Nie rozumiem tego trendu, całe moje growe życie słyszałem zewsząd, że exy są złe (sam też tak uważam), że ograniczają nasze możliwości i wybory gdzie chcemy grać, a teraz gdy M$ wraca do ekskluzywności to wszyscy im klaszczą i się cieszą? Jaki problem mają gracze, że mogą ograć Indianę na ulubionej (albo co ważniejsze posiadanej) platformie?
Bo ludzie nie mają własne zdania i powtarzają po innych wyuczone i rozpropagowane slogany.
Gdyby Xbox co roku czyli w następnych latach 2026, 2027, 2028 itd. dostarczał dla wszystkich takie gry jak dostarcza cały czas to co mnie to obchodzi na jakiej one są dostępne platformy skoro dla mnie jako gracza czyli się tylko gra, a nie ich cyferki i tabelki sprzedażowe, ale lepiej bredzić, że Xbox umiera, a jest dokładnie odwrotnie patrząc na Sony które wciska ciemnocie jakieś zakłamane rekordy.
Naiwne baranki myślą, że dzięki powrotom exów znowu dostaną jakieś ambitne gry bez pulpowej, krindżowej fabuły i AI slopu. To wszystko oczywiście w dobrej cenie, pomimo ograniczenia sobie rynku zbytu i puchnących budżetów.
Zgadza się, widzę to po komentarzach fanobjów Sony którzy myślą, że Sony wraca do robienia tych tasiemców TPP dla jednego gracza więc się zdziwią.
Sony tak naprawdę łapie chwilowy oddech póki jeszcze może bo realna sprzedaż ich gier jest fatalna.