Trochę się odkleił z tym Nowym Jorkiem. Ja bardzo chętnie bym zobaczyl jego Falloutową postapo wersję.
Z kwestią dodatków się zgadzam.
Najpierw, to Bethesda musi się nauczyć pisać dialogi i fabułę, nim wyda jakąkolwiek nową grę.
Polacy też mogliby stworzyć swojego Fallouta. Już nawet nazwę mega chwytliwą mamy - Gorky
Akurat ma trochę racji w tym kontekście, że osadzenie gry w NYC umożliwiłoby bezpośrednie porównania z innymi grami, które to robiły, a tutaj F5 mógłby wypaść bardzo niekorzystnie co byłoby grze wypominane.
Jeżeli nie Nowy Jork to zachodne wybrzeże Los angeles czy San Francisco albo najlepiej stan California, zresztą gdzie ma
być ulokowana akcja czesci 5 to mniejszy problem niech sie nie skupią na survivalu jak w przypadku Fallout 76 i będzie już bardzo ok, tylko klasyczne RPG i komercyjny sukces gwarantowany z uwagi na cześci poprzednie poza wspomnianym 76, serial czy mody do New Vegas i Fallout 4
Jakie ma to znaczenie, teoretyczna lokacja, to raptem będzie delikatne nawiązanie kształtem mapy, paroma budynkami. Czy Boston w jakikolwiek sposób przypominał Boston? Bzdura, mogą tam odwzorować Kiszyniów i napisać że to Portland a i tak nikt się nie zorientuje.
Nie mniej jednak o Nowym Jorku sobie pomyślałem ostatnio w kontekście Fallouta i byłby to fajny wybór. Nowy Jork mnie strasznie kręci. Nawet jak to będzie tylko tak bardzo Falloutowo teoretyczny Nowy Jork.
No, okienko premiery to jakieś 2035 - 2040r, może dożyje :)))
Właściwie to Nowy Jork jest spalony, ale z innych powodów niż to, że jest wiele gier z akcją tam.
W lore Fallouta mamy trochę informacji na jego temat i jest tam powiedziane, że Nowy Jork był jednym z głównych celów przeciwników USA i oberwał kilkoma atomówkami przez co uznano miasto za stracone, a ci co przetrwali radzili je omijać. Do tego w Falloucie 76 jest powiedziane, że Nowy Jork to "wielki krater", a w Falloucie 4 mamy wspomnienie o ruinach wieżowców przejętych przez mutanty
Alaska byłaby fajnym wyborem :D
Główna linia fabularna: Konflikt Sowietów z Bractwem Stali. Czerwoni wbijają się do waszej krypty, porywają wszystko i wszystkich do badań ale tobie udaje się przeżyć. Masz trzy ścieżki przejścia gry, pierwsza to przyłączenie się do BS ale im bardziej zależy na sprzęcie niż na zakładnikach, druga to zostanie komunistą ale tutaj niestety musimy poświęcić własną godność, trzecia też ciekawa to bycie samotnym wilkiem, który żeby wszystkim dokopać musi korzystać z używek itd (może dać wybór na zostanie ghulem albo pół syntkiem).
Z pobocznych frakcji to mogą być potomkowie rdzennych mieszkańców Alaski, przerysowani Kanadyjczycy... tutaj wymieniać można bez końca :D
Niektórzy gracze to idioci, bez obrazy
Jak można czekać na fallouta kolejnego, jak fallout 4 okazał się crapem? Ja tam bardziej czekam na kolejnego wasteland od inxile, a nie to barachło od bethesdy, tam już nie pracują utalentowani ludzie patrząc na wyniki ich ostatnich gier
No tak, bo komuś się podoba to co Tobie akurat nie więc jest idiotą.
Takim crapem był Fallout 4 że się sprzedał w 17mln sztuk, no porażka na całej linii. Oh. Jak ta wstrętna bethesda mogła nie spytać jakiegoś maćka z polski czy mu się spodoba to co robią, żeby przypadkiem nie miał smutnej minki.
Jak wróciłem do Fallout 4 po latach, to bawiłem się znacznie lepiej, niż wtedy, gdy wyszedł. Ma w sobie coś uzależniającego, że chce mi się wejść do kolejnego budynku, rozwalić kolejnych supermutantów i złupić następną tonę złomu.
Zmieniło się moje podejście od momentu, kiedy Bethesda przejęła markę. Po prostu pogodziłem się z tym, że to już inny świat i inne gry, które nie są spójne z klasykami. A te bethesdowe Fallouty mają w sobie nieco tej magii, która mnie przykuła ponad 20 lat temu do Morrowinda i po prostu przyjemnie mi się w nie gra, tak jak czerpałem radość z TES-ów. Nie mam wpływu na to, by dostać kolejnego Fallouta w stylu 1&2.
Tbh męczące są komentarze "Fallout 4 gówno", "Skyrim to gówno" bo bazują ciągle na tych samych przytykach, jakby fabuła i dialogi były jedynymi wyznacznikami dobrej gry. Dla tych dwóch elementów wolę jednak czytać książki, bo historie w prawie wszystkich grach, w jakie grałem wahają się w skali: od "meh" do "ok", z dosłownie paroma wyjątkami.
jakby fabuła i dialogi były jedynymi wyznacznikami dobrej gry.
Fallout 4 ma znacznie więcej problemów niż kiepska fabuła i dialogi
Jak wróciłem do Fallout 4 po latach, to bawiłem się znacznie lepiej, niż wtedy, gdy wyszedł
A ja się cholernie przy nim wynudziłem