobalo od razu, a nie dzieki nazwisku, promocji czy wydawcy. I sorry ale nigdzie w tym temacie nie ma potwierdzenia ze to jakas grafomania jest czy byla.
lol
Jutuby nawet nie wlaczam.
Proponuje kupic nizszego konia.
Jak brakuje argumentow to sie siega po wycieczki osobiste. Link z yt to jest wywiad z tym pisarzem opowiadajacym kulisy powstania Marsjanina. Nikt nie kwestionuje, ze gostek odniosl niesamowity sukces. Ja tylko nie akceptuje twojej tezy, ze "swietnie pisze". No po prostu nie. Jego warsztat jest mega slaby i czyta to sie jak fanfic. Co nie zmiena faktu, ze pomysl mial dobry i podpiera to danym z Nasa etc etc . Nikt tego nie kwestionuje. Kazdy kto czytal w "oryginale" jego pierwsza ksiazke ci powie, ze gostek pisze mega slabo. Spolszczona i wydana, a to co bylo na jego blogu to jest niebo do ziemi. Tylko tyle mowie. Gostek ma slaby warsztat i tyle.
Tylko bogata wiedza ogólna pozwala w pełni docenić kunszt jego twórczości, zwłaszcza w Projekcie Hail Mary. Środowisko, ewolucja, biologia, zachowania społeczne i jednostkowe, język Rockiego współgrają ze sobą w naukowym świetle w bardzo satysfakcjonujący sposób.
O, pompowanie pileczki czas zaczac. Nie wiem jak innych, ale te reklamy polegajace na wzbudzaniu FOMO (fear of missing out) w ludziach mnie przewaznie zniecheca. Teraz kazdy film/gra/telefon czy inna pierdola to musisz isc/miec bo inaczej stracisz cos w zyciu. Po pandemii kina upadaja. Ludzie po pandemii wola zostac w domu i obejrzec. Finansowo kina to teraz zabawa dla bogatych ludzi. Kto ma rodzinne to zdaje sobie sprawe zwlaszcza w Polsce, ze jest to konkretny wydatek.
Ja sie czasami zastanawiam, jak wy ludzie z taka mentalnoscia i problemami pierwszego swiata funkcjonujecie na codzien. Dobre recenzje wzbudzaja ci fomo, bo moze i ktos tam uzyl slow "musisz to obejrzec"? No to klops lol.
Nie, nie "musisz" isc do kina. A pandemia byla 5 lat temu.
I raczej nie nazwalbym najwazniejszej premiery s-f roku "kazdym filmem/gra/telefonem czy inna pierdola", tylko waznym wydarzeniem kulturalnym.
xD
Co nie przeszkadza, ze nawet jak otwieram lodowke to jestem tym bombardowany. Musiz obejrzec, arcydzielo, a potem wychodza recenzje i to i sramto bylo slabe. Moze niech film wyjdzie i wtedy mozna pisac czy warto czy nie isc do kina. No, ale teraz to sie pompuje, aby ludzie poszli, a potem sie szkaluje bo to tez sie klika. Nie mam za zle marketingowi, ze promuje film. Gol pewnie dostal kase za reklamowanie. No, ale czy trzeba to robic w tak prostacki sposob ?
No, ale to ty dzwonisz. Jak masz problem z moim pisaniem to masz taka opcje blok. Pistoletu ci przy glowie nie trzymam.
Przeczytalem ostatnio ksiazke i mam pewien problem ze zrozumieniem jednej kwestii.
spoiler start
jak rasa Rockyego odkryla atomy bez mikroskopow?
spoiler stop
Nieuważnie czytalem, czy nie jest to wyjaśnione. Tam sporo trzeba brac tak jak daja bez doszukiwania sie sensu, ale to akurat mi nie daje spokoju najbardziej :P
Ludzie też stworzyli solidną teorię atomu (w XIX w.) bez mikroskopu elektronowego.
spoiler start
A jak to zrobili Eridianie? Np. przez badanie proporcji mas w reakcjach chemicznych, badanie absorpcji lub emisji w zakresie dźwięku, rozwijanie coraz dokładniejszych wag czy analizatorów składu (mieli wyjątkowe materiałoznawstwo).
spoiler stop
I mozliwe jest wydedukowanie w ten sposob dokladnej liczby atomowej?
Z chemii i fizyki jestem noga, wielu spraw z książki nie kumam, moge je brać na wiare i rozgryzac na chlopski rozum, a ten nie ma tu zastosowania. Dlatego tez niektore elementy wydaja mi sie bez sensu kiedy probuje je zrozumieć.
I mozliwe jest wydedukowanie w ten sposob dokladnej liczby atomowej?
Tak, jest możliwe.
Jeśli dysponujesz zaawansowaną chemią i materiałoznawstwem (jak nasz bohater), ustalisz kolejność pierwiastków w układzie okresowym (liczbę protonów) na podstawie wartościowości (liczba wiązań tworzących pierwiastek), promieni atomowych czy napięcia jonizacji (energii potrzebnej do oderwania elektronu mierzonej np. termicznie), spektrów akustycznych czy wibracyjnych, regularności w zmianach właściwości przy przechodzeniu od pierwiastka do pierwiastka. Oczywiście, to teoria (choć nie do końca - zerknij niżej), ale mamy wszak do czynienia z fantastyką.
Dopiero na początku XX wieku potwierdzono eksperymentalnie liczbę atomową, ale wcześniej od ok. 50 lat chemicy już używali liczb atomowych w praktyce. A dodajmy, że chemia wszycy-wiemy-kogo była znacznie bardziej zaawansowana od naszej. Nie musieli "widzieć" protonów; ustalali liczbę na podstawie zachowań chemicznych pierwiastków.
Dzieki, dowiedziałem sie czegos nowego, rzuciles tez nowe swiatlo na caly temat, inaczej teraz bede odbieral ksiazkowe wyjaśnienie, no i podczas ogladania filmu bede mądrzejszy.
inaczej teraz bede odbieral ksiazkowe wyjaśnienie
Mnie książka wyjątkowo przypadła do gustu i czasem też szukałem informacji na temat prawdopodobieństwa poszczególnych teorii czy rozwiązań ukazanych w powieści. :)

Tak jak Bukary pisze, matematyka i chemia.
Pierwszy obraz atomu to lata 70te (czyli de facto 100% potwierdzenie istnienia), a fizyka kwantowa (czyli standardowy model czastek i to SUBatomowych) to lata 20te.
Zalaczony obrazek to rok ~1800.
Tablica Medelejewa, ktora segreguje atomy min. wedlug masy powstala w roku 1871.
Odkrycie neutronu pod koniec lat 20tych, to wlasciwie byla czysta dedukcja.
Lord i Miller mi tam nic wiecej nie trzeba, czekam od pierwszych zapowiedzi.
Z Goslingiem to nie ma co oczekiwać fajerwerków, gdyż jego gra aktorska kończy się tym samym poker facem. Szkoda, że nie wzięli kogoś innego, nawet jakiegoś randoma